<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Piotr Dzięciołowski | polskiearaby.com</title>
	<atom:link href="https://polskiearaby.com/autorzy-artykulow/piotr-dzieciolowski/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://polskiearaby.com</link>
	<description>Portal miłośników koni arabskich</description>
	<lastBuildDate>Sun, 20 Dec 2020 12:38:37 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.5</generator>

<image>
	<url>https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/09/favicon2-500x500-1-150x150.png</url>
	<title>Piotr Dzięciołowski | polskiearaby.com</title>
	<link>https://polskiearaby.com</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Nie pojedziemy… Wspomnienie o prof. Ludwiku Maciągu</title>
		<link>https://polskiearaby.com/ludzie-i-konie/4421-nie-pojedziemy-wspomnienie-o-prof-ludwiku-maciagu</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[polskiearaby.com]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Jul 2010 13:26:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie i Konie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.pl/2010/07/25/nie-pojedziemy-wspomnienie-o-prof-ludwiku-maciagu/</guid>

					<description><![CDATA[Ten lipcowy dzień roku 2000 pamiętam nadzwyczaj dokładnie: rano dostałem kopniaka w twarz od własnego konia &#8211; na szczęście nie aż tak mocno, żeby nie móc funkcjonować &#8211; po południu poznałem Ludwika Maciąga. Związek przyczynowo-skutkowy oczywiście żaden, ale pretekst do dysputy o koniach znakomity, choć prawdę mówiąc Profesor nigdy nie potrzebował specjalnej zachęty, by o wierzchowcach rozprawiać. Potrafił godzinami opowiadać o jeździectwie, kawalerii, o swojej ułańskiej przeszłości. ]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><figure id="attachment_4422" aria-describedby="caption-attachment-4422" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0243.jpg"><img fetchpriority="high" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4422 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0243.jpg" alt="Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski" width="700" height="481" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0243.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0243-300x206.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4422" class="wp-caption-text">Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski</figcaption></figure>
<p>Ten lipcowy dzień roku 2000 pamiętam nadzwyczaj dokładnie: rano dostałem kopniaka w twarz od własnego konia – na szczęście nie aż tak mocno, żeby nie móc funkcjonować – po południu poznałem Ludwika Maciąga. Związek przyczynowo-skutkowy oczywiście żaden, ale pretekst do dysputy o koniach znakomity, choć prawdę mówiąc Profesor nigdy nie potrzebował specjalnej zachęty, by o wierzchowcach rozprawiać. Potrafił godzinami opowiadać o jeździectwie, kawalerii, o swojej ułańskiej przeszłości.</p>
<p>Ledwie zaczęliśmy rozmowę, a już wspomniał o oddziale „Zenona”, w którym służył jako żołnierz zwiadu konnego. Wspomniał jednak o tym nie po to, by mówić o sobie, ale o swoim bohaterskim dowódcy Armii Krajowej, Stefanie Wyrzykowskim, pseudonim „Zenon”, skazanym po wojnie przez sąd komunistyczny na karę śmierci i cudem ocalałym.<br />
– O, a tam na poręczy schodów – wskazał Profesor – wisi oficerska kulbaka, którą „Zenon” sprezentował mi podczas wojny i której wciąż używam.</p>
<figure id="attachment_4423" aria-describedby="caption-attachment-4423" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/77680005.jpg"><img decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4423 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/77680005.jpg" alt="Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski" width="700" height="533" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/77680005.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/77680005-300x228.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4423" class="wp-caption-text">Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski</figcaption></figure>
<p>Słuchałem pana Ludwika z zapartym tchem i już wtedy wiedziałem, że prędzej czy później do tych opowieści wrócę. Okazja nadarzyła się rok, a może dwa lata później, gdy zbierałem materiał do książki „Historie przedmiotami pisane”.</p>
<p>Tak oto Ludwik Maciąg stał się jednym z „moich” bohaterów. A kiedy książka już wyszła, zadbał, by pierwsze promujące ją spotkanie z czytelnikami odbyło się w zaprzyjaźnionym z nim Wyszkowie. Byłem rad, że wygospodarował na nie czas i wraz z aktorką, Magdą Stużyńską – także „moją” bohaterką – dzielili się spostrzeżeniami i uwagami.</p>
<figure id="attachment_4424" aria-describedby="caption-attachment-4424" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/77680011.jpg"><img decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4424 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/77680011.jpg" alt="Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski" width="700" height="513" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/77680011.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/77680011-300x220.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4424" class="wp-caption-text">Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski</figcaption></figure>
