<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ewa Sylwan | polskiearaby.com</title>
	<atom:link href="https://polskiearaby.com/autorzy-artykulow/ewa-sylwan/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://polskiearaby.com</link>
	<description>Portal miłośników koni arabskich</description>
	<lastBuildDate>Fri, 25 Dec 2020 16:19:54 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.5</generator>

<image>
	<url>https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/09/favicon2-500x500-1-150x150.png</url>
	<title>Ewa Sylwan | polskiearaby.com</title>
	<link>https://polskiearaby.com</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Przyszłość jest w różnorodności</title>
		<link>https://polskiearaby.com/ludzie-i-konie/4113-przyszlosc-jest-w-roznorodnosci</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[polskiearaby.com]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 14 Mar 2007 10:19:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie i Konie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.pl/2007/03/14/przyszlosc-jest-w-roznorodnosci/</guid>

					<description><![CDATA[Rozmowa z LONGINEM BŁACHUTEM &#8211; miłośnikiem i hodowcą polskich linii użytkowych koni arabskich, współpracownikiem amerykańskiego magazynu &#8222;Arabians Finish Line&#8221;.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><figure id="attachment_4114" aria-describedby="caption-attachment-4114" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Longin_Blachut.jpg"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4114 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Longin_Blachut.jpg" alt="Longin Błachut obok rzeźby ogiera DA Adios" width="700" height="465" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Longin_Blachut.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Longin_Blachut-300x199.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4114" class="wp-caption-text">Longin Błachut obok rzeźby ogiera DA Adios</figcaption></figure>
<p>Rozmowa z <strong>Longinem Błachutem</strong> – miłośnikiem i hodowcą polskich linii użytkowych koni arabskich, współpracownikiem amerykańskiego magazynu „Arabians Finish Line”.</p>
<p><strong>Ewa Sylwan: Pod koniec ubiegłego roku zorganizował pan wyprawę polskich hodowców prywatnych do USA, która zaowocowała powrotem do naszego kraju cennego rodu Koheilana Adjuze – w postaci ogiera MVA Prince Vayu, a także kupnem ogiera Ontario HF, który jest potomkiem linii żeńskich „O” i „S”, obu w typie kuhailan. Czego spodziewa się pan po imporcie tych koni?</strong></p>
<p>
<strong>Longin Błachut</strong>:Oba ogiery kupił pan Czesław Witko. <strong>Ontario HF</strong> (Monarch AH x HF Orzonna po Pepton) ma bardzo dobrą karierę wyścigową oraz czysto polski rodowód, a <strong>MVA Prince Vayu</strong> (SGR Vayu x Corzandra po Yas Orzel) to reprezentant występującego w postaci szczątkowej w Polsce rodu Koheilana Adjuze. Poza tym, jest to powrót do naszej hodowli sprawdzonego materiału genetycznego. Sprzedając wiele linii na zewnątrz, nie utrzymując pełnego zakresu rodów czy linii i sublinii żeńskich, pozbawiliśmy się różnorodności, tak cennej dla utrzymania ciągłości i czystości rasy. W związku z tym, że nasze konie są bardzo zinbredowane, powrót tych genów może dać ciekawe rezultaty, tak jak to się stało w przypadku Monogramma, czyli subrodu Baska, który został sprzedany, zanim użyto go w kraju. Nie powiem nic o Comecie i Probacie, bo to wszyscy miłośnicy arabów wiedzą.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4116" aria-describedby="caption-attachment-4116" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jan_Glowacki.jpg"><img decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4116 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jan_Glowacki.jpg" alt="Jan Głowacki, Longin Błachut, Rick Flammer i Czesław Witko" width="700" height="465" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jan_Glowacki.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Jan_Glowacki-300x199.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4116" class="wp-caption-text">Jan Głowacki, Longin Błachut, Rick Flammer i Czesław Witko</figcaption></figure>
