<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Hanna Sztuka | polskiearaby.com</title>
	<atom:link href="https://polskiearaby.com/author/hanna-sztuka/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://polskiearaby.com</link>
	<description>Portal miłośników koni arabskich</description>
	<lastBuildDate>Mon, 09 May 2022 19:36:54 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.5</generator>

<image>
	<url>https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/09/favicon2-500x500-1-150x150.png</url>
	<title>Hanna Sztuka | polskiearaby.com</title>
	<link>https://polskiearaby.com</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Andrzej Grzybowski (1930-2020)</title>
		<link>https://polskiearaby.com/aktualnosci/27559-andrzej-grzybowski-1930-2020</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hanna Sztuka]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Oct 2020 23:31:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.pl/?p=27559</guid>

					<description><![CDATA[W wieku 90. lat zmarł znany hipolog, wielki przyjaciel polskich koni arabskich, twórca logo Stadniny Koni w Janowie Podlaskim. Dla miłośników koni, szczególnie starszego pokolenia, Andrzej Grzybowski jest postacią znaną, choć nie zawsze umieszczoną we właściwym kontekście. Dla młodszego pokolenia to autor, którego nie można znaleźć na Instagramie czy Facebooku, ponieważ nie miał profilu w [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><figure id="attachment_27560" aria-describedby="caption-attachment-27560" style="width: 800px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-1.jpg"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="wp-image-27560 size-large" title="Logo Stadniny Koni Janów Podlaski zaprojektowane przez Andrzeja Grzybowskiego, źródło: Koń Polski 1 (73) r. 1984 " src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-1-1024x575.jpg" alt="Logo Stadniny Koni Janów Podlaski zaprojektowane przez Andrzeja Grzybowskiego, źródło: Koń Polski 1 (73) r. 1984 " width="800" height="449" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-1-1024x575.jpg 1024w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-1-300x168.jpg 300w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-1-768x431.jpg 768w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-1-1536x863.jpg 1536w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-1.jpg 1882w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></a><figcaption id="caption-attachment-27560" class="wp-caption-text">Logo Stadniny Koni Janów Podlaski zaprojektowane przez Andrzeja Grzybowskiego, źródło: Koń Polski 1 (73) r. 1984</figcaption></figure>
<p>W wieku 90. lat zmarł znany hipolog, wielki przyjaciel polskich koni arabskich, twórca logo Stadniny Koni w Janowie Podlaskim.</p>
<p>Dla miłośników koni, szczególnie starszego pokolenia, Andrzej Grzybowski jest postacią znaną, choć nie zawsze umieszczoną we właściwym kontekście. Dla młodszego pokolenia to autor, którego nie można znaleźć na Instagramie czy Facebooku, ponieważ nie miał profilu w mediach społecznościowych.</p>
<p>To z pewnością postać barwna, świadek i uczestnik odchodzącej już epoki &#8222;hipologicznej&#8221;. Człowiek wielkiej kultury i wielu talentów. Rysownik, projektant dekoracji filmowych, hipolog, kolekcjoner i bibliofil, a przede wszystkim wielki miłośnik koni arabskich i polskiej tradycji hipologicznej.</p>
<figure id="attachment_27561" aria-describedby="caption-attachment-27561" style="width: 797px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-2-scaled.jpg"><img decoding="async" class="wp-image-27561 size-large" title="Fragment wystawy przygotowanej przez Andrzeja Grzybowskiego, jedna ze ścian z charakterystyczną dekoracją wokół &quot;Husarza&quot; Januara Suchodolskiego, źródło: Koń Polski 1 (73), 1984 " src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-2-797x1024.jpg" alt="Fragment wystawy przygotowanej przez Andrzeja Grzybowskiego, jedna ze ścian z charakterystyczną dekoracją wokół &quot;Husarza&quot; Januara Suchodolskiego, źródło: Koń Polski 1 (73), 1984 " width="797" height="1024" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-2-797x1024.jpg 797w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-2-233x300.jpg 233w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-2-768x987.jpg 768w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-2-1195x1536.jpg 1195w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-2-1594x2048.jpg 1594w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-2-scaled.jpg 1992w" sizes="(max-width: 797px) 100vw, 797px" /></a><figcaption id="caption-attachment-27561" class="wp-caption-text">Fragment wystawy przygotowanej przez Andrzeja Grzybowskiego, jedna ze ścian z charakterystyczną dekoracją wokół &#8222;Husarza&#8221; Januara Suchodolskiego, źródło: Koń Polski 1 (73), 1984</figcaption></figure>
<p>Andrzej Grzybowski urodził się 1 września 1930 roku w Warszawie jako syn wybitnego numizmatyka i kolekcjonera Stefana Grzybowskiego. Od najmłodszych lat fascynowały go konie. Jego wielka pasja do jeździectwa była dostrzeżona już podczas nauki w Liceum im. Tadeusza Reytana w Warszawie, kiedy to według wspomnień dyrektora tejże placówki padło zdanie: &#8222;Oj &#8211; Andrzeju, ty chyba maturę na koniu przejeździsz&#8221;. Próbując pogodzić rozmaite zainteresowania przy wyborze kierunku studiów, pomiędzy rolnictwem a aktorstwem, początkowo próbował połączyć je ze sobą, ale ostatecznie rozpoczęte studia na SGGW porzucił. Fascynacja jeździectwem okazuje się jednak bardzo trwała. Konie zarówno wierzchowe jak i zaprzęgowe były głównym tematem jego rysunków, ale w nie mniejszym stopniu Andrzeja Grzybowskiego interesowała XVIII i XIX wieczna architektura.</p>
<figure id="attachment_27562" aria-describedby="caption-attachment-27562" style="width: 800px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-3-scaled.jpg"><img decoding="async" class="wp-image-27562 size-large" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-3-822x1024.jpg" alt="List dyrektora Stadniny Koni Janów Podlaski, Andrzeja Krzyształowicza z okazji 150 rocznicy powstania stadniny, źródło: Koń Polski 1 (73), 1984 " width="800" height="997" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-3-822x1024.jpg 822w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-3-241x300.jpg 241w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-3-768x956.jpg 768w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-3-1234x1536.jpg 1234w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-3-1645x2048.jpg 1645w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></a><figcaption id="caption-attachment-27562" class="wp-caption-text">List dyrektora Stadniny Koni Janów Podlaski, Andrzeja Krzyształowicza z okazji 150 rocznicy powstania stadniny, źródło: Koń Polski 1 (73), 1984</figcaption></figure>
<p>Lata studenckie to intensywna praktyka jeździecka na Służewcu, ale także założony wspólnie z przyjaciółmi klub sportowy na terenie ZOO w Warszawie, a następnie sekcja jeździecka KS Ogniwo na Grochowie. Andrzej Grzybowski był stałym bywalcem bazy cyrkowej w Julinku, gdzie poznawał tajniki specjalistycznego układania koni, podobnie jak w państwowych stadninach Golejewko, Pruchna, Walewice, Białka i wreszcie w Janowie Podlaski.</p>
<p>W roku 1964 Grzybowski pracował w polskiej placówce dyplomatycznej w Damaszku, gdzie w wolnych chwilach prowadził klub jeździecki dla korpusu dyplomatycznego. Pobyt w Syrii otworzył w jego życiorysie nowy rozdział zainteresowań i młodzieńcza fascynacja końmi pełnej krwi, ustąpiła adoracji konia orientalnego. W roku 1967 podczas wizyty w Janowie Podlaskim poznał Erikę Schiele, światowej sławy znawczynię koni arabskich. Dzięki tej znajomości zwiedził stadniny koni arabskich w ówczesnym RFN oraz w Maroko, w tym królewską stadninę Hassana II. Fascynacja końmi arabskimi zaowocowała nie tylko setkami szkiców, rysunków i akwarel o tematyce arabskiej, ale także współpracą edytorską z Eriką Schiele. Andrzej Grzybowski jest ilustratorem kilku jej dzieł: &#8221; <em>Araber in Europa&#8221;, &#8222;Arabiens Pferde &#8211; Allahs liebste Kinder&#8221;, </em>a także jej artykułów w kwartalniku <em> Arabische Pferde.</em> Jak pisał o tych pracach przyjaciel Andrzeja Grzybowskiego Stanisław Ledóchowski: &#8222;(…) <em>podziwiamy tu nie tylko biegłość i ekspresję kreski Andrzeja Grzybowskiego, lecz także zrozumienie eksterieru i specyficznej &#8222;mentalności&#8221; ras pustynnych</em>&#8222;.<span class="Apple-converted-space">  </span>Głęboka wiedza hipologiczna na temat jeździectwa, pojazdów konnych, a także charakterystycznej obyczajowości związanej z koniem, pozwoliły mu na zaprojektowanie stylowych zaprzęgów i jeździeckich rzędów do filmów kostiumowych takich jak &#8222;Janosik”, &#8222;Mazepa&#8221; czy &#8222;Balzak&#8221;.</p>
<figure id="attachment_27563" aria-describedby="caption-attachment-27563" style="width: 800px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-4.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="wp-image-27563 size-large" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-4-1024x741.jpg" alt="Okładka Konia Polskiego, źródło: Koń Polski 1 (73), 1984 " width="800" height="579" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-4-1024x741.jpg 1024w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-4-300x217.jpg 300w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-4-768x556.jpg 768w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/11/Grzybowski-4.jpg 1067w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></a><figcaption id="caption-attachment-27563" class="wp-caption-text">Okładka Konia Polskiego, źródło: Koń Polski 1 (73), 1984</figcaption></figure>
<p>W okresie obchodów 150-lecia Stadniny w Janowie Podlaskim, Andrzej Grzybowski był organizatorem wystawy malarstwa związanej z tym wydarzeniem. W 1967 roku ofiarowuje stadninie przywiezione z Syrii autentyczne ogłowia arabskie utkane z wełny, ale przede wszystkim projektuje znane dzisiaj na całym świecie logo stadniny oraz wzory urzędowych papeterii.</p>
<p>Talent Andrzeja Grzybowskiego ujawnił się w całej pełni podczas ilustrowania książki <em>&#8222;Hipologia dla wszystkich&#8221; </em>autorstwa prof. Jana Grabowskiego, który tak scharakteryzował prace Andrzeja Grzybowskiego: &#8222;<em>do tego był potrzebny nie tylko zdolny rysownik, lecz jednocześnie koniarz dawnego autoramentu, znający anatomię konia. Jeden z tych, którzy rodzą sie koniarzami. Wrodzona pasja i rzeczowe studia sprawiły, że Andrzej Grzybowski przedstawia typ rasowego koniarza, co przy jego zdolnościach rysunkowych pozwoliło nam na idealne zrozumienie. Z racji swego wieku jest Andrzej Grzybowski jak gdyby łącznikiem pomiędzy koniarzami fin de sicle&#8217;u, a młodszą generacją&#8221;. </em></p>
<p>Andrzej Grzybowski zgromadził cenną kolekcję malarstwa o tematyce hippicznej, akcesoriów jeździeckich oraz bibliotekę. W roku 1983 w gmachu Podchorążówki w warszawskich Łazienkach miała miejsce wystawa zatytułowana &#8222;Zbiory i prace Andrzeja Grzybowskiego&#8221;. O atmosferze tej wystawy tak pisał Stanisław Ledóchowski:<em> &#8222;w zacisznej sali Podchorążówki spotykamy się raz jeszcze z Andrzejem Grzybowskim, oczarowani urodą jego rysunków i przepysznych zbiorów. Na tę bezprecedensową kolekcję składają się obrazy, rysunki i sztychy, siodła i akcesoria jeździeckie, oporządzenia, medale i odznaki, a wreszcie książki, ryciny i fotografie. Niespotykany w muzealnictwie sposób ich aranżacji przywołuje wspomnienie staropolskich domów, gdzie prekursorzy rodzimej hodowli kreowali, także ideowy program siedziby polonusa-koniarza. Tą swoistą atmosferą i wystrojem tchnęły Sławuta i Gumniska Sanguszków, Sawrań Rzewuskich, Jezupol i Jarczowce Dzieduszyckich, Biała Cerkiew Branickich, Antoniny Potockich, Pełkinie Czartoryskich&#8230; Wspominam je dlatego, że są to źródła polskiej kultury hipologicznej&#8221;. </em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Odszedł wspaniały człowiek, artysta, miłośnik koni. Człowiek wielu talentów i zainteresowań. W pamięci miłośników polskiej hodowli, a Stadniny Janów Podlaski w szczególności, pozostanie na zawsze jako twórca znaku graficznego, na którym dwa konie dotykają kopytem szczytu janowskiej korony.</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>PZHKA przeciw zdziczeniu obyczajów i przemocy!</title>
		<link>https://polskiearaby.com/aktualnosci/25-pzhka-przeciw-zdziczeniu-obyczajow-i-przemocy</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hanna Sztuka]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Aug 2020 11:05:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://serwer68087.lh.pl/nowa/?p=25</guid>

					<description><![CDATA[Apel Zarządu PZHKA po wydarzeniach podczas Pride of Poland 2020 w Janowie Podlaskim. Zarząd PZHKA wyraża swoją stanowczą dezaprobatę, wobec eskalacji aktów przemocy oraz postępującej degrengolady dyskursu w &#8222;szeroko rozumianym środowisku hodowców koni&#8221;. Jesteśmy wielce zdegustowani i zbulwersowani wydarzeniami, jakie miały miejsce podczas Aukcji Pride of Poland 2020 w Janowie Podlaskim. Naruszenie nietykalności osobistej, jakiej [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p><strong>Apel Zarządu PZHKA po wydarzeniach podczas Pride of Poland 2020 w Janowie Podlaskim.</strong></p>
<p>Zarząd PZHKA wyraża swoją stanowczą dezaprobatę, wobec eskalacji aktów przemocy oraz postępującej degrengolady dyskursu w &#8222;szeroko rozumianym środowisku hodowców koni&#8221;.<br />
Jesteśmy wielce zdegustowani i zbulwersowani wydarzeniami, jakie miały miejsce podczas Aukcji Pride of Poland 2020 w Janowie Podlaskim. Naruszenie nietykalności osobistej, jakiej doświadczył pełnomocnik kluczowego klienta Pride of Poland , a przede wszystkim członek naszego Związku &#8211; Pan Mateusz Leniewicz-Jaworski, wymaga zdecydowanego potępienia. Tym bardziej, że tego haniebnego czynu dopuściła się osoba publiczna, nie tylko związana z Organizatorem Aukcji, ale i bardzo wpływowa i opiniotwórcza w środowisku hodowców koni &#8211; Pan Redaktor Marek Szewczyk.</p>
<p>Jednocześnie apelujemy do wszystkich rozsądnych ludzi, aby obniżyć temperaturę dyskusji &#8211; niezależnie jakie mamy poglądy &#8211; wymagajmy od siebie tolerancji i szacunku.</p>
<p>Nie gloryfikujmy przemocy werbalnej i fizycznej, nawet jeśli uderza w naszych adwersarzy.</p>
<p>Jednoczymy się wokół pięknej idei, jaką jest hodowla koni arabskich, i w ogóle koni wszystkich ras, jesteśmy wydawałoby się, ludźmi wrażliwymi na piękno, żywe istoty i ludzi&#8230;</p>
<p>Nie idźmy drogą pogardy, lekceważenia i zobojętnienia na zło.</p>
<p>Czysto po ludzku, prosimy o rozsądek i zwykłą ludzką przyzwoitość&#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pride of Poland 2020</title>
		<link>https://polskiearaby.com/pride-of-poland-pl/5217-pride-of-poland-2020</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hanna Sztuka]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 12 Aug 2020 09:46:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Pride of Poland]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.pl/2020/08/12/pride-of-poland-2020/</guid>

					<description><![CDATA[Zakończona 51. aukcja Pride of Poland wcale nie daje nam powodu do dumy. Te pozytywne emocje związane z licytacją klaczy Perfinka, trzeciego w historii janowskich aukcji konia, sprzedanego za cenę przekraczającą milion euro, przysłonił skandal, jakim był brutalny napad i pobicie jednego z klientów aukcji  przez pracownika organizatorów &#8211; osobę funkcyjną.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><figure id="attachment_5218" aria-describedby="caption-attachment-5218" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/1_Janowska.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5218 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/1_Janowska.jpg" alt="Janowska Wołogda z aukcji Pride of Poland, fot. Ewa Imielska-Hebda" width="700" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/1_Janowska.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/1_Janowska-300x214.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5218" class="wp-caption-text">Janowska Wołogda z aukcji Pride of Poland, fot. Ewa Imielska-Hebda</figcaption></figure>
<p><strong>Skandaliczny atak w tle sukcesu Pride of Poland</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zakończona 51. aukcja Pride of Poland wcale nie daje nam powodu do dumy. Te pozytywne emocje związane z licytacją klaczy <strong>Perfinka</strong>, trzeciego w historii janowskich aukcji konia, sprzedanego za cenę przekraczającą milion euro, przysłonił skandal, jakim był brutalny napad i pobicie jednego z klientów aukcji przez pracownika organizatorów – osobę funkcyjną. Całe zdarzenie odbyło się na oczach zgromadzonych w sektorze VIP gości, interweniowała ochrona, wezwano policję, sprawa już trafiła do ogólnopolskich mediów. Dodać do tego należy: nieporadną organizację pokazu, niestarannie przygotowane katalogi, z niezliczoną wręcz ilością błędów, dotyczących tak pokazu narodowego, jak i aukcji Pride of Poland, a wreszcie dramatycznie słaby poziom prowadzenia pokazu przez polskich spikerów Mariusza Rytla i Marka Szewczyka, których ratował jedynie profesjonalizm anglojęzycznego spikera Erika Blaaka z Holandii. Przysłowiowym gwoździem do trumny były kompromitujące wystąpienia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<figure id="attachment_5219" aria-describedby="caption-attachment-5219" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/2_Michalowska.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5219 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/2_Michalowska.jpg" alt="Michałowska Lawinia z aukcji Pride of Poland, fot.Ewa Imielska-Hebda" width="700" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/2_Michalowska.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/2_Michalowska-300x214.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5219" class="wp-caption-text">Michałowska Lawinia z aukcji Pride of Poland, fot.Ewa Imielska-Hebda</figcaption></figure>
<p><strong>Bizantyjski przepych za państwowe pieniądze</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Hodowców i nielicznych gości przybyłych do Janowa w tym roku zaskoczył widok ogromnego namiotu zbudowanego w miejscu, gdzie zwykle odbywał się pokaz. Sektor VIP został szczelnie odgrodzony od miejsca, gdzie jak w obronnej twierdzy zamknęli się urzędnicy KOWR, p/o zarządów Janowa, Michałowa i Białki, przedstawiciele sponsorów czyli państwowych spółek, które sfinansowały imprezę oraz osobiście minister Ardanowski z orszakiem urzędników. Przykry widok stanowiły dekoracje zwycięskich koni, które odbywały się frontem do urzędniczej elity, a hodowcy i publiczność mogli zobaczyć dekorowane konie od strony zadu. Pomimo głośnych zapewnień J.K. Ardanowskiego o wspieraniu hodowli koni arabskich, szczególnie prywatnej, przy wykorzystaniu do tego pieniędzy polskiego podatnika, zachowanie ministra i jego wszechwładnego w stadninach państwowych pełnomocnika świadczy o tym, iż była to akcja wyłącznie <em>piarowa</em>, mająca pokazać J.K. Ardanowskiego, który jest na liście ministrów przeznaczonych w najbliższych tygodniach do zmiany, jako świetnie radzącego sobie z Janowem Podlaskim i hodowcami koni arabskich. Niespełna milion złotych, obiecany na nagrody w pokazie narodowym, był w istocie jedynym sposobem zachęcenia hodowców prywatnych do zgłoszenia większej liczby koni. Udział koni hodowli i własności prywatnej od lat był na stałym poziomie. W roku ubiegłym były już kłopoty ze złożeniem klas wiekowych, szczególnie w kategoriach koni starszych.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<figure id="attachment_5220" aria-describedby="caption-attachment-5220" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/4_Bialecka.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5220 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/4_Bialecka.jpg" alt="Białecka Celita z aukcji Pride of Poland, fot. Ewa Imielska-Hebda" width="700" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/4_Bialecka.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/4_Bialecka-300x214.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5220" class="wp-caption-text">Białecka Celita z aukcji Pride of Poland, fot. Ewa Imielska-Hebda</figcaption></figure>
<p><span class="Apple-converted-space"> </span>Doszło do sytuacji, że wystawiane były konie z państwowych stadnin dosłownie &#8222;złapane&#8221; z pastwiska. Aby tego uniknąć i pokazać, że hodowcy prywatni bynajmniej nie obrazili się na &#8222;dobrą zmianę&#8221;, minister potrząsnął sakiewką pełną złotych monet. Sam pomysł nie jest najgorszy, tym bardziej że chytry plan zakładał, iż większość z tego miliona zgarną stadniny państwowe, co szczególnie dla Janowa miałoby ogromne znaczenie, wręcz decydujące o przetrwaniu. Ostatecznie głównym beneficjentem tej puli została Stadnina Koni Michałów oraz hodowcy prywatni. Konie janowskie nie zajęły zbyt wielu płatnych miejsc, choć i tak uszczknęły nieco z tej, na razie, deklarowanej jedynie kwoty. Hodowcy prywatni stawili się licznie, zachęceni wysokimi nagrodami i trzeba przyznać, że zgarnęli niemałą część stawki. Do wyboru najlepszego konia pokazu stanęło sześć złotych medalistów z czempionatów, pośród których honoru polskiej hodowli państwowej broniły jedynie dwa konie ze Stadniny Koni Michałów – ogierek <strong>Ferrum</strong> i klaczka <strong>Elgarolia</strong>. Pozostałe konie były hodowli i własności prywatnej, w tym janowskiej hodowli <strong>Pilarosa</strong>, również własności prywatnej (czeskiej hodowczyni). Niemniej jednak cel marketingowy został osiągnięty, klasy były licznie obsadzone, zwłaszcza w kategoriach koni rocznych i młodszych. Hodowcy prywatni to ludzie pragmatyczni i swoich poglądów politycznych nie przenoszą nad interesy. Pojawili się więc licznie, pieniądze chętnie wezmą, choć przyznać trzeba, że tak jak byli krytycznie nastawieni do działań obecnej władzy w sektorze hodowli koni arabskich, w szczególności wobec Janowa Podlaskiego, tak pozostali takimi do dzisiaj. Dość dziwacznie brzmiały zapewnienia ministra, jakoby tegoroczne nagrody miały służyć wspieraniu hodowli i polskich rolników. Po pierwsze, kwoty z nagród stanowią niewielką część poniesionych kosztów, a przede wszystkim większość hodowców to przedsiębiorcy, a nie – jak się wydaje ministrowi – rolnicy. Araby to nie konie rzeźne. Pieniądze przeznaczone na nagrody z całą pewnością przydadzą się w budżecie właścicieli koni i nie było raczej głosów krytycznych w tej kwestii.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5221" aria-describedby="caption-attachment-5221" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/5_Sektor_VIP.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5221 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/5_Sektor_VIP.jpg" alt="Sektor VIP, fot. Ewa Imielska-Hebda" width="700" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/5_Sektor_VIP.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/5_Sektor_VIP-300x214.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5221" class="wp-caption-text">Sektor VIP, fot. Ewa Imielska-Hebda</figcaption></figure>
