<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog | polskiearaby.com</title>
	<atom:link href="https://polskiearaby.com/en/blog/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://polskiearaby.com</link>
	<description>Portal miłośników koni arabskich</description>
	<lastBuildDate>Sun, 26 Mar 2023 15:13:34 +0000</lastBuildDate>
	<language>en-GB</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.8.5</generator>

<image>
	<url>https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2020/09/favicon2-500x500-1-150x150.png</url>
	<title>Blog | polskiearaby.com</title>
	<link>https://polskiearaby.com</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Ukryte oblicze buntu</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/ukryte-oblicze-buntu-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Beata Kumanek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 19 Mar 2023 11:44:06 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=43375</guid>

					<description><![CDATA[Hanna Sztuka to osoba wykazująca się unikatowym zestawem kompetencji do kierowania stadniną koni w Janowie Podlaskim. Głęboka znajomość hodowli koni arabskich, znane w kraju i na świecie osiągnięcia hodowlane, wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu wielkopowierzchniowego gospodarstwa rolnego, talenty zarządcze, jak również rozpoznawalność w międzynarodowym środowisku hodowców koni arabskich czyniły z niej idealnego kandydata na prezesa SK [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>Hanna Sztuka to osoba wykazująca się unikatowym zestawem kompetencji do kierowania stadniną koni w Janowie Podlaskim. Głęboka znajomość hodowli koni arabskich, znane w kraju i na świecie osiągnięcia hodowlane, wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu wielkopowierzchniowego gospodarstwa rolnego, talenty zarządcze, jak również rozpoznawalność w międzynarodowym środowisku hodowców koni arabskich czyniły z niej idealnego kandydata na prezesa SK Janów Podlaski. Zapewne właśnie dlatego KOWR powołał na to stanowisko Hannę Sztukę w związku z odwołaniem ze stanowiska dotychczasowego Prezesa Zarządu Spółki Lucjana Cichosza. Wprawdzie oficjalny komunikat w tej sprawie ukazał się dopiero 14 marca, lecz pani prezes miała objąć swe obowiązki od poniedziałku 13 marca br.</p>
<p>W reakcji na tę nominację pracownicy stadniny rozpoczęli w poniedziałek rokosz, zamykając bramę wjazdową i nie pozwalając Hannie Sztuce na objęcie swoich obowiązków. Fasadową twarzą protestu okazała się niejaka Ewa Krzakowska-Łazuka, pracownik administracyjny z kilkumiesięcznym stażem pracy w stadninie. Zgodnie z założonym planem, media szybko otoczyły stadninę, zaś pani Ewa ochoczo informowała stacje radiowe i telewizyjne, iż załoga odmawia współpracy z nową panią prezes. Dlaczego? Ano dlatego, że jest kontrowersyjna, stanowcza wobec pracowników i nie cieszy się dobrą reputacją. Bardziej „konkretny” zarzut przedstawił Andrzej Król, główny zootechnik ds. bydła, informując media, iż: „Pracownicy, którzy mieli styczność z tą panią podczas aukcji nie mają dobrego zdania o niej”. Jak informowano opinię publiczną, „miotająca się z szaleństwem w oczach, obrażająca ludzi i nieprzewidywalna w zachowaniach niedoszła (mam nadzieję) pani prezes nie jest nam potrzebna”. Samą siebie przeszła niejaka Irena Cieślak nawołując na fejsbuku: „Ludzie, skończcie wreszcie cyrk z tą babą bo cały świat na nas patrzy”. Z kolei portal Money.pl zamieścił komentarz „dostojnej” Aliny Sobieszak, przedstawianej jako: „redaktor naczelna branżowego Araby Magazine”. Otóż redaktor naczelna li tylko swojego profilu na fejsbuku używającego bezprawnie nazwy nieistniejącego od lat magazynu oświadcza, iż „pomysł z Hanną Sztuką jest najgorszy z możliwych.” Wyżej cytowane argumenty wyczerpują katalog zarzutów wobec Hanny Sztuki formułowany przez protestujących, którzy w roli męża opatrznościowego stadniny widzą Przemysława Bartoszka, drugiego członka zarządu, z 6 tygodniową praktyką w stadninie. Znane fejsbukowe damy wystawiły mu taką oto rekomendację w języku angielskim, by również świat dowiedział się o jego istnieniu: „Przemysław Bartoszek, Vice President, is the right person in the right place, a veterinarian, a horse specialist, embryology specialist”.</p>
<p>Sekwencja zdarzeń jest następująca. W poniedziałek buntownicy nie wpuszczają legalnej pani prezes na teren stadniny, gdyż jest kontrowersyjna. Koniec, kropka. We wtorek dwóch przedstawicieli KOWR z Markiem Chibowskim na czele udają się do Janowa by rozmawiać z pracownikami. Zostają wpuszczeni za bramę dopiero po wylegitymowaniu ich przez protestujących (!!!). Rozmowy kończą się fiaskiem, zaś Przemysław Bartoszek publikuje oświadczenie, „iż pomimo ostatnich wydarzeń, konie i bydło mają zapewnioną opiekę zootechniczną, weterynaryjną oraz bezgraniczną miłość całej załogi stadniny”. Blokada trwa. W środę przed siedzibą Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbywa się konferencja prasowa pani prezes, z udziałem Sławomira Izdebskiego, przewodniczącego OPZZ RI. Hanna Sztuka przedstawiła swoje kwalifikacje, ocenę sytuacji panującej w SK Janów Podlaski oraz wstępny plan działania. Zapewniła jednocześnie, iż pracownicy nie muszą obawiać się zwolnień, gdyż po prostu są w Spółce potrzebni. Sławomir Izdebski oraz Alicja Ojdana wyrazili pełne poparcie dla Hanny Sztuki ze strony rolniczych związków zawodowych. Pojawiła się również informacja, iż w czwartek KOWR będzie kontynuował rozmowy z protestującymi w Janowie Podlaskim.</p>
<p>W tym miejscu muszę wspomnieć, iż w trakcie rokoszu janowskiej załogi Hanna Sztuka otrzymywała wiele wyrazów poparcia od hodowców prywatnych. Sama byłam świadkiem jej rozmowy z jednym ze znanych prywatnych hodowców koni arabskich. Ów hodowca zadzwonił, aby powiedzieć Hannie Sztuce, że ona nie jest z łapanki i wie o co chodzi, więc musi się trzymać. Dodał jeszcze, iż nie może patrzeć na Alinę Sobieszak. Bez komentarza. W tej sytuacji oburzenie budzi treść oświadczenia Zarządu PZHKA, iż „popiera protest pracowników przeciwko mianowaniu Hanny Sztuki na stanowisko p.o. prezesa SK Janów Podlaski. Zarząd PZHKA przekazał swoje stanowisko do MRiRW mając na uwadze dobro Janowskich Koni i wagi SK Janów Podlaski na arenie międzynarodowej. Zarząd PZHKA nie popiera decyzji mianowania Hanny Sztuki na stanowisko prezesa SK Janowa Podlaskiego”. Tym jawnie stronniczym i skrajnie nielojalnym oświadczeniem Krzysztof Poszepczyński udowodnił, iż nie nadaje się na prezesa PZHKA. Zaprezentowane stanowisko Zarządu PZHKA jest sprzeczne z interesem polskiej hodowli koni arabskich oraz elementarną logiką. Długoletni hodowca i członek PZHKA nie nadaje się na prezesa janowskiej stadniny, zaś urzędnik KOWR, czy weterynarz o fatalnej opinii zawodowej w swoim miejscu zamieszkania i owszem. A może chodzi o to, by zasłużyć sobie na jakiś stołek, gdy członkowie PZHKA pokażą mu czerwoną kartkę na zjeździe wyborczym? Wstyd!</p>
<p>Cóż zatem zdarzyło się w feralny czwartek? Wiem, bo byłam na miejscu. Rozmowy kierownictwa KOWR z protestującymi miały się rozpocząć o godzinie 14.30. Ustalono, że oficjele jadą do Spółki, zaś pani prezes oraz Sławomir Izdebski wraz ze związkowcami czekają na wyniki rozmów w Zamku Biskupim. Po około dwóch godzinach pan Izdebski otrzymał z KOWR informację, iż rozmowy zakończyły się bez żadnego rozstrzygnięcia. Wówczas uznano, iż pani prezes winna udać się do stadniny by ocenić bieżącą sytuację w powierzonej sobie spółce.</p>
<p>Po przyjeździe na miejsce zastaliśmy zamkniętą bramę, za którą stało kilkudziesięciu pracowników zwróconych do nas plecami. Informacja, iż oto przybyła nowa pani prezes gotowa ich wysłuchać nie wzbudziła żadnej reakcji protestujących. Pokazywali plecy, chowając swoje twarze i milcząc. Bez żadnego sprzeciwu z ich strony przybyłe osoby dostały się do stadniny obchodząc bramę. Po wejściu na teren stadniny, Hanna Sztuka zwróciła się do protestujących z prośbą o przedstawienie swoich zastrzeżeń wobec niej oraz zapewnieniem, iż nie muszą się niczego obawiać. Jej oferta spotkała się z całkowitym milczeniem protestujących. Wydarzenia te były filmowane przez obecne media i te fakty są niepodważalne. Wobec powyższego, Hanna Sztuka udała się w stronę biura stadniny. Ja tymczasem mogłam zobaczyć twarze buntowników. Wielu z nich okazało się mieć mocno egzotyczne rysy twarzy sugerujące, iż pochodzą z Kazachstanu lub krajów ościennych. Ci ludzie zupełnie nie rozumieli pytań zadawanych im w języku z polskim, z całą pewnością nigdy o Hannie Sztuce nie słyszeli oraz ewidentnie nie rozumieli, o co w ogóle chodzi. Kazano im blokować, to blokują. Polscy pracownicy realizowali taktykę milczenia, więc pytania o przyczyny niezadowolenia z nominacji Hanny Sztuki odbijały się o mur ciszy. Zapewne ci ludzie też nie wiedzieli, o co chodzi. Robili to, co im kazało „biuro”. Zaś „biuro” wie, jak wywierać nacisk na pracowników by wykonywali polecenia o proteście i blokadzie. Do osób z zewnątrz dochodziły liczne smsy od pracowników jednoznacznie informujące, iż do akcji przeciwko Hannie Sztuce są po prostu przymuszani. Oni nie bali się, że będą zwolnieni przez Hannę Sztukę. Oni się bali, że zwolni ich biuro, jeśli nie dołączą do protestu. W każdym razie, wszelki dialog był niemożliwy, bo nie o dialog chodziło.</p>
<p>Hanna Sztuka, będąca legalnym prezesem stadniny, nie została wpuszczona do pomieszczeń biurowych, gdzie zgromadzili się m.in. formalni liderzy protestu W tej sytuacji pani prezes wezwała policję. Jak powiedziała do mediów: „nie godzę się, by działy się tu takie rzeczy, dlatego poprosiłam o asystę policji”. Na to wezwanie wkrótce przybyło dwóch miłych panów policjantów i pukając w drzwi prosili grzecznie o otwarcie drzwi. O żadnym siłowym wtargnięciu gdziekolwiek nie było mowy, co zostało udokumentowane przez liczne ekipy filmujące zdarzenie. Po dłuższej chwili, drzwi się uchyliły, a naszym oczom ukazali się Waldemar Humięcki, Dyrektor Generalny KOWR wraz ze swoim zastępcą Markiem Chibowskim. Jak to? Przecież dostaliśmy wcześniej informację, iż rozmowy się zakończyły. Teraz jednak ważne było, jakie informacje panowie przekażą mediom na temat wyników „negocjacji”. To, co usłyszeliśmy w sposób jaskrawy obnażyło upadek autorytetu państwa. Otóż wbrew oczywistym faktom szefowie KOWR stwierdzili, iż: „wkroczenie nowej pani prezes na teren stadniny wszystko zmieniło i było zaskoczeniem dla obu negocjujących stron”. Czyli legalna pani prezes powołana przez KOWR nie miała prawa „wkraczać” na teren kierowanej przez nią spółki. Ba, wedle dalszych deklaracji obu panów: „pracownicy byli zapewnieni, że nowa pani prezes nie wejdzie na teren stadniny” i ”nie spodziewali się wejścia siłowego. Gwarantowaliśmy, że takiego wejścia siłowego nie będzie”. Otóż fakty są takie, iż żadnego wejścia siłowego wcale nie było. Po prostu dwóch sympatycznych panów policjantów zastukało do drzwi biura. Tymczasem wedle Humięckiego, on i Chibowski zostali z rozmów prawie wyproszeni z powodu owych „siłowych” rozwiązań. Ponadto okazało się, że protestujący nie zgadzają się na wejście Hanny Sztuki i zaostrzają protest. Mieli jednak zapewnić, iż wszystko będzie „zadbane”. Jak ubolewał Dyrektor Generalny KOWR, „szliśmy w dobrym kierunku, choć nie osiągnęliśmy porozumienia i w związku z tym co się stało, zaostrzają protest”. Czyli właśnie Hannę Sztukę urzędnik KOWR obarczył odpowiedzialnością za sytuację patową. Protestujący nie byli niczemu winni.</p>
<p>Dalej usłyszeliśmy, iż: „jesteśmy gotowi na rozmowy, ale to zależy od załogi” i ”załoga chce Przemysława Bartoszka. Ma dobrą opinię, jest wciągnięty w bieżące sprawy, jest trudno, bo kończy się rok obrachunkowy i są sprawozdania….ale pan Bartoszek się tego podjął…..Bartoszek jest autorytetem z tytułem profesora (!!!) a załoga nie akceptuje złożonej propozycji w postaci pani prezes”. Na pytanie o to, czy podnoszono jakieś zarzuty merytoryczne wobec nowej pani prezes oficjele stwierdzili, iż protestujący podnosili argumenty, które są w przestrzeni publicznej, również jeśli chodzi o kwalifikacje (???). Czyli CV oraz droga zawodowa Hanny Sztuki nie ma znaczenia w obliczu pomówień z fejsbuka. Na pytanie dziennikarza, czy postawiliście na złą kandydaturę, Humięcki odparł: „być może tak”. To absolutny skandal, gdy zaledwie po trzech dniach sprawowania swojej funkcji bez możliwości podjęcia swoich obowiązków, Hanna Sztuka okazuje się jednak złą kandydaturą. Nie ze względu na brak kwalifikacji, lecz ze względu na „głos ludu”. Zanim kierownictwo KOWR zakończyło to spotkanie z dziennikarzami usłyszeliśmy jeszcze kilka perełek. Otóż zdaniem tegoż kierownictwa, protestujący wykazali się wielką troską o dobro spółki, „dużo troski o dobro tej firmy”. Czyżby więc łamanie istniejącego porządku prawnego i zakaz wstępu dla powołanej za zgodą ministra rolnictwa osoby p.o. prezesa wyrażało pracowniczą troskę o dobro spółki? Na moją ironiczne pytanie, czy Przemysław Bartoszek zostanie uznany za osobę o lepszych kwalifikacjach na osobę prezesa niż Hanna Sztuka, Humięcki powiedział, iż nie jest on rozpatrywany i „nikt nie powiedział, że będzie członkiem zarządu”. Po ostrej ripoście ze strony Sławomira Izdebskiego, iż tak oto łamane jest prawo, urzędnicy KOWR oświadczyli, że jadą do Warszawy i podejmą stosowne decyzje. Jednak wyraźnie odczuwało się, iż Hanna Sztuka została porzucona na pożarcie gawiedzi.</p>