<p><strong>E.S.: Skąd u pana zainteresowanie amerykańską hodowlą arabów polskiego pochodzenia?</strong></p>
<p>
<strong>L.B.:</strong> Jeździłem często do Stanów z powodów zawodowych. Jednocześnie moje hobby to arabskie konie użytkowe, szczególnie wyścigowe. Będąc często w Waszyngtonie, niedaleko Delaware, spędzałem wolne od pracy weekendy w tamtejszych stadninach, a jest to największe skupisko wyścigowych i użytkowych koni arabskich na Wschodnim Wybrzeżu (odbywają się tam drugie pod względem trudności rajdy długodystansowe w USA). Oglądałem konie, poznawałem ludzi, wybitnych trenerów, hodowców i jeźdźców. Oni też byli zaintrygowani tym, że przyjeżdża do nich Polak – w końcu ok. 65% arabów w Stanach ma polskie korzenie. Niestety mało się mówi o dzisiejszych próbach dzielności na torach w Polsce. Bardzo chcieli wiedzieć, co dzisiaj dzieje się z liniami i rodami, z których wywodzą się konie importowane przez nich od lat 60. Doszło do spotkania z państwem Patscheider, wydawcami „Arabians Finish Line”. Pani Bobbi Patscheider poprosiła, abym pisał dla nich artykuły na temat polskich wyścigów i naszych linii użytkowych, zarówno historycznych, jak i ogierów używanych współcześnie. Zobowiązałem się, że jeśli czas pozwoli, raz na miesiąc nieodpłatnie prześlę obszerną korespondencję. Tak to się w zasadzie zaczęło.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>E.S.: Pana specjalnością są rody i linie, których w Polsce już prawie lub wcale nie ma, a które kontynuowane w Stanach wybitnie sprawdziły się pod względem dzielności. Dlaczego warto je sprowadzać?</strong></p>
<p>
<strong>L.B.: </strong>Polska używa bardzo wielu ogierów z różnym skutkiem. Ale pomimo dużych wysiłków, obowiązek utrzymania wszystkich rodów męskich i linii żeńskich, wpisany w plan hodowli państwowej, nie został wypełniony. Z jednej strony, jeśli weźmiemy pod uwagę, ile ich mieliśmy i jak wiele z nich udało się zachować w ciągłości – to jesteśmy jedną z największych potęg w Europie. Ale kiedyś robiłem statystykę, o ile rodów jesteśmy ubożsi – i jest to trochę przerażające. Przyszłość zaś leży w różnorodności. W powrocie genów, które z różnych powodów utraciliśmy, a udowodniły one swoją wartość w hodowli za granicą. Przywożenie tych koni pozwala na nowy zastrzyk w polskiej hodowli. Nie mówię, że trzeba jechać do Stanów po cały tabun, ale na pewno dla wielu osób hodujących dziś araby, byłby to jakiś pomysł. A w rękach prywatnych jest ich przecież już dwa razy tyle, co w stadninach państwowych. Wystarczy pomyśleć, że czasami historia płatała nam figla i z tych najlepszych koni świata nie pozostawiliśmy sobie nic przed ich odejściem. Jak w przypadku wspomnianego już Baska. Albo <strong>Sambora</strong> – ojca najwspanialszego konia wyścigowego świata, <strong>Samtyra</strong> (od Trynczy), który w ciągu jednego sezonu ustanowił cztery rekordy szybkości toru i który ma jedną z najwspanialszych list zwycięstw. A <strong>Wiking</strong>? Został sprzedany za 32 tys. USD na „silent sale”, a jego potomstwo zrobiło karierę powyżej 8 mln USD. Jeden z jego synów, <strong>DA Adios</strong> (Wiking x Sanibel IA po Samtyr), prawnuczek Sasanki, ze wspaniałą karierą wyścigową – 6/34(19-8-4)9-9 – wybiegał na torach amerykańskich największą możliwą kwotę: powyżej 620 tys. USD. Także pokrój konia użytkowego jest ciut inny niż w Polsce&#8230; Chociaż w Stanach dąży się do wyhodowania konia sensu stricto, a nie do utrzymania jakiejś linii czy rodu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4118" aria-describedby="caption-attachment-4118" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Krzysztof_Czarnota_MVA.jpg"><img decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4118 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Krzysztof_Czarnota_MVA.jpg" alt="Krzysztof Czarnota, MVA Prince Vayu i poświęcony owies, fot. Tadeusz Budziński" width="700" height="472" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Krzysztof_Czarnota_MVA.