<p>Ogromne zdziwienie wywołało natomiast postawienie kosztownej hali na placu pokazowym. Zdziwienie tym większe, że namiot ustawiono w bezpośrednim sąsiedztwie janowskiej hali, która została wybudowana właśnie w tym celu. Trudno powiedzieć, kto dokładnie postawił namiot, ale w gronie osób technicznych był cały zestaw ludzi z Międzynarodowych Targów Poznańskich. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni, dlaczego obok przestronnej hali pokazowej, zaprojektowanej i wybudowanej niemałym kosztem, bo ok. 10 milionów złotych, poświęconej specjalnie tej imprezie, minister Ardanowski i jego pełnomocnik zdecydowali się na gigantyczny wydatek, jakim jest postawienie namiotu obok hali… Namiot był brzydki, ciasny, z fatalnym trawiastym podłożem, które dodatkowo dawało paskudny żółty odcień na fotografiach z pokazu. Cztery gigantyczne telebimy na małej przestrzeni zniekształcały obraz prezentowanych koni. Pieniądze sponsorów, zamiast zasilić kasę janowskiej stadniny, choćby w postaci odświeżenia hali, zasiliły kasę organizatora pokazu, czyli PKWK, a można mniemać, że niemałe pieniądze otrzymali podwykonawcy, którymi – jak mówiło się w kuluarach – były MTP. Wygląda na to, że wróciliśmy do punktu wyjścia. Do roku 2016 na Pride of Poland zarabiała prywatna firma Polturf, powiązana z urzędnikami nadzoru właścicielskiego ANR, a obecnie pieniądze sponsorów i stadnin rozpływają się w sposób, który zna wyłącznie Tomasz Chalimoniuk, prezes PKWK, chroniony parasolem ministra J.K. Ardanowskiego. Warto byłoby opublikować rzetelną informację, jakie były wpływy od sponsorów, w tym ponownie od spółek podległych KOWR. Ile pieniędzy zapłaciły stadniny, za co i komu je wypłacono. Wygląda na to, że Janów znów na własnej imprezie wyszedł jak przysłowiowy Zabłocki na mydle.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5222" aria-describedby="caption-attachment-5222" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/6_Kupcy.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5222 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/6_Kupcy.jpg" alt="Kupcy z Królewstwa Arabii Saudyjskiej, którzy wylicytowali gwiazdę aukcji - klacz Perfinka z Białki, fot. Ewa Imielska-Hebda" width="700" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/6_Kupcy.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/6_Kupcy-300x214.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5222" class="wp-caption-text">Kupcy z Królewstwa Arabii Saudyjskiej, którzy wylicytowali gwiazdę aukcji &#8211; klacz Perfinka z Białki, fot. Ewa Imielska-Hebda</figcaption></figure>
<p><strong>Czy koń to jeszcze kultura?</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wiele ostatnio mówimy o hodowli koni jako o kulturowym dziedzictwie. Środowisko związane z hodowlą i sportami konnymi starannie pielęgnuje zwyczaje i rytuały kojarzone z prezentowaniem koni i występami ich właścicieli w sytuacjach oficjalnych. Za granicą, ale również i w Polsce, jest to bardzo starannie przestrzegane. Tymczasem w Janowie Podlaskim, obok hodowców i właścicieli, przestrzegających starannie tzw. <em>casual dress code</em>, zobaczyliśmy coś, co zmusiło wiele osób na trybunach i przed monitorami do przecierania oczu ze zdumienia. Jeśli ktoś liczył na to, że nieświeży wygląd prezesa PKWK na Gali Derby koni pełnej krwi jest przypadkiem, to w Janowie przekonał się, że nie ma co liczyć na poprawę. Prezes PKWK w stroju, który – jak żartowano wśród widzów – wyglądał, jakby po drodze do Janowa ograbił on kontener PCK, wręczał z niezmąconym spokojem nagrody zwycięzcom i swoim zaniedbanym wizerunkiem „ozdabiał” wszystkie zdjęcia z dekoracji koni. Jeśli do tego dołożymy żenująco niski poziom prowadzenia pokazu w języku polskim przez Mariusza Rytla, który dysponuje zasobem słów predystynującym go co najwyżej do występów na dożynkach gminnych oraz Marka Szewczyka, którego pojawienie się na liście osób oficjalnych wywołało w środowisku niemałe zdziwienie, można śmiało powiedzieć: wstyd na cały świat. Szczególnie irytował Szewczyk, który, było nie było, jest dziennikarzem z wieloletnim stażem. Wynajęty przez Tomasza Chalimoniuka chyba wyłącznie po to, aby nie krytykował działań ministra, bloger Szewczyk nie zadał sobie nawet trudu, aby przygotować się do pracy, za którą – jak sądzę – hojnie go wynagrodzono. Pomijając jego problemy z dykcją, ten doświadczony media-worker nie był w stanie przez trzy dni przeczytać poprawnie nazwy jednej z prywatnych stadnin i miał ogromne kłopoty z właściwym odczytaniem imion wielu koni.<span class="Apple-converted-space">  </span>W hodowli o tak długiej tradycji jaką jest hodowla koni arabskich ugruntował się zestaw pojęć i sformułowań branżowych do których hodowcy są przyzwyczajeni i<span class="Apple-converted-space">  </span>z tego powodu<span class="Apple-converted-space">  </span>wiele komentarzy Marka Szewczyka budziło, delikatnie mówiąc, zdziwienie. Ale gwoździem programu w wykonaniu Szewczyka były próby naśladowania stylu duetu Izabela Zawadzka &amp; Marek Grzybowski, czyli opowiadania o historii polskiej hodowli, czego ofiarą padła linia klaczy Szamrajówka, nazwana przez niego „linią na P” i opowieść o Włodarce, która &#8222;wylądowała&#8221; w Tiersku. Ciekawe, jakimi liniami lotniczymi tam poleciała? Smutne i żenujące jest, na co skarżyli się dziennikarze, że nie ma z kim w Janowie rozmawiać o koniach arabskich. Przerwana została ciągłość tradycji i również ciągłość pamięci. Nikt w Janowie już nie pamiętał o złożeniu kwiatów pod tablicą pamiątkową Zenona Lipowicza. Śmiem twierdzić, że ani obecny ani poprzedni p/o nie wiedzą, kim był. Minister Ardanowski mówił, że historia i tradycja nie są już ważne, liczy się wyłącznie „efektywność”. W takiej sytuacji trudno być optymistą. Może koń to kultura, ale Tacy politycy to obca kultura.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5223" aria-describedby="caption-attachment-5223" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7_Tablica_pamieci.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5223 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7_Tablica_pamieci.jpg" alt="Tablica pamięci Zenona Lipowicza, fot. Ewa Imielska-Hebda" width="700" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7_Tablica_pamieci.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7_Tablica_pamieci-300x214.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5223" class="wp-caption-text">Tablica pamięci Zenona Lipowicza, fot. Ewa Imielska-Hebda</figcaption></figure>
<p><strong>Spokojnie! To tylko napad…</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Goście VIP kilka minut przed rozpoczęciem aukcji byli świadkami napaści konferansjera Marka Szewczyka na jednego z kupców. Fakt to bez precedensu, że osoba zatrudniona przez organizatora napada i bije na oczach zgromadzonych osób gościa i klienta aukcji. Interweniowała ochrona, wezwano policję. Po incydencie organizator dopuścił do tego, że sprawca napaści nie został usunięty z sektora VIP, pomimo że mogło to wpłynąć na samopoczucie klienta, który licytował konie do kwoty ponad miliona euro. Czy Perfinka mogła osiągnąć wyższą cenę, gdyby pobity przez Szewczyka klient reprezentujący nabywcę z Bliskiego Wschodu, nie miał bólu głowy po wielu uderzeniach zadanych pięścią w tył głowy i usta?<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5224" aria-describedby="caption-attachment-5224" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/8_Michalowska.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5224 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/8_Michalowska.jpg" alt="Michałowska Esmora z aukcji Pride of Poland, fot. Ewa Imielska-Hebda" width="700" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/8_Michalowska.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/8_Michalowska-300x214.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5224" class="wp-caption-text">Michałowska Esmora z aukcji Pride of Poland, fot. Ewa Imielska-Hebda</figcaption></figure>
<p>Wiele osób wskazywało na to, że Marek Szewczyk, bloger specjalizujący się w czarnym <em>piarze</em>, stał się ostatnio ulubionym bohaterem profilu w mediach społecznościowych, który ujawnił jego rodzinne powiązania ze służbami PRL oraz przynależność do Stowarzyszenia Dziennikarzy PRL w stanie wojennym, co w środowisku jeździeckim nie jest już zresztą żadną tajemnicą. Wspomniany Szewczyk od czterech lat komentuje sytuację po zmianach dokonanych w stadninach koni arabskich. Szczególnie brutalnie atakuje Mateusza Leniewicza-Jaworskiego, posuwając się do szkalowania i zaszczuwania młodego człowieka w środowisku hodowców. Mateusz Leniewicz-Jaworski nie był jedyną osobą, którą Marek Szewczyk, nazywany w środowisku blogerem do wynajęcia, oczerniał, czerpiąc z tego podobno niemałe profity. Dlatego też zatrudnienie go do prowadzenia Pokazu Narodowego wywołało zdumnienie, także z powodu braku rozeznania w hodowli koni arabskich, jak również głoszonych publicznie poglądów politycznych. Szewczyk w tekście zatytułowanym &#8222;Nadgorliwe pachołki władzy&#8221; (19.05.2020 Hipologika.pl) takie oto wygłasza oceny: &#8222;(…) Każda autorytarna władza – a ja to dobrze pamiętam z czasów tzw. Komuny – wyzwala w ludziach niskie instynkty. Teraz różnej maści oportuniści i służalcze typy starają się przypodobać obecnej władzy, czyli PIS-owi, a właściwie wodzusiowi. Bo PIS to partia wodzowska.&#8221;<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5225" aria-describedby="caption-attachment-5225" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/9_Glowny_Organizator.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5225 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/9_Glowny_Organizator.jpg" alt="Główny Organizator - Tomasz Chalimoniuk (Pełnomocnik Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi ds. Hodowli Koni w Polsce), fot. Ewa Imielska-Hebda" width="700" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/9_Glowny_Organizator.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/9_Glowny_Organizator-300x214.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5225" class="wp-caption-text">Główny Organizator &#8211; Tomasz Chalimoniuk (Pełnomocnik Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi ds. Hodowli Koni w Polsce), fot. Ewa Imielska-Hebda</figcaption></figure>
<p>Właśnie wyzwolił w sobie niskie instynkty, dla których nie ma żadnego usprawiedliwienia, a robienie z siebie bohatera – mściciela „w sprawie” – zakrawa na farsę. Dla wyjaśnienia, nie uderzył, stojąc twarzą w twarz – ale, jak zwykły tchórz, od tyłu. Czy zatem ludzie, których obraził Szewczyk mają, zgodnie z jego doktryną, prawo do <em>walenia go po mordzie</em>? Jeśli tak to Szewczykowi biada!</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5226" aria-describedby="caption-attachment-5226" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/10_Cezary_Pazura.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5226 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/10_Cezary_Pazura.jpg" alt="Cezary Pazura - główna i jedyna atrakcja pokazów towarzyszących, fot. Ewa Imielska-Hebda" width="700" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/10_Cezary_Pazura.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/10_Cezary_Pazura-300x214.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5226" class="wp-caption-text">Cezary Pazura &#8211; główna i jedyna atrakcja pokazów towarzyszących, fot. Ewa Imielska-Hebda</figcaption></figure>
<p>Napaść i pobicie Mateusza Leniewicza-Jaworskiego przez Marka Szewczyka to skandal, za który nie tylko sprawca musi ponieść konsekwencje, ale także ktoś ponosi osobistą odpowiedzialność. Czy tą osobą nie jest Tomasz Chalimoniuk, organizator wydarzenia? Czy to nie on jako organizator zatrudnił Szewczyka, a następnie zaprosił go do loży hodowców i kupców? Po interwencji ochrony i policji, tak chętnie lansujący się Chalimoniuk nie pofatygował się, aby przeprosić gościa i klienta Leniewicza-Jaworskiego. To on także dopuścił do sytuacji, że napastnik był obecny w pobliżu, podczas gdy Leniewicz-Jaworski licytował konie. To skandaliczne zachowanie organizatora jest efektem uprawianej przez Chalimoniuka polityki personalnej polegającej na niszczeniu i pozbywaniu się ze stadnin państwowych wszelkich osób, które mają wiedzę i kompetencje w hodowli i opieraniu się na personelu niższej rangi, który wykona każde polecenie oraz na p/o zarządów, którzy podpiszą każdą fakturę. Media obiegła wiadomość o planowanym połączeniu Janowa i Michałowa i Białki, a szefem tego nowotworu miałby podobno zostać mianowany, a jakże Tomasz Chalimoniuk, któremu w PKWK pali się grunt pod nogami z uwagi na pytania, jakie zadają posłowie opozycji w kwestii naruszenia przez Chalimoniuka ustawy o PKWK poprzez osiąganie dodatkowych dochodów podczas swej kadencji. Sprawa wypłynęła w zaskakującym kontekście w prokuraturze w Lublinie, która prowadzi śledztwo w sprawie Pride of Poland 2016.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5227" aria-describedby="caption-attachment-5227" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/11_Janowska.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5227 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/11_Janowska.jpg" alt="Janowska Ewodia z aukcji Pride of Poland, fot. Ewa Imielska-Hebda" width="700" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/11_Janowska.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/11_Janowska-300x214.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5227" class="wp-caption-text">Janowska Ewodia z aukcji Pride of Poland, fot. Ewa Imielska-Hebda</figcaption></figure>
<p><strong>Sukces ogłoszony</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Arogancki minister, cwany pełnomocnik i wystraszony dyrektor KOWR-u odetchnęli z ulgą, sukces ogłoszony. Perfinka sprzedana, cenę uznać należy za niemal rekordową. To prawda, ale co z resztą oferowanych na aukcji koni? Co z przychodami dla Janowa? Cena Perfinki to prawie 80% całego przychodu aukcji – z czego żyć będzie Janów? Może z połączenia z Michałowem? Tam jest trochę siana i owsa, a i pieniądze na lokatach są – jakoś pociągniemy, ogłosimy nowy, świetny plan, a potem się zobaczy.</p>
<div> </div>
<div>
<p>Wyniki aukcji Pride of Poland 2020 (ceny w EUR):</p>
<p>(22 zaoferowanych: 17 klaczy, 2 embriony, 2 nienarodzone źrebięta, 1 dzierżawa):</p>
<ol>
<li>Aplia – 10.000 Polska</li>
<li>Elzamira- niesprzedana</li>
<li>Endorfina – niesprzedana</li>
<li>Nienarodzone źrebię od klaczy Emandoria po og. Marajj – 70.000 Szwajcaria</li>
<li>Pellara – niesprzedana</li>
<li>Nienarodzone źrebię od klaczy Wieża Mocy po og. Dominic M – niesprzedane</li>
<li>Embrion od klaczy Passionaria – niesprzedany</li>
<li>Celita – niesprzedana</li>
<li>Amirata – 45.000 Katar</li>
<li>Perfinka – 1.250.000 Królestwo Arabii Saudyjskiej</li>
<li>Wołogda – 12.000 Czechy</li>
<li>Embrion od klaczy Enezja po ogierze Emerald J – 55.000 Szwajcaria</li>
<li>Pollina – 15.000 Bahrajn</li>
<li>Emily – niesprzedana</li>
<li>Atakama (dzierżawa) – brak ofert / nie jest dzierżawiona</li>
<li>Esmora – niesprzedana</li>
<li>Florissima – niesprzedana</li>
<li>Frazza – niesprzedana</li>
<li>Gandahara – 15.000 Czechy</li>
<li>Empiria – niesprzedana</li>
<li>Lawinia – 95.000 Belgia</li>
<li>Ewodia – 20.000 Hiszpania</li>
</ol>
<p>&nbsp;</p>
<p>Summer Sale (w ofercie 21 koni, 18 klaczy, 3 ogiery) :</p>
<ol>
<li>Elsandra – niesprzedana</li>
<li>Erskina – 6000 Polska</li>
<li>Elganza – 11.000 Niemcy</li>
<li>Fawella – 13.000 (nie podano)</li>
<li>Flaminia – niesprzedana</li>
<li>Effie – niesprzedana</li>
<li>Ersa – niesprzedana</li>
<li>Bertina – 5000 Szwecja</li>
<li>Eulaliana – niesprzedana</li>
<li>Peon – niesprzedany</li>
<li>Amanito – 9000 Dania</li>
<li>Pitawal – 21.000 Liban</li>
<li>Escotina – 5000 (nie podano)</li>
<li>Aleta – 5000 (nie podano)</li>
<li>Pruchna – niesprzedana</li>
<li>Bogini Marajj – 7000 (nie podano)</li>
<li>Plivia – 15.000 (Polska)</li>
<li>El Faiza – niesprzedana</li>
<li>Pustynna Oaza – 9000 (nie podano)</li>
<li>Wiwenda – 20.000 (nie podano)</li>
<li>Złota Bulla – 6000 (nie podano)</li>
</ol>
</div>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wojenne losy polskich koni cz. 5. Różne drogi: Harlanda, Bobińskiego, Iwanowskiego i Zoppiego, lecz zawsze w kierunku Polski</title>
		<link>https://polskiearaby.com/ludzie-i-konie/5013-wojenne-losy-polskich-koni-cz-5-rozne-drogi-harlanda-bobinskiego-iwanowskiego-i-zoppiego-lecz-zawsze-w-kierunku-polski</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hanna Sztuka]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 30 Mar 2020 12:51:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie i Konie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.pl/2020/03/30/wojenne-losy-polskich-koni-cz-5-rozne-drogi-harlanda-bobinskiego-iwanowskiego-i-zoppiego-lecz-zawsze-w-kierunku-polski/</guid>

					<description><![CDATA[Pod koniec 1944 roku Niemcy wywieźli z terenów Polski wszystkie istniejące pod ich kontrolą stada ogierów i stadniny koni, w tym także stadniny Wehrmachtu, które utworzyli podczas wojny, a gromadzące konie hodowlane rozproszone w wyniku...]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><figure id="attachment_5014" aria-describedby="caption-attachment-5014" style="width: 357px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Zoppi.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5014 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Zoppi.jpg" alt="Ryszard Zoppi. Akwarela Gustawa Mucharskiego ze zbiorów PKWK. Źródło: kalendarz PKWK 2014" width="357" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Zoppi.jpg 357w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Zoppi-214x300.jpg 214w" sizes="(max-width: 357px) 100vw, 357px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5014" class="wp-caption-text">Ryszard Zoppi. Akwarela Gustawa Mucharskiego ze zbiorów PKWK. Źródło: kalendarz PKWK 2014</figcaption></figure>
<p>Pod koniec 1944 roku Niemcy wywieźli z terenów Polski wszystkie istniejące pod ich kontrolą stada ogierów i stadniny koni, w tym także stadniny Wehrmachtu, które utworzyli podczas wojny, a gromadzące konie hodowlane rozproszone w wyniku działań wojennych lub, częściej, odebrane prywatnym właścicielom. Losy polskich koni czystej krwi arabskiej nieustannie splatały się więc z losami koni z polskich stadnin (państwowych i prywatnych) koni pełnej krwi angielskiej, półkrwi oraz stad ogierów. Dzięki staraniom Stefana Zamoyskiego i jego zespołu, czyli Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech, od sierpnia 1946 roku do sierpnia 1947 roku przewieziono do Polski 1719 koni hodowlanych, którymi zasilono zakładane w Polsce stadniny państwowe. Na mocy Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Reform Rolnych z 1 marca 1945 roku, wszystkie zwierzęta wpisane do ksiąg hodowlanych w majątkach objętych reformą rolną były konfiskowane prywatnym właścicielom i przejmowane przez państwo. Dotyczyło to również koni hodowlanych, dzięki którym zbudowano polską hodowlę państwową po wojnie. </p>
<p>&nbsp;</p>
<p>W grupie powracających z Niemiec koni znajdowało się 39 klaczy czystej krwi arabskiej, 12 źrebaków pod matkami oraz trzy ogiery czołowe: Witraż, Wielki Szlem i Amurath Sahib. Pisał w swojej książce  prof. Witold Pruski: „Rewindykacja koni z Niemiec miała ogromne znaczenie dla odbudowy zniszczonej wojną i okupacją hodowli. Szczególnie ważną rolę odegrał powrót naszych arabów, gdyż późniejsze światowe sukcesy na tym polu zawdzięczamy w ogromnej mierze właśnie uratowaniu naszej elity wywiezionej do Niemiec”.<sup>1</sup> Rezultatem akcji rewindykacyjnej było przywiezienie do kraju ponad 1700 rasowych koni. Stanowiły one, według obowiązujących wtedy cen światowych, majątek o wartości ponad 3 mln dolarów. Z wymienionej liczby koni około 800 sztuk było czysto polskiego pochodzenia, pozostałe Polska zawdzięcza wyłącznie pracy Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech. Rewindykacja polskich koni z Niemiec, gdzie w wyniku działań wojennych została wywieziona elita polskiej hodowli wszystkich ras, jak również działalność Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech, to jedna z tych historii, bez poznania których trudno zrozumieć odbudowę hodowli koni w Polsce po wojnie. </p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czas niewoli </strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Źródłem wiedzy o ewakuacji, a następnie rewindykacji polskich koni był po wojnie artykuł Andrzeja Krzyształowicza, który – uczestnicząc w ewakuacji koni wywiezionych przez Niemców z Janowa – dokładnie opisał również inne grupy polskich koni, z jakimi spotkał się podczas tułaczki; tak konie, jak też towarzyszących im ludzi. Dramatyczne losy koni janowskich opisane przez Andrzeja Krzyształowicza byłyby niepełne, gdyby nie włączenie tej historii w szeroką panoramę tamtego czasu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5015" aria-describedby="caption-attachment-5015" style="width: 358px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/pplk.Stefan_Zamoyski.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5015 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/pplk.Stefan_Zamoyski.jpg" alt="Ppłk Stefan Zamoyski, fot. archiwum" width="358" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/pplk.Stefan_Zamoyski.jpg 358w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/pplk.Stefan_Zamoyski-215x300.jpg 215w" sizes="(max-width: 358px) 100vw, 358px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5015" class="wp-caption-text">Ppłk Stefan Zamoyski, fot. archiwum</figcaption></figure>
<p>Jedną z kluczowych osób dla odzyskania polskich koni zgromadzonych w Niemczech był ppłk STEFAN ZAMOYSKI oddelegowany przez Rząd Polski w Londynie do Polish Remounts Service, znanego w Polsce jako Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech. Bez jego zespołu, składającego się z około 30 polskich oficerów i cywilnych pracowników stadnin, którzy pracowali na rzecz odnalezienia, zabezpieczenia i powrotu do Polski zgromadzonych w Niemczech polskich koni hodowlanych, to ogromne przedsięwzięcie nie byłoby możliwe. Postać i dokonania Stefana Zamoyskiego opisałam w tekście <a href="/ludzie-i-konie/4957-po-jasnej-stronie-stefan-zamoyski-niezapomniany-bohater" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Nie-zapomniany bohater</a>. Kolejna ważna postać Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech pojawiła się w tekście <a href="/ludzie-i-konie/5004-klacze-babolnianskie-powrot-do-kraju-wojenne-losy-koni-czystej-krwi-arabskiej-1939-1946-cz-4" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Klacze babolniańskie – powrót do domu</a>. Mjr dr HENRYK HARLAND (1892-1970) to osoba niezwykle ważna dla odzyskania polskich koni z Niemiec w latach 1945-1947.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Henryk Harland urodził się 29 września 1892 roku w Rudce. W roku 1917 ukończył Instytut Weterynaryjny w Nowoczerkawsku. Stopień doktora medycyny weterynaryjnej uzyskał w roku 1935. W odrodzonym wojsku polskim dosłużył się, jako lekarz weterynarii, stopnia majora, najpierw w 16 Pułku Ułanów w Bydgoszczy, a następnie w 6 Pułku Artylerii Ciężkiej we Lwowie. W 1937 roku został przeniesiony do Centrum Wyszkolenia Kawalerii do Grudziądza, gdzie w roku 1938 objął stanowisko Naczelnego Lekarza Weterynarii. Niezależnie od służby wojskowej, dr Harland interesował się hodowlą koni pełnej krwi angielskiej i wyścigami. Był właścicielem małej stajni wyścigowej, w której zatrudniał trenera i dżokeja w jednej osobie, Andrzeja Kończala. Sam również w wolnych chwilach oddawał się pracy trenerskiej. Po wybuchu wojny, jako szef służby weterynaryjnej 15 Dywizji Piechoty, brał udział w walkach na odcinku Bydgoszcz-Warszawa. Po kapitulacji Warszawy dostał się do niewoli niemieckiej i do kwietnia 1945 roku przebywał w obozach jenieckich dla polskich oficerów, kolejno w Braunschweig, Hadamar, Gross-Born i Dossel. Będąc przez prawie 5 lat jeńcem wojennym, dr Henryk Harland postanowił śledzić losy polskich koni wywożonych przez Niemców z terenów okupowanej Polski. Wierzył, że nadejdzie chwila, kiedy będzie można odebrać zrabowane konie. Dzięki zapisom Konwencji Genewskiej, której Niemcy przestrzegali w stosunku do polskich oficerów Września w obozach jenieckich, dr Harland mógł prenumerować wydawnictwa sportowo-hodowlane, czasopisma wyścigowe, kalendarze sportowe i rejestry ogierów. Dla jeńca wojennego był to wyjątkowo kosztowny wydatek ze skromnego obozowego żołdu. Dzięki tej pracy dr Harland systematycznie śledził transporty koni, ustalał miejsca ich pobytu i ewidencjonował przychówek od matek stadnych.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5016" aria-describedby="caption-attachment-5016" style="width: 358px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/mjr.dr_Henryk_Harland.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5016 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/mjr.dr_Henryk_Harland.jpg" alt="Mjr dr Henryk Harland, fot. archiwum" width="358" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/mjr.dr_Henryk_Harland.jpg 358w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/mjr.dr_Henryk_Harland-215x300.jpg 215w" sizes="(max-width: 358px) 100vw, 358px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5016" class="wp-caption-text">Mjr dr Henryk Harland, fot. archiwum</figcaption></figure>