<p>Opuszczając tego dnia janowską stadninę, Hanna Sztuka postanowiła sprawdzić w Stajni Czołowej, jak tam się mają konie. Przecież wciąż była jeszcze legalnie powołaną prezes SK Janów Podlaski. Krótki spacer po stajni w towarzystwie Sławomira Izdebskiego obnażył kłamstwa buntowników o tym, iż zwierzęta są zadbane. W stajni czołowej konie prawie dotykają głową do sufitu, gdyż stoją na tak wysokiej warstwie obornika. Można wnioskować, iż ostatnio usuwano obornik jesienią. Na biegalni konie stłoczone są tak bardzo, że ledwo mogą się ruszać. Tyle wykazał tylko bardzo pobieżny ogląd sytuacji w stajni. Fakt, iż piknik protestacyjny odbywa się kosztem zwierząt potwierdzają sami pracownicy. Jeden z pracowników napisał do znajomej osoby, co następuje: „dużo osób jest na zwolnieniu lekarskim i w stajni zostają te same osoby a reszta siedzi pod bramą. Aby uczepić na oddziałach w stajni muszą być minimum 2 osoby według BHP. To już wedle przepisów źle jest, bo pewnie po 1 osobie w stajni jest bądź nie. Ciekawe jak monitoring, czy nagrywa. Pewnie konie tylko jeść dostają, nic więcej albo i to nie, skoro na oddziałach aby owsa zadać trzeba uczepić. Tu można się przyjrzeć temu i prosić o nagrania z kamer czy faktycznie nadzór pracowników jest nad końmi. Kamery cały czas mają nagrywać. Ciekawe, czy jest komu młode konie ganiać i robić trening przyszłych koni pokazowych skoro trener prezenter i jego pomocnicy cały czas bramy pilnują”. Dochodziło też do takich sytuacji, że „konie były na dworze, i to młode, bez wieczornego karmienia i stały na samym sianie bo załoga bramy pilnować miała. I tak od 9 do 16 bez wody na zewnątrz i bez siana. A w 5 (stajnia nr 5) obornik już pół roku nie był wyrzucany”. Ta relacja pracownika ilustruje, że poza „bezgraniczną miłością” konie otrzymują niewiele więcej, zaś toczony przez tydzień strajk stanowił zagrożenie dla ich dobrostanu.</p>
<p>W piątek KOWR wydał komunikat, iż z dniem 17 marca br. Hanna Sztuka została odwołana ze składu Zarządu Spółki SK Janów Podlaski oraz z funkcji prezesa Zarządu tej Spółki. Miejsce Hanny Sztuki zajął Marcin Oszczapiński, do dzisiaj dyrektor w KOWR, przedtem pracownik Stacji Hodowli i Unasieniania Zwierząt Sp. z o.o. w Bydgoszczy. Znajomość koni arabskich i branży: zerowa. Jak wieść niesie, bramę przed nowym prezesem uchylał sam Andrzej Wójtowicz. Na stanowisku drugiego członka Zarządu pozostał Przemysław Bartoszek. Znajomość koni arabskich i branży: zerowa. O dziwo, załoga już zdążyła polubić pana Marcina, zaś przedstawiciele ukrytego oblicza buntu triumfalnie obwieścili na fejsbuku: „Wygrali! Janów nie dla Sztuki!!! Nowym prezesem został Marcin Oszczapiński. Najważniejsze, że zjednoczona załoga janowskiej stadniny nie uległa i wyraźnie powiedziała NIE!” Ta noc zdaje się upłynęła im na świętowaniu. Noc poprzedzającą tak zwane zwycięstwo pracownicy spędzili na czuwaniu w stajni na wypadek „prowokacji”, umilając sobie czas songami stajennych. Oto próbka: „Hanny Sztuki ja nie znoszę, a prezesem jest Bartoszek……nie wpuścimy tej kobiety, i myjemy parapety”. Moc tych songów okazała się zgoła magiczna. „Fachowość” zwyciężyła! Państwo zaś okazało przerażającą słabość.</p>
<p>A tymczasem świat patrzy i świat widzi. Zapewne autorzy chamskich przyśpiewek i wierszyków są z siebie bardzo dumni. Brak im świadomości, iż tym właśnie sposobem ukazują janowską stadninę jako miejsce o niskim etosie pracowniczym, gdzie dbałość o konie nie jest dla ludzi najwyższym priorytetem. Katastrofalnie obniża to wizerunek SK Janów Podlaski, kreowanej dotąd jako źródło koni z najwyższej półki dla ekskluzywnej klienteli. Omawiana sytuacja spowodowała już teraz drastyczny spadek wartości marki SK Janów Podlaski. W takich warunkach nie ma mowy, by konie arabskie z tej sztandarowej stadniny osiągały ceny godne luksusowych marek. Pracownicy może tego nie wiedzą, lecz sterujący protestem i owszem.</p>
<p>Co będzie dalej, wiadomo. Nie zmieni się nic, bo o to właśnie chodziło. Jasno i bez ogródek należy wyartykułować, iż skala oporu przeciwko nominacji Hanny Sztuki dowodzi ogromu lęku przed utraceniem różnorakich korzyści. Otóż manipulujący pracownikami fizycznymi organizatorzy protestu, owe ukryte oblicze buntu, to ludzie wykorzystujący bezwład i nieudolność kolejnych prezesów do załatwiania swoich niejasnych interesów kosztem interesów stadniny. Interesów hodowlanych oraz interesów biznesowych. Mówiąc wprost, chodzi o tuszowanie przekrętów, które taka osoba jak Hanna Sztuka by odkryła bardzo szybko, a następnie ukróciła. Dlatego dyletanci są bardzo wygodni. Niczego nie widzą. Sygnały o istniejących nieprawidłowościach dochodzą z kręgów samej stadniny, ale nie tylko. Tego rodzaju sugestie muszą zostać dogłębnie zbadane i zweryfikowane. „Protest” pracowników janowskiej stadniny to starannie zorganizowana akcja ludzi ukrywających się w cieniu. To akcja, której organizatorów trzeba zidentyfikować, a następnie rozliczyć. Interes partykularny pewnej grupy ludzi wziął górę nad interesem państwa oraz interesem państwowej hodowli koni arabskich prowadzonej w SK Janów Podlaski. Kto stracił na tym spektaklu: państwo. Kto zyskał: nie wiemy, ale się dowiemy. Niejasną rolę w całej akcji pełni osoba sprawująca z ramienia partii rządzącej funkcję przewodniczącego rady gminy Janów Podlaski. Kolejna osoba, której poczynaniom należy przyjrzeć się z bliska to obecny doradca Dyrektora Generalnego KOWR. Takich osób jest jeszcze kilka. W obecnych realiach okazuje się, że pracownicy mówią władzy, kto ma zostać ich prezesem, a minister rolnictwa nie jest władny wyegzekwować swoich decyzji. Dziwić może tylko, że są osoby spośród znawców hodowli koni arabskich przyjmujące z aplauzem odwołanie Hanny Sztuki na rzecz panów Marcina i Przemysława. Gdzie tu troska o fachowość, o dobro koni, o dobro hodowli oraz o dobro janowskiej stadniny? Chodzi tylko o to, że nie lubimy Hanny Sztuki. Hanna Sztuka wraca teraz do Białki, na czym tylko skorzystają białeckie konie arabskie. Zaś dwaj sympatyczni panowie w Janowie muszą zmierzyć się wieloma wyzwaniami, z których nawet nie zdają sobie sprawy. Najważniejsze jednak, że lubi ich załoga. Za ich ewentualną nieudolność rachunek zapłaci państwo. Już to przerobiliśmy. Przyjdzie jednak chwila, kiedy tak haniebnie potraktowana przez władzę Hanna Sztuka będzie proszona o ratunek. Okaże się bowiem, że HODOWLA KONI ARABSKICH TO SZTUKA.</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Konie na komisji, czyli cisza przed burzą</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/konie-na-komisji-czyli-cisza-przed-burza-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Beata Kumanek]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 14 Mar 2023 20:52:42 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=43367</guid>

					<description><![CDATA[Już się zdawało, że wokół państwowej hodowli koni arabskich zapanował błogi spokój i cisza. Przebieg posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi na temat stanu i perspektyw hodowli koni z dnia 7 marca br. jedynie utwierdzał w tym przekonaniu. Reprezentujący Ministerstwo Rolnictwa sekretarz stanu Lech Kołakowski przedstawił skrótową informację na temat stanu i perspektyw hodowli koni [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>Już się zdawało, że wokół państwowej hodowli koni arabskich zapanował błogi spokój i cisza. Przebieg posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi na temat stanu i perspektyw hodowli koni z dnia 7 marca br. jedynie utwierdzał w tym przekonaniu. Reprezentujący Ministerstwo Rolnictwa sekretarz stanu Lech Kołakowski przedstawił skrótową informację na temat stanu i perspektyw hodowli koni w Polsce z uwzględnieniem gospodarstw Skarbu Państwa. W informacji tej zwróciłabym szczególną uwagę na przewidziany w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej ekoschemat „Dobrostan zwierząt”, który obejmie także poprawę warunków utrzymywania koni. Po tym krótkim wystąpieniu sekretarza stanu, głos zabrało dwóch posłów oraz były minister rolnictwa, Jan Krzysztof Ardanowski. Ex minister spuentował zaprezentowaną informację stwierdzeniem, że za mało uwagi poświęcono tam planom na przyszłość oraz zasygnalizował potrzebę stworzenia Narodowego Planu Hodowli Koni. W swojej wypowiedzi zawarł też inne wnioski, które okazały się niezwykle aktualne ledwie kilka dni później. Minister Ardanowski podkreślił, iż Marek Trela i Jerzy Białobok broniąc się po swoim odwołaniu z funkcji prezesów stadnin uruchomili spór polityczny. Tymczasem jego zdaniem, niech polityka nie miesza się do hodowli koni w Polsce. Pełna zgoda.</p>
<p>Żyjemy w kraju demokracji parlamentarnej, gdzie każdy obywatel ma prawo angażować się w sprawy publiczne, by przekonywać władzę ustawodawczą do swoich racji. Wykorzystując ten mechanizm udało mi się uzyskać wstęp na posiedzenie omawianej komisji, aby wyjaśnić u źródła problemy związane z ostatecznymi wynikami aukcji Pride of Poland 2022 oraz planami uruchomienia programu embriotransferów w SK Michałów. Na forum Komisji miałam możliwość pełnego wypowiedzenia się oraz zadania pytań w przedmiotowych kwestiach. Niezwykle ten fakt doceniam. Wprawdzie w trakcie samego posiedzenia nie uzyskałam satysfakcjonujących odpowiedzi, lecz wkrótce takowe trafiły do mnie inną drogą.</p>
<p>Zacznę od kontrowersyjnej kwestii programu embriotransferów w państwowej hodowli koni. W dniu 13 marca otrzymałam od p.o. prezes SK Michałów Moniki Słowik następujące wyjaśnienia w odpowiedzi na moje zapytanie w trybie dostępu do informacji publicznej. Otóż SK Michałów nie realizuje własnego programu embriotransferów, gdyż taki program dotyczący wyłącznie ww. spółki nie istnieje. Minister Rolnictwa przyjął dla koni arabskich czystej krwi za właściwą metodę rozrodu polegającą na embriotransferze. W związku z tym, Spółka, działając zgodnie z prawem, dopuszcza możliwość korzystania ze wszystkich metod rozrodu. Jednocześnie SK Michałów wytypowała 10 klaczy (starszych, z problemami zdrowotnymi albo cennych) do rozrodu z zastosowaniem metody embriotransferu, zgodnie z zasadami rozrodu koni tej rasy dopuszczalnymi w RP. Ujawnienie listy stworzonej przez Spółkę nie jest możliwe, gdyż stanowi jej tajemnicę handlową. Jak dodaje Monika Słowik, Spółka obecnie nie posiada żadnego embrionu, który mógłby zostać wystawiony na sprzedaż w jakimkolwiek trybie, jest to jednak dopuszczalne prawem. W takim przypadku informacja o tym fakcie zostanie ogłoszona publicznie. Informacje dotyczące wstępnego planu dokonywania embriotransferów zostały przekazane do KOWR, Andrzeja Wójtowicza, doradcy Dyrektora Generalnego KOWR oraz Krystyny Chmiel, doradcy hodowlanego SK Michałów. Żadna z tych stron nie wniosła zastrzeżeń. Zarząd SK Michałów przypomina jednocześnie, iż sprzedaż nienarodzonego źrebięcia pochodzącego z embriotransferu sprzed 23 sierpnia 2018 roku miała mieć miejsce w trakcie Pride of Poland 2019. W roku 2023 nie zostały pobrane żadne embriony od klaczy z SK Michałów i żadna klacz nie udała się w tym celu do Belgii. Cóż, kwitując jednym słowem tę odpowiedź należy stwierdzić krótko: NIE dla handlu embrionami od klaczy z państwowych stadnin koni arabskich, gdyż takie działanie należy zakwalifikować jako wyprzedaż unikatowego, strzeżonego przez pokolenia żeńskiego materiału hodowlanego. Otwieranie się na nowe źródła przychodów nie może stanowić wystarczającego uzasadnienia dla takich zamierzeń. Embriotransfer jako dopuszczalna prawem metoda rozrodu koni czystej krwi arabskiej winna w państwowej hodowli ograniczać się tylko i wyłącznie do wyjątkowych przypadków uzasadnionych żywotnym interesem hodowlanym stadniny. Jak wiemy z informacji dyrektora Filipa Sondija z KOWR, SK Michałów nawiązała współpracę w tym celu z Uniwersytetem Przyrodniczym we Wrocławiu.</p>
<p>W kwestii zatrudnienia Magdaleny Helak Kulczyńskiej, oto wyjaśnienia p.o. prezes SK Michałów. Otóż Magdalena Helak Kulczyńska została zatrudniona w SK Michałów w dniu 16 listopada 2020 roku. W związku z jej zatrudnieniem, ówczesny Zarząd Spółki przesłał informację o podjęciu współpracy do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Po zmianie zarządu kolejnych dwóch p.o. prezesów podtrzymało współpracę z Magdaleną Helak Kulczyńską jako specjalistą w dziedzinie hodowli koni arabskich czystej krwi. Magdalena Helak Kulczyńska „u znanego prywatnego hodowcy” jest zatrudniona jako kierownik stadniny. Spółka zwróciła się o opinię prawną w kwestii rzekomego konfliktu interesów i uzyskała odpowiedź. Dodatkowo, umowa z Magdaleną Helak Kulczyńską zawiera zobowiązanie do zachowania w tajemnicy wszelkich informacji powstałych w związku z realizacją umowy na temat Stadniny Koni w Michałowie, zarówno w trakcie trwania umowy, jak i bezterminowo po jej zakończeniu. Mimo tego wyjaśnienia należy stwierdzić po pierwsze, iż SK Michałów potrzebuje głównego hodowcy na pełen etat. Po drugie, istniejąca sytuacja jest co najmniej niezręczna i doprawdy trudno uznać, iż takie rozwiązanie można utrzymywać na dłuższą metę bez szkody dla interesów michałowskiej hodowli. Niemniej jednak trzeba uznać, iż odpowiedź przekazana mi przez p.o. prezesa SK Michałów jest dużym krokiem naprzód jeśli chodzi o politykę informacyjną tej stadniny. A więc dziękuję za te wyjaśnienia.</p>
<p>Kolejnym pokłosiem wyżej wspomnianej Komisji sejmowej było zaproszenie na rozmowę w siedzibie PKWK, jakie otrzymałam od pana Krzysztofa Kierzka, prezesa PKWK. Spotkanie to utwierdziło mnie w przekonaniu, że najlepszą metodą rozwiązywania konfliktów i wyjaśniania problematycznych kwestii jest wzajemna komunikacja. Pan Krzysztof Kierzek był uprzejmy naświetlić mi różnorakie problemy, jakim musiał stawić czoła przy organizacji ubiegłorocznej Pride of Poland 2022, co mogło przyczynić się do pewnych niedociągnięć organizacyjnych. Rozmowa ta pozwoliła mi również zrozumieć złożoność pewnych zagadnień sprawiających, iż nie wszystkie elementy składające się na ostateczny efekt organizacyjny leżą w wyłącznej gestii formalnego organizatora. Z pewnością jednym z efektów tej rozmowy jest obopólne przekonanie, iż sukces kolejnej aukcji jest tym, na czym nam wszystkim zależy. Ta właśnie konkluzja zakończyła nasze spotkanie, które było dla mnie niezwykle interesujące i ważne. Bardzo więc dziękuję tą drogą panu prezesowi za poświęcony mi czas oraz merytoryczną rozmowę. Przy okazji otrzymałam też subtelny przekaz, że w chwili obecnej pożądane jest wyciszenie przekazu dla dobra imprezy.</p>