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Krzysztof_Czarnota_MVA-300x202.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4118" class="wp-caption-text">Krzysztof Czarnota, MVA Prince Vayu i poświęcony owies, fot. Tadeusz Budziński</figcaption></figure>
<p><strong>E.S.: Na czym polega siła wyścigów amerykańskich?</strong></p>
<p>
<strong>L.B.:</strong> Stany mają 24 tory wyścigowe, na których przez okrągły rok organizowanych jest 500-600 gonitw dla tej rasy. Araby walczą o roczną pulę wygranych powyżej 5 500 000 USD, a w gonitwach uczestniczy ponad 650 koni czystej krwi z najbardziej zróżnicowanym genotypem na świecie. Konie biegają do późnego wieku. „Nasze” konie wiodą prym na torach wyścigowych w Stanach, czy to pod względem liczby startów, wygranych gonitw, sum wygranych, czy rekordów szybkości na różnych dystansach. W Delaware sezon zaczyna się na przełomie marca i kwietnia, trwa zaś do połowy listopada. Po tym czasie działają inne ośrodki, w których klimat pozwala na kontynuowanie wyścigów – w Houston i Dallas (Teksas), czy w Los Alamitos (Kalifornia). Np. cykl Trójkorony zaczyna się w Kalifornii, druga jego część odbywa się w Teksasie, a trzecia, na zakończenie sezonu, w Delaware. To duża impreza i znaczne pieniądze. Największa wygrana, USA Cup, czyli odpowiednik naszej Nagrody Porównawczej dla 3-letnich i starszych koni, to około 180 tys. USD. Uhonorowanie nią trójkoronowanego zwycięzcy wiąże się z dodatkiem ok. 200 tys. USD. Poza tym, konie biegają tam do późnego wieku. Wnuczek Sambora, <strong>Mr Full Service</strong>, 11-letni ogier, pobił rekord szybkości toru, mierząc się ze swoimi synami czy o połowę młodszymi kuzynami. Dlatego analizując, jak dzielny był dany koń w USA, trzeba zwracać uwagę przede wszystkim na to, gdzie biegał, jaka była konkurencja. Pieniądz przyciąga najlepsze osobniki, stąd w tych trzech stanach (Delaware, Teksas, Kalifornia) konkurencja jest najsilniejsza w kraju. Poprawniej jest porównywać liczbę i typ biegów niż czas, ponieważ czasy różnie się układają, zależnie od jakości torów i sposobu prowadzenia wyścigu. Również sumy wywalczonych pieniędzy nie można porównywać historycznie, gdyż do końca lat 70. te pule były właściwie małe.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>E.S.: Środowisko arabiarzy za Atlantykiem wydaje się bardzo przyjazne.</strong></p>
<p>
<strong>L.B.:</strong> Cechuje ich niezwykła otwartość, szczególnie hodowców koni użytkowych. I to nie tylko w stosunku do ludzi, którzy przyjeżdżają, żeby się czegoś dowiedzieć (tak jak nasza grupa z Polski). Roztaczają opiekę także nad osobami, które dołączają do – jak mówią – „przemysłu konia arabskiego”. Istnieje tam obowiązek zajęcia się nowym narybkiem hodowców lub właścicieli koni. Odpowiednik naszego PZHKA, jego prezes i zarząd, jak również specjalna grupa, wyznacza sobie na początku roku cel: liczbę nowych osób, które wprowadzą w hodowlę koni arabskich. Planują, w jaki sposób mogą w tym bardzo zmedializowanym świecie amerykańskim, gdzie ilość rozrywek jest oszałamiająca, przyciągnąć ludzi nie do <em>quarter horse’a</em>, nie do <em>appaloosa</em> czy folbluta, ale do araba. Mają bardzo dobre programy wprowadzające nowe osoby, dużo doradztwa, szkoleń i zachęt finansowych. Są przyzwyczajeni dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem, mają z tego satysfakcję.