<p>Swoją pracę rozszerzył na zaznajomienie się z hodowlą niemiecką, a także śledził losy koni zrabowanych z terenu Francji, Belgii, Holandii i Jugosławii. W lipcu 1942 roku w obozie Gross-Born dr Harland spotkał por. Kazimierza Bobińskiego, który prowadził podobną ewidencję polskich koni zrabowanych z terytorium Polski przez Niemców. Niestety, ich wspólna praca została przerwana w sierpniu 1942 roku przez bombardowanie obozu przez aliantów, w wyniku czego część zgromadzonej dokumentacji spłonęła. Dodatkowo sytuację skomplikował fakt przeniesienia Harlanda do obozu w Dossel, tak że dalszą pracę kontynuowali już osobno.  </p>
<p>&nbsp;</p>
<p>KAZIMIERZ BOBIŃSKI (1904-1969), porucznik rezerwy 15 Pułku Ułanów Poznańskich, to kolejna niezwykła postać związana z rewindykacją polskich koni hodowlanych z Niemiec. Kawalerzysta o pochodzeniu ziemiańskim, z zawodu dziennikarz, absolwent uniwersytetów w Krakowie i Poznaniu, wybitny znawca koni pełnej krwi angielskiej, o fenomenalnej znajomości ksiąg stadnych i rodowodów. W kampanii wrześniowej walczył w 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich i, po bitwie pod Cześnikami na Zamojszczyźnie, dostał się do niewoli niemieckiej. Podczas pobytu w obozie jenieckim postanowił nauczyć się języka angielskiego i tak, nieco przypadkiem, natrafił na niemieckie wydawnictwo Sport Welt, po lekturze którego postanowił śledzić wyniki wyścigów, wykazy stanówek, wiadomości o sprzedażach koni oraz różne inne sprawozdania, szukając w ten sposob śladów koni wywożonych przez Niemców z terenów okupowanej Polski. Tak powstawała przez lata jego słynna kartoteka, zawierająca ponad 2000 nazw polskich koni, ze szczegółowymi danymi odnośnie do ich kariery, odnotowaniem kolejnych, nieprawnych właścicieli oraz ewentualnego przychówku od tej pokaźnej liczby koni.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5017" aria-describedby="caption-attachment-5017" style="width: 358px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/por.K.Bobinski.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5017 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/por.K.Bobinski.jpg" alt="Por. Kazimierz Bobiński, fot. archiwum" width="358" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/por.K.Bobinski.jpg 358w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/por.K.Bobinski-215x300.jpg 215w" sizes="(max-width: 358px) 100vw, 358px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5017" class="wp-caption-text">Por. Kazimierz Bobiński, fot. archiwum</figcaption></figure>
<p>Kazimierz Bobiński umieścił w swojej kartotece również zrabowane konie francuskie, belgijskie oraz włoskie. Kartotekę przechowywał w kartonowym pudle i, jak można się domyślać, był to spory ciężar. Jego towarzysze niewoli wspominali, jak zimą 1945 roku podczas słynnego „marszu śmierci” polskich jeńców pędzonych przez Niemców ze wschodu na zachód, w ucieczce przed postępującym frontem, Kazimierz Bobiński, zmuszony do porzucenia ciężaru opóźniającego marsz, porzucił płaszcz, aby móc zachować swoje dzieło. Z tego powodu nabawił się ciężkiego zapalenia nerek, które nie opuściło go do samej śmierci.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czas zwycięstwa</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Po wyzwoleniu i krótkim pobycie w obozie przejściowym, por. Bobiński trafił pod komendę ppłk. Stefana Zamojskiego do Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech i tu jego kartoteka okazała się ogromnie przydatna. Dzięki zawartym w niej informacjom, w połączeniu z wyjątkowymi zdolnościami, dociekliwością i uporem Bobińskiego, możliwe było odszukanie i przywrócenie prawnym właścicielom klaczy i przychówku. Niemcy znakomicie ukrywali i maskowali zrabowane w Polsce konie, najczęściej umieszczali je pod fałszywymi papierami, tak że odnalezienie ich przez Polaków zaskakiwało ich i zdumiewało. Informacje zebrane przez dr. Harlanda i por. Bobińskiego stanowiły podstawę do wykonania przez Harlanda mapy rozmieszczenia koni, co umożliwiło odszukanie i zabezpieczenie polskich koni na terenie Niemiec. </p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Należy w tym miejscu zaznaczyć, że o ile polskie stadniny i stada ogierów Wehrmachtu były wywożone z Polski w całości, wraz z personelem i sprzętem, to wiele koni, głównie pełnej krwi angielskiej i sportowych, trafiało do Niemiec przez cały okres wojny w wyniku indywidualnej grabieży dokonywanej przez niemieckich oficerów i urzędników na terenach okupowanych. Tak więc w przypadku dużych grup koni ewakuowanych z Polski, zgromadzonych w północnych Niemczech, zadanie Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech polegało na ich przejęciu w imieniu polskiego państwa (co nie było wcale oczywiste – Polska była co prawda w obozie aliantów, ale działalność Zarządu przypadała już w czasie po konferencji w Jałcie, a Zamoyski działał z upoważnienia polskiego rządu w Londynie) i zabezpieczeniu ich fizycznego przetrwania, uregulowaniu sytuacji prawnej oraz przygotowania warunków do powrotu do Polski. W przypadku rozproszonych w terenie koni pełnej krwi angielskiej oraz koni sportowych, które trafiły do Niemiec w ciągu pięciu lat okupacji, kluczowe dla ich odnalezienia i odzyskania okazały się właśnie informacje zebrane przez dr. Harlanda i por. Bobińskiego podczas pobytu w obozach jenieckich. Miejscem gromadzenia koni pełnej krwi był Polish 3 Remount Depot (Depot 1 gromadziło konie arabskie i angloarabskie, a Depot 2 stada ogierów i pozostałe konie pod zarządem Polish Remount  Service czyli Zarządu Stadnin Polskich). </p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Od Schutzstaffel (SS) Lauvenburg do Polish Remounts Service Lauvenburg</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5018" aria-describedby="caption-attachment-5018" style="width: 358px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Rotm.Jerzy_Iwanowski.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5018 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Rotm.Jerzy_Iwanowski.jpg" alt="Rotm. Jerzy Iwanowski, fot. archiwum" width="358" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Rotm.Jerzy_Iwanowski.jpg 358w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Rotm.Jerzy_Iwanowski-215x300.jpg 215w" sizes="(max-width: 358px) 100vw, 358px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5018" class="wp-caption-text">Rotm. Jerzy Iwanowski, fot. archiwum</figcaption></figure>
<p>Komendantem Depot 3 wyznaczono oddelegowanego z 10 Pułku Strzelców Konnych Dywizji Pancernej gen. Maczka rotm. JERZEGO  IWANOWSKIEGO (1907-2008). Ten urodzony na kresach w roku 1907 absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, do września 1939 roku pracował w Państwowym Stadzie Ogierów w Bogusławicach. Kampanię wrześniową przeszedł wraz z 1 Pułkiem Ułanów Krechowieckich. Jeszcze w 1939 roku udało mu się przedrzeć do Francji i wstąpić do Wojska Polskiego. Po upadku Francji, wraz z innymi Polakami, znalazł się w Anglii, gdzie przydzielono go do Dywizji Pancernej gen. Maczka, z którą odbył kampanie we Francji, Belgii i Holandii zakończone w Niemczech. W maju 1945 roku trafił na dwa lata pod komendę ppłk. Stefana Zamoyskiego do Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech, jako komendant Polish 3 Remount Depot, którego siedzibą był Lauvenburg, gdzie wcześniej mieściło się stado SS Lauvenburg. Jerzy Iwanowski tak opisał przejęcie Lauvenburga pod koniec maja 1945 roku: „Przeszliśmy od domu do kompleksu stajennego&#8230;Tu domek dla administratora, stajnia na sześćdziesiąt koni, tam blok dla służby stajennej, tu kryta ujeżdżalnia (…) Cały personel SS wywiał dwa dni temu, a konie zostawili bez wody i siana (…) Od bloku służbowego zbliża się do mnie postać lekko zgarbiona, siwe włosy i czarne ubranie, kurtka zapięta pod szyją. Poznaję, to dyrektor Zoppi<sup>2</sup> z państwowego stada pełnej krwi w Kozienicach”.<sup>3</sup></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5019" aria-describedby="caption-attachment-5019" style="width: 358px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Ryszard_Zoppi.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5019 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Ryszard_Zoppi.jpg" alt="Ryszard Zoppi, fot. archiwum" width="358" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Ryszard_Zoppi.jpg 358w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Ryszard_Zoppi-215x300.jpg 215w" sizes="(max-width: 358px) 100vw, 358px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5019" class="wp-caption-text">Ryszard Zoppi, fot. archiwum</figcaption></figure>
<p>W ten sposób skrzyżowały się różne drogi, które przywiodły Polaków i konie do Niemiec: Harland i Bobiński trafili tam jako jeńcy z roku 1939, Ryszard Zoppi znalazł się tam wraz z końmi ze stadniny w Kozienicach, którymi się opiekował, a Jerzy Iwanowski i Stefan Zamoyski dotarli do Niemiec z bronią w ręku jako żołnierze Wojska Polskiego na Zachodzie, walczący u boku aliantów. Dokonania Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech oraz losy ludzi i koni podczas okupacji, wywiezienia do Niemiec, a następnie powrotu do Polski, to materiał na niejeden fascynujący scenariusz filmowy. O tym, jak wielką pracę wykonali wspomniani ludzie, dziś już słabo się pamięta, bowiem wielu z uczestników tamtych wydarzeń nie powróciło po wojnie do Polski, a ci, którzy powrócili, nie chcieli, a może nie mogli o tym pisać w czasie, kiedy pamięć była jeszcze żywa. Później zaczęli odchodzić i zabrali swoje wspomnienia do grobu. Szczęśliwie się stało, że niektórzy z nich, jak dr Henryk Harland, który wrócił po wojnie do Polski, pozostawili cenne archiwa. Ryszard Zoppi napisał (niewydany) pamiętnik, a Jerzy Iwanowski, po latach spędzonych w RPA, powrócił do Polski i sporządził autobiografię, gdzie między innymi opisał dwuletni okres pracy w Lauvenburgu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ponieważ konie arabskie były do końca wojny oczkiem w głowie samego generała SS Heinricha Himmlera, szczególnie dbano o ich bezpieczeństwo. Ukryto je w majątku Nettelau zakupionym jeszcze przed wojną na potrzeby SS. Konie innych ras na tak staranną uwagę nie mogły liczyć. Wyjątek stanowi stadnina Racot, która została wywieziona do Grabau w pierwszej kolejności i która była traktowana, być może z powodu jej koni z Beberbeck, jak własna. Liczba koni pełnej krwi angielskiej z Kozienic, jaka dotarła pieszo do Lauvenburga z dyrektorem Ryszardem Zoppim i skromnym, towarzyszącym im personelem, była tak niewielka, że gdyby nie praca Zamoyskiego, Harlanda, Bobińskiego i Iwanowskiego, Polska mogłaby po wojnie zapomnieć na długie lata o hodowli koni tej rasy. Jednak dzięki tym właśnie ludziom udało się odnaleźć, zidentyfikować, przejąć i wysłać do Polski dużą grupę polskich koni pełnej krwi angielskiej, a także zakupić cenne klacze i ogiery. Najwięcej problemów nastręczała identyfikacja koni, ponieważ często nie miały dokumentów lub ich niemieccy posiadacze dysponowali świadectwami hodowlanymi upozorowanymi na legalne. Jerzy Iwanowski w swej autobiografii pisał: „…ale jak odróżnimy konie legalnie nabyte od zrabowanych? Wywiad, stosunki i szczęście. Wiadomość do wiadomości, krótkie zdania tu i tam i cała historia się wyjaśniła. Niemcy, podczas okupacji w Polsce, nabywali co mogli. Konie pełnej krwi były gratką nie lada. Niektórzy nabywali je legalnie, płacąc, choć zwykle mało, bo ludzie musieli dostać grosz, żeby przeżyć, inni, przeważnie SS, po prostu zabierali konie ze stajni i koniec. Ale koń pełnej krwi bez rodowodu jest wart tyle, ile chabeta dorożkarska. O tym naturalnie wiedzieli i najgłupsi stupaje. Rodowody stwierdzające właściciela konia wydawało Towarzystwo do Zachęty Hodowli Koni. Nowi «nabywcy» zwracali się do sekretarza tegoż Towarzystwa o wydanie odpowiedniego dokumentu. Rozmowy odbywały się tak: – Czy ma pan dowód nabycia od poprzedniego właściciela? – Tak mam, proszę. Rodowód zostaje wydany. Ale też były inne rozmowy. – Nie mam i nie potrzebuję, rodowód ma być wydany. To był zwykle jakiś SS lub pośledniej klasy wojskowy. – Nie mogę wydać bez stwierdzenia legalnego nabycia. To zwykle wywoływało pogróżki, więc sekretarz Związku nie w ciemię bity, wydaje rodowód, lecz stempluje na odwrocie: «Wydane na polecenie Wehrmachtu». Genialne. Tylko odwrócić stronicę!”.<sup>4</sup> Dzięki takiej zapobiegliwości udało się zakwestionować wiele przeprowadzonych w ten sposób  transakcji nabycia polskich folblutów i odzyskać wiele polskich klaczy zrabowanych w Polsce. Dzięki kartotece Bobińskiego odnaleziono i zidentyfikowano także ich przychówek, urodzony podczas pobytu klaczy na terenie Niemiec. Aktywność oficerów pracujących dla Zarządu Stadnin oraz dokładne informacje na temat koni sprowadzanych do Niemiec z terenów okupowanej Europy zaowocowały także odzyskaniem wielu koni francuskich i jugosłowiańskich, które zwracano następnie prawowitym właścicielom. „Przypadkowo w małej, brudnej stajence znalazłem sławnego francuskiego ogiera Farysa, należącego do pana Boussaca. Zawiadomiłem o tym dyrektora jego stadniny Comte de Brignac. W jakiś czas potem zaszła potrzeba zarejestrowania do księgi stadnej klaczki Querry po tymże Farysie. Potrzebne było zaświadczenie właściciela ogiera. Boussac odmówił, bo ogier był wtedy w rękach SS. Jaka świnia! Na szczęście po pewnym czasie Stefan Zamoyski uzyskał to zaświadczenie, a Querry wygrała swój pierwszy wyścig”.<sup>5</sup></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dzięki kilkakrotnie publikowanej w Polsce relacji Andrzeja Krzyształowicza<sup>6</sup> oraz z uwagi na fakt, iż w ewakuację koni z Janowa Podlaskiego zaangażowana była stosunkowo duża grupa uczestników, którzy po wojnie wrócili do kraju, opowieść o uratowaniu polskich koni arabskich i angloarabskich jest dość szeroko znana. Wojenne losy koni pełnej krwi angielskiej były opisywane po wojnie fragmentarycznie i ich historia, z uwagi na obecny upadek państwowej hodowli koni tej rasy w Polsce, jest już nieco zapominana. O ile odnalezienie i wysłanie do Polski koni, które stanowiły własność polskiego państwa bądź jego obywateli, było dość oczywiste, to już działania Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech zmierzające do pozyskania dla Polski możliwie dużo najwyższej jakości koni hodowlanych różnych ras, znikło już w meandrach dziejów.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Araby, folbluty, trakeny, hucuły czyli wielkie kupowanie dla Polski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5020" aria-describedby="caption-attachment-5020" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/turysta.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5020 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/turysta.jpg" alt="Og. Turysta, zdjęcie z numeru zerowego Konia Polskiego" width="700" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/turysta.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/turysta-300x214.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5020" class="wp-caption-text">Og. Turysta, zdjęcie z numeru zerowego Konia Polskiego</figcaption></figure>
<p>Zamoyski i Harland mieli świadomość, jak bardzo ucierpiała polska hodowla podczas wojny. Jej odbudowa była niezbędna dla kraju, bowiem konie w tamtym czasie stanowiły główną siłę pociągową w rolnictwie oraz transporcie. Rozumieli też rolę hodowli zarodowej pod kontrolą państwa, jako warunek konieczny dla odbudowy hodowli prywatnej. Podobnie zresztą rzecz się miała po I wojnie światowej, kiedy państwo przejęło na siebie koszty utrzymania stad ogierów i utworzyło trzy stadniny państwowe, aby wyniszczonemu krajowi dostarczyć możliwie najlepszy materiał do dalszej hodowli. Tak więc Zarząd Stadnin starał się zakupić możliwie jak największą liczbę koni hodowlanych. Początkowo, w celu zdobycia pieniędzy na te zakupy, prowadzono sprzedaż koni wybrakowanych z hodowli lub takich, które uznano za zbędne dla kraju. Po staraniach Zamoyskiego w Warszawie, Zarząd Stadnin otrzymał dodatkowe środki z kraju na zakupy koni na terenie Niemiec. Zakup tzw. koni włoskich dla polskiej hodowli koni pełnej krwi angielskiej, pomimo iż stanowił fundament całej hodowli tej rasy w powojennej hodowli państwowej, jest znany już wyłącznie garstce hodowców ze starszego pokolenia. Warto przypomnieć, jak w trakcie poszukiwań polskich koni i ich gromadzenia, Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech wszedł w posiadanie tej niewielkiej, ale niezwykle cennej grupy koni pełnej krwi importowanych w czasie wojny z Włoch do Niemiec. Konie te, podobnie jak konie polskie ze wschodu, zostały ewakuowane w związku ze zbliżaniem się frontu zachodniego i porzucone przez konwojentów w południowo-zachodniej części Niemiec wzdłuż trasy, na przestrzeni około 300 km, w okolicach pomiędzy Neuss a Bad Herzburg. „Na trop koni włoskich naprowadziły nas tabliczki stajenne z wypisanymi nazwami i pochodzeniem koni znalezione w jednej ze stadnin w pobliżu Gutersloh. Miejsca postoju tych koni zostały stopniowo ustalone, a następnie one same zwiezione samochodami do (…) stadniny Lauvensburg, położonej w pobliżu miasta Neuss nad Renem. (…) Grupa włoskich koni składała się z 13 klaczy stadnych, 2 klaczy urodzonych w 1944, 2 ogierów urodzonych w 1944 oraz klaczki z 1946 roku. (…) Wszystkie te konie we wrześniu 1946 roku zostały wywiezione ze stadniny w Lauvenburgu do Lubeki, skąd dalej transportem morskim do portu w Gdyni, a następnie włączone do stadniny Golejewko”.<sup>7</sup>  Jednym z dwuletnich ogierów był znany  później w Polsce niezwykle zasłużony dla hodowli ogier Turysta.<sup>8</sup>  W 1945 roku, wraz z grupą koni włoskich pełnej krwi, ogierek urodzony w 1944 roku znalazł się na terenie Niemiec w Lauvenburgu. „Niewielkiego wzrostu, niepozorny, «zapyziały» roczniak wałęsał się luzem po stadninie. Nazwano go «Turysta». Mimo braku dokumentów stwierdzających tożsamość konia, zdecydowano się włączyć Turystę do stajni wyścigowej w Krefeld, gdzie był trenowany, ale bez wielkich nadziei na sukcesy wyścigowe. W 1946 r. konie przywędrowały do Polski. Turysta jako dwulatek nie biegał, a przed sezonem 1947 został nabyty przez prywatnego właściciela. Mimo ciągle nie udowodnionego pochodzenia (zostało ono ostatecznie ustalone w 1949 roku) zaczyna biegać i od razu jest rewelacją. Biegał jako 3-,4-,5-,i 6-letni z tego 19 razy wygrał”.<sup>9</sup> Kwestia uregulowania prawa własności do stawki włoskich koni pełnej krwi była dość skomplikowana, ponieważ ich zakup przekraczał możliwości finansowe Polaków. Niemcy, choć orientowali się, jaką wartość przedstawiają włoskie konie, nie śmieli zabierać głosu. Włosi natomiast nie rościli sobie do nich żadnych pretensji, gdyż otrzymali od Niemców zapłatę. Po długich naradach dr. Harlanda z ppłk. Zamoyskim, zdecydowano się, wykorzystując powojenny chaos, na wysłanie koni do Polski. Pertraktacje o zalegalizowanie tego eksportu odłożono na czas przyszły, kiedy konie będą już w Polsce. Według opinii dr. Harlanda, Polska nigdy nie posiadała koni pełnej krwi angielskiej o takiej wartości i w normalnych warunkach nie byłaby w stanie zdobyć się na taki wysiłek finansowy przy ich zakupie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>W lutym 1946 roku dr Harland nabył dla Polski 25 trzyletnich ogierów trakeńskich. Stawka była prawdziwie unikatowa, tym bardziej że słynna stadnina w Trakenach zakończyła działalność, a konie rozproszone, rozgrabione i pozostały z niej pojedyncze sztuki. Dwuletnie ogiery ewakuowane z Traken znajdowały się w Zakładzie Remontowym Hunnesruk, niedaleko Erichsburga, gdzie stacjonowały konie polskie podległe Zarządowi Stadnin Polskich. „Komisja w składzie: dr Harland, L. Ter-Asaturow (…) ówczesny kierownik stadniny w Erichsburgu i niżej podpisany (Z. Hroboni), kupili je za śmiesznie niską cenę 5000 tysięcy marek za sztukę”.<sup>10</sup>  Spośród tych ogierów wiele było później w Polsce używanych jako czołowe w państwowej hodowli koni wielkopolskich.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech odnalazł także 40 francuskich koni, które przekazał właścicielom. Francuzi odwdzięczyli się przekazaniem Polakom 4 matek pełnej krwi, które potem trafiły do stadniny Golejewko oraz 5 dwulatków, które przekazano na tor wyścigowy w Warszawie. Oprócz tego Francuzi zrzekli się roszczeń do 28 ogierów i 6 klaczy włączonych przez Niemców do polskich stadnin. </p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Sytuacja Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech była w tym czasie niezwykle skomplikowana, jeśli zdamy sobie sprawę, że z 1200 koni zgrupowanych w Polish Remount Depot jedynie około 500 sztuk to były konie polskie. W początkach 1946 roku Anglicy zaczęli się orientować, że większość koni, które znalazły się we władaniu Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech, ma niejasną sytuację prawną, a także zaczęli kwestionować zakupy Polaków czynione na terenie Niemiec za pieniądze uzyskane ze sprzedaży koni wybrakowanych lub zbędnych, tak przybyłych z terenów Polski, jak i przejętych na terenie Niemiec. Dzięki jednak dobrej znajomości prawa i brytyjskich procedur, a także wysokiej pozycji osobistej, ppłk. Stefan Zamoyski, dr nauk prawnych UJ, zawsze potrafił znaleźć wyjście z problemów, które stwarzały angielskie władze wojskowe. Zdecydowanie gorsze układy panowały z Amerykanami, którzy nie zgadzali się na poszukiwanie koni w ich strefie okupacyjnej, a sami, wbrew protestom Polaków, wywieźli do Stanów Zjednoczonych 20 naszych koni, między innymi klacz Iwonkę III oraz ogiery Lotnik i Witeź. O odzyskaniu jakichkolwiek koni z sowieckiej strefy okupacyjnej nie ma żadnych informacji. </p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pod koniec marca 1946 roku do Niemiec przyjechała delegacja z Polski w składzie: gen. bryg. L. Bukojemski, Naczelnik Wydziału Hodowli Koni inż. S. Schuch, inspektor hodowlany K. Koźmiński oraz janowski masztalerz J. Bochenek. Spotkanie z Zarządem Stadnin Polskich w Niemczech miało na celu omówienie procedury przejęcia koni zgromadzonych w Niemczech przez państwo polskie podporządkowane Moskwie. W tej sprawie Stefan Zamoyski był również dwukrotnie w Warszawie, gdzie kuszono go, by pozostał w Polsce. Stawka koni zgromadzona przez Polaków w północnych Niemczech była imponująca i zrobiła na delegacji bardzo dobre wrażenie. W myśl wspólnych uzgodnień, nadal czynione były zakupy, przede wszystkim klaczy zarodowych ras holsztyńskiej i hanowerskiej. Udało się również zakupić 6 ogierów holsztyńskich i dwa niemieckie ogiery pełnej krwi. Wielkim sukcesem było odkupienie od Anglików włoskiej hodowli ogierów pełnej krwi angielskiej Pilade i Ettore Tito, które w okresie powojennym stanowiły fundament polskiej państwowej hodowli tej rasy. Zakup, a właściwie wymiana za konie robocze, stawki arabskich klaczy babolniańskich, znacząco podniosła wartość stada koni arabskich, jakie powróciło w 1946 roku do Polski. Wśród 39 klaczy, 14 to były klacze pochodzące z Babolny. W cieniu tej transakcji pozostaje zakup stawki 12 klaczy huculskich i jednego ogiera, które – podobnie jak klacze z Babolny – znajdowały się w stadninie Mansbach, w amerykańskiej strefie okupacyjnej. Konie te, po wysłaniu do Polski, stanowiły podstawę do odbudowy i zachowania rasy huculskiej w Polsce.