<p>A więc było miło, było cicho, i było spokojnie. Tak jak sobie wymarzyło Ministerstwo Rolnictwa wraz z KOWR. Jednak całkiem nieoczekiwanie, ów pożądany święty spokó,j pękł jak bańka mydlana w poniedziałek 13 marca 2023 roku. Tę datę warto sobie zapamiętać, gdyż znaczy incydent bezprecedensowego aktu niesubordynacji wobec zasad porządku publicznego oraz zasad współżycia społecznego, jak również wobec zasady państwa prawa. 13 marca 2023 roku jest również datą rozpoczęcia kolejnej odsłony brutalnej walki politycznej, do której wykorzystuje się również konie arabskie z państwowych stadnin. Otóż legalnie powołana przez KOWR nowa prezes SK Janów Podlaski, Hanna Sztuka, nie została wpuszczona przez demonstrujących pracowników za bramę stadniny. Panią prezes powitały transparenty: „Książka służy do nauki, Janów nie dla Sztuki”, zaś na miejscu czuwały już rozliczne stacje radiowe i telewizyjne oraz przedstawiciele różnych tytułów prasowych. Od razu na wstępie powiedzmy sobie jasno, że ów „spontaniczny” protest załogi jest zorganizowaną akcją grupy ludzi, które w osobie Hanny Sztuki upatrują zagrożenia dla swoich mniej lub bardziej ukrytych interesów. Hanna Sztuka jest osobą, która z pewnością nie zgodzi się na dzierżawienie przez janowską stadninę w celach hodowlanych pośledniej jakości obcych ogierów, nie zgodzi się także na pobieranie embrionów na handel od janowskich klaczy, czy też kontynuowanie procederu dzierżaw klaczy na embriony. Jest bowiem osobą, która pielęgnuje swoją markę wytrawnego hodowcy, a jej nadrzędnym celem jest niezmiennie dążenie do uzyskania postępu hodowlanego w obrębie powierzonego jej stada. Jak bardzo zagrożone zmianą prezesa czują się określone środowiska ilustruje skala oporu przeciwko tej nominacji. Tu nie chodzi o dobro pracowników, tu chodzi o ochronę własnych interesów, choć motywem dodatkowym jest osobista niechęć wobec Hanny Sztuki. Pracownikami zaś manipuluje się wedle znanych schematów, aby tylko osiągnąć swój ukryty cel. Za bezprecedensową akcją tak zwanego protestu pracowników stoi grupa ludzi znanych z imienia i nazwiska, którzy będą musieli ponieść odpowiedzialność za swoje działania, naruszające autorytet państwa oraz ustanowiony porządek prawny. Wszak oliwa zawsze nie wierzch wypływa.</p>
<p>Cóż więc mówią protestujący? Bardzo klarownie wyjaśnia nam powody protestu Mariusz Kwiatkowski, pracownik stadniny koni w Janowie Podlaskim oraz przedstawiciel tamtejszych związków zawodowych. Otóż jak mówi przed kamerami TVN24 „Mamy dość zmian. Przez dwa i pół roku była cisza i spokój. Wychodziliśmy na plus. Wszystko w miarę funkcjonowało”. No tak, faktycznie, cisza i spokój się skończyły. Dla Hanny Sztuki z pewnością funkcjonowanie „w miarę” nie będzie wystarczające. Cóż, rozumiemy, że perspektywa cięższej niż dotąd pracy nikogo nie cieszy. Mniej rozumiemy argument, iż mamy dość zmian. Otóż jak twierdzi sam protestujący szef związków zawodowych w SK Janów Podlaski: „Lucjan Cichosz ma swoje lata. Wiadomo, że nie będziemy trzymać prezesa, który idzie sobie po prostu na zasłużoną emeryturę”. A więc zmiana jest nieuchronna. Lecz nie o samą zmianę tu chodzi. Otóż zdaje się, że protestujący uzurpują sobie prawo do wyboru następcy Lucjana Cichosza. Jak oznajmia wszem i wobec Mariusz Kwiatkowski: „Pracownicy liczyli, iż nowym zastępcą prezesa zostanie dotychczasowy zastępca Lucjana Cichosza. Lucjan Cichosz – jak nam obiecał – wziął zastępcę, który jest lekarzem weterynarii i zna się bardzo dobrze na hodowli koni. Dzisiaj, niestety, po półtora miesiąca musiał zrezygnować.” A jaka jest prawda? Janów Podlaski ma obecnie najgorszy wynik ze wszystkich spółek należących do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Jest na ostatnim miejscu. Zaś następca Lucjana Cichosza piastuje tę funkcję od niespełna dwóch miesięcy, jego znajomość hodowli koni jest podważana przez autorytet w tej dziedzinie, ponadto nie posiada on żadnej wiedzy ani doświadczenia w zarządzaniu gospodarstwem rolnym. Taki człowiek po prostu nie da sobie rady z tym olbrzymim wyzwaniem, jakim jest objęcie prezesury tej czołowej stadniny koni arabskich po takim prezesie jak Lucjan Cichosz. Kwalifikacjami do sprawowania funkcji prezesa całkowicie ustępuje nowo mianowanej pani prezes. Ów zastępca posiada jednak pewien bezcenny atut, którego Hannie Sztuce brak. Legitymuje się doktoratem z zakresu bioinżynierii rozrodu. Jednakże w cytowanej enuncjacji Mariusza Kwiatkowskiego bulwersuje inna sprawa. Kto dał Lucjanowi Cichoszowi prawo do informowania, czy nawet dawania do zrozumienia pracownikom, iż zastąpi go nowo mianowany zastępca? Otóż nikt. Jak wypowiedziała się Hanna Sztuka do mediów: „To właściciel decyduje, jaki menedżer kieruje przedsiębiorstwem i wyznacza mu zadania”.</p>
<p>Mętnie z przyczyn protestu tłumaczą się indagowane pracownice SK Janów Podlaski. Na pytanie dziennikarza, czy chodzi o osobę, czy też o to, co się dzieje, odpowiadają ogólnie i bezradnie: „chodzi o zbyt częste zmiany w zarządzie”, „co się dzieje, od wielu lat, trudno powiedzieć, jest bardzo wiele rzeczy, do tego dochodzą inne aspekty dotyczące obowiązków pracowników”. Obecna na miejscu Marta Wcisło, poseł na Sejm RP z ramienia Koalicji Obywatelskiej dopowiada: „po raz kolejny Ministerstwo próbuje umieścić politycznego prezesa. Wszyscy pracownicy sprzeciwiają się planom Ministerstwa”. Wtórują jej znane damy z fejsbuka gardłując, iż „prostych pracowników mają za nic”, „Stadnina w Janowie trwa”, oraz: „determinacja załogi jest wielka, bo widzą, co działo się w Michałowie i Białce za rządów tej pisiej nominatki”. Przypomnijmy więc, iż ostatnie konie, którymi może się pochwalić SK Michałów zostały wyhodowane przez Hannę Sztukę. Zaś dokonania hodowlane Hanny Sztuki tak podsumowała Krystyna Chmiel w wypowiedzi dla stacji Radio Lublin: „Powierzenie kierownictwa Hannie Sztuce to dobra decyzja. Z całą pewnością podczas kierownictwa w Białce sprawdziła się dobrze. Przedtem miała doświadczenie w opiece nad klaczami sprywatyzowanej stadniny, nabrała doświadczenia i na pewno ma pozytywny stosunek do polskich arabów, czego dowodem jest, że używa w większości polskich ogierów w Białce. To pozytywny efekt. Mam nadzieję, że nada taki sam kierunek stadninie w Janowie, ponieważ w tej chwili to wstyd, że tak mało klaczy jest tam pokrywanych polskimi ogierami”. Z całą pewnością tak się stanie, a może komuś to nie pasuje?</p>
<p>Znana ze swojej działalności na fejsbuku Irena Cieślak zadaje skądinąd bardzo trafne pytanie: „A gdzie jest nadzór właścicielski KOWR, kiedy w spółce dzieją się takie rzeczy? Idąc tym tropem zadajmy kilka pytań, najpierw do Lucjana Cichosza. Otóż ustępujący prezes miał wszelką możliwość zapobiec tej skandalicznej i bez precedensu sytuacji, uniemożliwiającej Hannie Sztuce objęcie stadniny w dniu wczorajszym. Dlaczego tego nie zrobił? Dlaczego się chowa? Dlaczego dopuścił do publikacji na stronie www.skjanow.pl skandalicznego w swej wymowie listu „pracowników”? Ba, w rozmowie z PAP odnosząc się do protestu pracowników stwierdził, że „świadczy to tylko o ich zdeterminowaniu”. Cóż ma to oznaczać? Poparcie dla anarchii? Niewątpliwie Lucjan Cichosz pokazał, że nie tylko brak mu klasy, ale też nie umie godnie reprezentować instytucji państwowej, która kiedyś powołała go na to stanowisko.</p>
<p>Brak profesjonalizmu, brak klasy oraz brak umiejętności reagowania na sytuacje kryzysowe wykazały osoby odpowiedzialne w KOWR za oficjalne wprowadzenie Hanny Sztuki do obejmowanej przez nią jednostki. Pozostawienie wczoraj Hanny Sztuki na pastwę losu przez oficjeli KOWR niestety skompromitowało tę instytucję. W tym momencie KOWR musi zdecydowanie przeciąć ten węzeł gordyjski i zakończyć bezprawną akcję blokującą pani prezes przejście przez bramę SK Janów Podlaski, a tym samym objęcie przez nią funkcji prezesa tej stadniny.</p>
<p>Uważam również, iż Polski Związek Hodowców Koni Arabskich winien udzielić jednoznacznego wsparcia Hannie Sztuce, deklarując stanowczy sprzeciw tej organizacji wobec tak haniebnej i ze wszech miar niegodnej akcji przeciwko długoletniej członkini tej organizacji. Zdziczenie obyczajów na tak niewyobrażalną skalę winno zostać potępione przez PZHKA.</p>
<p>A tymczasem dnia 14 marca 2023 roku, Alina z fejsbuka zagrzewa do boju swoją informacją z ostatniej chwili: „Załoga nie składa broni, nie odwołuje strajku – chcą walczyć do końca. Kolejne rozmowy z KOWR odbędą się w czwartek. Oby przyniosły pożądany przez załogę efekt. Trzymajmy za nich kciuki, dopingujmy i …wierzymy, że walka ma sens. A – jak mawiał klasyk – dopóki piłka w grze…” A więc wszystko jest jasne. Komu zależy na usunięciu z Janowa Hanny Sztuki? Niech każdy odpowie sobie sam.</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>W poszukiwaniu straconego czasu. Tragedia czy kabaret?</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/w-poszukiwaniu-straconego-czasu-tragedia-czy-kabaret-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Beata Kumanek]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Feb 2023 17:45:05 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=43271</guid>

					<description><![CDATA[Sytuacja państwowej hodowli koni arabskich jest zła. To fakt bezsporny. Jest do tego stopnia zła, iż wielu straciło nadzieję na jakiekolwiek odwrócenie trendu w lepszą stronę. Opinia publiczna zdaje się zmęczona tematem, więc nawet sztandarowe aukcje koni arabskich w Janowie Podlaskim cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem środków masowego przekazu. Zagadnienie koni arabskich w Polsce jawi [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>Sytuacja państwowej hodowli koni arabskich jest zła. To fakt bezsporny. Jest do tego stopnia zła, iż wielu straciło nadzieję na jakiekolwiek odwrócenie trendu w lepszą stronę. Opinia publiczna zdaje się zmęczona tematem, więc nawet sztandarowe aukcje koni arabskich w Janowie Podlaskim cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem środków masowego przekazu. Zagadnienie koni arabskich w Polsce jawi się obecnie jako sfera do tego stopnia niszowa, że aż bez żadnego znaczenia dla ogółu społeczeństwa. Tymczasem jest zupełnie inaczej. Sposób zarządzania przez władzę państwową hodowlą koni arabskich jak w soczewce ukazuje mechanizmy funkcjonujące w innych obszarach podległych władzy. Tym samym objawia się więc faktyczna kondycja demokratycznego państwa prawa.</p>
<p>Skoro więc sytuacja państwowej hodowli koni arabskich jest zła, należy zbadać przyczyny tego stanu rzeczy. Ujmując rzecz w skrócie, głównym winowajcą obecnego kryzysu jest rozmycie kompetencji oraz zaburzenie klarownego porządku kto i za co odpowiada. Skutkuje to bezkarnością za błędne decyzje, a także ukryciem faktycznego ośrodka decyzyjnego. Nie wiadomo więc, kto tak naprawdę pociąga za sznurki oraz jakie cele mają być osiągnięte i w czyim interesie. Zjawiskom tym towarzyszy brak procedur kontrolnych oraz brak polityki informacyjnej.</p>
<p>Mianowanie przez Jana Krzysztofa Ardanowskiego w styczniu 2020 roku ówczesnego prezesa PKWK na pełnomocnika ministra rolnictwa ds. hodowli koni spowodowało zachwianie hierarchii służbowej leżącej u podstaw jasnego podziału kompetencji. Tomasz Chalimoniuk stał się odtąd silnym człowiekiem państwowej hodowli koni arabskich, usuwając w cień organ nadzorujący stadniny, czyli KOWR. Prezes PKWK stał się tym człowiekiem, który podejmował kluczowe decyzje, i z którym należało załatwiać sprawy. Silna osobowość i charyzma Tomasza Chalimoniuka oraz bezwzględnie poparcie udzielane mu przez ministra sprawiało, iż Tomasz Chalimoniuk był przynajmniej skuteczny w osiąganiu swoich celów, często kontrowersyjnych. Dbał też o to, by być dostępnym dla każdego, kto szukał u niego informacji. To za czasów Tomasza Chalimoniuka PKWK stał się organizatorem aukcji Pride of Poland i Summer Sale. Wszystkie trzy edycje tej imprezy w latach 2020-2021 były poprzedzone serią konferencji prasowych informujących o stanie przygotowań, zaś końcowe wpływy ze sprzedaży satysfakcjonujące. Za Chalimoniuka wiadomo było kto rządzi, zaś sam pełnomocnik brał na siebie tę odpowiedzialność. Trzeba jednak jasno podkreślić, iż z punktu widzenia zasad działania państwa prawa taka sytuacja nie mogła być akceptowalna na dłuższą metę.</p>
<p>W lutym 2022 roku stery PKWK przejął Krzysztof Kierzek, pozbawiony jednak atrybutu pełnomocnika ministra ds. hodowli koni. Odejście Tomasza Chalimoniuka oznaczało likwidację tego stanowiska oraz koniec silnej władzy. Chaos kompetencyjny pozostał. Już na wstępie nowy prezes PKWK z nową ekipą musiał podjąć wyzwanie, jakie stanowiło wyznaczenie PKWK na organizatora sierpniowych aukcji w 2022 przez Rafała Romanowskiego, Sekretarza Stanu w MRiRW. Trzeba przyznać, iż Krzysztof Kierzek otrzymał od środowiska duży kredyt zaufania. Bez żadnych słów krytyki pozwolono mu organizować po swojemu tę prestiżową imprezę aukcyjną mimo, iż na etapie organizacji już pojawiało się wiele kontrowersji. Jednym z tych kontrowersyjnych posunięć było powołanie przez PKWK na koordynatora aukcji Urszuli Łęczyckiej, prywatnej pośredniczce w handlu końmi oraz właścicielce ośrodka treningowego dla koni. Na usta cisnęły się słowa: konflikt interesów. Jednak wedle deklaracji prezesa PKWK, chodziło o pozyskanie osoby mającej odpowiednie kontakty oraz umiejętność komunikowania się z interesariuszami aukcji. Innym kontrowersyjnym aspektem etapu organizacyjnego był całkowity brak polityki informacyjnej ze strony PKWK. Organizator nie zwołał ani jednej konferencji prasowej informującej o stanie przygotowań do aukcji, czy też prezentującej konie aukcyjne. Wszystkie fakty miały zostać objawione na samej imprezie. Zapowiadano sukces.</p>