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4120" aria-describedby="caption-attachment-4120" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/ONTARIO_HF.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4120 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/ONTARIO_HF.jpg" alt="ONTARIO HF przed odlotem do Europy" width="700" height="465" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/ONTARIO_HF.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/ONTARIO_HF-300x199.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4120" class="wp-caption-text">ONTARIO HF przed odlotem do Europy</figcaption></figure>
<p><strong>E.S.: Czego jeszcze moglibyśmy się od nich nauczyć?</strong></p>
<p>
<strong>L.B.:</strong> Amerykanie cenią polskie araby nie tylko za piękne głowy i długie szyje, ale głównie za charakter, wieloużyteczność, krzepę fizyczną, konstytucję i piękno bukietu arabskiego. Rynek amerykański jest najostrzejszy na świecie pod względem konkurencji krwi koni arabskich. Bardzo duży nacisk kładzie się tam na użytkowanie tej rasy przez młodzież i dzieci. Cały jeden dzień podczas finałów mistrzostw w Scottsdale poświęcony jest na czempionaty z ich udziałem, m. in. w klasach kostiumowych. A u nas bardzo często słyszę głosy, że to koń bardzo dobry, bardzo inteligentny, ale który się szybko nudzi. Ile mamy klubów, które by użyły araba dla 8–15-latków, w modnej ostatnio dyscyplinie sportu, jaką jest <em>horse ball?</em> Dobrze, że powracają klasy użytkowe typu kostiumowego – ale widziałbym wiele z nich w wykonaniu dzieci. Po pierwsze frajda z przebieranek, po drugie atrakcja dla koni, bo one też lubią się pokazywać.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>E.S.: Czy wyjazdy po konie arabskie za granicę mają szansę stać się trendem wśród polskich hodowców?</strong></p>
<p>
<strong>L.B.:</strong> Ja bym na pewno proponował hodowcom, by zobaczyli, jak wygląda rynek arabski w innych krajach. Świat konia arabskiego w Ameryce jest bardzo demokratyczny i na pewno zostaną powitani z otwartymi ramionami. Nie ma tam problemów z konkurencją rozumianą jako niezdrowa rywalizacja. Zaś co do koni, mam nadzieję, że również inne sublinie wrócą do nas.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>E.S.: Które linie i rody szczególnie chętnie widziałby pan na powrót w Polsce?</strong></p>
<p>
<strong>L.B.:</strong> Koń, którego lubię, to <strong>Origan</strong>, od Orgii po Parysie – bardzo dobrym wyścigowo czempionie Europy, sprzedanym do Stanów bez użytku w Polsce. A dzisiaj mam w Polsce jego wnuczkę, <strong>Orczatę Fatę</strong>, która zapowiada się na znakomitą klacz.</p>
<p>Istnieje kilku bardzo dobrych synów Origana, jak <strong>Argonne HF</strong> – wybitny rajdowiec, miał również bardzo dobrą karierę wyścigową. Z pokroju i budowy bardzo poprawny, ze ślicznym bukietem arabskim w dodatku. Bardzo podobny do Ontario.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Bardzo pragnąłbym użyć w mojej hodowli takie ogiery, jakie widzieliśmy w Teksasie w miejscowości Aubreb, w prężnym ośrodku hodowlanym arabskich koni użytkowych, Mandolynn Hill Farm, prowadzonym przez Panią Michelle Morgan. Stoją tam wspaniałe i dzielne ogiery <strong>Amazing Son</strong> 1991 i <strong>KA Czubuthan</strong> 1984, wnuki Orła; sprawdzone ogiery, jak <strong>Jolly By Golly</strong> 1992, czy dzielny <strong>Sudden Mischief</strong> (By Golly x Ms Benz po Wiking), który zakończył w ostatnim sezonie trzyletnią karierę wyścigową z wynikiem 24(15-5-1)4-2, i który rozpoczyna karierę hodowlaną. Te dwa ogiery są z najstarszego polskiego rodu Krzyżyka, importowanego do Jarczowiec w 1876 roku. U nas ród ten przeżywa poważny kryzys, w Stanach natomiast jest bardzo hołubiony i ceniony za dzielność, atletyczny pokrój i piękno bukietu. Są tam też kapitalni potomkowie Wikinga, jak <strong>Kan You Run</strong> 1995 czy <strong>Sunny Rainbow</strong> 1998.</p>