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Czas powrotu i rozstania</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Od 1 sierpnia 1946 roku, po wielomiesięcznych pertraktacjach i przygotowaniach, Zarząd Stadnin Polskich rozpoczął wysyłanie koni do Polski. Konie były przewożone dwoma małymi statkami z portu w Lubece do Gdyni. Poza końmi, statki zabierały sprzęt stajenny, bryczki, wozy, personel wraz z rodzinami oraz ich dobytek. Statki te kursowały co 8-10 dni. Ostatni transport z Lubeki przybył do Gdyni 21 listopada 1946 roku. Niezależnie od transportu drogą morską, Zarząd Stadnin Polskich wysłał ze strefy amerykańskiej koleją 60 koni, głównie pełnej krwi angielskiej, z wielkim trudem zebranych przez por. Kazimierza Bobińskiego. Po przybyciu do Polski konie zostały rozdzielone, według planu hodowlanego opracowanego przez Stanisława Schucha, do poszczególnych stadnin. W Niemczech pozostał jeszcze Zarząd Polskich Stadnin oraz dwa ośrodki – Grabau oraz Lauvenburg, które służyły za punkty zborne dla koni zakupionych i odnalezionych. Celowo pozostawiono 50 koni, aby zachować możliwość dostawy paszy przez Anglików oraz 20 koni jugosłowiańskich, które Polacy zamierzali zwrócić prawowitym właścicielom. Rekompensatą za szybkie wywiezienie koni z Niemiec była możliwość zakupienia przez Polaków dodatkowo  od 200 do 400 koni. „Personel, który dotrwał z końmi do końca, przybył z nimi do kraju. Jednak część ludzi po spełnieniu swojego obowiązku, dając Polsce podwaliny do odbudowy hodowli koni, z różnych przyczyn rozjechała się po świecie, bądź w Ojczyźnie musiała szukać innego zajęcia”.<sup>11</sup> Mjr dr Henryk Harland, Ryszard Zoppi, Leonid Ter-Asaturow, Michał Jankowski, Andrzej Krzyształowicz i inni wrócili z końmi do kraju i do końca swojego zawodowego życia pozostali związani z hodowlą państwową w Polsce. Jednak ppłk Stefan Zamoyski, por. Kazimierz Bobiński<sup>12</sup>, rotm. Jerzy Iwanowski oraz wielu innych pozostali za granicą. </p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Powojenne życie musiało toczyć się swoim rytmem. Gorycz żołnierza, wygnańca, którą musieli czuć również inni towarzysze broni z Zarządu Stadnin Polskich, dobrze oddaje rotm. Jerzy Iwanowski w swojej autobiografii: „Pięć lat wysiłków i poświęceń, walki po stronie zwycięskich mocarstw. W nagrodę trzysta funtów zasiłku, cywilne ubranie. Ludzie z tej wyspy wracają do swoich domów, do swojego kraju. A my, wielu takich jak ja, straciliśmy wszystko, dom i cały dobytek. Dom, ten gdzie się urodziłem, wychowałem i któremu oddałem pięć lat swojego życia, wierząc, że walczę o dobrą sprawę i wrócę tam zwycięsko, żeby osiąść i żyć szczęśliwie; z powodu machinacji polityków, dziś kraj ten jest dla mnie niedostępny – po złej stronie granicy”. <sup>13 14</sup></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Pasja, determinacja i oddanie sprawie odzyskania dla Polski jej najcenniejszych koni jest świadectwem wielkiego patriotyzmu ludzi, którzy często w sposób fundamentalny nie zgadzali się z wizją państwa określoną manifestem PKWN, lecz którzy nie ustawali w działaniach na rzecz zabezpieczenia i odzyskania dla kraju pochodzących z niego koni tak prywatnych, jak i państwowych. Fachowość, poświęcenie i praca członków Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech, przyniosła wielką korzyść polskiej powojennej hodowli i jej znane sukcesy należy wiązać z ich działalnością. Elita hodowlana, jaką udało się rewindykować do Polski, na długie lata zdefiniowała jakość polskich koni wielu ras. Niestety, po latach, polska hodowla stanęła w miejscu niejednokrotnie gorszym niż było to znane członkom Zarządu w 1945 roku. Tak wysoko postawiona w powojennej Polsce (dzięki rewindykacji doskonałych ogierów) państwowa hodowla koni pełnej krwi angielskiej czy koni o pochodzeniu wschodnioprusko-trakeńskim (wielkopolskich), dziś przekroczyła już granicę upadku. Hodowla koni czystej krwi arabskiej jako jedyna odzyskała po II wojnie światowy poziom i dzięki dobrej koniunkturze w „strefie dolarowej” dotrwała do końca lat 90 w stanie rozkwitu. Zmiany, które zaczęły następować później, w tym przede wszystkim odejście od głównych założeń polskiej filozofii hodowli koni tej rasy, jakie nastąpiło w ostatnich latach, są realnym zagrożeniem dla przetrwania polskiej hodowli koni arabskich. Niestety, nie ma już żadnego zarządu polskich stadnin państwowych, ani za granicą ani w kraju. </p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>1</sup> </span>W. Pruski, <em>Dwa wieki polskiej hodowli koni arabskich (1778-1978) i jej sukcesy na świecie</em></p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>2</sup> </span>Ryszard Zoppi (&#8230;.) w latach 1899-1914<span class="Apple-converted-space">  </span>i 1919-1924 zasłużony pracownik PSK Janów Podlaski, w latach 1924-1951 dyrektor i hodowca<span class="Apple-converted-space">  </span>PSK Kozienice. Znany był jako wyjątkowy autorytet i niedościgniony specjalista w dziedzinie hodowli koni pełnej krwi angielskiej.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>3</sup> </span>Jerzy Iwanowski, <em>Czasy mojego życia</em>, Warszawa 2000, s.149.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>4</sup> </span>Jerzy Iwanowski, <em>Czasy mojego życia</em>, Warszawa 2000, s.153-4.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>5</sup> </span>Jerzy Iwanowski, <em>Czasy mojego życia</em>, Warszawa 2000, s.160.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>6</sup>  </span>A. Krzyształowicz, <em>P.S.K. w Janowie Podlaskim (1944-1946),</em> „Hodowca Koni” Nr 4,5,6 1948. A. Krzyształowicz, <em>Wspomnienia sprzed 30 lat</em>, „Koń Polski” Nr 3 (43) 1976. A. Krzyształowicz, <em>Dzieje koni janowskich – 40-lecie rewindykacji polskich koni z Niemiec</em>, „Koń Polski” 1986.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>7</sup> </span>Henryk Harland, <em>Włoskie konie w hodowli pełnej krwi w Polsce</em>, KP Nr 3 (11) 1968.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>8</sup> </span>Turysta, ur. 1944, hod. Dormello-Orgiata F. Tesio, po Bellini od Scuola Bolognese po Blandford.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>9</sup> </span>M.K. Świdzińska, <em>Turysta</em>, „Koń Polski” Nr 3 (11) 1968.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>10</sup> </span>Zdzisław Hroboni, <em>50-lecie pracy zawodowej dr Henryka Harlanda</em>, „Koń Polski” Nr 3 (19) 1970.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>11</sup> </span>M. Budzyński, J. Michałowicz, Z. Słomka, <em>Zarys historii rewindykowanych koni polskich z Niemiec</em>, „Przegląd Hodowlany” Nr 7/1996 (na podstawie archiwum mjr dr Henryka Harlanda).</p>
<p><sup>12</sup> Stanisław Schuch, <em>Wspomnienie o Kazimierzu Bobińskim</em>, „Koń Polski” Nr 4 (16) 1969: „Gdy rewindykacja koni, względnie restytucja, została zakończona, nastąpiła demobilizacja. Bobiński w 1948 r. zamieszkał w Londynie. (…) Dzięki pomocy płk. Zamoyskiego, przystąpił do pracy nad Tablicami Genealogicznymi Koni Wyścigowych Pełnej Krwi. Praca ta rozszerzona została w stosunku do innych tablic tego typu i objęła także hodowlę USA, Ameryki Południowej i Australii. Bobiński pracował w ciężkich warunkach materialnych, w obcym środowisku, daleko od żony i syna i z właściwą sobie niezłomną wolą. Często pracował po 16 godzin na dobę, ustając tylko gdy choroba dokuczała, ale ciągle szedł naprzód. A wiele trudności trzeba było przełamywać, zwalczać uprzedzenia i niechęci. Pomocna Mu była przyjaźń płk. Zamoyskiego, bez którego trudno by Mu było dotrzeć do międzynarodowych autorytetów. Zawiadamiając mnie o śmierci Kazimierza Bobińskiego płk. Stefan Zamoyski pisał: Był to dla mnie cios bolesny. Niewielu w życiu spotkałem ludzi równie prawych, szlachetnych i lojalnych i niewielu miałem równie wiernych przyjaciół. Dla międzynarodowej hodowli koni wyścigowych jest to nieodżałowana strata, ze wszech stron doceniona&#8230;&#8221;.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>13</sup> </span>Jerzy Iwanowski, <em>Czasy mojego życia</em>, Warszawa 2000, s.177.</p>
<p><span class="Apple-converted-space"><sup>14</sup> </span>Po demobilizacji w Polskich Siłach Zbrojnych Jerzy Iwanowski zamieszkał w Afryce Południowej, gdzie prowadził Centrum Jeździeckie znane na całym świecie. Był również uznanym zawodnikiem, wygrywając wiele znaczących konkursów. Ostatnie lata życia spędził w Polsce. Zmarł w wieku 101 lat. Odznaczenia: Krzyż Walecznych, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski, Odznaczenia wojenne angielskie i holenderskie, Złota Odznaka Polskiego Związku Hodowców Koni, Złota Odznaka Polskiego Związku Jeździeckiego. Autor publikacji i książek, członek Związku Pisarzy Polskich.</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Klacze babolniańskie. Powrót do kraju. Wojenne losy koni czystej krwi arabskiej 1939-1946, cz. 4</title>
		<link>https://polskiearaby.com/ludzie-i-konie/5004-klacze-babolnianskie-powrot-do-kraju-wojenne-losy-koni-czystej-krwi-arabskiej-1939-1946-cz-4</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hanna Sztuka]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 31 Jul 2019 10:43:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie i Konie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.pl/2019/07/31/klacze-babolnianskie-powrot-do-kraju-wojenne-losy-koni-czystej-krwi-arabskiej-1939-1946-cz-4/</guid>

					<description><![CDATA[Uratowane przed grabieżą. W polskim programie hodowli koni czystej krwi arabskiej  kanon stanowi  15 rodzin żeńskich, które uznawane są za czysto polskie. Są wśród nich tzw. linie sławuckie, jarczowieckie, białocerkiewska, importowane  z Anglii i  Francji oraz tzw. linie babolniańskie, które trafiły do Polski wraz z naszymi końmi arabskimi rewindykowanymi z Niemiec w 1946 roku. ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><figure id="attachment_5005" aria-describedby="caption-attachment-5005" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bona_arch-aut-2.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5005 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bona_arch-aut-2.jpg" alt="Bona (zdjęcie z archiwum Romana Pankiewicza)" width="700" height="462" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bona_arch-aut-2.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bona_arch-aut-2-300x198.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5005" class="wp-caption-text">Bona (zdjęcie z archiwum Romana Pankiewicza)</figcaption></figure>
<p>W polskim programie hodowli koni czystej krwi arabskiej  kanon stanowi  15 rodzin żeńskich, które uznawane są za czysto polskie. Są wśród nich tzw. linie sławuckie, jarczowieckie, białocerkiewska, importowane  z Anglii i  Francji oraz tzw. linie babolniańskie, które trafiły do Polski wraz z naszymi końmi arabskimi rewindykowanymi z Niemiec w 1946 roku. Są to rodziny klaczy: Semrie or.ar. (imp. do Babolny 1902), Adjuze or.ar. (imp. do Babolny 1885), Bent-El-Arab or.ar. (imp. do Babolny 1855) i Scherife or.ar. (imp. do Babolny 1902). Klacze z linii babolniańskich trwale zapisały się w polskiej hodowli i należą dziś do elity hodowlanej w naszym kraju. Dlatego  warto przypomnieć, w jakich okolicznościach te niezwykle cenne linie trafiły do polskiej powojennej  hodowli.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5006" aria-describedby="caption-attachment-5006" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/brda_z-arch-aut-1.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5006 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/brda_z-arch-aut-1.jpg" alt="Brda (zdjęcie z archiwum Romana Pankiewicza)" width="700" height="487" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/brda_z-arch-aut-1.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/brda_z-arch-aut-1-300x209.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5006" class="wp-caption-text">Brda (zdjęcie z archiwum Romana Pankiewicza)</figcaption></figure>
<p>Węgry w czasie wojny były sojusznikami Niemiec i walczyły u ich boku na froncie wschodnim.  Po przegranej wojnie, konie ze stadniny w Babolnie, ewakuowane przez Niemców przed zbliżającym się frontem, stały się formalnie zdobyczą wojsk sprzymierzonych  i znalazły się w  miejscowości Bergstetten w Bawarii  w okupacyjnej  strefie amerykańskiej. Ale póki co, nikt się nimi nie interesował, nikt ich nie chciał karmić i tym cennym klaczom groziła śmierć głodowa. Wreszcie zainteresowali się nimi Amerykanie i po wywiezieniu najcenniejszych koni do USA, pozostałe skierowali do instytutu Behringswerke w Marburgu (stanowiącego oddział owianego złą sławą koncernu IG Farben), gdzie miały być użyte do produkcji surowicy przeciwróżycowej świń. Kiedy dr Henryk Harland z Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech na początku stycznia 1946 roku otrzymał informację o klaczach węgierskich znajdujących się w Marburgu, natychmiast udał się tam w towarzystwie rotm. Kazimierza Bobińskiego i rozpoczął pertraktacje z Niemcami na temat zakupu klaczy. Niemcy wystąpili z ofertą wymiany klaczy węgierskich na konie robocze, będące w posiadaniu Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech po przejęciu majątku Grabau, gdzie mieścił się ośrodek doświadczalny, w którym starano się wyhodować konia pospieszno-roboczego według koncepcji Gustawa Raua. W tamtym czasie związek hodowców koni elektoratu Hesji poszukiwał pilnie koni roboczych i hodowlanych dla rolnictwa, był więc zainteresowany końmi, które Zarząd Stadnin Polskich miał w Grabau. Pomimo niemałych trudności, zawarto ostatecznie porozumienie dotyczące wymiany koni. Za zgodą okupacyjnych władz amerykańskich, 15 lutego 1946 roku zawarto umowę pomiędzy Heskim Związkiem Hodowców a Zakładami Behringa. Zgodnie z tym porozumieniem, Związek miał dostarczyć 181 koni nadających się do wytwarzania surowicy, w zamian odbierając z Zakładów Behringa  55 koni szlachetnych i 16 hucułów. Następnie, na mocy umowy pomiędzy Związkiem Hesji a Zarządem Stadnin Polskich w Niemczech, reprezentowanym przez dra Henryka Harlanda, Zarząd miał przejąć konie węgierskie, przekazując Związkowi w zamian 97 koni z Grabau (były to konie z programu Gustawa Raua). Ostatecznie przyjęto przelicznik przewidujący parytet 1,5 konia pochodzącego z krzyżówki za jedną klacz arabską. Koszty transportu miały ponosić obie strony. Do końca lutego 1946 roku konie węgierskie przeprowadzono z Marburga do Atefeld i Mansbach (w amerykańskiej strefie okupacyjnej), skąd wysłano je do Grabau (w brytyjskiej strefie okupacyjnej).</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5007" aria-describedby="caption-attachment-5007" style="width: 358px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/T.Andrzejewski_1915-2013.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5007 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/T.Andrzejewski_1915-2013.jpg" alt="Płk dr wet. Tadeusz Andrzejewski (fot. archiwum)" width="358" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/T.Andrzejewski_1915-2013.jpg 358w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/T.Andrzejewski_1915-2013-215x300.jpg 215w" sizes="(max-width: 358px) 100vw, 358px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5007" class="wp-caption-text">Płk dr wet. Tadeusz Andrzejewski (fot. archiwum)</figcaption></figure>
<p>W swoich wspomnieniach z tamtego okresu płk dr wet. Tadeusz Andrzejewski tak opisywał  finał tej transakcji: „Poszli masztalerze i przyprowadzili tych siedemnaście klaczy bardzo szlachetnych do Nettelau, gdzie stała janowska stadnina. Wśród nich były cztery czy pięć czystej krwi arabskiej, reszta półkrwi Shagya. Wszystkie miały węgierskie palenia, ale my nie mieliśmy ich rodowodów i w sezonie kopulacyjnym kryło się trochę „na oko”. Po kilku miesiącach Anglicy zorientowali się, jakie kapitalne głupstwo zrobili – przyjechali i obłożyli sekwestrem te babolnianki – nie wolno ich było  wywozić do Polski, a transporty już szły”*.  Końmi węgierskimi, które zakupił Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech, zainteresował się nieprzychylny Polakom Amerykanin płk John H. Allen, odpowiedzialny za sprawy restytucji mienia. Próbował podważyć legalność transakcji; spór trwał do września i w sprawę zaangażowały się Polska Misja Restytucyjna oraz Polska Misja Wojskowa w Berlinie. Anglicy nie przyjmowali argumentów, że Polacy faktycznie uratowali koniom węgierskim życie. Brytyjskie władze okupacyjne poleciły Zarządowi Stadnin Polskich w Niemczech zwrócić zwierzęta Amerykanom. Stefanowi Zamoyskiemu udało się złożyć formalny protest, co powstrzymało procedurę natychmiastowego zwrotu koni. W tym czasie grupa koni babolniańskich powiększyła się o ok. 25 źrebiąt urodzonych w roku 1946. Wszystkie klacze pochodzące z Babolny otrzymały imiona na „B”, natomiast hucuły na „W”. Wobec realnej groźby zwrotu koni Amerykanom, płk Stefan Zamoyski i dr Henryk Harland, wbrew rozkazom, na własną odpowiedzialność, zdecydowali się wysłać konie węgierskie do Polski. „Mimo to, szmuglowaliśmy je do kraju. W wykazach, które każdorazowo Anglicy musieli zatwierdzać, wszystkie one miały nazwy zaczynające się na literę B – a więc były Bitki, Bułeczki, Bajki i tak je przemycaliśmy po kilka w każdym transporcie, chociaż ciągle pod strachem, bo łatwo je było poznać i odróżnić na sam widok”*. Węgierskie klacze dołączano do transportów polskich koni,  mieszając je razem.  Konie udało się szczęśliwie „przemycić”, a  kiedy sprawa się wydała, płk Zamoyski złożył raport, w którym wytłumaczył motywy swojego postępowania. Dla dra Henryka Harlanda i płka Stefana Zamoyskiego sprawa  niewykonania polecenia przełożonych zakończyła się bez konsekwencji.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5008" aria-describedby="caption-attachment-5008" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bryla-arch-aut-1.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5008 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bryla-arch-aut-1.jpg" alt="Bryła (zdjęcie z archiwum Romana Pankiewicza)" width="700" height="423" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bryla-arch-aut-1.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bryla-arch-aut-1-300x181.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5008" class="wp-caption-text">Bryła (zdjęcie z archiwum Romana Pankiewicza)</figcaption></figure>
<p>W końcu marca 1946  roku do Niemiec przyjechała z Polski komisja w składzie: gen. L. Bukojemski, inż. S. Schuch, X. Koźmiński i J. Bochenek, która dokonała przeglądu stadnin. Zdecydowano się wysłać wszystkie konie, wraz ze sprzętem i personelem, drogą morską przez Lubekę do Gdyni. Jako punkt gromadzenia koni wyznaczono stadninę Cleverhof, położoną niedaleko Lubeki. W Gdyni mieli oczekiwać na konie specjalnie wyznaczeni hodowcy, których zadaniem było rozsyłanie koni do odpowiednich stad ogierów, stadnin lub na tor wyścigowy w Warszawie. Po wyjeździe gen. Bukojemskiego do Polski, płk Stefan Zamoyski przystąpił do pertraktacji z władzami brytyjskimi w sprawie powrotu polskich stadnin do kraju. Po niełatwych negocjacjach, Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech otrzymał do dyspozycji dwa małe statki: „Helgoland” i „Askania”, służące dotychczas do przewozu bydła. Na każdy z nich można było  załadować 40 koni: „Cały ten kram musiał się zmieścić na okręcie – duże słowo, takim małym starym Pockeboocie, kursującym normalnie od portu do portu. Były dwa okręty, które kursowały na przemian. Jeden nazywał się Askania, a drugi Helgoland. Ja pływałem kilka razy Askanią – kapitanem był Niemiec, załoga składała się z dwunastu marynarzy, przeważnie zwolnionych po kapitulacji z łodzi podwodnych, tzw. U-bootów. Szukali roboty, gdzie się dało, w Niemczech była bieda. Konie były umieszczane na najniższym pokładzie. Na środku okrętu od góry do dołu był luk kwadratowy, którym w klatce spuszczał dźwig konia aż do spodu”*. Konie ustawiane były głowami do środka szerokiego korytarza, odgrodzone metalową kratą, a zadem przyparte do burty okrętu tak ściśle, aby nie mogły obracać się ani kopać. Podczas drogi pojono je i zadawano siano na korytarzu. Żegluga w tamtym czasie była bardzo niebezpieczna, bowiem Bałtyk był jeszcze zaminowany. Trasy były wytyczone bojami i kapitanowie mieli instrukcje, aby nie oddalać się od boi więcej jak 300 metrów w każdą stronę. Trasa rejsu rozpoczynała się w Trawemunde, starym lubeckim porcie, który opisał pięknie Tomasz Mann w swoim Doktorze Faustusie.  Z  Trawemunde statki płynęły na północ aż do szwedzkiego Treleborga  i stamtąd, gdy już widać było Treleborg, zawracały na południe w kierunku Gdyni. Tylko taki szlak był wówczas odminowany.  Wysyłanie koni do kraju przebiegało na ogół sprawnie. Dwa stateczki ruchem wahadłowym krążyły pomiędzy Lubeką a Gdynią. Pierwszy statek odpłynął w połowie sierpnia, a ostatni w połowie listopada. Wraz z końmi wysyłano personel z rodzinami, ich dobytek i inwentarz, tak że często stateczek wyglądał jak Arka Noego. Starano się w pierwszych transportach wysyłać źrebne klacze, aby uniknąć jesiennych sztormów na Bałtyku, co mogło im zaszkodzić .</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>W Niemczech pozostali jeszcze por. Andrzej Prądzyński i Leonid Ter Asaturow, aby zebrać konie, których nie udało się wcześniej odnaleźć. Powrócili w sierpniu 1947 roku, przywożąc 164 konie. Ogółem, Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech wysłał do kraju 1827 koni, w tym 39 klaczy czystej krwi arabskiej, 12 sztuk młodzieży oraz ogiery Witraż, Wielki Szlem i Amurath Sahib.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5009" aria-describedby="caption-attachment-5009" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bulwa-arch-aut-1.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5009 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bulwa-arch-aut-1.jpg" alt="Bulwa (zdjęcie z archiwum Romana Pankiewicza)" width="700" height="424" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bulwa-arch-aut-1.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/bulwa-arch-aut-1-300x182.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5009" class="wp-caption-text">Bulwa (zdjęcie z archiwum Romana Pankiewicza)</figcaption></figure>
<p>14 klaczy babolniańskich, które ostatecznie założyły swoje rodziny w Polsce, stanowiło znaczące wzmocnienie ówczesnej hodowli.  Ich wartość hodowlana okazała się  po latach nie do przecenienia. Najlepsze potomstwo w polskiej hodowli dały: Bulwa 1937 oraz Brda 1934. Wiele z nich zostało matkami ogierów użytych w polskich stadninach, jak Anarchista 1947 czy Doktryner 1950, a także takich jak Arax 1952 (od Angary 1947 – córki Brdy), który – użyty w Tiersku – wszedł do kanonu światowej hodowli. Pod koniec 1951 roku Polska zwróciła władzom węgierskim 15 klaczy babolniańskich: Bulwę 1937, Bryłę 1939, Bonę 1937, Balię 1936, Bombę 1935, Bojaźń 1934, Baśń 1937, Brzytwę 1932, Bruzdę 1934, Brdę 1934, Blagę 1937, Basztę 1932, Bajaderę II 1940, Brankę 1932, Bazę 1934. W Polsce pozostały ich córki, które założyły istniejące do dnia dzisiejszego rodziny żeńskie. Niestety los nie był do końca łaskawy dla tych pięknych i niezwykle cennych klaczy. Po powrocie na Węgry zostały zgładzone w 1957 roku,  na fali kolektywizacji rolnictwa po rewolucji 1956 roku.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5010" aria-describedby="caption-attachment-5010" style="width: 641px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Arax-pa.com_.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5010 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Arax-pa.com_.jpg" alt="Arax (fot. archiwum)" width="641" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Arax-pa.com_.jpg 641w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Arax-pa.com_-300x234.jpg 300w" sizes="(max-width: 641px) 100vw, 641px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5010" class="wp-caption-text">Arax (fot. archiwum)</figcaption></figure>