<p>Sukces okazał się klapą, ale jednak był sukces (!!). Dopuszczenie do licytacji niejakiego Thierry Barbier okazało się klęską wizerunkową, za którą odpowiedzialność winna ponieść m.in. pani koordynator aukcji. Nie dość, że ani ona, ani PKWK nie przyznali się do błędu, to jeszcze pani Urszula Łęczycka została po aukcji zatrudniona jako pracownik PKWK, zapewne w „nagrodę”. Można przypuszczać z olbrzymią dozą prawdopodobieństwa, iż osoba ta ma dostęp do wszystkich transakcji handlowych w kraju, gdyż wszystkie są rejestrowane w PKWK. Ma również dostęp do bazy klientów, posiadając wiedzę kto, co i kiedy od kogo kupił i za ile. Równocześnie Urszula Łęczycka nadal działa jako prywatny pośrednik w handlu końmi, prowadząc też swoją firmę TK Arabian Center. Czyżby pan prezes PKWK nie dostrzegał tutaj żadnego konfliktu interesów? W każdym razie pan Kierzek nie raczył jeszcze udzielić mi odpowiedzi na moje zapytanie w sprawie zakresu dostępu Urszuli Łęczyckiej do informacji, które mogłaby wykorzystać w działalności gospodarczej na własny rachunek. Ten ewidentny przypadek konfliktu interesów bulwersuje. Bez wątpienia, Urszula Łęczycka winna utracić zatrudnienie w PKWK jeśli zamierza kontynuować dotychczasową pracę na własny rachunek.</p>
<p>Wzmiankowany wyżej Thierry Barbier walnie przyczynił się do „sukcesu” sprzedażowego aukcji licytując konie na milion euro. Jak oznajmiono na stronie www.prideofpoland.eu w sierpniu 2022 roku, odnośne aukcje przyniosły więc łączny wpływ na kwotę około 2 milionów euro, tj. 1,6 mln euro z aukcji Pride of Poland 2022 oraz 0,4 mln euro z aukcji Summer Sale 2022. Sukces światu obwieścił Andrzej Wójtowicz, nowo powołany wówczas doradca Dyrektora Generalnego KOWR, zaś chlubne wyniki ozdobiły witrynę www.prideofpoland.eur. Z końcem roku było jasne, iż rzeczywiste wyniki różnią się od tych ogłoszonych pierwotnie. Kilkoro kupców, w tym Barbier, nie odebrali bowiem wylicytowanych koni. Opinii publicznej nie ujawniono jednak rozmiarów klęski aukcyjnej. PKWK po prostu nie ogłosił ostatecznego wyniku aukcji na dzień 31.12.2022, tym samym ukrywając przed opinią publiczną prawdziwe dane. Dopiero gdy wystosowałam do PKWK odnośne zapytanie w trybie dostępu do informacji publicznej okazało się, jak wielkie są rozmiary klęski sierpniowych aukcji zorganizowanych przez Krzysztofa Kierzka z ekipą. Informacja, iż do końca ubiegłego roku sfinalizowano 25 transakcji aukcyjnych na łączną kwotę zaledwie 934 tys. złotych polskich netto jest zgoła szokująca. Nic dziwnego, iż organizator wstydził się podać mi tę kwotę wyrażoną w walucie aukcji, czyli euro. Jak widać, przychód z obydwu omawianych aukcji wyniósł łącznie jedynie około 220 tys. euro. Tak niskiego przychodu nie odnotowano bodajże od 1995 roku, a uzyskany wpływ był na tyle niski, że organizacja całego wydarzenia musiała okazać się przedsięwzięciem mocno deficytowym. Ta niebotyczna porażka została pominięta całkowitym milczeniem, bez poddania analizie przyczyn tak głębokiego niepowodzenia. Co więcej, PKWK zapewne stara się za wszelką cenę tuszować prawdę oznajmiając w udzielonej mi odpowiedzi, iż opinia publiczna została poinformowana o wynikach w dniu 15.08.2022 na stronie www.prideofpoland.eur. Tamże wciąż widnieją wciąż kwoty oznajmiające wpływ z dwóch aukcji w wysokości 2 mln euro łącznie. PKWK dopuszcza się tym samym instytucjonalnego kłamstwa, podając na oficjalnej witrynie instytucji podlegającej MRiRW fałszywe dane finansowe. Co na to Rafał Romanowski? Przypisany temu Sekretarzowi Stanu w MRiRW obowiązek nadzorowania PKWK nakazuje mu pilnować, by podległy jemu osobiście organ przestrzegał zasad państwa prawa i nie oszukiwał obywateli podając na oficjalnej stronie fałszywe dane. Posiadając pełne dane na temat wyników odnośnych aukcji, prezes PKWK ma również czelność odsyłać mnie do poszczególnych sprzedających jeśli zależy mi na wynikach ostatecznego rozliczenia za konie. To wręcz niebywałe! Oczekuję, iż PKWK niezwłocznie skoryguje fałszywe dane za rok 2022 na stronie www.prideofpoland.eur, podając ostateczne dane z końca roku w podziale na poszczególne konie oraz zapłacone ceny wyrażone w walucie aukcji, tj. w euro. Tak szokujący rezultat sprzedaży winien skłonić zarówno MRiRW, KOWR oraz samo PKWK do pilnej analizy dlaczego tak się stało, aby następnie wyciągnąć wnioski na przyszłość. Nic z tego. Zaangażowane podmioty starają się uciszyć sprawę. Co więcej, po raz kolejny Rafał Romanowski powierzył organizację tegorocznej imprezy aukcyjnej w Janowie Podlaskim tej samej ekipie, która nie sprostała zadaniu w roku ubiegłym. Czy Sekretarz Stanu w MRiRW ma nam coś do powiedzenia? Czyżby prezesowi PKWK miała ujść bezkarnie katastrofalnie wykonana robota? Nadto, czyżby wyrażano mu wręcz uznanie powierzając PKWK po raz kolejny to trudne zadanie? Czy Rafał Romanowski zgadza się na to, by promocja tegorocznych aukcji w Janowie Podlaskim bazowała na kłamstwie o ubiegłorocznych danych? Czy weźmie na siebie odpowiedzialność, jeśli powtórzy się sytuacja z roku ubiegłego? Czyżby Rafał Romanowski uważał, że nic się nie stało?</p>
<p>Pierwsze działania podjęte przez PKWK celem promocji PoP 2023 budzą wątpliwości. Otóż materiałem inaugurującym światową promocję imprezy jest czterostronicowa broszura w języku angielskim zatytułowana „2023 Pride of Poland Summer Sale. 13-14.08.2023 THE SOURCE OF CHAMPIONS INVITATION”. Zaskoczenie budzi umieszczenie na stronie tytułowej tłumaczenia ww. tekstu na język hebrajski. Na ten język przetłumaczono również znajdujący się na drugiej stronie broszury zapis: „for more information please follow”. Organizatorzy nie ustrzegli się błędu, i słowo „invitation” zostało w języku hebrajskim napisane od strony lewej do strony prawej zamiast od prawej do lewej. Można wnioskować, że organizatorzy chcą pozyskać kupców z Izraela. Lecz czy organizatorzy uwzględnili okoliczność, jak język hebrajski w materiale promocyjnym będzie odebrany przez klientów z krajów arabskich? Neutralny i powszechnie stosowany język angielski chyba by wystarczył. A może ten materiał będzie rozpowszechniany jedynie w Izraelu? Skąd mamy wiedzieć, skoro PKWK o swoich poczynaniach milczy.</p>
<p>Głównym elementem owej publikacji są zdjęcia koni polskich koni arabskich. Stronę tytułową otwiera zdjęcie klaczy EL ESMERA, która jest oferowana jako 2023 PRIDE OF POLAND SPECIAL OFFER. Zdjęcie klaczy BABETTA na ostatniej stronie jest opisane podobnie. Polska opinia publiczna dowiaduje się więc z tego źródła, że El Esmera i Babetta idą na sprzedaż. Zdjęcia ośmiu koni na stronach drugiej i trzeciej omawianej broszury zapewne mają stanowić reklamę polskiej hodowli koni arabskich. Wizerunki ogiera Equator oraz klaczy Perfinka i Pepita zostały uzupełnione o imponujące ceny, jakie uzyskały podczas sprzedaży na odnośnych aukcjach. Wszak kwoty EUR 1,4 mln za Pepitę w 2015 roku, EUR 1,25 mln za Perfinkę w 2020 roku oraz EUR 450 tys. za ogiera Equator w 2021 roku robią wrażenie. Zadziwia umieszczenie w tym towarzystwie zdjęć klaczy Edan AA hodowli SK Michałów oraz ogiera Paladin AA hodowli SK Janów Podlaski. Casus tych koni dał asumpt do dyskusji o zasadność ich wpisania do PASB pod nazwą izraelskiej stadniny, której są własnością. Jaki związek mają te konie z aukcją? Podobne zdziwienie budzi zdjęcie klaczy Rehana AF (Mikon OS (DE) x Efekta) z opisem: „sold in utero from Paweł Dobrzyński, Poland” oraz informacją o jej tytułach zdobytych w Izraelu. Czyżby pozostałe dwa zdjęcia: ogiera Star Farid hodowli Best Arabians oraz michałowskiej klaczy Wildona miały sugerować, iż również te konie znajdą się na liście aukcyjnej? Trudno powiedzieć. Chciałoby się bardzo usłyszeć od organizatora, jaka przyświeca mu strategia marketingowa w dziele promocji kolejnej aukcji Pride of Poland. Ponoć w ostatnim tygodniu lutego miało miejsce spotkanie w siedzibie KOWR z udziałem prezesów stadnin, prezesa PKWK oraz Andrzeja Wójtowicza poświęcone organizacji sierpniowych wydarzeń w Janowie Podlaskim. Cóż uradzono? Nie wiadomo.</p>
<p>Jak wiadomo, sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą. 25 lutego spotkałam w Białce Andrzeja Wójtowicza, który przybył do tamtejszej stadniny, by obejrzeć pokaz ogierów hodowlanych. Skorzystałam z okazji, by zapytać go, czy znane mu są rezultaty ubiegłorocznych aukcji PoP oraz usłyszeć jego komentarz w tej sprawie. Andrzej Wójtowicz powiedział otwartym tekstem, iż wyniki te nie są mu znane, bo wcale go nie interesują. To stwierdzenie padło przy świadkach. A więc doradcy dyrektora generalnego KOWR nie interesują wyniki ostatniej aukcji Pride of Poland i Summer Sale, gdyż to nie jego sprawa. Nie jego sprawa, bo jedynym odpowiedzialnym za organizację tej aukcji był PKWK. Ten świeżo namaszczony urzędnik państwowy wyższego szczebla jest ewidentnie pozbawiony zrozumienia roli instytucji, której szefowi doradza. Jak widać, Andrzej Wójtowicz nie zdaje sobie sprawy, iż te właśnie wyniki są przyczyną kłopotów finansowych chociażby SK Michałów, która to stadnina zakończyła rok stratą w wysokości około 1,8 mln złotych. Stratą, której by nie było, gdyby udało się sprzedać Esmeraldię i Poganinkę. Zaś ta okoliczność winna go interesować. Zapewne więc jedynie dla przyjemności pan doradca Waldemara Humięckiego zaszczycił swoją obecnością ostatnią aukcję zimową w Michałowie. Pytanie o wrażenia skwitował stwierdzeniem, iż wprawdzie wynik finansowy okazał się słaby, ale organizacja aukcji była świetna. Eufemistyczna ocena, doprawdy! Po raz kolejny, klapa finansowa aukcji nie zrobiła na doradcy żadnego wrażenia. Indagowany przeze mnie w sprawie występującego w SK Michałów konfliktu interesów zapewnił też solennie, iż jednoczesne zatrudnienie Magdaleny Helak-Kulczyńskiej na etacie hodowcy w prywatnej stadninie koni arabskich oraz w SK Michałów na stanowisku głównego hodowcy nie stanowi przypadku konfliktu interesów. Tak twierdzi ponoć prawnik michałowskiej stadniny, choć konflikt ten jest dla wszystkich bulwersująco oczywisty. W tej sytuacji trudno oczekiwać, by Andrzej Wójtowicz zauważył, iż zatrudniona w PKWK Urszula Łęczycka dokonała w tej państwowej stadninie zakupu na własny rachunek klaczy Emilia Złota, zapewne celem dalszej odsprzedaży. Konflikt interesów jest, czy go nie ma? Nie dzielmy też włosa na czworo pytaniami o wątpliwości wokół sprzedaży na zimowej aukcji w Michałowie janowskiej klaczy Baskonia za cenę niespełna pięciu tysięcy euro. Oferowana na aukcji Pride of Poland w sierpniu 2022 roku miała tak ustawioną cenę rezerwową, że oferowane wówczas kilkanaście tysięcy euro nie wystarczyło. Gdzie tu sens i logika?</p>
<p>Dochodzimy tutaj do osoby Andrzeja Wójtowicza, którego funkcja doradcy Waldemara Humięckiego destabilizuje urzędową drabinę kompetencyjną, gdyż tak naprawdę nie wiadomo jaką faktycznie rolę pełni piastując to stanowisko. W szczególności zastanawia jego udział w doborze ogierów, dzierżawionych do stadnin w Janowie Podlaskim i w Michałowie. KOWR poinformował mnie, iż zakres obowiązków Andrzeja Wójtowicza wygląda następująco: ocena i monitorowanie sytuacji hodowli koni w Polsce i na rynkach światowych, inicjowanie i wspieranie promocji koni i materiału hodowlanego własności spółek KOWR w kraju i zagranicą, współpraca ze środowiskiem hodowców koni i organizacji ich zrzeszających w zakresie hodowli koni, koordynowanie współpracy KOWR i spółek KOWR z Polskim Klubem Wyścigów Konnych i organizatorami wyścigów konnych, opiniowanie aktów prawnych dotyczących hodowli koni, koordynacja działań związanych z hodowlą koni i oceną wartości użytkowej w spółkach KOWR oraz wreszcie wykonywanie innych prac zleconych przez przełożonego. To wiele jak na osobę, której brak wyższego wykształcenia w dziedzinie zootechniki czy prawa oraz nieznającej języków obcych, w szczególności języka angielskiego. Moje wątpliwości w tym względzie „rozwiał” pan Janusz Niedzielski z KOWR udzielając mi następującej informacji pismem z dnia 17 lutego tego roku: „Pan Andrzej Wójtowicz zatrudniony jest na stanowisku doradcy Dyrektora Generalnego, a co za tym idzie jego zadania mają charakter wyłącznie doradczy i pomocniczy wobec czego ich wyniki nie są wiążące, tzn. mogą być uwzględnione lub nie przez KOWR w procesie nadzoru nad spółkami. Do obowiązków Pana Andrzeja Wojtowicza nie należy bezpośrednia realizacja zadań dotyczących promocji polskich koni za granicą a ich inicjowanie i wspieranie. Pan Andrzej Wójtowicz nie posiada uprawnień do podejmowania decyzji dotyczących działalności spółek nadzorowanych przez KOWR, które leżą w wyłącznych kompetencjach zarządów tych spółek”. Tyle więc wiemy od strony formalnej. Czy tak jest również od strony faktycznej? Stanowisko komfortowe o tyle, że formalnie Andrzej Wójtowicz za nic nie odpowiada.</p>
<p>W chwili obecnej inną palącą kwestią poza problemami związanymi z ukrywaniem faktycznych wyników sprzedażowych aukcji PoP 2022 oraz tolerowaniem konfliktu interesów w SK Michałów oraz PKWK są niejasne sygnały o planach wdrożenia w SK Michałów oraz SK Janów Podlaski programu embriotransferów KOWR w stadninach państwowych. Dokument o takiej nazwie jest w posiadaniu SK Michałów. Zawiera on listę dziesięciu michałowskich klaczy, od których mają być pobierane embriony, z klaczą Emandoria na czele, jak również listę klaczy biorczyń. Taki obrót spraw zdaje się być logiczną konsekwencją ogłoszenia umieszczonego w IV kwartale 2022 roku na stronie SK Michałów. Ogłoszeniem tym stadnina poszukiwała partnera biznesowego celem pobrania embrionu od klaczy Emandoria. Wedle niepotwierdzonych informacji, Emandoria wraz z jeszcze jedną klaczą, już udały się do Belgii celem pobrania embrionów. W tym kontekście niepokoi również fakt powołania na drugiego członka zarządu SK Janów Podlaski lekarza weterynarii z Ełku, ponoć legitymującego się doktoratem z zakresu bioinżynierii rozrodu.</p>