<p>Miałem też nie lada satysfakcję, że Magda i Profesor poznali się dzięki mnie. Niesamowite, jak szybko przypadli sobie do gustu. Z boku sprawiali wrażenie dwóch zagubionych połówek, które odnajdują się przypadkiem w gąszczu ludzkich dusz. Magda zaskoczyła Ludwika Maciąga nieprzeciętną wiedzą – w tym malarską – był zdumiony, jak wiele wie nie tylko o sztandarowych postaciach sztuki, ale także o mało znanych twórcach. On z kolei ujął aktorkę sposobem bycia, kulturą i erudycją, którą emanował wszędzie i zawsze.</p>
<p>Atmosfera była przednia; nic więc dziwnego, że po „służbowym&#8221; spotkaniu z czytelnikami, zorganizowaliśmy zupełnie prywatne w gulczewskiej chacie Profesora. Tam artysta pokazał nam wiele prac, także te, które skrywał na strychu i rzadko się nimi chwalił. Pejzaże, płótna o tematyce wojennej, oczywiście konie: i te samotne, i te w zaprzęgach… Wrażeniom nie było końca, niestety czas umykał z zawrotną prędkością, musieliśmy się zbierać.</p>
<figure id="attachment_4425" aria-describedby="caption-attachment-4425" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7768000.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4425 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7768000.jpg" alt="Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski" width="700" height="483" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7768000.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/7768000-300x207.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4425" class="wp-caption-text">Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski</figcaption></figure>
<p>W drodze powrotnej – może trudno w to uwierzyć – ale ani na moment nie przestawaliśmy rozmawiać o Profesorze; o Profesorze człowieku, twórcy, koniarzu. Przypominałem sobie nawet drobiazgi, ot choćby, jak którejś zimy woziłem Profesora od piekarni do piekarni w poszukiwaniu suchego chleba dla jego koni i psów. Magda z kolei nie mogła wyjść z podziwu dla niezwykłej siły osiemdziesięcioparoletniego człowieka. I nie chodziło jej li tylko o siłę fizyczną.</p>
<p>– Kiedy mnie uścisnął na do widzenia – mówiła – odczułam coś, czego nie doświadczyłam nigdy wcześniej podczas żegnania się czy witania z mężczyzną. W tym uścisku było całe jego życie i cały ON: niezłomny, twardy, szlachetny, odważny, romantyczny&#8230; Nie dam rady wyrazić tego słowami; staram się i nie wychodzi – to chyba ten jeden z nielicznych momentów, w którym okazuje się, jak język potrafi być ubogi!</p>
<figure id="attachment_4426" aria-describedby="caption-attachment-4426" style="width: 638px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0244.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4426 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0244.jpg" alt="Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski" width="638" height="500" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0244.jpg 638w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0244-300x235.jpg 300w" sizes="(max-width: 638px) 100vw, 638px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4426" class="wp-caption-text">Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski</figcaption></figure>
<p>Słuchając Magdy, zorientowałem się nagle, że nie mam pojęcia, gdzie jesteśmy. <br />
– To chyba Radość – szepnęła.<br />
– Niemożliwe! – odpowiedziałem. – Musielibyśmy przejechać Warszawę?<br />
I… przejechaliśmy &#8211; oto m.in. dlaczego rozmowa z kierowcą powinna być zabroniona!!! Na szczęście owa Radość nie wprawiła nas w smutek. Dobre humory dowieźliśmy pod same drzwi. Żegnając się, Magda zaproponowała, byśmy za jakiś czas znowu wybrali się w profesorskie progi. Nie wiem czemu, ale od razu zacząłem sobie to przyszłe spotkanie wyobrażać. Przede wszystkim byłem ciekaw, czy dopisze nam takie szczęście, jakie do tej pory sprzyjało w moich kontaktach z Profesorem: kiedy mnie zapraszał, najczęściej był sam na gospodarstwie, dzięki czemu mogliśmy swobodnie pogadać. A to naprawdę rzadkość, bo przez jego dom w Gulczewie przewijały się tabuny gości. Bywał zresztą zły, gdy przez iksa, czy igreka tracił cenny czas, w którym mógłby coś namalować, wyrzeźbić, naszkicować… Przelewania z pustego w próżne nie znosił!</p>
<figure id="attachment_4427" aria-describedby="caption-attachment-4427" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0208.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4427 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0208.jpg" alt="Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski" width="700" height="386" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0208.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0208-300x165.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4427" class="wp-caption-text">Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski</figcaption></figure>
<p>Minęło kilka miesięcy. Zadzwoniłem do Profesora i powiedziałem, że chętnie byśmy go z Magdą odwiedzili. Ucieszył się, ale z racji stanu zdrowia – narzekał na przeciągające się przeziębienie – prosił o przełożenie wizyty o kilka tygodni. I tak przekładaliśmy ją parę razy… Kiedy artysta poczuł się lepiej, pech chciał, że do szpitala trafiła Magda. Wspólny wypad po raz kolejny poszedł ad acta. Zobaczyłem się z Profesorem dopiero wiosną 2007 na wernisażu Anny Dębskiej. Zapytał wtedy, jak postępują prace nad moją nową książką; odrzekłem, że ukaże się we wrześniu. <br />
– O, to ja nie dożyję… <br />
Tych słów oczywiście nie potraktowałem serio; nie miałem zresztą pojęcia, ba, on sam jeszcze wtedy nie wiedział, jak bardzo był chory.</p>