<p>Jak napisał w swojej książce „Dwa wieki polskiej hodowli koni arabskich (1778-1978) i jej sukcesy na świecie” prof. Witold Pruski: „Rewindykacja koni z Niemiec miała ogromne znaczenie dla odbudowy zniszczonej wojną i okupacją hodowli. Szczególnie ważną rolę odegrał powrót naszych arabów, gdyż późniejsze światowe sukcesy na tym polu zawdzięczamy w ogromnej mierze właśnie uratowaniu naszej elity wywiezionej do Niemiec”.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p>*Wszystkie cytaty pochodzą ze wspomnień Tadeusza Andrzejewskiego.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Literatura:</p>
<p>W. Pruski, „Dwa wieki polskiej hodowli koni arabskich (1778-1978) i jej sukcesy na świecie”</p>
<p>H. Harland, „Powrót z tułaczki”, w: „125 lat Wyścigów konnych”</p>
<p>R. Pankiewicz, „Polska hodowla koni czystej krwi arabskiej 1918-1939”</p>
<p>M. Śliż, „Z Marburga do Polski, czyli jak ocalono babolniańskie klacze”,  Koń Polski 5/2008</p>
<p>T. Andrzejewski,  „Urodzony w stajni” 2005 (wspomnienia)</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Czytaj więcej na ten temat:</p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4973-jozef-tyszkowski-i-jego-epopeja-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-1" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Józef Tyszkowski i jego epopeja. Wojenne losy polskich koni arabskich 1939-1946, cz. 1</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4982-niemcy-w-janowie-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-2" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Niemcy w Janowie. Wojenne losy polskich koni arabskich 1939-1946, cz. 2</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4993-leonid-ter-asaturow-i-epopeja-wolynska-wojenne-losy-koni-czystej-krwi-arabskiej-1939-1946-cz-3" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Leonid Ter Asaturow i epopeja wołyńska. Wojenne losy koni czystej krwi arabskiej 1939-1946, cz. 3</a></p>
<p><a href="/hodowla/3415-klacze-babolnianskie-i-ich-wplyw-na-wspolczesna-polska-hodowle" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Klacze babolniańskie i ich wpływ na współczesną polską hodowlę</a></p>
<p>&nbsp;</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Leonid Ter Asaturow i epopeja wołyńska. Wojenne losy koni czystej krwi arabskiej 1939-1946, cz. 3</title>
		<link>https://polskiearaby.com/ludzie-i-konie/4993-leonid-ter-asaturow-i-epopeja-wolynska-wojenne-losy-koni-czystej-krwi-arabskiej-1939-1946-cz-3</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hanna Sztuka]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Jun 2019 09:25:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie i Konie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.pl/2019/06/11/leonid-ter-asaturow-i-epopeja-wolynska-wojenne-losy-koni-czystej-krwi-arabskiej-1939-1946-cz-3/</guid>

					<description><![CDATA[Uratowane  przed  grabieżą. Młynów, Ołyka, Deraźne. Konie rozproszone na południu Polski. Od 1941 roku jako kierownik stadniny w Ołyce pracował Leonid Ter Asaturow, kładąc ogromne zasługi dla organizacji samej stadniny, jak również w odszukiwaniu rozproszonych koni oraz wyszukiwaniu cennych osobników u prywatnych hodowców. ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><figure id="attachment_4994" aria-describedby="caption-attachment-4994" style="width: 688px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Forta_1943_Gumniska__Kuhailan_Abu_Urkub-Porta.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4994 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Forta_1943_Gumniska__Kuhailan_Abu_Urkub-Porta.jpg" alt="Forta 1943 (Kuhailan Abu Urkub - Porta), hod. Gumniska. Fot. arch." width="688" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Forta_1943_Gumniska__Kuhailan_Abu_Urkub-Porta.jpg 688w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Forta_1943_Gumniska__Kuhailan_Abu_Urkub-Porta-300x218.jpg 300w" sizes="(max-width: 688px) 100vw, 688px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4994" class="wp-caption-text">Forta 1943 (Kuhailan Abu Urkub &#8211; Porta), hod. Gumniska. Fot. arch.</figcaption></figure>
<p><strong>Młynów, Ołyka, Deraźne – droga do Niemiec</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Konie angloarabskie i arabskie gromadzono w Ołyce od 1939 roku a w Młynowie k/Dubna od 1940 roku. Od 1941 roku jako kierownik stadniny w Ołyce pracował Leonid Ter Asaturow, kładąc ogromne zasługi dla organizacji samej stadniny, jak również w odszukiwaniu rozproszonych koni oraz wyszukiwaniu cennych osobników u prywatnych hodowców. Poszukiwania te, prowadzone wspólnie z inspektorem Michałem Jankowskim oraz Adamem Sosnowskim, pozwoliły wkrótce na zgrupowanie wartościowych koni arabskich i angloarabskich w Młynowie. W tym czasie, dzięki częstym objazdom w terenie, Adam Sosnowski i Michał Jankowski odnaleźli i zidentyfikowali między innymi janowską Ofirkę, zaginioną podczas ewakuacji stadniny w roku 1939.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4995" aria-describedby="caption-attachment-4995" style="width: 306px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Leonid_Ter_Asaturow.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4995 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Leonid_Ter_Asaturow.jpg" alt="Leonid Ter Asaturow, fot. arch." width="306" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Leonid_Ter_Asaturow.jpg 306w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Leonid_Ter_Asaturow-184x300.jpg 184w" sizes="(max-width: 306px) 100vw, 306px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4995" class="wp-caption-text">Leonid Ter Asaturow, fot. arch.</figcaption></figure>
<p>Dawny zamek Radziwiłłów w Ołyce k/Łucka był, z uwagi na swoją infrastrukturę, dobrym miejscem na gromadzenie szlachetnych koni, w tym również arabskich, i prowadzenie hodowli na chwałę III Rzeszy. Już w grudniu 1939 roku Niemcy utworzyli tu stadninę koni, której kierownictwo powierzono Leonidowi Ter Asaturowowi, który w roku 1941 przeniósł się do Młynowa. W tej samej Ołyce, gdzie wspaniali niemieccy hodowcy zadbali o polskie konie, od lipca 1941 roku funkcjonowało getto żydowskie dla 4,5 tys. ludzi, których ostatecznie rozstrzelano w końcu lipca 1942 roku. W roku 1943 Ołyka stała się też schronieniem dla polskich uchodźców z Rzezi Wołyńskiej. Ironia losu sprawiła, że Polacy ci, chroniąc się w zamku Radziwiłłów, razem z Niemcami bronili się przed atakami UPA. Pomimo to w Ołyce z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło 87 Polaków.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4996" aria-describedby="caption-attachment-4996" style="width: 368px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Zdzislaw_Hroboni__1919-1971.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4996 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Zdzislaw_Hroboni__1919-1971.jpg" alt="Zdzisław Hroboni, fot. arch." width="368" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Zdzislaw_Hroboni__1919-1971.jpg 368w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Zdzislaw_Hroboni__1919-1971-221x300.jpg 221w" sizes="(max-width: 368px) 100vw, 368px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4996" class="wp-caption-text">Zdzisław Hroboni, fot. arch.</figcaption></figure>
<p>Pod koniec grudnia 1943 roku, w związku ze zbliżającym się frontem, stadnina z Ołyki, wraz z dołączonymi stadami z Młynowa i Deraźnego, zostały ewakuowane do Wolsztyna w województwie poznańskim. 3 stycznia 1944 roku cała załoga niemiecka wyjechała z Ołyki, wycofując się przed nadciągającymi wojskami sowieckimi. Jakie były tułacze losy Leonida Ter Asaturowa i koni ze stadniny Młynów-Ołyka, nie wiemy. Dalsza ewakuacja została zarządzona we wrześniu 1944 roku w okolice Głogowa i Wschowy, a w styczniu 1945 roku dalej w głąb Niemiec. Koniec wojny zastał konie ze stadnin Młynów, Ołyka i Deraźne w górach Harzu, w miejscowości Goslar, gdzie zostały w połowie maja 1945 roku przejęte przez Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech. Zdzisław Hroboni, który uczestniczył w wojennej epopei polskich stadnin, opiekując się grupą koników polskich, tak opisał początki wolności („Koń Polski” nr 1(13)1969): „Tam też zastał Leonida Ter Asaturowa koniec wojny. Początki wolności okazały się dla Niego, jak i dla stadniny, szczególnie ciężkie. Część mniej odpowiedzialnych pracowników porzuciła pracę i poszła na wygodniejszy chleb do zorganizowanych przez aliantów obozów dla wysiedleńców, gdzie otrzymali za darmo mieszkanie i całkowite utrzymanie, a nie trzeba było pracować. W Goslarze został tylko niezłomny kierownik i grupa solidnych pracowników, którzy w trudnych warunkach opiekowali się stadniną, składającą się z około 100 matek, nie licząc młodzieży. Dały się odczuć również ogromne braki paszowe. Jednocześnie przyszły i nowe kłopoty. Grupa wpływowych Niemców usiłowała przejąć polskie konie. Wykorzystując nawiązane z Amerykanami stosunki i znajomość języka, sprowadzili wojskową komisję złożoną z ludzi o wysokich szarżach, która nieprawnie poleciła zlikwidować stadninę i konie oddać Niemcom. Ratunek znalazł Ter Asaturow w miejscowym amerykańskim komendancie – poruczniku O’Hara. Ten, będąc uczciwym człowiekiem, od razu zorientował się w tych kombinacjach i mimo niższej szarży, zdołał dotrzeć do odpowiednich władz i zapewnić stadninie bezpieczeństwo. Jednocześnie przydzielił dla potrzeb stadniny lotnisko w Goslarze, gdzie doskonała trawa ratowała polskie konie przed głodem”. Latem 1945 roku Leonid Ter Asaturow skontaktował się z dr. Henrykiem Harlandem i dzięki temu konie zostały przejęte przez Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech i przeniesione do brytyjskiej strefy okupacyjnej w specjalnie dla nich przydzielonym majątku w Erichsburgu k/Einbecku. Konie arabskie ze stada Młynów/Ołyka zostały dołączone do koni arabskich w Nettelau, zwanego umownie stadniną janowską, prawdopodobnie jeszcze na jesieni 1945 roku.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4997" aria-describedby="caption-attachment-4997" style="width: 326px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/fot.1946_arch.A.Pradzynski_zaladunek_w_porcie_w_Kilonii.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4997 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/fot.1946_arch.A.Pradzynski_zaladunek_w_porcie_w_Kilonii.jpg" alt="Załadunek w porcie w Kilonii, 1946, fot. A. Prądzyński" width="326" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/fot.1946_arch.A.Pradzynski_zaladunek_w_porcie_w_Kilonii.jpg 326w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/fot.1946_arch.A.Pradzynski_zaladunek_w_porcie_w_Kilonii-196x300.jpg 196w" sizes="(max-width: 326px) 100vw, 326px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4997" class="wp-caption-text">Załadunek w porcie w Kilonii, 1946, fot. A. Prądzyński</figcaption></figure>
<p>W 1946 roku konie zaczęły partiami wracać do Polski w ramach rewindykacji koni hodowlanych prowadzonej przez Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech. Działania Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech doprowadziły do uznania prawa państwa polskiego do koni hodowlanych wywiezionych z terenów Polski do Niemiec podczas wojny. Uratowane z wojennej pożogi konie angloarabskie pochodzące z wołyńskich stadnin Młynów, Ołyka i Deraźne powróciły do kraju. Część z nich została włączona do SK Walewice, część do SK Kurozwęki, tworząc podstawy hodowli koni angloarabskich. Wraz z arabami i angloarabami powróciła do kraju niewielka, ale niezwykle cenna grupa, składająca się z ogiera i 6 klaczy tarpanowatych koników z Deraźnego. Koniki z Deraźnego wzmocniły krajową hodowlę tego typu koni i umożliwiły jej odbudowę. Najcenniejsze linie krwi koników polskich wywodzą się właśnie z grupy wołyńskiej.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Konie rozproszone na południu Polski</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4998" aria-describedby="caption-attachment-4998" style="width: 295px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/ferha-kopia.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4998 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/ferha-kopia.jpg" alt="Ferha 1943 (Kuhailan Abu Urkub - Udżda), hod. Gumniska, fot. arch." width="295" height="251" /></a><figcaption id="caption-attachment-4998" class="wp-caption-text">Ferha 1943 (Kuhailan Abu Urkub &#8211; Udżda), hod. Gumniska, fot. arch.</figcaption></figure>
<p>Najmniej szczęścia miały stadniny prywatne objęte nadzorem Wehrmachtu i prowadzące hodowlę przez cały okres okupacji: Gumniska i Pełkinie. Podczas ewakuacji na zachód na przełomie lat 1944-1945 stadnina Gumniska zatrzymała się w Racocie. Nie dysponując odpowiednią liczbą pracowników (którzy wcześniej uciekli przed zbliżającym się frontem), musiała swoje konie pozostawić w Racocie. Wśród klaczek z rocznika 1943 znalazła się klaczka <strong>Forta</strong> (Kuhailan Abu Urkub – Porta/Nedjari), po wojnie założycielka niezwykle cennej sublinii i <strong>Ferha</strong> (Kuhailan Abu Urkub – Udżda/Kuhailan Kruszan or.ar.), urodzone w 1943 roku w Gumniskach oraz kilkanaście roczniaków i dwulatków po ogierze Kuhailan Abu Urkub. Bogdan Ziętarski, który nie opuścił koni do końca, nie pozostawił żadnej wzmianki o tym trudnym okresie swojego życia. Może, jak sugeruje Roman Pankiewicz, był to dla niego zbyt duży szok? „Zaginęły przecież ogiery i klacze, które wyszukiwał po całej Europie i Arabii i które chował przez lat prawie dwanaście. Być może był świadkiem, jak rabowano zasłużone, wysokoźrebne klacze”.</p>
<figure id="attachment_4999" aria-describedby="caption-attachment-4999" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/zietarski-sanguszko-achmet-2.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4999 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/zietarski-sanguszko-achmet-2.jpg" alt="Bogdan Ziętarski w stroju arabskim, książę Roman Sanguszko i og. Achmet, fot. NAC (Narodowe Archiwum Cyfrowe)" width="700" height="450" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/zietarski-sanguszko-achmet-2.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/zietarski-sanguszko-achmet-2-300x193.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4999" class="wp-caption-text">Bogdan Ziętarski w stroju arabskim, książę Roman Sanguszko i og. Achmet, fot. NAC (Narodowe Archiwum Cyfrowe)</figcaption></figure>
<p>Bogdan Ziętarski po wojnie nie był „ulubieńcem” nowych władz. Jego śmiałe projekty realizowane dla księcia Sanguszki i wybitne osiągnięcia wyścigowe oraz hodowlane były w nowych czasach obciążeniem, a jego wiedza i doświadczenie nie były nikomu potrzebne. Zmarł w zapomnieniu w PGR k/Milicza, gdzie pracował jako kierownik źrebięciarni. Przetrwała ustna informacja, jak po jego śmierci spalono ogromne ilości książek i dokumentów zawinięte w kołdry. Ostatnie archiwa Sanguszków przepadły na zawsze.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Poza głównymi grupami koni arabskich, które uratowały się przed grabieżą frontową lub nie zostały wywiezione w głąb Niemiec, pozostało w Polsce trochę klaczy i źrebiąt wywodzących się ze stadniny w Pełkiniach, Śmiłowicach i innych niewielkich ośrodków. Ratowaniem tych niedobitków zajęła się grupa oddanych koniom ludzi z dr. Edwardem Skorkowskim, dr. Władysławem Bielańskim, dr. Edwardem Skucińskim, Adamem Sosnowskim i Mieczysławem Głębockim.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5000" aria-describedby="caption-attachment-5000" style="width: 613px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Mira_1942_Pelkinie__Wielki_Szlem-Hirfa.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-5000 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Mira_1942_Pelkinie__Wielki_Szlem-Hirfa.jpg" alt="Mira 1942 (Wielki Szlem - Hirfa), hod. Pełkinie, fot. arch." width="613" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Mira_1942_Pelkinie__Wielki_Szlem-Hirfa.jpg 613w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Mira_1942_Pelkinie__Wielki_Szlem-Hirfa-300x245.jpg 300w" sizes="(max-width: 613px) 100vw, 613px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5000" class="wp-caption-text">Mira 1942 (Wielki Szlem &#8211; Hirfa), hod. Pełkinie, fot. arch.</figcaption></figure>
<p>W 1943 roku pełnomocnik księcia Czartoryskiego – Wiktor de Junien-Sarnecki, poprosił Stefana Dubiela, ówczesnego rządcę gospodarstwa w Barwałdzie Górnym koło Kalwarii Zebrzydowskiej, o ratowanie koni arabskich, znajdujących się wówczas w Sieniawie. Po uzyskaniu zgody właściciela, konie zostały umieszczone w majątku. Późną jesienią 1944 roku Niemcy zarządzili ewakuację stadniny na Morawy. Wobec narastającego chaosu, Stefan Dubiel (żołnierz AK), w porozumieniu z gen. Brunonem Olbrychtem, postanowili nie wysyłać koni, ale ukryć je u chłopów ze wsi Łękawica k/Wadowic. W zamian za przechowanie cennych arabów obiecano chłopom konie robocze, której to obietnicy po wojnie z trudem, ale dotrzymano. Na szczęście Niemcy zgubili ślad stadniny, a pobyt koni w chłopskich stajniach trwał jedynie trzy miesiące. Niezwłocznie po przejściu frontu Stefan Dubiel odebrał konie od gospodarzy i przekazał je Mieczysławowi Głębockiemu. Stefan Dubiel przekazał również dr. Edwardowi Skorkowskiemu informację, że w Barwałdzie Górnym znajduje się ocalała część stadniny koni czystej krwi arabskiej z ordynacji książąt Czartoryskich z Sieniawy, pod opieką Józefa Majchrzaka, który wielkim staraniem i poświęceniem ocalił konie od grabieży.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_5001" aria-describedby="caption-attachment-5001" style="width: 667px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Musailima_1943_Pelkinie__Wielki_Szlem-Tecza.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-5001 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Musailima_1943_Pelkinie__Wielki_Szlem-Tecza.jpg" alt="Musailima 1943 (Wielki Szlem - Tarcza), hod. Pełkinie, fot. arch." width="667" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Musailima_1943_Pelkinie__Wielki_Szlem-Tecza.jpg 667w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Musailima_1943_Pelkinie__Wielki_Szlem-Tecza-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 667px) 100vw, 667px" /></a><figcaption id="caption-attachment-5001" class="wp-caption-text">Musailima 1943 (Wielki Szlem &#8211; Tarcza), hod. Pełkinie, fot. arch.</figcaption></figure>
<p>„Otrzymawszy wiadomość, że w Barwałdzie Górnym, pod opieką koniuszego Józefa Majchrzaka (byłego koniuszego stadniny w Breniowie), ocalała część koni czystej krwi arabskiej pochodząca z ordynacji książąt Czartoryskich, dr E. Skorkowski zorganizował przeprowadzenie ich do Krakowa. Konie przybyły do Krakowa 20 lutego 1945 roku w opłakanym stanie (były przechowywane przez dłuższy czas w lesie, zupełnie bez paszy), w większości nawet bez kantarów, a jedynie z krowimi łańcuchami lub nawet z drutami na szyjach”*. Konie zostały tymczasowo umieszczone w majątku w Górce Narodowej. W początkowym okresie udało się zgromadzić jednego ogiera i 5 klaczy czystej krwi arabskiej oraz jedną klacz xx oraz ogierka xo. W ten sposób do Górki Narodowej dotarły czystej krwi: 3-letni ogier <strong>Beithar</strong> (Kaszmir – Bussorah/<span class="hname">Dżingishan III</span>), klacze <strong>Atfa </strong>(Dżingishan III – PomponiaII/Mazepa I), <strong>Bussorah</strong> (Dżingishan III – Ryfka/Mazepa I) i <strong>Akra </strong>(Kaszmir &#8211; Atfa/Dżingishan III), 3-letnie klaczki <strong>Gahdar </strong>(Wielki Szlem – Gadila/Kaszmir), <strong>Mordżana </strong>(Kaszmir – Unaiza/Gazal I), 2-latki <strong>Uszmir</strong> (Kaszmir &#8211; Unaiza/Gazal I) i klacz <strong>Alhambra</strong> (Kaszmir – Atfa/Dżingishan III) oraz roczniaki <strong>Atszlemra</strong> (Wielki Szlem – Atfa/Dżingishan III), <strong>Buszlemra</strong> (Wielki Szlem – Bussorah/Dżingishan III), <strong>Odessa</strong> (Rozmaryn – Ostenda II/Rosomak) i <strong>Unamira </strong>(Kaszmir – Unaiza/Gazal I), a także klacz pełnej krwi angielskiej Irri Gloria (hod. Krasne) oraz ogierek półkrwi Odaboy (Cowboy xo – Oda III oo). Z rozgrabionej stadniny pełkińskiej doszły jeszcze, odnalezione w marcu 1945 roku przez Ludwika Byszewskiego, dwie 3-letnie klacze czystej krwi, córki Wielkiego Szlema – <strong>Mira</strong> (od Hirfa/Kaszmir) i <strong>Musailima </strong>(od Tęcza/Nizam-Pasza).</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ocalone konie bardzo chorowały na zołzy oraz częste kolki z powodu złego żywienia. Dzięki opiece dr. Bielańskiego udało się uniknąć start, ale należało znaleźć dla koni odpowiednie miejsce i zapewnić paszę. Wybór dr. Skorkowskiego padł na stosunkowo mało zniszczony majątek Raba Wyżna. Władze ten wybór zatwierdziły. W początkach maja 1945 roku dr Skorkowski odnalazł w Zakrzowie k/Tarnobrzegu ogiera <strong>Mlech Pełkiński</strong> 1942 (Wielki Szlem – Hilla/Kaszmir). Do transportu ogiera dołączono ocalałą w Okocimiu, urodzoną w Starym Siole klacz <strong>Kalia</strong> 1942 (Drop – Kaszma/Kaszmir) – jedyną wówczas w Polsce przedstawicielkę rodziny Sahara or.ar.</p>
<p>
Na początku czerwca 1945 roku stadninę, która składała się już nie tylko z arabów pełkińskich, ale również z zebranych wielu koni półkrwi, przepędzono pieszo z Górki Narodowej do Raby Wyżnej. Jednak pobyt w tym miejscu trwał krótko, ponieważ majątek przejęła Izba Rolnicza. W końcu kwietnia 1946 roku araby z Raby Wyżnej skierowano do Nowego Dworu k/Żywca, gdzie dołączyły do stadniny rewindykowanej z Topolczanek w Czechosłowacji. Konie półkrwi skierowano do Łososiny Dolnej w Sądeckiem, w celu utworzenia ośrodka hodowli konia rodzimego.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p>* <em>Nieznane losy pełkińskiej stadniny koni</em>, Maciej Jankowski, Koń Polski 1990</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Czytaj więcej na ten temat:</p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4973-jozef-tyszkowski-i-jego-epopeja-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-1" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Józef Tyszkowski i jego epopeja. Wojenne losy polskich koni arabskich 1939-1946, cz. 1</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4982-niemcy-w-janowie-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-2" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Niemcy w Janowie. Wojenne losy polskich koni arabskich 1939-1946, cz. 2</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4957-po-jasnej-stronie-stefan-zamoyski-niezapomniany-bohater" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Po jasnej stronie: Stefan Zamoyski &#8211; (nie)zapomniany bohater</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4942-po-ciemnej-stronie-gustav-rau-ku-chwale-trzeciej-rzeszy" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Po ciemnej stronie: Gustav Rau ku chwale Trzeciej Rzeszy</a></p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niemcy w Janowie. Wojenne losy polskich koni arabskich 1939-1946, cz. 2</title>
		<link>https://polskiearaby.com/ludzie-i-konie/4982-niemcy-w-janowie-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hanna Sztuka]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 May 2019 09:04:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie i Konie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.pl/2019/05/20/niemcy-w-janowie-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-2/</guid>