<p>Nikomu nie trzeba tłumaczyć, dlaczego obawy budzą plany wprowadzenia do państwowych stadnin na szeroką skalę embriotransferu jako metody rozrodu. Tego typu działania oznaczałyby fundamentalną zmianę filozofii hodowlanej obowiązującej dotąd w państwowej hodowli koni arabskich. Na moje pytania dotyczące wyżej przedstawionych zagadnień otrzymałam tym samym pismem z dnia 17.02.2023 następującą informację ze strony KOWR: „KOWR wykonuje prawa z udziałów w spółkach wskazanych w treści Pani wniosku. W zakresie kompetencji i uprawnień KOWR nie leży wdrażanie w nadzorowanych spółkach programów, o których mowa w treści Pani pytań. Decyzje w tym zakresie należą do wyłącznej kompetencji zarządów spółek. W związku z powyższym odpowiedź na pytania 1-5 leży w kompetencjach spółek SK Janów Podlaski i SK Michałów. Dodatkowo uprzejmie informuję, że transplantacja zarodków (embriotransfer) jest 4 / 5 metodą rozrodu dopuszczoną przez polski program hodowlany dla koni arabskich czystej krwi. Program hodowlany określa szczegółowo warunki stosowania tej metody rozrodu. Warunki te obowiązują również spółki nadzorowane przez KOWR prowadzące hodowlę koni arabskich czystej krwi”. Wystosowane przeze mnie zapytanie do SK Michałów dotyczące ewentualnego wdrażania w tej stadninie programu embriotransferów, w szczególności w aspekcie jego celów oraz dobrostanu klaczy, pozostało bez odpowiedzi.</p>
<p>Bulwersujące wyniki Pride of Poland i Summer Sale 2022, jak również ewentualne plany dotyczące szerokiego stosowania embriotransferu w SK Michałów oraz SK Janów Podlaski muszą zostać ujawnione przez czynniki oficjalne opinii publicznej. Tymczasem Rafał Romanowski milczy, Waldemar Humięcki milczy, Monika Słowik milczy, Lucjan Cichosz milczy, milczy również Andrzej Wójtowicz. Milczą wszyscy poza prezesem PKWK, którego odpowiedź na moje zapytanie o ostateczne wyniki PoP 2022 nie może być potraktowana jako odpowiedź ostateczna. Zasady funkcjonowania państwa prawa wymagają od wyżej wymienionych oficjeli, by udzielić opinii publicznej rzetelnej informacji w poruszonych kwestiach. Apeluję w szczególności do Rafała Romanowskiego by zabrał głos. Czekamy. Tymczasem cenny czas ucieka. Spieszmy się więc kochać konie.</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wyniki POP 2022 w oparach absurdu</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/wyniki-pop-2022-w-oparach-absurdu-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Beata Kumanek]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2023 21:40:19 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=43228</guid>

					<description><![CDATA[Organizacja ubiegłorocznej aukcji Pride of Poland stanowi klasyczne studium, jak można położyć imprezę mającą wszelkie znamiona sukcesu, czyli długoletnią tradycję, ugruntowaną pozycję na świecie, dobrą ofertę koni, państwowe wsparcie oraz kontakty i wiarę we własne siły organizatora. Sukcesu jednak nie było. Kroplą dziegciu, która zniszczyła beczkę miodu okazała się nieudolność tegoż organizatora i zadziwiający brak [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>Organizacja ubiegłorocznej aukcji Pride of Poland stanowi klasyczne studium, jak można położyć imprezę mającą wszelkie znamiona sukcesu, czyli długoletnią tradycję, ugruntowaną pozycję na świecie, dobrą ofertę koni, państwowe wsparcie oraz kontakty i wiarę we własne siły organizatora.</p>
<p>Sukcesu jednak nie było. Kroplą dziegciu, która zniszczyła beczkę miodu okazała się nieudolność tegoż organizatora i zadziwiający brak profesjonalizmu, ucieleśnione niejako w osobie osławionego obywatela Francji. Thierry Barbier, ów znany wśród bywalców bankrut i mitoman, jak wiadomo wylicytował pięć koni na kwotę prawie miliona euro. Już w trakcie aukcji było wiadomo, iż tych pieniędzy nikt nie zobaczy. Jednak PKWK, czyli organizator, jak również KOWR, od początku przyjęli taktykę pójścia w zaparte. Tuż po aukcji Andrzej Wójtowicz z KOWR obwieścił na gorąco ogólnopolskim stacjom telewizyjnym, iż aukcja okazała się dużym sukcesem z wynikiem 1,6 mln EUR. Jak oświadczył: „(…) liczyliśmy na ok. 1,2 mln zysku. Jest znacznie więcej, bo 1,6 mln EUR. Przy obecnej sytuacji ekonomicznej, kryzysie wywołanym wojną w Ukrainie to bardzo duży sukces. Dlatego gratuluję prezesom stadnin”. Na stronie prideofpoland.eu ukazały się szczegółowe wyniki aukcji wraz z entuzjastycznym komentarzem z dnia 15.08.2022: „Podczas 53 aukcji Pride of Poland w Janowie Podlaskim sprzedano 14 koni spośród 21 wystawionych przez stadniny państwowe oraz hodowców prywatnych. Łącznie uzyskano wynik 1 596 000 EUR. Za najwyższą cenę aukcji – 400 000 EUR sprzedano klacz Esmeraldia z SK Michałów. Ogromne emocje wzbudziły także janowska Euzona i michałowska Poganinka. Obie klacze osiągnęły cenę 220 000 EUR”. Takie same informacje powtórzono w numerze Konia Polskiego 3/22, periodyku wydawanym przez PKWK. Sukces, sukces i jeszcze raz sukces.</p>
<p>Jak wszyscy wiemy, Francuz za wylicytowane konie nie zapłacił. Długimi miesiącami czarowano następnie opinię publiczną, iż pojawiają się kolejni kupcy gotowi zapłacić za konie TOP FIVE aukcji Pride of Poland 2022 ceny wylicytowane przez Barbier. Uparcie nie korygowano oficjalnych wyników sprzedaży ogłoszonych tuż po zakończeniu aukcji Pride of Poland 2022, gdyż jakoby do 31 grudnia 2022 roku PKWK miał czas, by znaleźć nabywców na owe niesprzedane konie. Tymczasem w styczniu 2023 roku zaczęły ukazywać się w przestrzeni medialnej informacje, iż ostateczny wynik aukcji Pride of Poland 2022 wyniósł zaledwie 641 tys. EUR. Dlaczego? Bo konie feralnie wylicytowane konie przez wiadomego oszusta jednak nie znalazły żadnego nabywcy, podobnie zresztą jak kilka innych koni, oficjalnie sprzedanych podczas aukcji. Mimo, iż PKWK winien wydać komunikat informujący o ostatecznych wynikach aukcji Pride of Poland 2022 to po upływie terminu 31 grudnia 2022 r., organizator nabrał wody w usta i zamilkł. Wszak nie ma się czym chwalić. Na stronie Internetowe prideofpoland.eu wciąż widnieją fałszywe wyniki ubiegłorocznej Pride of Poland, lecz PKWK już zaprasza nas na kolejną edycję aukcji PoP i Summer Sale 2023. O tym co było, zapomnijmy. A może jednak nie?</p>
<p>W odpowiedzi na moje zapytanie w sprawie ostatecznych wyników aukcji Pride of Poland 2022 skierowane do KOWR, pismem z dnia 10 lutego 2023 r. następującej informacji udzieliła mi p. Hanna Myjak, Z-ca Dyrektora w KOWR: „Ogłoszenie ostatecznych wyników aukcji Pride of Poland i Summer Sale 2022 leży w kompetencji organizatora, tj. Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, który dysponuje pełną wiedzą na temat ostatecznych wyników obu aukcji”.</p>
<p>Wobec powyższego, zwróciłam się z odnośnym zapytaniem do pana Krzysztofa Kierzka, prezesa PKWK. Oto co mi zakomunikował pismem z dnia 22 lutego 2023 r.: W odpowiedzi na Pani zapytanie w trybie dostępu do informacji publicznej informuję, że ostateczne wyniki przeprowadzonych w 2022 roku aukcji Pride of Poland oraz Summer Sale są oficjalnie dostępne od dnia zakończenia aukcji, tj. 15.08.2022 na stronie internetowej prideofpoland.eu. Wyniki aukcji były również podawane publicznie w mediach. Na dzień 31 grudnia 2022 r. (termin związania PKWK umową aukcyjna ze sprzedającymi) sfinalizowano 25 transakcji na kwotę 934 000 zł netto. Jeżeli chodzi o wyniki ostatecznego rozliczenia za konie, pytanie należy skierować bezpośrednio do poszczególnych sprzedających.”</p>
<p>Ktoś coś rozumie? Kwadratura koła oraz opary absurdu tej odpowiedzi zapierają dech i odbierają rozum, bardziej niż palące słońce pustyni w Arabii Saudyjskiej, gdzie PKWK ponoć już rozdaje pierwsze ulotki promujące aukcję Pride of Poland 2023. Wielce karkołomne zadanie wobec faktu, iż całkowita nieudolność organizatora aukcji Pride of Poland 2022 pozostawiła wśród zagranicznych kupców duży niesmak, podkopując zaufanie do jej uczciwego przebiegu. Prezes PKWK mający zapewne doświadczenie w zarządzaniu winien wiedzieć, że maksyma: „nic się nie stało” sprawdza się jedynie w piosence. Błąd może popełnić każdy, ale do błędu trzeba umieć się przyznać i błąd ten naprawić, wyciągając z niego wnioski na przyszłość. Oby tak się stało, bo kolejnej klapy sztandarowa aukcja w Janowie Podlaskim już nie wytrzyma.</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Strategia to brzmi dumnie!</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/strategia-to-brzmi-dumnie-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Krystyna Chmiel]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Dec 2022 15:47:01 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=42510</guid>

					<description><![CDATA[22 listopada br. w siedzibie KOWRu odbyła się konferencja poświęcona ocenie funkcjonowania „Strategicznego programu hodowli koni w spółkach Agencji Nieruchomości Rolnych (obecnie KOWR)”, obowiązującego od 2015 r. oraz wykonanej aktualizacji tego programu. Autorami programu byli Prof. Dr hab. Zbigniew Jaworski i dr Jacek Łojek. Kol. Łojek specjalizuje się raczej w hodowli koni pełnej krwi angielskiej [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>22 listopada br. w siedzibie KOWRu odbyła się konferencja poświęcona ocenie funkcjonowania „Strategicznego programu hodowli koni w spółkach Agencji Nieruchomości Rolnych (obecnie KOWR)”, obowiązującego od 2015 r. oraz wykonanej aktualizacji tego programu. Autorami programu byli Prof. Dr hab. Zbigniew Jaworski i dr Jacek Łojek. Kol. Łojek specjalizuje się raczej w hodowli koni pełnej krwi angielskiej i sytuację w tym dziale przedstawił zgodnie z prawdą. Natomiast w odniesieniu do arabów ograniczył się do utartych sloganów – jakie to mamy wspaniałe wyniki pokazowe, oczywiście dzięki używaniu zagranicznych ogierów (zauważył jednak, że w ostatnich latach nastąpił spadek liczby medali, ale nie powiązał tych dwóch faktów). Mało tego, ponieważ miał przedstawić strategię sięgającą 2030 r., zarekomendował spółkom KOWRu dalsze „nadążanie za tendencjami światowymi”, tj. używanie zagranicznych ogierów na jeszcze większą skalę, nie wyjaśniając jednak, `jak w tych warunkach ma wyglądać „pielęgnowanie cech ważnych dla polskiego konia arabskiego”. Mówca nadmienił wprawdzie, że używanie tych ogierów ma być „umiejętne”, mam jednak wątpliwości, czy umiejętnym używaniem reproduktora można nazwać krycie w sezonie 2021 67 klaczy janowskich ogierem Haash OSB, „jak leciało”, nie przestrzegając zasad doboru osobniczego. Jeżeli to ma być strategia na przyszłość – strach się bać! Dobrze, że autor szczerze przyznał, że aktualne użytkowanie wyścigowe koni arabskich jest do niczego.</p>
<p>Kropkę nad „i” postawił prezes PKWK – Krzysztof Kierzek – oznajmiając prosto z mostu, że, jego zdaniem, araby w ogóle nie powinny biegać! Na szczęście nie rozwinął tej myśli, bo chyba wszyscy obecni usłyszeliby odgłos przewracającego się z łoskotem w grobie Bohdana Ziętarskiego – twórcy wyścigów dla koni arabskich, których stulecie istnienia będziemy za pięć lat obchodzić. Przez tyle lat pełniły one z powodzeniem funkcję próby dzielności, przysparzając wartości naszym arabom i jakoś dotychczas nikomu to nie przeszkadzało!</p>
<p>Autorzy „Strategii” przedstawiali także sytuację w hodowli koni innych ras i plany ich dotyczące. Ubolewali m.in. nad zbyt małym stopniem objęcia populacji koni przeznaczonych do sportu „nowoczesnymi technologiami rozrodu”. Chodziło oczywiście o inseminację i embriotransfer – metody, które w hodowli koni, gdzie chodzi bardziej o jakość niż o ilość, mogą stać się zbawczymi rozwiązaniami w sytuacjach awaryjnych, ale nie powinny przeradzać się w stałe procedury hodowlane, wypierając metody naturalne. Najlepszym dowodem, ze można się bez nich obejść, jest hodowla koni pełnej krwi angielskiej, gdzie sztuczne metody rozrodu są zakazane, a urodzone w ich wyniku źrebięta – niewpisywane do ksiąg. Hodowcy folblutów wykazali mocny kręgosłup, nie uginając się pod naciskiem „tendencji światowych”, natomiast hodowcy arabów nie tylko ugięli się – ale nawet wyraźnie przegięli!</p>
<p>Przegięciem jest na pewno, kiedy młodzi pracownicy stadnin boją się „puszczać z ręki” ogiera na klacz, a uczniom technikum zakazuje się zbliżania do ogierów – zamiast nauczyć ich prawidłowego obchodzenia się z rozpłodnikiem, zgodnie z zasadami bhp. Oświadczam, że podczas 21 lat prowadzenia gospodarstwa specjalizującego się w hodowli koni sama puszczałam z ręki kilkanaście dzierżawnych ogierów arabskich i nic się nie stało ani mnie, ani ogierom, ani krytym klaczom (nie tylko moim). Ale jeszcze większym przegięciem jest pobieranie na większą skalę zarodków od klaczy arabskich.</p>
<p>Teoretycznie polskie księgi stadne zezwalają na pobranie jednego zarodka rocznie od klaczy, która normalnie urodziła jedno źrebię. Jednak jeszcze przed 2016r. prezesi stadnin nauczyli się obchodzić ten przepis, wydzierżawiając klacz do kraju, którego księgi stadne nie nakładały takich ograniczeń. Proceder ten powodował nie tylko większy lub mniejszy (w zależności od rozległości) uszczerbek na zdrowiu klaczy, lecz także szkody ekonomiczne – klacz, od której można było uzyskać w krótkim czasie tyle potomstwa, co od królika, nie ma też większej wartości niż królik! I po co przyjeżdżać na aukcje do kraju jej pochodzenia, jeśli w jednym roku w kraju dzierżawcy pojawia się kilka lub kilkanaście „Pianissim”, „Wież Mocy” czy „Espadrilli”? Minister Jurgiel zakazał handlu zarodkami, ale już jego następca mianował wszechpotężnego pełnomocnika Chalimoniuka, który otwartym tekstem zapowiadał „dzierżawy klaczy na zarodki”. Teraz znów wspomina się o wystawianiu embrionów na aukcję, a na stronie SK Michałów, w dziale ogłoszeń, pojawia się anons o poszukiwaniu partnera biznesowego dla pobrania zarodka od osiemnastoletniej już klaczy Emandoria. Czy takie „nowoczesne metody” przewiduje opublikowana właśnie strategia? Platynowa czempionka świata też chciałaby w spokoju dożywać swoich dni.</p>