<figure id="attachment_4428" aria-describedby="caption-attachment-4428" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0246.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4428 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0246.jpg" alt="Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski" width="700" height="497" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0246.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0246-300x213.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4428" class="wp-caption-text">Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski</figcaption></figure>
<p>Mijały kolejne tygodnie, miesiące, utrzymywałem z Profesorem kontakt telefoniczny, a Magdy, jak na złość, nie mogłem złapać: a to miała próby, a to zdjęcia… w końcu pojechała na urlop. <br />
– Może by tak pan do mnie wpadł na kawę – zapytał Profesor, gdy zadzwoniłem w lipcu. – Tylko proszę mi nie mieć za złe, ale ja dłużej jak pół godziny to już nie daję rady rozmawiać…</p>
<p>Kilka dni później stukałem do profesorskich drzwi. Znowu dopisało mi szczęście: był sam. Rozmawialiśmy o fotografii, malarstwie, o… uzależnieniach.<br />
– Niech pan nigdy nie przestaje pisać o hipoterapii narkomanów, to wielka sprawa, jak dużo konie mogą dać tym ludziom – mówił, a temat znał znakomicie z racji stałych kontaktów z wyszkowskim ośrodkiem Monaru.</p>
<figure id="attachment_4429" aria-describedby="caption-attachment-4429" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_021919.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_right imported-img imported-lightbox wp-image-4429 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_021919.jpg" alt="Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski" width="700" height="315" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_021919.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_021919-300x135.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4429" class="wp-caption-text">Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski</figcaption></figure>
<p>Słuchałem Profesora, co kilka minut jednak ukradkiem zerkałem na zegarek. Kiedy mówiłem: to ja już pójdę, prosił, by jeszcze z nim posiedzieć. Był tego przedpołudnia w rewelacyjnej formie, wydłużył nasze spotkanie do przeszło trzech godzin, a na pożegnanie odprowadził mnie do furtki oddalonej od domu dobrych kilkaset metrów.</p>
<p>Następne dni spędzał na przemian w szpitalu i w domu… Nieprawdopodobne siły zebrał jeszcze na uroczystość nadania mu 12 lipca 2007 tytułu Honorowego Obywatela Wyszkowa. Przemawiał, udzielał wywiadów, sprawiał wrażenie, jakby wygrywał z chorobą.</p>
<p>Kilka dni później obchodził swoje ostatnie, 87., urodziny. Zapraszał, ale obowiązki dziennikarskie nie pozwoliły mi go odwiedzić. Złożyłem mu jedynie telefoniczne życzenia, a przy okazji autoryzowałem z nim wypowiedź, jakiej udzielił mi dla miesięcznika „Koń Polski” w związku ze swoim honorowym wyróżnieniem. Ów tekst miał ukazać się w numerze sierpniowym. Nie ukazał, bo zaginął w drukarni. Profesor nigdy się o tym nie dowiedział i… „dobrze”, bo na tych kilku zdaniach wyjątkowo mu zależało. Przytoczę je więc w tym miejscu:</p>
<figure id="attachment_4430" aria-describedby="caption-attachment-4430" style="width: 700px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0245.jpg"><img loading="lazy" decoding="async" class="imported-arf_img_left imported-img imported-lightbox wp-image-4430 size-full" src="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0245.jpg" alt="Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski" width="700" height="454" srcset="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0245.jpg 700w, https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/10/DSC_0245-300x195.jpg 300w" sizes="(max-width: 700px) 100vw, 700px" /></a><figcaption id="caption-attachment-4430" class="wp-caption-text">Prof. Ludwig Maciąg. Fot. Piotr Dzięciołowski</figcaption></figure>
<p>&#8222;Jestem wzruszony, to oczywiste, choć nie lubię zaszczytów, wyróżnień, laurów. Uroczystość z udziałem przedstawicieli władz ma jednak dla mnie zawsze szczególne znaczenie, mogę przypominać o tym, o czym należy pamiętać nie tylko w Wyszkowie, ale w Polsce: Kultura kraju nie jest błahostką, tymczasem władza najczęściej ją ignoruje, nie docenia tradycji dla kształtowania przyszłych pokoleń. Powinniśmy uczyć się od Żydów, dla nich kultura zawsze stała na pierwszym miejscu. U nas tymczasem można bezskutecznie upominać się o wartości, których nikt nie docenia albo, co gorsza, nie rozumie. Ot choćby lokalny drobiazg: od lat próbuję przekonać decydentów do stworzenia rzecznego skansenu na skarpie wyszkowskiej. Żyją jeszcze flisacy, którzy pływali tratwami po Bugu, mogą pomóc w odtworzeniu historii. Za kilka lat będzie za późno. Takich przykładów mam setki&#8230;&#8221;</p>
<p>Ludwik Maciąg zmarł 7 sierpnia 2007 roku. Gdy tylko ta wiadomość do mnie dotarła, próbowałem skontaktować się z Magdą. Bezskutecznie. Dodzwoniłem się do niej dopiero pod koniec sierpnia albo na początku września: <br />
– To kiedy pojedziemy do Profesora ? – zapytała na dzień dobry, gdy tylko usłyszała mój głos.<br />
– Nie pojedziemy…</p>
<p><em>Fragment będącej w przygotowaniu książki </em>„<em>Zapiski rozrzucone po kątach </em>–<em> biografia rodzinna inaczej&#8221;</em></p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