					<description><![CDATA[Uratowane przed grabieżą. W lipcu 1944 roku w Janowie Podlaskim znajdowało się  ponad 350 koni, w tym 14 klaczy czystej  krwi arabskiej i około 100 klaczy półkrwi oraz ok. 180 ogierów. Zatrudnionych było 20 Niemców z komendantem ppłk. Wehrmachtu Hansem Fellgieblem oraz 130 osób polskiego personelu.  ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><figure id="attachment_4983" aria-describedby="caption-attachment-4983" style="width: 668px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Drezno.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4983 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Drezno.jpg" alt="Witraż i Wielki Szlem w płonącym Dreźnie, obraz autorstwa J.A. Wear" width="668" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Drezno.jpg 668w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Drezno-300x225.jpg 300w" sizes="(max-width: 668px) 100vw, 668px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4983" class="wp-caption-text">Witraż i Wielki Szlem w płonącym Dreźnie, obraz autorstwa J.A. Wear</figcaption></figure>
<p>We wrześniu 1939 roku Rosjanie, którzy 17 września wkroczyli do Polski od wschodu, zrabowali wszystkie konie i majątek z Państwowej Stadniny Janów Podlaski. Tym samym przestała istnieć najlepsza stadnina arabska w Europie. Ze stada liczącego wg danych z 1938 roku 27 klaczy czystej krwi arabskiej pozostała w Janowie tylko <strong>Najada </strong>(Fetysz<strong> – Gazella II)</strong>, która nie dała się wyprowadzić z boksu. Z tych 27 klaczy 6 zaginęło, a 20 trafiło do rosyjskiej stadniny w Tiersku na Kaukazie.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>„Das polnische Araber Hauptgestut Janów Podlaski”</strong></p>
<figure id="attachment_4984" aria-describedby="caption-attachment-4984" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Najada_Fetysz-Gazella_II_fot.1941.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4984 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Najada_Fetysz-Gazella_II_fot.1941.jpg" alt="Najada, 1941, fot. archiwum" width="700" height="448" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Najada_Fetysz-Gazella_II_fot.1941.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Najada_Fetysz-Gazella_II_fot.1941-300x192.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4984" class="wp-caption-text">Najada, 1941, fot. archiwum</figcaption></figure>
<p>Po wejściu do Janowa Niemcy natychmiast zaczęli organizować od nowa działalność stadniny pod nazwą „Hauptgestut Janów Podlaski”. Zbierali nieliczne konie zagubione podczas ewakuacji we wrześniu 1939 roku. Odbierali również klacze i młodzież niektórym hodowcom prywatnym (co opisała Anna Bąkowska z Kraśnicy), aby umieścić je w Janowie. Inni podobno sami oddawali klacze do Janowa w obawie przed grabieżą, być może w nadziei odzyskania ich po wojnie. W 1940 roku w Janowie było jedynie 5 klaczy czystej krwi arabskiej. Z tego jedynie Najada 1932 i Saga 1936 z dawnego stada janowskiego.</p>
<p>W lipcu 1944 roku w Janowie Podlaskim znajdowało się ponad 350 koni, w tym 14 klaczy czystej krwi arabskiej i około 100 klaczy półkrwi oraz ok. 180 ogierów. Zatrudnionych było 20 Niemców z komendantem ppłk. Wehrmachtu Hansem Fellgieblem oraz 130 osób polskiego personelu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Wielka ucieczka na zachód</strong></p>
<figure id="attachment_4985" aria-describedby="caption-attachment-4985" style="width: 616px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Amurath_Sahib_pod_koniuszym_Schultzem_fot.1943.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4985 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Amurath_Sahib_pod_koniuszym_Schultzem_fot.1943.jpg" alt="Amurath Sahib pod koniuszym Schultzem, 1943, fot. archiwum" width="616" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Amurath_Sahib_pod_koniuszym_Schultzem_fot.1943.jpg 616w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Amurath_Sahib_pod_koniuszym_Schultzem_fot.1943-300x244.jpg 300w" sizes="(max-width: 616px) 100vw, 616px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4985" class="wp-caption-text">Amurath Sahib pod koniuszym Schultzem, 1943, fot. archiwum</figcaption></figure>
<p>Pierwszy rozkaz wyjazdu stadniny nadszedł w lutym 1944 roku, ale z powodu wyźrebień klaczy wstrzymano go do ostatniej chwili. W nocy z 13 na 14 maja stadnina przeżyła sowiecki nalot bombowy, który na szczęście nie spowodował poważnych strat. Ostatecznie 10 lipca 1944 roku komendant zapowiedział likwidację i wyjazd Stada Ogierów i Stadniny w trzech etapach. Jako pierwsze wyjechało 13 lipca Stado Ogierów pod opieką podkoniuszego F. Kaczmarka. Stado Ogierów liczyło w tamtym czasie ok. 180 koni, z których ok. 40 przebywało jeszcze na punktach kopulacyjnych – te miały dołączyć później. Ogiery zostały załadowane do wagonów kolejowych w Białej Podlaskiej i skierowane do Łącka. 16 lipca jako druga tura wyszła z Janowa Stadnina, w której obowiązki koniuszego pełnił Andrzej Krzyształowicz. Jako trzecia tura wyszła z Janowa grupa koni roboczych z ciężkimi ogierami oraz inny majątek stadniny: zapasy paszy, bryczki, wozy, narzędzia rolnicze itp. oraz cała komenda niemiecka. W Białej Podlaskiej na 34 kryte wagony zostały załadowane 244 konie, w tym <strong>Witraż</strong> (Ofir – Makata), <strong>Trypolis</strong> (Enwer Bey – Kahira), <strong>Amurath Sahib</strong> (Amurath II – Sahiba) oraz 64 źrebięta urodzone w 1944 roku. Po nocy spędzonej na oczekiwaniu, 17 lipca 1944 roku o godzinie 3.30, pociąg ruszył w kierunku Warszawy. Przez Gostynin, Poznań, Leszno i Gorlitz transport dotarł 19 lipca do Zakładu Remontowego w Sohland k. Rotstein. W trudnych warunkach stadnina została rozlokowana, choc brakowało odpowiednich pomieszczeń, paszy, a przede wszystkim personelu.</p>
<figure id="attachment_4986" aria-describedby="caption-attachment-4986" style="width: 678px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Od_lewej_prof.dr_Schulze_Gustav_Rau_Hans_Fellgiebel_St._Pohoski_1941.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4986 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Od_lewej_prof.dr_Schulze_Gustav_Rau_Hans_Fellgiebel_St._Pohoski_1941.jpg" alt="Przegląd w Janowie. Od lewej: dr Schulze, Gustav Rau, ppłk Hans Fellgiebel, Stanisław Pohoski, 1941, fot. archiwum" width="678" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Od_lewej_prof.dr_Schulze_Gustav_Rau_Hans_Fellgiebel_St._Pohoski_1941.jpg 678w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Od_lewej_prof.dr_Schulze_Gustav_Rau_Hans_Fellgiebel_St._Pohoski_1941-300x221.jpg 300w" sizes="(max-width: 678px) 100vw, 678px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4986" class="wp-caption-text">Przegląd w Janowie. Od lewej: dr Schulze, Gustav Rau, ppłk Hans Fellgiebel, Stanisław Pohoski, 1941, fot. archiwum</figcaption></figure>
<p>Z 40 masztalerzy, którzy wyjechali z Janowa Podlaskiego wraz z końmi, przed granicą sporo uciekło, tak że do Sohland dotarło 21 ludzi wraz z inspektorem Michałem Jankowskim, Andrzejem Krzyształowiczem, podkoniuszym Witalisem Bieleckim, sekretarzem Stadniny L. Przybylskim, sanitariuszem A. Klimkiewiczem i masztalerzami J. Ziniewiczem i J. Matuszem, K. Guziukiem, W. Bieleckim, Ł. Sawczukiem, R.Michałowskim, J. Mochnaczem, F. Kaczmarkiem, J. Rudaszem i M. Kowalczykiem. Kilka dni po przybyciu stadniny do Sohland na inspekcję przyjechał osobiście szef niemieckich stadnin Wehrmachtu Gustaw Rau.</p>
<figure id="attachment_4987" aria-describedby="caption-attachment-4987" style="width: 400px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/na_padoku_fot.1943.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4987 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/na_padoku_fot.1943.jpg" alt="Klacze ze źrebiętami na padoku, 1943, fot.archiwum" width="400" height="187" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/na_padoku_fot.1943.jpg 400w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/na_padoku_fot.1943-300x140.jpg 300w" sizes="(max-width: 400px) 100vw, 400px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4987" class="wp-caption-text">Klacze ze źrebiętami na padoku, 1943, fot.archiwum</figcaption></figure>
<p>12 sierpnia z Łącka do Sohland przyjechało janowskie Stado Ogierów również z niedostateczną ilością personelu. Warunki dla ludzi i koni po interwencji Gustawa Rau uległy poprawie i stały się stosunkowo znośne. W październiku 1944 roku z rozkazu Raua zostały odesłane trzy klacze arabskie do stadniny Gumniska stacjonującej w Wolsztynie oraz wybrakowano 31 klaczy starszych i 12 sztuk młodzieży angloarabskiej. W styczniu 1945 roku wybrakowano część ogierów, a wiele dobrych ogierów zostało oddanych na punkty, z których już nigdy nie powróciły. W tej grupie znalazł się między innymi ogier Towarzysz Pancerny (Enwer Bey – Kasztelanka), który trafił do stadniny SS na Dolnym Śląsku. W tym samym czasie na rozkaz Raua do Sohland przybyły ogiery <strong>Wielki Szlem</strong> (Ofir – Elegantka), <strong>Landsknecht</strong> (Koheilan I – Soldateska), <strong>Werset</strong> (Lowelas – Oda) oraz kilka ogierów półkrwi.</p>
<p>W styczniu 1945 roku rozpoczęły się przygotowania do nieodwołalnej ewakuacji w głąb Niemiec. W tym czasie Stado i Stadnina Janowska miała już nowego „opiekuna” w osobie gen. SS H. Himmlera.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Bombardowanie Drezna</strong></p>
<figure id="attachment_4988" aria-describedby="caption-attachment-4988" style="width: 591px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Pracownicy_oddzialu_Nettelau_fot.1945.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4988 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Pracownicy_oddzialu_Nettelau_fot.1945.jpg" alt="Pracownicy oddziału Nettelau, 1945, fot. archiwum" width="591" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Pracownicy_oddzialu_Nettelau_fot.1945.jpg 591w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Pracownicy_oddzialu_Nettelau_fot.1945-300x254.jpg 300w" sizes="(max-width: 591px) 100vw, 591px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4988" class="wp-caption-text">Pracownicy oddziału Nettelau, 1945, fot. archiwum</figcaption></figure>
<p>20 stycznia do Sohland dotarło Stado Ogierów z Bogusławic z niemieckim komendantem i J. Sołtysińskim, a dwa dni później Stadnina Kozienice, również z niemieckim komendantem oraz Ryszardem Zoppim. Obydwie grupy koni po dwudniowym odpoczynku wyruszyły marszem pieszym w kierunku na Drezno.</p>
<p>8 lutego 58 janowskich roczniaków i 5 wysoko źrebnych klaczy zostało załadowanych do pociągu i wysłanych do Drezna. Pozostałe 150 koni Stadniny oraz 140 ogierów Stada i 45 wozów z majątkiem i zapasami paszy ruszyło pieszo w kierunku Drezna. Wobec niemożności zakwaterowania tak dużej ilości koni i ludzi komendant transportu płk F. Bonnet zarządził marsz ogierów aż do Drezna, gdzie 14 lutego kolumna ogierów znalazła się w bezpośredniej strefie nalotu bombowego. Ten największy w dziejach II wojny światowej nalot aliancki na miasto wspominał Marian Kowalczyk: „To była straszna noc. Myślałem, że to już koniec. Konie wyrwały się i poszły za innymi, a ja, będąc okropnie zmęczony i w wielkim stresie, położyłem się i zasnąłem. I wtedy Jan Ziniewicz jadący na Witrażu, a trzymający u boku Wielkiego Szlema, woła: Marian, co ci jest? Ranny jesteś? Wstawaj, skończyło się już bombardowanie” (KP 2/2007, A. Bieńkowski „Trener z Janowa”). Tak się akurat złożyło , że w chwili rozpoczęcia nalotu na Drezno, przybyła tam pierwsza grupa ogierów janowskiego stada prowadzona przez Jana Rudasza: „Wjeżdżamy, a tu nurkowce na nas i ostrzał, i bomby! Jeden ogier padł od razu, dwa zraniono, kilkanaście uciekło, bo ludzie boczne puszczali ze strachu&#8230; Melduję pułkownikowi, co jest, a on lekko już ranny. To wracam na tyły, a tu jeszcze gorzej&#8230; Źle było – to uciekliśmy do lasu pod Dreznem z kilkoma ogierami, które dało się utrzymać; reszta rozbiegła się po ulicach” (I.J. Kamiński, „Konie rubinowe”).</p>
<figure id="attachment_4989" aria-describedby="caption-attachment-4989" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Polskie_konie_w_Nettelau_fot.1945.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4989 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Polskie_konie_w_Nettelau_fot.1945.jpg" alt="Polskie konie w Nettelau, 1945, fot, archiwum" width="700" height="478" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Polskie_konie_w_Nettelau_fot.1945.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Polskie_konie_w_Nettelau_fot.1945-300x205.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4989" class="wp-caption-text">Polskie konie w Nettelau, 1945, fot, archiwum</figcaption></figure>
<p>Stadnina w tym czasie pozostała na drodze, ok.70 km od Drezna. Straty w Stadzie Ogierów w czasie przemarszu przez bombardowane miasto szacowane początkowo na 50 do 80 sztuk, okazały się znacznie mniejsze po odnalezieniu sporej liczby koni, które w panice się rozbiegły. Ostatecznie w czasie bombardowania Drezna zginęło ok. 20 ogierów. Po czterech dniach ciągłych nalotów Stado Ogierów i Stadnina otrzymały rozkaz wymarszu z Drezna do miejscowości Torgau – ok. 100 km na północny wschód. W niezwykle trudnych warunkach zaczęły źrebić się klacze. Ciężko chore konie pozostawiono w Dreźnie, a kolejne 25 ogierów ze Stada Rau oddał wojsku. 23 lutego Stado i Stadnina dotarły do Torgau, gdzie wcześniej znalazły się już konie z SO Dębica, SO Białka, SO Bogusławice oraz Stadniny Kozienice. 7 i 8 marca odeszły z Torgau do Mecklenhorst, marszem pieszym, wszystkie konie polskie, poza Stadem i Stadniną Janowską. 202 konie z janowskiej stadniny, w tym 13 ogierów i 12 źrebiąt urodzonych w 1945 roku, zostało 11 marca 1945 roku załadowane do 30 wagonów, kolejne 26 wagonów zajęło Stado Ogierów.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Powrót do kraju</strong></p>
<figure id="attachment_4990" aria-describedby="caption-attachment-4990" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Stajnia_Zegarowa_fot.1941.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4990 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Stajnia_Zegarowa_fot.1941.jpg" alt="Stajnia Zegarowa, 1941, fot. archiwum" width="700" height="445" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Stajnia_Zegarowa_fot.1941.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Stajnia_Zegarowa_fot.1941-300x191.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4990" class="wp-caption-text">Stajnia Zegarowa, 1941, fot. archiwum</figcaption></figure>
<p>Stado Ogierów zostało skierowane do należącego do Grabau folwarku Cleverhof, gdzie pozostało aż do czasu powrotu do Polski w sierpniu 1946 roku. Stadnina natomiast 14 marca dotarła do majątku Nettelau należącego do Schonboken w powiecie Plon niedaleko Kilonii, gdzie również doczekała powrotu do Polski w 1946 roku. Ostatni transport koni z Nettelau przypłynął na statku „Askania” 3 listopada 1946 roku. Tym samym powróciło 6 ogierów czołowych, w tym czystej krwi Witraż, Wielki Szlem i Amurath Sahib, 39 klaczy czystej krwi arabskiej, 71 klaczy półkrwi arabskiej, 18 klaczy półkrwi anglo-arabskiej, oraz ok. 100 sztuk młodzieży. Jak napisał we wspomnieniach towarzyszący koniom w wojennej tułaczce Andrzej Krzyształowicz: „Z tą chwilą zakończył się znowu jeden bardzo burzliwy okres Państwowej Stadniny Koni w Janowie Podlaskim.”</p>
<p>Zapobiegliwość i niemiecka chęć zysku dla janowskiego stada okazała się zbawienna.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Czytaj więcej na ten temat:</p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4973-jozef-tyszkowski-i-jego-epopeja-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-1" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Józef Tyszkowski i jego epopeja. Wojenne losy polskich koni arabskich 1939-1946, cz. 1</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4993-leonid-ter-asaturow-i-epopeja-wolynska-wojenne-losy-koni-czystej-krwi-arabskiej-1939-1946-cz-3" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Leonid Ter Asaturow i epopeja wołyńska. Wojenne losy koni czystej krwi arabskiej 1939-1946, cz. 3</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4957-po-jasnej-stronie-stefan-zamoyski-niezapomniany-bohater" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Po jasnej stronie: Stefan Zamoyski &#8211; (nie)zapomniany bohater</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4942-po-ciemnej-stronie-gustav-rau-ku-chwale-trzeciej-rzeszy" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Po ciemnej stronie: Gustav Rau ku chwale Trzeciej Rzeszy</a></p>
<p>&nbsp;</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Józef Tyszkowski i jego epopeja. Wojenne losy polskich koni arabskich 1939-1946, cz. 1</title>
		<link>https://polskiearaby.com/ludzie-i-konie/4973-jozef-tyszkowski-i-jego-epopeja-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-1</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hanna Sztuka]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 Apr 2019 08:31:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie i Konie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.pl/2019/04/17/jozef-tyszkowski-i-jego-epopeja-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-1/</guid>

					<description><![CDATA[Uratowane przed grabieżą. W 75. rocznicę bombardowania Litomierzyc, przypominamy losy koni ze Starego Sioła. W 1940 Tyszkowski, w okresie międzywojennym długoletni inspektor hodowli koni Lwowskiej Izby Rolniczej, został kierownikiem stadniny Stare Sioło, w której Niemcy zgromadzili podczas wojny ogiery i klacze czystej krwi arabskiej oraz ogiery i klacze angloarabskie pochodzące z hodowli prywatnych. ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><figure id="attachment_4974" aria-describedby="caption-attachment-4974" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_Comet_arch.Z.Lipowicz_001.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4974 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_Comet_arch.Z.Lipowicz_001.jpg" alt="Józef Tyszkowski z og. Comet (z arch. Zenona Lipowicza)" width="700" height="393" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_Comet_arch.Z.Lipowicz_001.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_Comet_arch.Z.Lipowicz_001-300x168.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4974" class="wp-caption-text">Józef Tyszkowski z og. Comet (z arch. Zenona Lipowicza)</figcaption></figure>
<p>Wielka Wojna, która dla Polski zakończyła się w dopiero w 1920 roku, spowodowała zniszczenie rozwijającej się nieprzerwanie od kilku wieków hodowli koni arabskich na wschodnich kresach ziem polskich. Zagładzie uległy stada Sanguszków, Potockich, Branickich, Dzieduszyckich i wiele innych. Na terenach Polski południowej, gdzie również przed I wojną światową istniało wiele hodowli koni czystej krwi arabskiej, ocalało niewiele koni. Z około 500 klaczy arabskich przed wojną, w roku 1918 w Polsce zarejestrowano zaledwie 25 klaczy i 7 klaczek czystej krwi.</p>
<p>
Po roku 1918 hodowla powoli i systematycznie podnosiła się z upadku, a rolę wiodącą pełnić zaczęła Państwowa Stadnina Janów Podlaski, gdzie wsparcie i opieka państwa pozwoliły stworzyć własny program hodowlany dla koni czystej krwi arabskie, realizowany z sukcesami do 1939 roku. Począwszy od wybuchu II wojny światowej w 1939, aż do roku 1945 zrabowano (bądź zaginęło) z terenów Polski 143 klacze czystej krwi arabskiej. W roku 1946 w PASB zarejestrowano 52 ocalałe klacze czystej krwi arabskiej; odzyskane z Niemiec i Czechosłowacji, zakupione przez Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech i cudem uratowane w kraju.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Straty, jakie poniosła Polska w wyniku najazdu Niemiec i Rosji w roku 1939, a następnie przejście frontu z sowieckimi wojskami idącymi w kierunku Berlina, to pełna dramatów historia ludzi, ale także systematycznej grabieży polskiego majątku i dóbr przez obydwie armie. Jedni i drudzy brali wszystko, co przedstawiało wartość: złoto, dzieła sztuki i kultury, maszyny przemysłowe i rolnicze, zwierzęta hodowlane, a wśród nich przede wszystkim konie. Najcenniejsze były dla Niemców i Rosjan konie hodowlane ras czystych, czyli konie pełnej krwi angielskiej i czystej krwi arabskiej, choć okupant nie gardził także końmi sportowymi półkrwi, głównie ogierami, które również podlegały grabieży. Z dzisiejszej perspektywy trudno jest pojąć, że polska hodowla koni, szczególnie ras czystych, była przed 1939 rokiem konkurencyjna dla niemieckiej, a już na pewno na poziomie wyższym, niż ówczesna hodowla rosyjska, dlatego też konie z terenów Polski były dla najeźdźców łakomym kąskiem. Niemcy mieli dużo czasu, bowiem okupowali tereny Polski od jesieni 1939 do początków 1945 roku, więc grabież była systematyczna i zinstytucjonalizowana. Rosjanie w 1939 grabili „co w ręce wpadnie”, a na przełomie lat 1944/45 już nie było zbyt wielu cennych koni i raczej był to zwykły rabunek frontowy. Pod koniec 1944 roku Niemcy wywieźli z terenów Polski wszystkie istniejące pod ich kontrolą stada ogierów i stadniny koni, w tym także stadniny Wehrmachtu, które utworzyli podczas wojny, gromadzące konie hodowlane rozproszone w wyniku działań wojennych lub częściej odebrane prywatnym właścicielom.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Arabskie stadniny Wehrmachtu</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4975" aria-describedby="caption-attachment-4975" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Czort_001.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4975 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Czort_001.jpg" alt="Wyhodowany w Nowym Dworze og. Czort (fot. archiwum)" width="650" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Czort_001.jpg 650w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Czort_001-300x231.jpg 300w" sizes="(max-width: 650px) 100vw, 650px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4975" class="wp-caption-text">Wyhodowany w Nowym Dworze og. Czort (fot. archiwum)</figcaption></figure>
<p>Do takich stadnin, przejętych lub utworzonych na potrzeby gromadzenia cennych koni ras szlachetnych, należały stadniny: Janów Podlaski, Stare Sioło (woj. lwowskie) oraz Ołyka, Młynów, Deraźne i Ławrów w dawnym województwie wołyńskim (głównie konie anglo-arabskie oraz arabskie, ale także stado koni tarpanowatych). Niestety, bardzo nikła liczba źródeł dotyczących wojennych losów tych stadnin, nie pozwala dziś na precyzyjne ich opowiedzenie. W pracy dla odtworzonych przez Wehrmacht stadnin brali udział: w Janowie Stanisław Pohoski (zm. 1944), Andrzej Krzyształowicz, Adam Sosnowski (w 1939 roku pracownik SK Janów Podlaski, a następnie w latach 1941-1943 inspektor hodowli na terenie Wołynia), Leonid Ter Asaturow (Młynów i Ołyka), Józef Tyszkowski (Stare Sioło) – w okresie międzywojennym inspektor Lwowskiej Izby Rolniczej – oraz Michał Jankowski, pracujący w okresie międzywojennym jako inspektor Wołyńskiej Izby Rolniczej, gdzie była bardzo rozpowszechniona hodowla koni orientalnych. Michał Jankowski doskonale znał stadninę janowską, bywając tam częstym gościem Stanisława Pohoskiego. Słynął z fenomenalnej pamięci do koni. Z tego powodu został wysłany (prawdopodobnie na polecenie Wehrmachtu) wiosną 1941 roku do Tierska, aby pomóc Rosjanom w identyfikacji zagrabionych z Janowa Podlaskiego koni.</p>