<p>&nbsp;</p>
<figure id="attachment_4122" aria-describedby="caption-attachment-4122" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Ontario_HF_i_MVA.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4122 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Ontario_HF_i_MVA.jpg" alt="Ontario HF i MVA Prince Vayu, fot. Tadeusz Budziński" width="700" height="472" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Ontario_HF_i_MVA.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/Ontario_HF_i_MVA-300x202.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4122" class="wp-caption-text">Ontario HF i MVA Prince Vayu, fot. Tadeusz Budziński</figcaption></figure>
<p>Marzyłby mi się powrót synów <strong>Granda</strong>. Sam chętnie wrócę np. na Florydę, gdzie też stało wiele polskich koni, m. in. Wiking, Sambor. Ich potomstwo można znaleźć u hodowców, którzy dziś mają po 70–80 lat i dochodzą do wniosku, że chętnie sprzedaliby te konie, ale w bardzo dobre ręce. Tam, gdzie rodzina nie chce kontynuować hodowli, stadnina się rozprasza. To nieszczęście dla tych koni i ciągłości linii, ale z drugiej strony olbrzymia szansa dla nowych hodowców. Mogą zaczynać ze sprawdzonym materiałem. Taki właśnie fuks pomógł mi sprowadzić do mojej hodowli „Polski Dwór” <strong>HF Olympię</strong> (Monarch AH x Orgia), która była oaksistką w Stanach. Rick Flammer zamykał swoją hodowlę, pomimo dużych sukcesów, gdyż wciągnęła go działalność społeczna w klubie Rotary. To jeden z lepszych hodowców w Stanach. Bazując na liniach żeńskich „O” i „S”, wyhodował ponad 110 koni, z których więcej niż 50, wychodząc na tor, zdobyło nagrody pozagrupowe lub znalazły się w pierwszej trójce. Kiedy byliśmy z Czesławem Witko i Janem Głowackim u pp. Flammerów, na Służewcu odbywała się gonitwa Porównawcza. Brała w niej udział moja <strong>Orgia Fata</strong>, która również urodziła się w Harizan Farms p. Flammera, oraz <strong>Wienerwa</strong> pana Głowackiego, królowa sezonu 2004/05, jej najpoważniejsza rywalka. I stało się coś niesamowitego, ponieważ od 28 lat żadna klacz jako trzylatka nie wygrała tego wyścigu – dopiero w tym roku uczyniła to Orgia Fata. A ostatni raz zrobiła to „trójkoronowana” Arra.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em>Wywiad ukazał po raz pierwszy na łamach miesięcznika „Świat Koni” (nr 2/2007)</em></p>
<p><em> </em></p>
<p align="justify"><strong>Longin Błachut</strong> – od przeszło 12 lat właściciel i hodowca koni, początkowo pełnej krwi angielskiej, a od 8 lat głównie arabskich (Stadnina Polski Dwór). Autor wielu artykułów i opracowań nt. linii żeńskich i rodów męskich polskich koni arabskich na świecie. Stały współpracownik magazynu „Arabian Finish Line”.</p>
<p align="justify"> </p>
<p align="justify">Obecnie właściciel 12 klaczy arabskich, w tym 5 matek z linii pokazowo-użytkowych, wywodzących się z sublinii klaczy Orgia, Wilma i Sabellina. Szczęśliwy posiadacz jedynej w Polsce córki legendarnego Wikinga i jedynych w naszym kraju dwóch córek epokowego Monarcha AH.</p>
<p align="justify"> </p>
<p align="justify">Z zawodu przedsiębiorca, manager i obieżyświat z 25-letnim doświadczeniem na scenie międzynarodowej, od Japonii poprzez kraje europejskie i obie Ameryki. Piastował funkcje prezesa, przewodniczącego rad nadzorczych i dyrektora generalnego, zarządzając wielomilionowymi firmami i projektami z branży zdrowotnej, kosmetycznej i sektora ubezpieczeniowego. Specjalizuje się w uzdrawianiu firm w trudnej sytuacji finansowej i wprowadzaniu nowych projektów. Autor kilku międzynarodowych patentów szeroko użytych przez światowe firmy kosmetyczne.</p>
<p align="justify"> </p>
<p align="justify">Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i Uniwersytetu Genewskiego w Szwajcarii. Biegle włada pięcioma językami.</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