<p>Pozytywnym aspektem konferencji było to, że dopuszczono mnie do wygłoszenia prezentacji mojego „Programu ochrony zachowawczego stada koni „Pure Polish Classic” w obrębie populacji zarodowych koni czystej krwi arabskiej w stadninach państwowych”. Spotkał się on z pozytywnym przyjęciem ze strony Dr Iwony Tomczyk-Wrony z Instytutu Zootechniki w Balicach, która obiecała pomoc w sporządzeniu wniosku o objęcie go kolejną transzą unijnych funduszy. Bardzo za to Pani Doktor dziękuję, ale ciekawa jestem, dlaczego wszystkie instancje, do których się do tej pory zwracałam, jako argument przeciw wdrożeniu tego programu wysuwały jego kosztochłonność. Nie jestem ekonomistką, ale zastanawiam się, co miałoby generować tak duże koszta? Wydzielenie w obrębie stadniny grupy klaczy o określonym pochodzeniu to prosty zabieg logistyczny, a ogiery wyznaczone do ich pokrywania i tak znajdują się na miejscu, to chyba wypadłoby taniej niż sprowadzanie n-tego ogiera o trudnym do wymówienia imieniu i późniejsze utrzymywanie kilkudziesięciu sztuk jego nie zawsze udanego potomstwa. Może działa tu obawa o ewentualne medale i czempionaty, które mogłyby przelecieć nam koło nosa? Nie ma obaw, i tak od kilku lat ich nie widzimy, bo nie jesteśmy w stanie zainwestować w te niby-pokazowe osobniki tyle, ile stadniny bliskowschodnie i ich europejskie filie. A jak zyskalibyśmy wizerunkowo, gdyby się rozniosło, że wracamy do starych tradycji odrębności koni „Pure Polish”! Oczywiście, przydałby się im porządny marketing, który i tak w ostatnich latach kuleje. Dobrze byłoby przypomnieć sobie, jak robił to Pan Marek Grzybowski z ekipą Polish Prestige!</p>
<p>Strategia tym się różni od taktyki, że taktyka jest „na już”, a strategia powinna wykraczać dalej niż czubek własnego nosa. Ostatnio dużo się mówi o bioróżnorodności, a przecież otoczenie opieką subpopulacji koni „Pure Polish” zwiększyłoby znacznie tę różnorodność, bo w rozrodzie czynne byłyby ogiery ze wszystkich ośmiu rodów, a nie tylko z jednego czy dwóch. Strategia hodowli koni arabskich powinna obejmować zakaz embriotransferu z wyjątkiem określonych sytuacji – np. mamy cenną, starą klacz i chcielibyśmy uzyskać od niej jeszcze jakieś źrebię, ale boimy się, że może nie donosić ciąży; albo mamy klacz u szczytu eksploatacji sportowej lub pokazowej i nie chcemy, aby ciąża przeszkodziła w jej karierze… Wtedy może przydać się klacz – surogatka, ale z całą stanowczością należy przeciwstawić się wykorzystywaniu bioinżynierii do celów komercyjnych!</p>
<p>Dlatego, jeśli chodzi o bliską memu sercu rasę koni czystej krwi arabskiej, uważam, że opracowana przez moich kolegów „strategia” w części poświęconej tej rasie posiada duże braki. Próbowałam temu zapobiec już w lipcu, kiedy w SK Michałów miała miejsce narada poprzedzająca ostateczną publikację zaktualizowanej strategii, ale nie uwzględniono moich uwag. Załączam więc link do zaprezentowanego na konferencji w KOWRze programu „ratunkowego” dla polskich koni arabskich z 7 rodów, innych niż Saklawi I i Mirage.</p>
<a href="https://polskiearaby.com/wp-content/uploads/2022/12/Program-ochrony-zachowawczego-stada-koni-1.pdf" class="pdfemb-viewer" style="" data-width="max" data-height="max" data-toolbar="both" data-toolbar-fixed="on">Program ochrony zachowawczego stada koni</a>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Cyniczna gra</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/cyniczna-gra-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Beata Kumanek]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Nov 2022 14:40:51 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=42184</guid>

					<description><![CDATA[Cyniczne podejście do spraw w sferze publicznej stało się znakiem czasów, choć samo słowo „cynizm” jest coraz rzadziej używane. Tymczasem pojęcie to obrazuje szerzącą się we współczesnym świecie mentalność, obowiązującą nie tylko w sferach władzy. Cynizm to po prostu jedna z odsłon obłudy i zakłamania. Cytując za Wikipedią, według cyników nie istnieją „wyższe wartości”, „wzniosłe [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>Cyniczne podejście do spraw w sferze publicznej stało się znakiem czasów, choć samo słowo „cynizm” jest coraz rzadziej używane. Tymczasem pojęcie to obrazuje szerzącą się we współczesnym świecie mentalność, obowiązującą nie tylko w sferach władzy. Cynizm to po prostu jedna z odsłon obłudy i zakłamania. Cytując za Wikipedią, według cyników nie istnieją „wyższe wartości”, „wzniosłe cele” czy ideały. Są one jedynie słowami, za pomocą których jednostki oszukują same siebie lub które służą jednym do manipulacji drugimi. Wokół państwowej hodowli koni arabskich toczy się od pewnego czasu cyniczna gra, która jest klasycznym studium działań służących jednym do manipulacji drugimi. Celem tej gry jest udawadnianie opinii publicznej, że państwowa hodowla koni arabskich kwitnie, choć uwiąd tejże osiągnął poziom coraz trudniejszy do upudrowania. Temu celowi nieodłącznie towarzyszy inny cel, jakim jest chęć jednoczesnego uwolnienia się od odpowiedzialności za nieudolność i błędne decyzje. Jednym słowem, taki tok myślenia ma prowadzić do wniosku,że jest dobrze bo władza nigdy nie błądzi.</p>
<p>Cynizm osób mających formalny wpływ na tę hodowlę osiągnął apogeum, gdy w wywiadzie dla RMF FM p.o. prezesa SK Michałów oraz doradca Dyrektora Generalnego KOWR przekonywali, że aukcja Pride of Poland 2022 została przeprowadzona bez najmniejszych uchybień. Co więcej, przy tej okazji pouczono maluczkich, że wpłacanie przez potencjalnych kupców wadium od każdego konia to przeżytek. W przyszłości należałoby więc całkowicie odstąpić od pobierania jakiegokolwiek wadium od uczestników licytacji. Zaś o wykluczaniu kogokolwiek z udziału w aukcji nie może być mowy. Wszak jesteśmy dżentelmenami. Z kolei prezes PKWK odwdzięczył się w mediach za te słowa organizatorom NPKA 2022 twierdząc, że narodowy czempionat „ma olbrzymi wymiar promujący polską hodowlę” i trudno jednoznacznie wskazać jego „opłacalność”. Czyli maluczcy nie powinni kwestionować astronomicznego kosztu organizacji tej imprezy, wynoszącego 2,68 miliona złotych brutto, nawet jeśli owa promocja polegała na pokazaniu całemu światu brudnej i zapleśniałej ujeżdżalni w SK Janów Podlaski. Oczywiście poziom infrastruktury oraz oprawa samej imprezy na oko nie sumuje się na takie pieniądze, lecz nikt nie żąda publicznego rozliczenia tej kwoty by nie stawiać organizatorów w niezręcznej sytuacji. W konkluzji KOWR, szefowie PSK oraz PKWK wywiązali się ze swoich zadań wzorowo i nie mają sobie nic do zarzucenia. Kto twierdzi inaczej, ten się po prostu nie zna.</p>
<p>A jaka jest rzeczywistość? Otóż polska opinia publiczna to jedno, zaś globalne środowisko koniarzy arabskich, czyli klienci, to drugie. Tego typu prymitywna manipulacja na tych ludzi nie działa, gdyż polską hodowlę promują przede wszystkim same konie arabskie z państwowych stadnin oraz stan ich wychowu. Sztandarowa państwowa stadnina koni arabskich w Janowie Podlaskim osiągnęła w tym wymiarze katastrofalny poziom widoczny nie uzbrojonym okiem. By nie być gołosłownym, oto opublikowane w mediach społecznościowych wrażenia jednego z zagranicznych gości po ostatnim listopadowym przetargu w SK Janów Podlaski: „I am so very disappointed in Stadnina Koni Janów Podlaski Sp. z o.o. This mass gelding of unproven colts shows poor management and worst of all substandard practices for choices of future generations. Simply NOT in Polish Traditional quality management”. Ponoć p.o. Prezesa SK Janów Podlaski nie włada językiem angielskim. A szkoda, bo cytowana wyżej opinia wystawia mu jak najgorsze świadectwo. Jemu oraz tym spośród władzy, którzy tolerują taki stan rzeczy. Zamiast wyrzucać w błoto prawie trzy miliony złotych na niby promocję w trakcie NPKA, może należałoby przeznaczyć choć połowę z tych pieniędzy na zatrudnienie dodatkowego personelu stajennego dla janowskich koni, celem zapewnienia tym koniom właściwych warunków wychowu. W tym zakresie sytuacja jest bardzo zła, o czym świadczy wyżej cytowana opinia. Któż jednak przejmowałby się dobrostanem koni spoza stajni pokazowych, skoro pieniądze potrzebne są na rozjazdy państwowych urzędników po międzynarodowych pokazach koni arabskich? Rozjazdy, z których nie wynika absolutnie nic. Nic, poza odrobiną luksusu i powiewu wielkiego świata dla oficjeli oraz p.o. prezesów. Tyle w kwestii „poor management”.</p>
<p>Zasygnalizowany powyżej przez zagranicznego klienta kolejny problem, a więc „substandard practices for choices of future generations”, to zagadnienie od dawna podnoszone przez znawców, również w języku polskim, zrozumiałym dla wszystkich zainteresowanych. Szkoda, że władza te zagadnienia ignoruje. Oczywiście chodzi o pogrzebanie misji utrzymywania w PSK puli genowej polskiego konia arabskiego, wyprzedaż z PSK najlepszego żeńskiego materiału hodowlanego skutkującego obniżeniem jakości stada matek, krycie klaczy z PSK obcymi ogierami dobieranymi wedle mocno niejasnego klucza, wystawianie na sprzedaż dobrze rokującego przychówku itp., itd. Jednym słowem, mamy do czynienia z zaniechaniem programowej polityki hodowlanej, czego efektem jest brak sukcesów pokazowych, brak sukcesów sprzedażowych oraz drastyczne obniżenie poziomu hodowli koni arabskich z państwowych stadnin. Gwoździem do trumny renomy państwowej hodowli koni arabskich jest dzierżawienie klaczy z PSK na embriony. Chodzą nawet słuchy, że wśród gwiazd kolejnej aukcji Pride of Poland oferowany będzie embrion od Emandorii. Zamiast zakazu handlu embrionami od klaczy z PSK mielibyśmy zatem rozwijać handel embrionami na aukcjach? Cóż, takiej utraty twarzy państwowej hodowli koni arabskich nie pokryje żaden puder za miliony. Jednak władza uporczywie oszukuje sama siebie oraz opinię publiczną twierdząc, że państwowa hodowla koni arabskich rozwija się w najlepsze, krocząc właściwą drogą. Cynizm doprowadzony do perfekcji. Kluczowym pozostaje pytanie: jakie intencje skrywa ów cynizm władzy?</p>
<p>W dniu 21 listopada br. w siedzibie KOWR w Warszawie planowana jest konferencja hodowlana poświęcona państwowej hodowli koni. Póki co, wiadomości na temat szczegółów tej konferencji brak. W tej sytuacji trudno więc wyrokować, czy owa konferencja będzie miała wymiar kolejnego spotkania o niczym przy państwowej kawie i ciastkach, czy też stanie się ona impulsem do zmian w kierunku uzdrowienia sytuacji w państwowej hodowli koni, w tym hodowli koni arabskich. Jednak wydarzeniem końca roku 2022 dla arabiarzy w Polsce okaże się ogłoszenie przez prezesa PKWK końca epopei trzech klaczy wylicytowanych, a nie wykupionych przez osławionego Francuza bez kiesy. Czwarta z nich, Egiria, pozostaje w Białce niesprzedana, nie będąc przedmiotem handlu obwoźnego. Pozostałe trzy klacze nadal szukają nabywcy, zaś owe poszukiwania sięgnęły już ponoć Afryki Południowej. Trzymając za słowo organizatorów, nie może być mowy o ich sprzedaży poniżej cen wylicytowanych przez Thierry’ego Barbier. Do końca roku musimy oficjalnie poznać ostatni odcinek tej opery mydlanej, który objawi końcowy efekt finansowy aukcji Pride of Poland 2022. Tymczasem sztandarowa impreza sezonu, jaką jest grudniowy Czempionat Świata Koni Arabskich w Paryżu będzie imprezą elektryzującą li tylko prywatnych hodowców koni arabskich w Polsce. Bez rozwiązania fundamentalnych problemów państwowej hodowli koni arabskich, PSK nie mają czego szukać na imprezach tej rangi. Zaś oficjele zamiast wojażować do Paryża powinni udać się na wizytę studyjną do biegalni w SK Janów Podlaski. Może tam ich oczom objawią się rzeczywiste problemy, którymi należy zająć się w pierwszej kolejności by koń arabski z państwowych stadnin odzyskał blask. Wielka szkoda, iż owi oficjele dotąd pozostają na te problemy ślepi i głusi. Jak długo jeszcze?</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Araby późno dojrzewają, ale pozbyć się ich można szybko!</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/araby-pozno-dojrzewaja-ale-pozbyc-sie-ich-mozna-szybko-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Krystyna Chmiel]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 05 Nov 2022 10:20:38 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=41982</guid>

					<description><![CDATA[Rasa koni czystej krwi arabskiej, podobnie jak rasy prymitywne, a inaczej niż pochodne pełnej krwi angielskiej lub konie zimnokrwiste, należy do ras późno dojrzewających. Oznacza to, że taki koń dłużej „się robi”, czyli później kończy wzrost i osiąga wygląd dorosłego osobnika. U arabów może to potrwać do 5 lat, a u ogierów czasem do 6. [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>Rasa koni czystej krwi arabskiej, podobnie jak rasy prymitywne, a inaczej niż pochodne pełnej krwi angielskiej lub konie zimnokrwiste, należy do ras późno dojrzewających. Oznacza to, że taki koń dłużej „się robi”, czyli później kończy wzrost i osiąga wygląd dorosłego osobnika. U arabów może to potrwać do 5 lat, a u ogierów czasem do 6. Wniosek stąd, że hodowca nie powinien za wcześnie podejmować decyzji o wcieleniu do hodowli bądź sprzedaży młodego osobnika – żaden inny gatunek nie wymaga od hodowcy tyle cierpliwości, ile właśnie konie ras późno dojrzewających. Owszem, istnieje zmienność osobnicza bądź rodzinowa w zakresie tej cechy, jak również można wyselekcjonować subpopulacje odznaczające się wcześniejszym dojrzewaniem (np. przy użytkowaniu jednostronnie pokazowym lub wyścigowym). Dlatego zjawisko to najbardziej się rzuca w oczy u arabów w starym polskim typie, w których rozwoju wyraźnie wyróżnić można, szczególnie u roczniaków i dwulatków, etap „brzydkiego kaczątka”. Występują wtedy dysproporcje w budowie, szczególnie przebudowanie (zwłaszcza u ogierków), konie siwe przybierają któryś z „przejściowych odcieni”, na tle którego oczy wydają się mniejsze niż są, szczególnie, że głowa bywa często „nalana”, a wzrost nie osiąga jeszcze swojej maksymalnej wartości.</p>