<p>Właściwie wiadomo jedynie, że Niemcy kierowali do Janowa Podlaskiego, Starego Sioła, Młynowa, Ołyki i Ławrowa konie zabierane od prywatnych hodowców z terenów wschodniej Polski, i że stadniny zostały w 1944 roku wywiezione na południe i zachód, wraz z cofającym się w stronę Niemiec frontem. Najlepiej udokumentowana jest wojenna epopeja Stadniny Janów Podlaski, dzięki wspomnieniom Andrzeja Krzyształowicza opublikowanym już w 1946 roku w „Hodowcy Koni” (nr 4-6 1946), a następnie na łamach „Konia Polskiego” – nr 3(43) 1976 i nr 2(84)1986. Konie zgromadzone przez Niemców w Janowie Podlaskim były największą i najcenniejszą grupą koni szlachetnych (ok. 350 szt.) i z tego powodu miały zapewnioną szczególną ochronę i stosunkowo wygodną, jak na warunki wojenne, podróż pociągami aż do miejsca przeznaczenia, czyli do majątku Wehrmachtu w Grabau / Nettelau niedaleko Kilonii.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4976" aria-describedby="caption-attachment-4976" style="width: 338px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_fot.W.Puchalski_001.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4976 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_fot.W.Puchalski_001.jpg" alt="Najsłynniejsze zdjęcie Józefa Tyszkowskiego, autorstwa Włodzimierza Puchalskiego" width="338" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_fot.W.Puchalski_001.jpg 338w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_fot.W.Puchalski_001-203x300.jpg 203w" sizes="(max-width: 338px) 100vw, 338px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4976" class="wp-caption-text">Najsłynniejsze zdjęcie Józefa Tyszkowskiego, autorstwa Włodzimierza Puchalskiego</figcaption></figure>
<p>Konie z Młynowa i Ołyki nie miały tak „luksusowej” podróży pociągiem jak konie janowskie i prawdopodobnie przebyły całą drogę z Wołynia do Niemiec w okolice Goslar w górach Harzu (ponad 1500 km) marszem pieszym, podobnie zresztą jak stadnina kozienicka, której hodowca, niemłody już wówczas Ryszard Zoppi, całą drogę odbył wraz ze stadniną konno. Konie ze Starego Sioła wraz z personelem (rodzina Tyszkowskich) zostały skierowane wiosną 1944 roku w kierunku południowym. Częściowo przewiezione zostały w wagonach przeznaczonych do przewozu węgla, a następnie marszem pieszym zakończyły wojenną tułaczkę w Topolczankach na terenie Czechosłowacji.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wojenna epopeja koni i ludzi jest dzisiaj mało znana głównie z powodu niewielu źródeł pisanych z tego okresu oraz bardzo nielicznych publikacji na ten temat w okresie powojennym, kiedy to żyli jeszcze uczestnicy i świadkowie wydarzeń. W późniejszych latach, szczególnie po likwidacji w 1960 roku SK Nowy Dwór i SK Albigowa i utworzeniu z ich klaczy od nowa działu czystej krwi arabskiej w SK Janów Podlaski, nadszedł czas budowy od nowa marki Janowa. Podkreślanie zasług poprzedników stanowiło pewną krępującą niezręczność. Dlatego też, po upływie tak wielu lat od zakończenia owej wojennej epopei koni czystej krwi arabskiej i oddanych im ludzi, nadszedł ostatni moment na ocalenie tej historii od zapomnienia. Wojenne losy stadniny janowskiej jako jedyne zostały skrupulatnie opisane przez inż. Andrzeja Krzyształowicza –do tego były kilkakrotnie publikowane. Przyczyniło się to do powstania – w istocie błędnego – przekonania, że autor wspomnień samodzielnie uratował janowską stadninę. Tymczasem nie jest to prawdą. Jest faktem, że konie czystej krwi arabskiej, rewindykowane w latach 1946-1947 z Niemiec, stanowiły wówczas elitę polskiej hodowli. W grupie tej znalazły się nie tylko konie arabskie, którym towarzyszył podczas ewakuacji Andrzej Krzyształowicz – w tym bezcenne, jak się potem okazało, ogiery Witraż, Wielki Szlem i Amurath Sahib – ale także konie arabskie, które dotarły do Niemiec wraz z końmi zgromadzonymi przez Wehrmacht w Młynowie, Ołyce i Deraźnem, pod opieką Leonida Ter Asaturowa, a które przez Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech zostały dołączone do grupy koni arabskich gromadzonych w Nettelau pod nadzorem inspektora Michała Jankowskiego i opieką inż. Andrzeja Krzyształowicza. Do grupy tej dołączono następnie klacze babolniańskie nabyte przez płka Stefana Zamoyskiego i dra Henryka Harlanda działających w ramach i z upoważnienia Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech. Tak więc 39 klaczy wywiezionych przez Niemców z Janowa Podlaskiego, Młynowa i Ołyki, w tym zakupione w Niemczech klacze pochodzące z Babolny, powróciły do Polski i stanowiły trzon przyszłej hodowli koni czystej krwi arabskiej. Na początku 1946 roku powróciła z wojennej tułaczki, pod opieką Józefa Tyszkowskiego i jego rodziny, grupa koni arabskich i angloarabskich z zarządzanej przez Wehrmacht stadniny w Starym Siole. Z rozgrabionej stadniny w Gumniskach ocalało kilka koni pozostawionych podczas ucieczki przed frontem w Racocie. Na terenach Polski południowej, w pierwszych miesiącach po przejściu frontu, zostało odnalezionych zaledwie kilka koni arabskich z rozproszonej stadniny w Pełkiniach, które, dzięki energicznym działaniom grupy ludzi pod wodzą dra Edwarda Skorkowskiego, zostały ocalone dla przyszłej (już niestety wyłącznie państwowej) hodowli.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Stare Sioło</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4977" aria-describedby="caption-attachment-4977" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_Trypolis_001.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4977 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_Trypolis_001.jpg" alt="Józef Tyszkowski i og. Trypolis (fot. archiwum)" width="700" height="461" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_Trypolis_001.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jozef_Tyszkowski_Trypolis_001-300x198.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4977" class="wp-caption-text">Józef Tyszkowski i og. Trypolis (fot. archiwum)</figcaption></figure>
<p>Zupełnie inaczej,potoczyły się wojenne losy stadniny Stare Sioło*, która tak jak Janów na Podlasiu, również powstała w wyniku gromadzenia przez Niemców cennych koni arabskich i angloarabskich, tyle że z terenów południowo-wschodniej Polski. Kierownikiem tej stadniny został w roku 1940 Józef Tyszkowski, w okresie międzywojennym długoletni inspektor hodowli koni Lwowskiej Izby Rolniczej, w rejonie szeroko rozpowszechnionej hodowli koni orientalnych. W czasie II wojny światowej Niemcy zgromadzili w Starym Siole ogiery i klacze czystej krwi arabskiej oraz ogiery i klacze angloarabskie pochodzące z hodowli prywatnych. W marcu 1944 roku, uciekając przed nadchodzącym frontem, Niemcy wywieźli konie ze Starego Sioła do Okocimia, a w lipcu do Żywca i dalej do Cieszyna. W Okocimiu konie rozdzielono i pod opieką Józefa Tyszkowskiego pozostawiono dwa ogiery: <strong>My Kismet</strong> oo (Koheil-Ibn-Mazepa – Mabrucha) i <strong>888 Dakbar</strong> o oraz dziesięć klaczy czystej krwi: <strong>Kaszma</strong>, <strong>Laguna</strong>, <strong>Litwa</strong>, <strong>Imatra</strong>, <strong>Ursa</strong>, <strong>Mabruta</strong>, <strong>Sabda</strong>, <strong>Damba</strong>, <strong>Mokdiara</strong> i <strong>Panika</strong>, a także Lena (chowana w czystości krwi) i 5 angloarabek czystej krwi. Do tego 5 par koni roboczych przeznaczonych do obsługi stadniny. Koniom towarzyszył przez cały czas wojennej tułaczki Józef Tyszkowski wraz z rodziną – żoną i synem Ryszardem, przyszłym lekarzem weterynarii w Janowie Podlaskim, którzy zajmowali się obsługą koni wraz z wynajmowanymi doraźnie do pomocy ludźmi. „Obowiązki masztalerza pełnił mój syn, zajęty w stadninie jako praktykant – pisał Tyszkowski – mający do pomocy tylko pięciu ludzi, z których jeden pasł stale stadninę, a reszta była w ciągłych rozjazdach w poszukiwaniu paszy”. Do kwietnia 1945 roku konie przebywały w majątku Bażanowice pod Cieszynem: „W Goleszowie pod Cieszynem wyładowaliśmy się przy pomocy dziewcząt i dzieci – wspominał hodowca – dla zołzujących źrebaków uprosiłem trochę mleka odtłuszczonego, gdyż owsa na razie nie otrzymywałem”. 4 kwietnia 1945 roku, na rozkaz władz niemieckich, konie wyruszyły marszem pieszym w dalszą drogę w kierunku Pardubic. Dziennie stadnina przemierzała 30 do 40 km, „klacze półkrwi w zaprzęgu, matki i młodzież za wozami”. „Znalazłszy się poza granicą z końmi, uważaliśmy za swój obowiązek przetrzymać najgorsze, by je z rąk nie wypuścić i doczekać się chwili, kiedy będziemy mogli już sami decydować o ich losie”. 17 kwietnia, na przedmieściach Litomierzyc, zaskoczył wędrującą stadninę potężny aliancki nalot. „Około 300 srebrnych ptaków krążyło nad miastem” – opisywał tę sytuację Tyszkowski. Bombardowano stacje kolejowe i przedmieścia przemysłowe. Wykorzystując popłoch w mieście, Tyszkowski zdecydował się na ucieczkę z końmi do centrum, gdzie na rynku i w bocznych uliczkach szczęśliwie wszyscy przetrwali trzygodzinny nalot.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4978" aria-describedby="caption-attachment-4978" style="width: 629px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Carmen-Nowy_Dwor_001.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4978 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Carmen-Nowy_Dwor_001.jpg" alt="Klacz Carmen w stadninie Nowy Dwór (fot. archiwum)" width="629" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Carmen-Nowy_Dwor_001.jpg 629w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Carmen-Nowy_Dwor_001-300x238.jpg 300w" sizes="(max-width: 629px) 100vw, 629px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4978" class="wp-caption-text">Klacz Carmen w stadninie Nowy Dwór (fot. archiwum)</figcaption></figure>
<p>W odległości 6 km od Litomierzyc znajdowała się w miejscowości Lbin leśniczówka, w której stadnina miała wyznaczony dłuższy postój. Zastali tam przysłane wcześniej przez niemiecką administrację ogiery z Drogomyśla, przeznaczone do krycia klaczy, w tym czystej krwi <strong>Orestesa</strong> oo (Hardy – Erynia/Bakszysz). Tam też zaczęły się źrebić klacze. Całą stadninę obsługiwała rodzina Tyszkowskich i dwóch najętych do pomocy chłopców. Tymczasem wojna zbliżała się ku końcowi. W maju zaczęli zaglądać do leśniczówki dezerterzy i nad końmi zawisła groźba grabieży. „Z każdym dniem wytwarza się dla stadniny atmosfera coraz groźniejsza, bo koń w takiej sytuacji każdemu potrzebny” – czytamy w pełnej dramatyzmu relacji Tyszkowskiego. – Trzeba było wielkiego zaparcia się siebie, by wytrwać na stanowisku, w każdym razie ani jednego konia nie daliśmy sobie z rąk wyrwać”. Hodowca postanawia zamienić stadninę w szpital leczący kulawe konie. Każdemu koniowi wykroił róg w podeszwie, tak aby kulawych koni nie można było zabrać. I to je uratowało. 22 czerwca 1945 roku konie zostały skierowane przez wojskowe władze czechosłowackie do czeskiej stadniny wojskowej w Mimoniu w Sudetach. Następnie 8 sierpnia 1945 roku przeniesiono stado Tyszkowskiego do znanej czeskiej stadniny w Topolczankach, gdzie po wielomiesięcznej tułaczce konie znalazły wreszcie bezpieczne schronienie. W tym czasie czuwający nad stadniną Józef Tyszkowski otrzymał od władz czeskich propozycję pozostania wraz z końmi w Czechosłowacji. Jego stanowcza odmowa wynikała z głębokiego przeświadczenia, że obowiązkiem jego jest powrócić z końmi do Polski. Józef Tyszkowski z uporem i determinacją doprowadził do uznania przez czechosłowackie Ministerstwo Rolnictwa polskiego prawa własności klaczy wpisanych do PASB, a następnie porozumiał się z polskim Ministerstwem Rolnictwa i Reform Rolnych w sprawie powrotu koni do Polski. „Co miesiąc, nie bacząc na bardzo wówczas uciążliwą i kosztowną podróż pociągami z Topolczanek do Pragi, stukałem, pukałem, aż w końcu listopada, przy pomocy naszego Poselstwa w Pradze, uzyskałem pozwolenie na wywóz stadniny”. Ostatecznie sprawę powierzono inspektorowi Stadnin Państwowych w Krakowie dr. Edwardowi Skorkowskiemu, który uzyskał delegację na przejęcie koni przebywających w Topolczankach.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4979" aria-describedby="caption-attachment-4979" style="width: 651px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Comet-fot.J.Tyszkowski_001.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4979 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Comet-fot.J.Tyszkowski_001.jpg" alt="Og. Comet sportretowany przez Józefa Tyszkowskiego" width="651" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Comet-fot.J.Tyszkowski_001.jpg 651w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Comet-fot.J.Tyszkowski_001-300x230.jpg 300w" sizes="(max-width: 651px) 100vw, 651px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4979" class="wp-caption-text">Og. Comet sportretowany przez Józefa Tyszkowskiego</figcaption></figure>
<p>Edward Skorkowski wyznaczył dla odzyskanych koni arabskich folwark Nowy Dwór, stanowiący część majątku Wieprz k/Żywca. 26 stycznia 1946 roku konie zostały załadowane do wagonów w Topolczankach i po 22 miesiącach wojennej tułaczki, 29 stycznia 1946 roku, dotarły wraz z rodziną Tyszkowskich do Nowego Dworu. „Przyjechawszy do Nowego Dworu, zastaliśmy wszystko w przebudowie. Zahartowani wojennymi przejściami, nie zniechęciliśmy się, a przeciwnie, było to bodźcem do intensywniejszej pracy” – relacjonował Tyszkowski.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Odmiennie niż konie zgromadzone w Niemczech (w tym i te z Janowa), w ratowanie których zaangażowanych było wiele osób – Harland, Jankowski, Krzyształowicz, Sapieha, Zamojski – konie arabskie ze Starego Sioła uratowała niemal samodzielnie jedna tylko rodzina, pod wodzą Józefa Tyszkowskiego. Nie zapominając, że konie z Nowego Dworu w 1960 roku stały się podstawą reaktywowanej wtedy stadniny koni czystej krwi w Janowie, pragnę tym skromnym artykułem oddać honor Józefowi Tyszkowskiemu, gdyż to wyłącznie jego patriotyzm, upór i odwaga przyczyniły się do powrotu tych koni do kraju.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p>* Losy stadniny opisał Józef Tyszkowski: „Droga do Nowego Dworu”, „Hodowca Koni” nr 12/1946. Wszystkie wykorzystane cytaty pochodzą z tego artykułu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Czytaj więcej na ten temat:</p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4982-niemcy-w-janowie-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-2" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Niemcy w Janowie. Wojenne losy polskich koni arabskich 1939-1946, cz. 2</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4993-leonid-ter-asaturow-i-epopeja-wolynska-wojenne-losy-koni-czystej-krwi-arabskiej-1939-1946-cz-3" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Leonid Ter Asaturow i epopeja wołyńska. Wojenne losy koni czystej krwi arabskiej 1939-1946, cz. 3</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4957-po-jasnej-stronie-stefan-zamoyski-niezapomniany-bohater" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Po jasnej stronie: Stefan Zamoyski &#8211; (nie)zapomniany bohater</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4942-po-ciemnej-stronie-gustav-rau-ku-chwale-trzeciej-rzeszy" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Po ciemnej stronie: Gustav Rau ku chwale Trzeciej Rzeszy</a></p>
<p>&nbsp;</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Po jasnej stronie: Stefan Zamoyski &#8211; (nie)zapomniany bohater</title>
		<link>https://polskiearaby.com/ludzie-i-konie/4957-po-jasnej-stronie-stefan-zamoyski-niezapomniany-bohater</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Hanna Sztuka]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 28 Dec 2018 09:24:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie i Konie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.pl/2018/12/28/po-jasnej-stronie-stefan-zamoyski-niezapomniany-bohater/</guid>

					<description><![CDATA[Jedną z kluczowych osób dla odzyskania polskich koni zgromadzonych w Niemczech był ppłk STEFAN ZAMOYSKI oddelegowany przez Rząd Polski w Londynie do Polish Remounts Service znanego w Polsce jako Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech. ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><figure id="attachment_4958" aria-describedby="caption-attachment-4958" style="width: 360px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Wojciech_Kossak-Portret_Stefana_Zamoyskiego_z_koniem_1929.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4958 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Wojciech_Kossak-Portret_Stefana_Zamoyskiego_z_koniem_1929.jpg" alt="Stefan Zamoyski sportretowany przez Wojciecha Kossaka, 1929 (źródło: Wikipedia, domena publiczna)" width="360" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Wojciech_Kossak-Portret_Stefana_Zamoyskiego_z_koniem_1929.jpg 360w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Wojciech_Kossak-Portret_Stefana_Zamoyskiego_z_koniem_1929-216x300.jpg 216w" sizes="(max-width: 360px) 100vw, 360px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4958" class="wp-caption-text">Stefan Zamoyski sportretowany przez Wojciecha Kossaka, 1929 (źródło: Wikipedia, domena publiczna)</figcaption></figure>
<p>W polskiej historii nadal są jeszcze białe karty. Wymazano z niej wielu żołnierzy, którzy nie złożyli broni w 1945, działaczy politycznych, których poglądy nie były uznawane za słuszne, ludzi, którym odebrano majątki oraz tych, którzy pozostali na emigracji, nie godząc się na akceptację reżimu wprowadzonego na sowieckich czołgach. Przez dziesięciolecia nie pisano i nie wspominano tych ludzi, bo drogę temu zagradzała cenzura. W wolnej Polsce sporo historii zostało opisanych i odkłamanych, niektóre jednak poszły w zapomnienie. Rewindykacja polskich koni z Niemiec, gdzie w wyniku działań wojennych została wywieziona elita polskiej hodowli wszystkich ras i działalność Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech, jest jedną z tych historii, bez poznania których trudno zrozumieć odbudowę hodowli koni w Polsce po wojnie. Pasja, determinacja i oddanie sprawie odzyskania dla Polski jej najcenniejszych koni jest świadectwem wielkiego patriotyzmu ludzi, którzy często w sposób fundamentalny nie zgadzali się z wizją państwa określoną manifestem PKWN, lecz którzy nie ustawali w działaniach na rzecz zabezpieczenia i odzyskania dla kraju pochodzących z niego koni tak prywatnych, jak i państwowych.</p>
<figure id="attachment_4959" aria-describedby="caption-attachment-4959" style="width: 313px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/5._S.Z._1941.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4959 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/5._S.Z._1941.jpg" alt="Ppłk Stefan Zamoyski, 1941, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego" width="313" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/5._S.Z._1941.jpg 313w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/5._S.Z._1941-188x300.jpg 188w" sizes="(max-width: 313px) 100vw, 313px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4959" class="wp-caption-text">Ppłk Stefan Zamoyski, 1941, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego</figcaption></figure>
<p>Wszystko wskazuje na to, że w całym nieszczęściu wywiezienia polskich koni hodowlanych do Niemiec, szczęśliwie znalazły się one w alianckiej strefie okupacyjnej, z której, dzięki staraniom Rządu Polskiego w Londynie, drogą prawną udało się sporo odzyskać. Gdyby stało się inaczej, łatwo sobie wyobrazić, że na przykład polskie konie arabskie dołączyłyby w Tiersku do wcześniej zagarniętych z Janowa Podlaskiego kuzynów. Reszta popłynęłaby do Ameryki (lub jeszcze dalej) jako łupy wojenne.</p>
<p>
Jedną z kluczowych osób dla odzyskania polskich koni zgromadzonych w Niemczech był ppłk STEFAN ZAMOYSKI oddelegowany przez Rząd Polski w Londynie do Polish Remounts Service znanego w Polsce jako Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech.</p>
<p>
<strong>Losy wojenne</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4960" aria-describedby="caption-attachment-4960" style="width: 336px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/S.Z.1929.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4960 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/S.Z.1929.jpg" alt="Stefan Zamoyski, porucznik 8 pułku ułanów, 1929, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego" width="336" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/S.Z.1929.jpg 336w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/S.Z.1929-202x300.jpg 202w" sizes="(max-width: 336px) 100vw, 336px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4960" class="wp-caption-text">Stefan Zamoyski, porucznik 8 pułku ułanów, 1929, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego</figcaption></figure>
<p>Stefan Zamoyski, syn Władysława i Marii z Mężyńskich, urodzony 17 lutego 1904 roku w Racewie, gub. Orszańska, Cesarstwo Rosyjskie, wychowany w tradycji ziemiańskiej, wykształcony w szkołach rosyjskich i angielskich, w roku 1921 rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, które ukończył w roku 1927 (z dwuletnią przerwą na Szkołę Podchorążych Kawalerii w Biedrusku i służbę w 8 Pułku Ułanów w Krakowie). W roku 1928 objął prowadzenie majątku Wysock koło Jarosławia, należącego do jego stryja Zygmunta Zamoyskiego. W roku 1929 poślubił Elżbietę z Czartoryskich, córkę Adama Ludwika i Ludwiki z Krasińskich z Gołuchowa koło Pleszewa w Poznańskim. W wianie Elżbieta otrzymała majątek ziemski Jedlec koło Gołuchowa. W obu majątkach Stefan Zamoyski z powodzeniem prowadził hodowlę koni remontowych dla Wojska Polskiego. W roku 1930 został przeniesiony jako oficer rezerwy do 16 a następnie do 17 Pułku Ułanów. W roku 1931 obronił pracę doktorską na Uniwersytecie Jagiellońskim, uzyskując tytuł doktora prawa.</p>
<figure id="attachment_4961" aria-describedby="caption-attachment-4961" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/4._S.Z._na_polowaniu_par_force_Anglia_1938.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4961 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/4._S.Z._na_polowaniu_par_force_Anglia_1938.jpg" alt="Stefan Zamoyski podczas polowania par force, Anglia, 1938, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego" width="700" height="438" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/4._S.Z._na_polowaniu_par_force_Anglia_1938.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/4._S.Z._na_polowaniu_par_force_Anglia_1938-300x188.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4961" class="wp-caption-text">Stefan Zamoyski podczas polowania par force, Anglia, 1938, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego</figcaption></figure>
<p>W 1932 roku ufundował sztandar 39 Pułku Piechoty Strzelców Lwowskich w Jarosławiu. W sierpniu 1939 roku został zmobilizowany i przydzielony do II Oddziału Sztabu Głównego. Kampanię wrześniową zakończył, przekraczając ze sztabem Marszałka Rydza-Śmigłego granicę rumuńską. Po przedostaniu się do Francji w 1940, zaciągnął się do formowanych tam polskich oddziałów. Przydzielony do Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich, został wysłany do Norwegii. Po bitwie o Narwik, gdzie w randze kapitana dowodził kompanią, za atak wykonany na jej czele na niemieckie gniazda cekaemów, otrzymał Srebrny Krzyż Virtuti Militari. Jeszcze w 1940 roku przerzucony został na front niemiecki do Francji. Otoczony i uznany za zaginionego ukrywał się na tyłach armii niemieckiej, skąd udało mu się przedrzeć do strefy Vichy i dalej do Anglii. Za kampanię francuską odznaczony Krzyżem Walecznych oraz francuskim Croix de Guerre, po ewakuacji polskich oddziałów do Anglii, objął służbę jako adiutant gen. Władysława Sikorskiego, którą pełnił do końca maja 1942 roku.</p>
<figure id="attachment_4962" aria-describedby="caption-attachment-4962" style="width: 362px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/2._S.Z.z_W.Sikorskim_w_Ameryce_1941.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4962 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/2._S.Z.z_W.Sikorskim_w_Ameryce_1941.jpg" alt="Stefan Zamoyski z gen. Władysławem Sikorskim w Ameryce, 1941, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego" width="362" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/2._S.Z.z_W.Sikorskim_w_Ameryce_1941.jpg 362w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/2._S.Z.z_W.Sikorskim_w_Ameryce_1941-217x300.jpg 217w" sizes="(max-width: 362px) 100vw, 362px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4962" class="wp-caption-text">Stefan Zamoyski z gen. Władysławem Sikorskim w Ameryce, 1941, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego</figcaption></figure>
<p>Brał czynny udział w organizowaniu polskich oddziałów w Anglii. W 1942 roku został mianowany attaché wojskowym w Waszyngtonie. W 1944 roku odbył szkolenie i uzyskał dyplom w Wyższej Szkole Sztabowej (Command and General Staff School) w Fort Leaveworth w Kansas. Po upadku Powstania Warszawskiego, w którym stracił młodszego brata (drugi zginął jako pilot obserwator w 301 Dywizjonie Bombowym w 1942 roku), na własną prośbę został przydzielony do polskiej armii walczącej we Francji jako oficer łącznikowy 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Wojenną epopeję zakończył w randze podpułkownika. Władze brytyjskie przyznały mu za zasługi wojenne wojskowy Krzyż Order Imperium Brytyjskiego. W latach 1945-1948 został przydzielony do British Army of the Rhine z zadaniem odnalezienia i rewindykacji koni zrabowanych z Polski. W lipcu 1945 roku objął dowództwo nad istniejącymi już placówkami, w których gromadzone były polskie konie, uzyskując dla wszystkich pracowników status żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, wraz z umundurowaniem i płacą na równi z Anglikami, Francuzami i Amerykanami na terenie Niemiec. Na początku 1946 roku przeniósł główną kwaterę Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech z Grabau do Bad Oyenhausen.</p>
<p>
<strong>Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4963" aria-describedby="caption-attachment-4963" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/grabau_obecnie.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4963 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/grabau_obecnie.jpg" alt="Grabau, widok współczesny, fot. Hanna Sztuka" width="700" height="465" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/grabau_obecnie.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/grabau_obecnie-300x199.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4963" class="wp-caption-text">Grabau, widok współczesny, fot. Hanna Sztuka</figcaption></figure>
<p>Myśl o odzyskaniu po wojnie polskich koni hodowlanych zrabowanych przez Niemców zrodziła się w obozie jenieckim Grossborn, gdzie przebywali między innymi płk. Władysław Rozwadowski i mjr Henryk Harland, wybitni znawcy polskiej hodowli i sportu jeździeckiego. Uwolnieni z obozu jenieckiego w maju 1945 roku polscy oficerowie utworzyli Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech z siedzibą w Grabau. Dysponując zbieranymi przez cały okres niewoli informacjami na temat polskich koni (głównie pełnej krwi angielskiej biegających podczas wojny na terenie Niemiec), rozpoczęli odzyskiwanie i gromadzenie zrabowanych z Polski koni. Latem 1945 roku na czele Zarządu stanął ppłk Stefan Zamoyski, a jego zastępcą został mjr Henryk Harland oraz por. Kazimierz Bobiński jako osoba wspomagająca. Największym osiągnięciem Zarządu było uzyskanie oficjalnego uznania przez aliantów niepodważalnego prawa własności Państwa Polskiego do koni znajdujących się w miejscach objętych organizacją Zarządu Polskich Stadnin w Niemczech. A przebywały tam, oprócz koni wywożonych przez cały okres wojny, również stada ogierów i stadniny ewakuowane w całości przez Niemców na zachód z terenu Polski w 1944 roku. Konie zgromadzono w ośmiu miejscowościach. W Grabau i Cleverhof umieszczono ogiery ze stad w Starogardzie, Janowie Podlaskim, Dębicy, Sądowej Wiszni i Bogusławic.</p>
<figure id="attachment_4964" aria-describedby="caption-attachment-4964" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Nettelau-obecnie.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4964 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Nettelau-obecnie.jpg" alt="Nettelau, widok współczesny, fot. Hanna Sztuka" width="700" height="465" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Nettelau-obecnie.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Nettelau-obecnie-300x199.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4964" class="wp-caption-text">Nettelau, widok współczesny, fot. Hanna Sztuka</figcaption></figure>
<p>W Nettelau zgromadzono konie arabskie pod opieką personelu stadniny koni Janów Podlaski. W Schönböken i Traventhal stacjonowały ogiery ze stad w Białce i Sierakowie oraz konie ze stadniny w Racocie. W Lauvenburg, Erichsburg i Roemerhof znalazły miejsce konie angloarabskie i arabskie przyprowadzone z Wołynia przez Leonida Ter Assaturowa, koniki polskie przyprowadzone przez inż. Zdzisława Hroboniego; zgromadzono tam również konie pochodzenia włoskiego, formalnie przydzielone do stadnin polskich. Dla młodych koni pełnej krwi zorganizowano w Krefeld stajnię wyścigową, gdzie odbywały trening. Ogółem Zarząd Polskich Stadnin w Niemczech obejmował opieką ponad 1700 koni hodowlanych i 600 polskich pracowników.</p>
<p>
<strong>Niestrudzone poszukiwania</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4965" aria-describedby="caption-attachment-4965" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Das-Gutshaus-Nettelau-arch.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4965 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Das-Gutshaus-Nettelau-arch.jpg" alt="Nettelau, lata 40., fot. archiwum" width="700" height="444" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Das-Gutshaus-Nettelau-arch.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Das-Gutshaus-Nettelau-arch-300x190.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4965" class="wp-caption-text">Nettelau, lata 40., fot. archiwum</figcaption></figure>
<p>Na początku 1946 roku Stefan Zamoyski przeniósł siedzibę Zarządu do Bad Oyenhausen i dzięki swoim dobrym stosunkom z władzami brytyjskiej strefy okupacyjnej zapewnił pełne utrzymanie ludzi i koni rozlokowanych w dziewięciu majątkach podległych Zarządowi Stadnin Polskich. Opiekujący się końmi arabskimi w Niemczech inż. Andrzej Krzyształowicz tak opisywał we wspomnieniach* tamte trudne i jednocześnie decydujące miesiące: „&#8230;niestrudzonymi w wyszukiwaniu wysokowartościowego materiału hodowlanego byli mjr H. Harland i por. K. Bobiński. Ppłk S. Zamoyski umiał wszystkim tego rodzaju transakcjom nadać legalny i formalny charakter. Tym trzem ludziom polska hodowla zawdzięcza przywiezienie do Polski bardzo wartościowej grupy koni pełnej krwi angielskiej pochodzenia włoskiego, wraz z doskonałymi reproduktorami, jakimi były ogiery Pilade i Ettore Tito, obaj zwycięzcy klasycznych nagród. W lutym 1946 roku zostało zakupionych 25 dwuletnich ogierów trakeńskich. Włoskiej hodowli konie pełnej krwi angielskiej dały podwaliny dzisiejszej stadninie Golejewko, większość ogierów trakeńskich użytych jako ogiery czołowe przyczyniła się walnie do odbudowy stadnin mazurskich i wielkopolskich. Nie można pominąć zdobycia dla Polski ponad 50 klaczy arabskich, półkrwi i lipicańskich pochodzących z Babolny, które Amerykanie przeznaczyli do wytwórni surowic. Klacze węgierskie półkrwi zostały włączone do stadniny koni Janów Podlaski, klacze lipicańskie były początkowo w stadninie Wieprz, a następnie w Udorzu. Trafiły też do stadnin polskich klacze czystej krwi arabskiej pochodzące z Babolny, potomstwo ich do dzisiejszego dnia znajduje się w naszych SK, same zaś klacze po powrocie stadnin do Polski, na prośbę rządu węgierskiego zostały odesłane na Węgry (…) W okresie jesienno-zimowym 1945/46 stadnina janowska przeżyła poważny brak paszy, dopiero interwencja naszego dyrektora ppłk. S. Zamoyskiego uratowała konie od tragicznych skutków głodu”.</p>
<figure id="attachment_4966" aria-describedby="caption-attachment-4966" style="width: 695px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/6._S.Z.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4966 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/6._S.Z.jpg" alt="Stefan Zamoyski z gen. Władysławem Sikorskim, Winstonem Churchillem i gen. Charlesem de Gaullem, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego" width="695" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/6._S.Z.jpg 695w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/6._S.Z-300x216.jpg 300w" sizes="(max-width: 695px) 100vw, 695px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4966" class="wp-caption-text">Stefan Zamoyski z gen. Władysławem Sikorskim, Winstonem Churchillem i gen. Charlesem de Gaullem, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego</figcaption></figure>
<p>
W trakcie poszukiwań zrabowanych z Polski koni Stefan Zamoyski współpracował między innymi z francuską komisją rewindykacyjną, odnajdując dla niej dwóch zwycięzców gonitwy Arc de Triomphe. Skuteczność działań Stefana Zamoyskiego znakomicie pokazuje historia 40 polskich koni, które zostały przez Amerykanów załadowane jako łup wojenny na statek i po stanowczej interwencji Zamoyskiego u prezydenta Stanów Zjednoczonych zwrócone Polakom.</p>
<p>
<strong>Powrót do kraju</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4967" aria-describedby="caption-attachment-4967" style="width: 361px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/S.Z._1944.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4967 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/S.Z._1944.jpg" alt="Stefan Zamoyski, 1944, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego" width="361" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/S.Z._1944.jpg 361w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/S.Z._1944-217x300.jpg 217w" sizes="(max-width: 361px) 100vw, 361px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4967" class="wp-caption-text">Stefan Zamoyski, 1944, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego</figcaption></figure>
<p>Na początku 1946 roku Stefan Zamoyski uzyskał od władz alianckich zgodę na zwrot Polsce wszystkich koni zgromadzonych przez Zarząd Stadnin Polskich w Niemczech. W czasie jego wizyty w Warszawie w 1946 roku ustalono, że od sierpnia 1946 roku konie będą wysyłane partiami drogą morską z Lubeki do Gdyni. Dwa razy przypływał z końmi do Gdyni, raz władze komunistyczne nie pozwoliły mu zejść na ląd w mundurze, za drugim razem udało mu się dojechać do Warszawy, gdzie kuszono go do pozostania w kraju. Dzięki staraniom Stefana Zamoyskiego i jego zespołu od sierpnia 1946 roku do sierpnia 1947 roku przewieziono do Polski 1719 koni hodowlanych, którymi zasilono zakładane w Polsce stadniny państwowe (na mocy Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Reform Rolnych z 1 Marca 1945 roku wszystkie zwierzęta wpisane do ksiąg hodowlanych w majątkach objętych reformą rolną były konfiskowane prywatnym właścicielom i przejmowane przez państwo &#8211; dotyczyło to również koni hodowlanych, w tym znacznej grupy koni czystej krwi arabskiej prywatnej hodowli i własności, dzięki którym zbudowano polską hodowlę państwową po wojnie). W tej grupie znajdowało się 39 klaczy czystej krwi arabskiej, 12 źrebaków pod matkami oraz trzy ogiery czołowe: Witraż, Wielki Szlem i Amurath Sahib.</p>
<p>
Podsumowując działalność Zarządu Stadnin Polskich w Niemczech, Witold Pruski napisał**: „Rewindykacja koni z Niemiec miała ogromne znaczenie dla odbudowy zniszczonej wojną i okupacją hodowli. Szczególnie ważną rolę odegrał powrót naszych arabów, gdyż późniejsze światowe sukcesy na tym polu zawdzięczamy w ogromnej mierze właśnie uratowaniu naszej elity wywiezionej do Niemiec”.</p>
<p>
<strong>Emigracja</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4968" aria-describedby="caption-attachment-4968" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7._S.Z._nad_tablicami_w_Dormello_u_Pp.Tesio_.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4968 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7._S.Z._nad_tablicami_w_Dormello_u_Pp.Tesio_.jpg" alt="Stefan Zamoyski podczas pracy nad tablicami, Dormello, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego" width="700" height="455" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7._S.Z._nad_tablicami_w_Dormello_u_Pp.Tesio_.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7._S.Z._nad_tablicami_w_Dormello_u_Pp.Tesio_-300x195.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4968" class="wp-caption-text">Stefan Zamoyski podczas pracy nad tablicami, Dormello, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego</figcaption></figure>
<p>Stefan Zamoyski po wojnie pozostał na emigracji. Zdecydował się osiąść w Anglii, ale nigdy nie przyjął obywatelstwa brytyjskiego, ponieważ wierzył, że dożyje powrotu do wolnej Polski. Hodowla koni i wyścigi nadal były jego pasją. Często był zapraszany na zawody jeździeckie jako sędzia oraz wystawiał z powodzeniem własne konie na angielskich torach wyścigowych. Wkrótce po wojnie opublikował przeredagowane i uzupełnione Tablice Genealogiczne Koni Pełnej Krwi Angielskiej (Family Tables of Racehorses) wydane w Polsce po raz pierwszy w roku 1932 przez Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni w Polsce. Jak ważna to była pozycja dla światowej literatury hipologicznej świadczy fakt, że do dnia dzisiejszego stanowią one podstawowy zbiór informacji genealogicznych dla koni pełnej krwi angielskiej. W prasie brytyjskiej Tablice zostały określone jako „the Encyklopedia Britannica of the Turf”. Tak oto tę pracę opisał Witold Pruski***: „Jako wzór posłużyły dawne polskie tablice z 1932 roku. Akcja zakrojona została tym razem na jeszcze większą skalę. Do tablic miały wejść rodziny żeńskie i rody męskie koni pełnej krwi angielskiej z całego świata, przedstawiciele których wydali co najmniej jednego zwycięzcę w 296 wytypowanych poważniejszych gonitwach rozgrywanych na wszystkich pięciu kontynentach od roku ich powstania do 1952 roku włącznie”. Praca trwała 5 lat i w 1953 ukazały się „Tablice rodowe koni wyścigowych. Opracował Kazimierz Bobiński. Wydał Stefan Zamoyski. Londyn 1953”. „Pomimo że akcjonariuszami konsorcjum wydawniczego byli przeważnie Anglicy, jednak Stefan Zamoyski zdołał przeforsować, aby karta tytułowa tablic, jak też wstęp i rozdziały objaśniające sposób korzystania z nich, zredagowane zostały w języku polskim, a następnie dopiero strona tytułowa i objaśnienia zostały podane w języku angielskim, francuskim, włoskim i niemieckim. Chciał tym podkreślić polski charakter wydawnictwa”. Tablice zostały wydane w Londynie w roku 1953 („Family Tables of the Turf”), a następnie w latach 1954-1957 wydano cztery suplementy do tomu I. Tom II ukazał się w roku 1960.</p>
<p>
Aby w pełni ocenić wartość Tablic, ponownie przytoczę opinię Witolda Pruskiego: „Tablice K. Bobińskiego i S. Zamoyskiego rozeszły się szeroko po świecie i zostały wszędzie wysoko ocenione. Żadne inne wydawnictwo na kuli ziemskiej nie dorównuje temu polskiemu opracowaniu zasobami wiadomości, głębokością ujęcia i starannością wykonania”.</p>
<p>
Tom III opracowało i wydało w roku 1990 Societé d´Encouragement pur l’Amelioration des Races de Chevaux en France.</p>
<p>
<strong>Arab Horse Society i WAHO</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4969" aria-describedby="caption-attachment-4969" style="width: 357px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/8._S.Z._wrecza_miecz_prof.Szablewskiemu.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4969 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/8._S.Z._wrecza_miecz_prof.Szablewskiemu.jpg" alt="Stefan Zamoyski wręcza miecz prof. Szablewskiemu, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego" width="357" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/8._S.Z._wrecza_miecz_prof.Szablewskiemu.jpg 357w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/8._S.Z._wrecza_miecz_prof.Szablewskiemu-214x300.jpg 214w" sizes="(max-width: 357px) 100vw, 357px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4969" class="wp-caption-text">Stefan Zamoyski wręcza miecz prof. Szablewskiemu, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego</figcaption></figure>
<p>Niezależnie od swojego zainteresowania końmi pełnej krwi angielskiej, Stefan Zamoyski w latach powojennych odegrał znaczącą rolę w spopularyzowaniu polskich arabów na świecie. W 1951 roku został członkiem rady brytyjskiego Arab Horse Society i piastował to stanowisko do końca życia. Jego zasługą było przekonanie Towarzystwa do prowadzenia własnej księgi stadnej na wzór „General Stud Book”. W 1967 roku na zjeździe Arab Horse Society spotkał dra Kurta Lowenthala z Izraela, który zwrócił się do niego o wsparcie w sprawie popularyzacji hodowli koni czystej krwi arabskiej w Izraelu. Stefan Zamoyski okazał tu wielką pomoc, zakładając Bloodstock for Israel Fund w Londynie, z baronem Edmundem de Rothschild na stanowisku skarbnika. Dzięki swoim szerokim stosunkom towarzyskim w środowisku żydowskim w Londynie i Paryżu zebrał pieniądze na kupno 4 klaczy i ogiera (uzyskał w podarunku 3 źrebięta) czystej krwi arabskiej. Przez wiele lat jeździł do Izraela doradzać początkującym hodowcom w sprawach technicznych oraz zainicjował organizację wyścigów dla koni arabskich w Izraelu, nakłaniając różnych swoich znajomych do fundowania nagród. Uwieńczeniem tej współpracy było opracowanie przez Stefana Zamoyskiego pierwszego tomu księgi stadnej „Israel Arab Horse Stud Book”. Był jednym z założycieli World Arab Horse Organization (WAHO). Właśnie jako przedstawiciel Izraela na konferencji WAHO w San Francisco w październiku 1976 zmarł, dzień po zaakceptowaniu przez władze WAHO Israel Horse Stud Book.</p>
<p>
<strong>Niezmiennie na rzecz sprawy polskiej</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4970" aria-describedby="caption-attachment-4970" style="width: 294px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/9._S.Z._1965.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4970 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/9._S.Z._1965.jpg" alt="Stefan Zamoyski, 1965, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego" width="294" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/9._S.Z._1965.jpg 294w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/9._S.Z._1965-176x300.jpg 176w" sizes="(max-width: 294px) 100vw, 294px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4970" class="wp-caption-text">Stefan Zamoyski, 1965, fot. z archiwum Adama Zamoyskiego</figcaption></figure>
<p>Mieszkając za granicą Polski, zajmował się również pracą społeczną na rzecz Polonii. W Londynie był jednym z inicjatorów utworzenia Instytutu im. Gen. Sikorskiego i przez wiele lat zasiadał w jego władzach. Był długoletnim prezesem Biblioteki Polskiej oraz jednym z fundatorów Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego. W 1967 roku zorganizował obronę Biblioteki Polskiej przed rozproszeniem przez władze brytyjskie. W Paryżu był czynnym opiekunem Instytutu Św. Kazimierza i Biblioteki Polskiej. Doprowadził do odnowienia Hotelu Lambert, a także pomógł Jerzemu Giedroyciowi pozyskać warunki i fundusze do wydawania Zeszytów Historycznych i Kultury. W Turcji uporządkował status prawny wsi polskiej w Adampolu (Polonezkoy), doprowadzając do uwłaszczenia mieszkańców. <br />
Pomimo że był niezłomnie wrogo nastawiony do władz PRL, działał z wielkim zaangażowaniem na rzecz sprawy polskiej. Wykorzystując swoje wpływy, doprowadził do wprowadzenia sprawy Katynia na forum brytyjskiej Izby Lordów i był inicjatorem wzniesienia pierwszego pomnika ku czci ofiar zbrodni katyńskiej w Londynie. Zaangażował się w starania środowiska emigracyjnego, dzięki którym do Krakowa wróciły skarby wawelskie. W 1963 roku, ze środków własnych oraz pieniędzy zebranych wśród emigracji, odkupił miecz koronacyjny ofiarowany przez papieża Klemensa VII królowi Zygmuntowi I w 1525 roku, zrabowany ze skarbca koronnego przez Prusaków w 1794 roku i przekazał go na Wawel. Przez wiele lat był w stałym kontakcie z prof. Stanisławem Lorentzem oraz prof. Jerzym Szablewskim, którym na różne sposoby pomagał przy odnalezieniu i odzyskaniu dzieł sztuki i pamiątek polskich zrabowanych i zaginionych podczas wojny. Za pracę społeczną Stefan Zamoyski został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi (1965) oraz Komandorią z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski (1970).</p>
<p>
Śledząc biografię zmarłego 27.10.1976 Stefana Zamoyskiego, trudno zrozumieć, jak mogło dojść do całkowitego zapomnienia tak wyjątkowej postaci. Może to tłumaczyć jedynie fakt, że jego arystokratyczne pochodzenie i związki z Rządem Polskim w Londynie uniemożliwiały bezpośrednio po wojnie pisanie o jego zasługach nie tylko dla hodowli. Pozostając człowiekiem znanym w Polsce niewielkiej grupie osób związanych z państwową hodowlą i muzeami, sam wyraźnie nie zabiegał o utrwalenie swoich zasług w pamięci potomnych. I tak mijały lata, a ta nieopisana historia uległa zapomnieniu. W chwili publikacji tekstu nie ma już prawdopodobnie pośród żyjących nikogo, kto uczestniczył w rewindykacji i powrocie polskich koni z Niemiec do kraju. Przetrwały jedynie niewielkie wzmianki we wspomnieniach Andrzeja Krzyształowicza, publikacjach Witolda Pruskiego i kilku opublikowanych w ostatnich latach pamiętnikach. To one stanowiły nitkę, która doprowadziła, dzięki materiałom udostępnionym przez Adama Zamoyskiego &#8211; syna Stefana Zamoyskiego, do odkrycia niezwykłej historii zapomnianego bohatera.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;<br />
*”Koń Polski” nr 3/1976, A. Krzyształowicz: &#8222;Wspomnienia sprzed 30 lat&#8221;<br />
**W. Pruski: &#8222;Dwa wieki polskiej hodowli koni arabskich (1778-1978 ) i jej sukcesy na świecie&#8221;<br />
***”Koń Polski” nr 1/29/1973, W. Pruski &#8222;Polska twórczość w zakresie doskonalenia tablic genealogicznych koni&#8221;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Zdjęcia Stefana Zamoyskiego pochodzą z archiwum Adama Zamoyskiego.</strong><br />
<em>Autorka korzystała również ze wspomnień: Eustachego Sapiehy (&#8222;Tak było &#8211; niedemokratyczne wspomnienia Eustachego Sapiehy&#8221;) oraz Jerzego Iwanowskiego (&#8222;&#8221;Czasy mojego życia&#8221;).</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><a href="http://www.polskiearaby.pl/dokumenty/ludzie_i_konie/71/KiR_12_2018-Araby-6-11.pdf" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Wersja PDF artykułu (Konie i Rumaki 12/2018)</a></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Czytaj więcej na ten temat:</p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4993-leonid-ter-asaturow-i-epopeja-wolynska-wojenne-losy-koni-czystej-krwi-arabskiej-1939-1946-cz-3" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Leonid Ter Asaturow i epopeja wołyńska. Wojenne losy koni czystej krwi arabskiej 1939-1946, cz. 3</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4982-niemcy-w-janowie-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-2" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Niemcy w Janowie. Wojenne losy polskich koni arabskich 1939-1946, cz. 2</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4973-jozef-tyszkowski-i-jego-epopeja-wojenne-losy-polskich-koni-arabskich-1939-1946-cz-1" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Józef Tyszkowski i jego epopeja. Wojenne losy polskich koni arabskich 1939-1946, cz. 1</a></p>
<p><a href="/ludzie-i-konie/4942-po-ciemnej-stronie-gustav-rau-ku-chwale-trzeciej-rzeszy" target="_blank" rel="noopener noreferrer">Po ciemnej stronie: Gustav Rau ku chwale Trzeciej Rzeszy</a></p>
<p>&nbsp;</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