<p>Czasem hodowca czuje się zawiedziony, że roczniak czy dwulatek nie powala na kolana wyglądem, a jeżeli brakuje mu cierpliwości (miejsca w stajni bądź pieniędzy na dalszy odchów – niepotrzebne skreślić) – sprzedaje takiego „nieudacznika”. Mnie się też coś takiego zdarzyło z mojej hodowli klaczą Pamiątka s. 2005 (Pluto – Pamela po El Amor)). W wieku 2 lat przypominała raczej konika polskiego (jej przejściowy odcień maści siwej przypominał myszatą) lub hucuła – kształty miała raczej toporne, a suchości brakło. Postanowiłam więc ją sprzedać, lecz kiedy po trzech latach zobaczyłam ją u klienta – ledwo ją poznałam. Wyschła, wyszlachetniała, wysiwiała – jak nie ta sama! Po prostu potrzebowała więcej czasu.</p>
<p>Po co piszę o tym wszystkim? Ponieważ w ostatnich latach (mniej więcej od 2017r.) w stadninach państwowych nasiliło się zjawisko brakowania i sprzedawania na przetargach po każdym przeglądzie dużych grup dwuletnich (lub nawet rocznych) ogierków i klaczek. Tzn. najpierw zapanowała „moda” na hurtowe brakowanie prawie całych grup wiekowych rocznych i dwuletnich ogierków utrzymywanych na folwarkach Pożary (Janów) i Podlesie (Michałów), a ostatnio to samo robi się z klaczkami. Wcześniej też się to zdarzało (kupowałam dwuletnie klacze w Janowie i Michałowie), ale były to pojedyncze sztuki. Zarysowała się też prawidłowość, że im bardziej nasycone obcą krwią stawało się stado podstawowe koni czystej krwi w stadninach – tym więcej wśród „odpadów” znajdowało się młodzieży „Pure Polish”. W protokołach ich brakowania jako przyczynę podawano ogólnikowe, a przez to niejednoznaczne określenie „brak typu” lub „brak standardu”, co oznaczało pojemny worek, do którego mieściło się wszystko. W stosunku do koni z polskim rodowodem, cechujących się m.in. późnym dojrzewaniem, pod ten „brak typu” czy „standardu” podciągano zwykle wymienione poprzednio cechy. Jeśli takie konie trafiły w dobre ręce – nabywca po kilku latach stwierdzał taką samą metamorfozę, jak ja u Pamiątki. A państwowym hodowcom po prostu nie chciało się czekać!</p>
<p>Takie postępowanie tłumaczone jest różnie. Zwykle uzasadnia się to nadmiernymi kosztami utrzymania i obsługi (przy ciągłych redukcjach liczby personelu) młodzieży, która rzekomo „nie rokuje”. Czy jednak, biorąc pod uwagę cechę późnego dojrzewania arabów, nie za wcześnie na werdykty, które często są nieodwracalne (w przypadku ogierków od razu poddawanych kastracji)? Niezajeżdżone wałachy są „w pęczku” sprzedawane za grosze; wątpię też, czy ceny uzyskane za dwuletnie wybrakowane klaczki mogłyby w znacznym stopniu „zasypać dziurę budżetową”. A jeśli – przykładowo – w stadzie michałowskich klaczy 3-letnich i starszych 72,93% stanowią córki ogierów z obcych rodów (w Janowie odpowiednio 79,52%), oznacza to, że klacze z takim pochodzeniem są dla zarządów stadnin cenniejsze. Czemu więc przede wszystkim one nie są sprzedawane? Czy nie dlatego, że większość aukcyjnych rekordzistek cenowych stanowią klacze Pure Polish, jak np. Kwestura, Pepita czy Perfinka? Ale nawet z tego decydenci nie wyciągają wniosków, bo zarówno te klacze, jak córki polskich ojców, są w większości przekrzyżowywane ogierami z „modnych” rodów Saklawi I i Mirage. Jednak tylko nieliczne spośród nich osiągają dobre wyniki pokazowe, które zwiększałyby wartość takich klaczy i uzasadniałyby utrzymywanie ich w tak wysokiej przewadze, tym bardziej, że najlepsze źrebięta urodzone z tych kojarzeń, które mogłyby ewentualnie osiągać dobre wyniki, muszą być oddawane właścicielom ogierów w zamian za stanówkę i wygrywają już w ich barwach. Po co więc przestawiać całe pogłowie na typ pokazowy, jeżeli można założyć z dużym prawdopodobieństwem, że większość tego stada i tak w pokazach nie zabłyśnie, a zagubi się po drodze cenne cechy wypracowane w ciągu 200 lat naszej hodowli?</p>
<p>A oto najnowszy przykład potwierdzający tę dziwną politykę. 4. listopada. br. odbył się przetarg w SK Janów Podlaski, z bardzo bogatą ofertą Niedawno bowiem (6 października) miał miejsce przegląd, na którym włączono do hodowli 5 pięcio- i sześcioletnich klaczy (wszystkie po ogierach z rodu Saklawi I), a wybrakowano, między innymi, trzy dwulatki – wszystkie o obustronnie polskim rodowodzie! Przypadek? Jako powód ich eliminacji podano stereotypową formułkę „brak typu” lub „brak standardu”, czyli nie mają one wyraźnych wad budowy. Na liście przetargowej umieszczono je razem z dwuletnimi klaczkami wybrakowanymi na poprzednim przeglądzie, tak że stadnina oferuje łącznie 8 klaczek z rocznika 2020, z których tylko jedna jest po ojcu z rodu Saklawi I, a pozostałe reprezentują ginące rody, jak Ilderim or.ar., Bairactar or.ar., Kuhailan Haifi or.ar. i Ibrahim or.ar. Jak na ironię, niedawno otrzymałam z KOWR pismo informujące, że mój „Program ochrony zachowawczego stada koni „Pure Polish Classic” w obrębie populacji zarodowych koni czystej krwi arabskiej w stadninach państwowych” został przesłany do Instytutu Zootechniki celem zaopiniowania. Pytanie tylko – nawet jeśli ta opinia będzie pozytywna, czy zostanie jeszcze coś do ochrony, kiedy wyprzedawanie reprezentantek ginących rodów postępuje tak szybko?</p>
<p>A równocześnie, mimo sprowadzania coraz to nowych reproduktorów z zagranicy, coraz mniej mamy w stajniach ogierów i klaczy, które mogą zawalczyć o najbardziej prestiżowe tytuły czy osiągać wielocyfrowe ceny aukcyjne. Jasne, że każda hodowla musi zakładać sprzedaż swoich produktów, aby zapewnić środki na dalsze jej prowadzenie (jeśli nie jest dotowana), no i nikt jeszcze nie widział stajni o ścianach z gumy. Jeżeli jednak hodowca patrzy dalej własnego nosa i nie zakłada, że razem z nim zejdzie do grobu jego działalność hodowlana – nie wyzbywa się cennego materiału zarodowego bez zabezpieczenia następnych pokoleń. Jak więc nazwać fakt, że w latach 2001-2015 ze stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie sprzedano bez pozostawienia następstwa w hodowli 73 klacze (43 Janów, 30 Michałów)? A zamiast zapowiadanej „dobrej zmiany” trwa kontynuacja tych działań!</p>
<p>Na szczęście czasem jednak presja ma sens! W ostatniej chwili z przetargu zostały wycofane dwie klacze Pure Polish! Miejmy nadzieję, że dostaną szansę sprawdzenia się w hodowli.</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kości zostały rzucone</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/kosci-zostaly-rzucone-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Beata Kumanek]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Oct 2022 07:32:12 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=41340</guid>

					<description><![CDATA[„Alea iacta est” &#8211; któż nie zna słynnych słów wypowiedzianych przez Gajusza Juliusza Cezara, gdy ze swą armią przekroczył rzekę Rubikon? Zapożyczony od Cezara zwrot „kostka została rzucona”, czy też „kości zostały rzucone” jest stosowany by wyrazić, iż została podjęta jakaś nieodwołalna decyzja. Decyzja, od której nie ma odwrotu. Taką właśnie decyzję podjęła Nayla Hayek [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>„Alea iacta est” &#8211; któż nie zna słynnych słów wypowiedzianych przez Gajusza Juliusza Cezara, gdy ze swą armią przekroczył rzekę Rubikon? Zapożyczony od Cezara zwrot „kostka została rzucona”, czy też „kości zostały rzucone” jest stosowany by wyrazić, iż została podjęta jakaś nieodwołalna decyzja. Decyzja, od której nie ma odwrotu. Taką właśnie decyzję podjęła Nayla Hayek rezygnując z funkcji Sędziego ECAHO kategorii A.</p>
<p>Listem z dnia 28 sierpnia 2022 roku, Nayla Hayek powiadomiła Komitet Wykonawczy ECAHO o zakończeniu swojego kontraktu z ECAHO, a tym samym o rezygnacji z nominacji sędziowskiej tej organizacji. Jak stwierdziła w swoim liście Nayla Hayek owa nominacja na sędziego ECAHO kategorii A ongiś była dla niej powodem do dumy. Niestety, w ostatniej dekadzie praktyki stosowane przez sędziów ECAHO uległy erozji, która napawa autorkę listu obrzydzeniem. Etyczne zachowania zostały zastąpione przez niezawoalowaną korupcję, czyli przyjmowaniem korzyści materialnych, włącznie z gotówką, w zamian za ferowanie na pokazach korzystnych dla sponsorujących werdyktów sędziowskich. Zdaniem pani Hayek najgorsze jest to, iż wszyscy w środowisku mówią o tym otwarcie. Praktyki te budzą w Nayli Hayek odrazę, dlatego nie chce już mieć nic wspólnego z tym towarzystwem. W obecnych realiach, bycie sędzią ECAHO zamiast napawać dumą napawa ją tylko wstydem. Stąd decyzja Nayli Hayek, by wycofać się z tego interesu. Mocne słowa bez owijania w bawełnę. Aby nie być gołosłownym, oto cytat fragmentu omawianego listu w oryginalnym brzmieniu: <strong>„(…) What I saw and heard about many of my colleagues in these past years made me deeply disgusted. It has nothing to do with taste or the ability to judge, it is pure corruption, and it comes in defferent ways, be it a breeding, a holiday, or simply pure cash money they receive in exchange for favors in the show ring. And the best part is that everybody talks openly about it. This is not a society I want to be associated with. I am no longer proud to be a judge. I am rather ashamed. Therefore, I am stepping down as an ECAHO A judge and would like to terminate my contract with ECAHO”</strong>. Nayla Hayek kończy swój list apelem do ECAHO, by wreszcie zareagowała na coraz głośniejsze opinie piętnujące tę skandaliczną sytuację. O ile ECAHO nie przywróci szacunku dla wiedzy i etyki sędziów, będzie to koniec pokazów. Oto słowa Nayli Hayek: <strong>„I hope that the new and young breeders will find again a way to have again respect for the knowledge and ethics of our judges, and I hope ECAHO will listen to the very loud rumors and to all the stories from some of my colleagues and react. If not, this will be the end of shows, as it is with countries which have corruption in their government”</strong>.</p>
<p>Światowe, w tym polskie środowisko koni arabskich doskonale wie, kim jest Nayla Hayek. To wielce szanowana i doświadczona hodowczyni koni arabskich oraz właścicielka renomowanej stadniny Hanaya Stud ze Szwajcarii. Jednak nade wszystko, Nayla Hayek jest niezwykle skuteczną kobietą interesu, która z powodzeniem zarządza pozostawioną jej przez ojca firmą. Nicolas Hayek, ojciec Nayli, zbudował potęgę marki Swatch. Teraz jego córka jest prezesem grupy Swatch (The Swatch Group), w skład której wchodzi również firma jubilerska Harry Winston wyspecjalizowana w obrocie diamentami. Długie lata w bardzo konkurencyjnym środowisku zawodowym nauczyły Naylę Hayek, iż stosownie etycznych praktyk biznesowych popłaca. Tylko w ten sposób można utrzymać renomę i rozwój firmy w dłuższej perspektywie. Te same prawidła dotyczą branży pokazów koni arabskich czystej krwi. Jak się domyślam, gangrena korupcji sędziów ECAHO osiągnęła już taki stan zaawansowania, że Nayla Hayek uznała za konieczne postąpić, jak postąpiła. Jak się okazuje, branie przez sędziów ECAHO łapówek w formie stanówki, darmowych wakacji czy też po prostu gotówki stało się nagminną praktyką. Należy podkreślić, iż nie słychać głosów oskarżających Naylę Hayek o kłamstwo czy też szkalowanie sędziów ECAHO. Przeciwnie, wśród hodowców i znawców koni arabskich mnożą się głosy poparcia wnioskujące o zmianę systemu i zmianę listy sędziów by wykluczyć tych, którzy przedkładają interes własny nad obiektywną i fachową ocenę sędziowanych koni. Proceder ten kwitnie od lat i starzy wyjadacze doskonale widzą, kiedy sędzia dostosowuje swoje oceny do życzeń „sponsora”. Jednak dopiero Nayla Hayek powiedziała głośno to, co od dawna jest powszechnie wiadome. W reakcji na list Nayli Hayek, jeden z włoskich hodowców napisał bardzo emblematyczne słowa: <strong>„Today Mrs. Nayla Hayek gave all of us a chance to change something. Thank you for this, we know you are a great Breeder and an honest Judge”</strong>.</p>
<p>Bez reformy samej organizacji ECAHO trudno mieć nadzieję na zmianę sytuacji, która niszczy biznes pokazowy. Od wielu lat fotel głównodowodzącego tej organizacji zajmuje Jaroslav Lacina, czeski przyjaciel polskich sędziów ECAHO. Niewątpliwie to on ponosi dużą część odpowiedzialności za obecny kryzys wizerunkowy tej organizacji. Ale żeby coś poprawić trzeba zauważać problem. Można odnieść wrażenie, że Jaroslav Lacina problemu nie widzi, tak jak nie widzą problemu jego polscy koledzy. W tym przekonaniu utwierdziło mnie kilka epizodów z procesu, jaki został mi wytoczony przez oskarżycielkę prywatną Annę Stojanowską. Na marginesie wspomnę, iż złożona przez pełnomocnika oskarżycielki prywatnej apelacja została oddalona. Sąd Okręgowy utrzymał w mocy wyrok uniewinniający pierwszej instancji uznając, iż był to werdykt w pełni słuszny i jedyny sprawiedliwy. Wracając do sprawy. Otóż w odpowiedzi na zarzut postawiony w trakcie procesu, iż wywierała naciski na sędziów by bojkotowali i nie przyjeżdżali do Polski na organizowane tam pokazy, oskarżycielka prywatna zapewniała o pełnej integralności i uczciwości sędziów ECAHO uniemożliwiającej jakiekolwiek tego typu działania z jej strony. Z kolei inny świadek, prominentny członek polskiej społeczności koni arabskich, uznał za kłamliwą treść listu grupy prezenterów z 2018 roku, zwracający uwagę na występowanie konfliktu interesów podczas sędziowania jednego z pokazów w Kuwejcie. Skoro tak, być może Jaroslav Lacina również nie zdawał sobie sprawy ze skali problemu, jaki stanowi korupcja wśród sędziów ECAHO oraz negatywnego wpływu tego zjawiska na cały przemysł pokazów koni arabskich. Teraz już ma tę świadomość, gdyż przeczytał skierowany doń list pani Hayek. Powinien więc zareagować. Co więcej, Jaroslaw Lacina jako prezes Europejskiej Organizacji Konia Arabskiego winien czuć się odpowiedzialny za tę degrengoladę. Całe środowisko sędziów ECAHO, tych uczciwych naprawdę oraz tych uczciwych inaczej, również zostało skonfrontowane z problemem postawionym publicznie przez nie byle kogo. Czy list Nayli Hayek stanie się impulsem do zmian, czy też wszystko zostanie po staremu? Nadzieje na zmiany są nikłe, gdyż zbyt wielu odnosi zbyt wielką korzyść z obecnego status quo. Wszak, jak mawiali Rzymianie, pecunia non olet. W tej chwili piłeczka leży po stronie Jaroslava Laciny. Człowiek ten okazał się niezwykle lojalny wobec Anny Stojanowskiej, gdyż był gotów przyjechać do Polski zaświadczać przed sądem na okoliczność, jakie „szkody wizerunkowe” wyrządził oskarżycielce tekst „Mętne Wody” autorstwa Beaty Kumanek. Sąd oddalił jednak wniosek o powołanie Jaroslava Laciny na świadka. Cóż więc zamierza uczynić Jaroslav Lacina w reakcji na list Nayli Hayek? Niewątpliwie jej tekst wyrządził sędziom ECAHO dużo większe „szkody wizerunkowe”. Czy też zechce ich bronić?</p>
<p>Nayla Hayek zdecydowała się upublicznić problem korupcji wśród sędziów ECAHO dopiero teraz, choć opisywane w jej liście patologiczne zjawiska występowały od lat. Już dawno było wiadomo, iż grupa najbogatszych stadnin bliskowschodnich sponsorujących wiodące pokazy koni arabskich. kontroluje także przebieg tych imprez oraz sędziowskie werdykty. Wiemy to sami z naszego podwórka. Niejednokrotnie widzieliśmy różnicę w ocenianiu przez sędziów tego samego polskiego konia arabskiego w zależności od tego, czy reprezentował macierzystą polską stadninę, czy też barwy dzierżawiącej go stadniny bliskowschodniej. Dlaczego? Ano dlatego, że dla oceny sędziego liczyła się nie tylko obiektywna wartość konia, lecz również ów „dodatek motywacyjny”, którego polskie stadniny nie oferowały. Stadniny bliskowschodnie, a jakże! Problem korupcji przy sędziowaniu pokazów to zjawisko dużo szersze niż tylko moralny dylemat, czy komuś podać rękę czy nie i dużo bardziej destrukcyjne niż fakt, iż do tak zwanych elit przynależą zwykli łapówkarze. Chodzi o to, iż konie opromienione tytułem takiego czy innego czempiona za pieniądze szejków stają się wzorcem dla hodowców koni arabskich, a więc ekstremalnie szczupaczy profil głowy preferowany na Bliskim Wschodzie eliminuje prawidłowy wzorzec konia arabskiego, czyli konia urodziwego, a zarazem wszechstronnie rozwiniętego.</p>
<p>Już pięć lat temu problem ten celnie ujęła Gudrun Waiditschka w swoim liście publicznym do sędziów z dnia 7 października 2017 roku zatytułowanym „Moc Sędziów” (The Power of the Judges). Pani Waidtitschka rozpoczęła swój list od zadania sędziom pytania czy mają świadomość, że to od nich zależy jak będzie wyglądać hodowla koni arabskich oraz ring pokazowy za pięć lat? Bo tak naprawdę to sędziowie wskazują hodowcom drogę. Jak napomina sędziów niemiecka hodowczyni, za każdym razem, kiedy wydają swoją ocenę, oddają głos na to, jakie konie będziemy mieć w przyszłości. Dwudziestka za ekstremalną głowę zachęca hodowców do pracy hodowlanej w kierunku uzyskania jeszcze bardziej ekstremalnej głowy. Za każdym razem, gdy nogi oceniane są przez sędziów z automatu na piętnaście, hodowcy otrzymują sygnał, iż nogi się nie liczą. Gdy zaś wysoką notę za ruch otrzymuje koń, który jedynie kręcił się wokół własnej osi robiąc tylko jeden lub dwa kroki w prostej linii, prezenter już wie, że kiepska prezentacja ruchu konia uchodzi na sucho. Jak dalej pisze Gudrun W., w dawnych czasach sędzia był autorytetem, obecnie nikt mu nie ufa. Idąc za modą, hodowcy chcą mieć konie o ekstremalnych głowach, bo to one, podobając się sędziom, uzyskują najwyższe noty, a w następstwie upragnione nagrody na pokazach. Nawet jeśli mniejszość koni arabskich jest hodowana na użytek pokazowy, to jednak wzorzec pokazowy kształtuje powszechny obraz tego, jak powinien wyglądać koń arabski. Tworzy się pewien szablon, w który wtłaczamy wszystkie konie arabskie, nawet te z innym przeznaczeniem niż pokazy. W efekcie spada wartość dobrych koni o wartości użytkowej, o ile nie mieszczą się we wzorcu konia wyznaczonego szablonem pokazowym. Dlatego przestają być hodowane. Konsekwencje mogą być takie, iż te konie użytkowe całkiem zanikną, wraz ze swoją pulą genową. A więc z otwartymi oczami godzimy się na ograniczenie puli genowej konia arabskiego czystej krwi. Hodowla koni arabskich staje się coraz bardziej jednostronna, zaś jego pula genowa coraz bardziej ograniczona, gdyż za sprawą sędziów hodowla idzie coraz bardziej w kierunku uzyskiwania koni o ekstremalnych głowach, długich szyjach, kiepskich nogach i równie kiepskim ruchu. To słowa Gudrun W. Dlaczego tak jest? Gudrun Waiditschka nie postawiła kropki nad i. Zrobiła to za nią Nayla Hayek.</p>
<p>Kiepska kondycja państwowej hodowli koni arabskich wynika wprost z wieloletniego działania wedle filozofii napiętnowanej powyżej. Filozofii zakładającej, że wartość hodowli wyznaczają osiągnięcia na międzynarodowych pokazach. Ergo, konie hodowane w państwowych stadninach należy sprowadzić do wzorca pokazowego, nawet kosztem utraty puli genowej polskiego konia arabskiego. Któż narzucił ten wzorzec państwowym stadninom koni arabskich? Wiemy to wszyscy. Wielcy, wybitni i jedynie słuszni hodowcy i prezesi w jednym, wraz z jedynie słuszną ex-urzędniczką. Ale ten wzorzec się w Polsce nie sprawdził. Po pierwsze dlatego, iż stworzyli go bliskowschodni potentaci modelujący sędziów na swoją modłę i swój obraz wątpliwymi metodami perswazji, jak to opisała Nayla Hayek. Po drugie dlatego, że wzorzec ten jest sprzeczny z wiedzą zootechniczną, dobrostanem koni oraz dbałością o bioróżnorodność i postęp hodowlany rasy, jak to wykazała Gudrun Waiditschka. Bywalcy pokazów na Bliskim Wschodzie mówią wprost, iż szczególnie w klasach ogierów objawia się postępująca degeneracja gatunku. A jednak, włodarze państwowej hodowli koni arabskich zdają się wciąż podążać w kierunku, który prowadzi w złą stronę. Poszukując nowych ogierów dla PSK wśród zagranicznych ogierów z rodów Saklawi I czy też Mirage or.ar., może zechcieli by też ruszyć na poszukiwania u hodowców prywatnych ogierów z polskich rodów, które nie są już reprezentowane w PSK celem ich przywrócenia państwowej hodowli? Warto spuentować temat komentarzem zaczerpniętym z mediów społecznościowych w odzewie na wyżej omówiony tekst Gudrun W.: <strong>„You are in 100% right! The greatest proof for it is the fate of Pure Polish sirelines, condemned for extinction, because Polish breeders worshipped the judges too much!”</strong></p>
<p>Odnosi się wrażenie, że państwowa hodowla koni arabskich dryfuje obecnie na mieliźnie bez kierunku i bez celu. Tak samo jak dryfuje ECAHO oraz pokazy sędziowane przez sponsorowanych sędziów. Owijanie problemów w bawełnę musi się skończyć. Czy jednak głos Nayli Hayek wymusi oczyszczenie międzynarodowego środowiska sędziowskiego z patologii? Szczerze wątpię.</p>
<p>W Polsce zaś brak nam kogoś na miarę pani Hayek. Kogoś, kto nie bacząc na jakiś drobny interes własny głośno i z otwartą przyłbicą sprzeciwi się negatywnym zjawiskom drążącym państwową i światową hodowlę koni arabskich. Niestety, ucieczka w milczenie zdaje się być jedynym sposobem na problemy, przynajmniej ze strony państwowych włodarzy. Taka ucieczka w milczenie, czyli brak reakcji na list szwajcarskiej hodowczyni ze strony polskich sędziów ECAHO będzie wyrazem poparcia dla dotychczasowego układu, a przynajmniej braku chęci jego zmiany. Czy wówczas będzie wypadało podać im rękę?</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zaklęte rewiry</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/zaklete-rewiry-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Beata Kumanek]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 15 Sep 2022 13:24:34 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=41327</guid>

					<description><![CDATA[W 1975 roku miała miejsce premiera słynnego filmu Janusza Majewskiego „Zaklęte rewiry”. Konrad Eberhardt poświęcił temu filmowi artykuł pod tytułem „Niekonwencjonalna szkoła życia” opublikowany w periodyku KINO, 1975 nr 1. Stamtąd właśnie pochodzi następujący cytat: „Zło w Zaklętych Rewirach objawia się nam z jednej strony z podejrzaną, gdyż skłaniającą do lekceważenia otwartością (&#8230;), ale w [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>W 1975 roku miała miejsce premiera słynnego filmu Janusza Majewskiego „Zaklęte rewiry”. Konrad Eberhardt poświęcił temu filmowi artykuł pod tytułem „Niekonwencjonalna szkoła życia” opublikowany w periodyku KINO, 1975 nr 1. Stamtąd właśnie pochodzi następujący cytat: „Zło w Zaklętych Rewirach objawia się nam z jednej strony z podejrzaną, gdyż skłaniającą do lekceważenia otwartością (&#8230;), ale w istocie ma ono twarz zasłoniętą, bowiem najgroźniejsze jest właśnie wtedy, gdy nakłada maskę jakiejś rzekomej wyższej konieczności”. Wczytując się w te słowa można dojść do wniosku, iż tak zdefiniowane zło ma dużo bardziej uniwersalne i współczesne odniesienia niż jedynie film Janusza Majewskiego sprzed blisko pół wieku. Zresztą każdy z nas zapewne lżej ocenia tak zwane „zło konieczne” wynikające z wyższej konieczności od tak zwanego „czystego zła”. Doświadczyliśmy tego chociażby podczas pandemii. Wówczas walka z korona wirusem była tą wyższą koniecznością uzasadniającą wprowadzanie środków, które same w sobie generowały zło w postaci np. nadmiarowych zgonów czy depresji u dzieci. Konieczność wyboru tak zwanego „mniejszego zła”, czy też działanie w warunkach rzekomej „wyższej konieczności” wywiera taki skutek, że pewne rodzaje „zła” z czasem stają się akceptowalne. Akceptowalne do tego stopnia, że przestają być odbierane jak zło. Zważywszy, iż wspomniana „wyższa konieczność” jest pojęciem niezwykle subiektywnym i giętkim, stanowi ono instrument manipulowania otoczeniem w celu uzyskania określonego celu. A więc cel uświęca środki.</p>
<p>To, co dzieje się wokół skandalu Pride of Poland 2022 daje pożywkę do snucia dalszych rozważań w temacie. Można odnieść nieodparte wrażenie, iż organizatorzy Pride of Poland uznali jako wyższą konieczność szybkie uzyskanie jakichkolwiek pieniędzy za klacze tak niefortunnie wylicytowane przez faceta bez grosza. W imię tej wyższej konieczności, zechcą poświęcić te resztki reputacji aukcji Pride of Poland, jakie się jeszcze ostały oraz autorytet państwa. Ot, takie zło konieczne. Co więcej, zapewne zechcą też poświęcić na ołtarzu finansowej potrzeby stadnin obowiązujące dotąd regulacje w zakresie obrotu końmi, których nie udało się sprzedać na sierpniowej aukcji. Wreszcie, w imię wyższej konieczności organizatorzy poświęcają swój honor i dobre imię. Te poświęcenia stanowią w istocie owe zło konieczne niezbędne dla zminimalizowania strat finansowych na ten moment. Czy aby jednak owa wyższa konieczność rzeczywiście nią jest, zaś lekarstwo nie stanie się bardziej szkodliwe od samej choroby?</p>
<p>Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa całkowicie umywa ręce od tego, co wydarzyło się na aukcji Pride of Poland 2022. W skierowanym do mnie piśmie z dnia 07 września 2022 podpisanym przez Hannę Myjak, KOWR stwierdza jak następuje: „Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa był wyłącznie organizatorem XLIV Narodowego Pokazu Koni Arabskich Czystej Krwi. Organizatorem aukcji „Pride of Poland” był Polski Klub Wyścigów Konnych w Warszawie. W związku z powyższym uprzejmie informuję, że (&#8230;) wszelkie zapytania dotyczące organizacji i przeprowadzenia ww. aukcji należy zgłaszać bezpośrednio od jej organizatora.” W jednej sprawie mamy więc jasność: wedle stanowiska KOWR wyłączną odpowiedzialność za wydarzenia na aukcji Pride of Poland 2022 ponosi PKWK. A więc jedyne, co wiemy na pewno po upływie miesiąca od janowskiej aukcji to fakt, iż KOWR nie miał z tym wydarzeniem nic wspólnego, jak deklaruje. Tymczasem PKWK milczy. Milczy również Rafał Romanowski, Sekretarz Stanu w MRiRW. Wszak to on zlecił PKWK zadanie, z którego podmiot ten wywiązał się nagannie. I to on sprawuje urzędowy nadzór nad zarówno KOWR jak i PKWK. Skoro informacji brak, puste miejsce zajmuje stugębna plotka. Płotka, której źródłem jest totalny brak komunikacji ze strony zaangażowanych organów Państwa oraz lekceważenie opinii publicznej. Z braku konkretów, oto jak się sprawy mają wedle zakulisowych i niepotwierdzonych wieści, wykazujących, jednakże duży stopień prawdopodobieństwa.</p>
<p>Thierry Barbier zarejestrował się jako potencjalny kupujący wpłacając wadium na własne imię i nazwisko. Licytując na aukcji działał więc na własny rachunek, nie zaś jako pośrednik. Na oczach jupiterów wylicytował konie za 4.636.370 zł (po kursie sprzed dnia aukcji) mimo, iż nie posiadał środków na uiszczenie należnych stadninom kwot. Wobec braku pieniędzy, kilka dni po aukcji Pride of Poland 2022, Francuz zawarł z szemranym Funduszem Inwestycyjnym z Irlandii umowę cesji, na mocy której przekazywał swoje prawa do nabycia wylicytowanych koni owemu Funduszowi. Stadniny wystawiły więc na ten Fundusz faktury za konie „kupione” przez Barbier z terminem 7 dni od wystawienia. Fundusz terminu płatności nie dotrzymał, prosząc o prolongatę. Kolejny termin zapłaty za konie upłynął z dniem 9 września 2022 roku, lecz pieniądze wciąż nie wpłynęły. Trwają więc rozpaczliwe wysiłki, by znaleźć innych nabywców na konie niesprzedane w trakcie aukcji Pride of Poland 2022, nie tylko tych nie odebranych przez oszusta z Francji. W tej sprawie odbywają się spotkania w PKWK z udziałem prezesa PKWK, p.o. prezesów stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie oraz pełnomocnika Dyrektora Generalnego KOWR ds. hodowli koni. Odnośne regulacje stanowią, iż konie niesprzedane na aukcji Pride of Poland mogą być zbywane z wolnej ręki dopiero wówczas, gdy nie uda się tych koni sprzedać podczas trzech kolejnych ofert publicznych, czyli przetargów lub aukcji. Ten warunek nie został spełniony. Ergo, KOWR, PKWK oraz stadniny złamią przepisy, jeśli jakieś transakcje zostaną sfinalizowane. Warto dodać, iż oferty wpływają, i owszem, ale potencjalni nabywcy proponują na Euzonę, Esmeraldię czy inne konie ceny znacznie poniżej nawet obniżonych cen minimalnych.</p>
<p>Uznając za wyższą konieczność sprzedaż klaczy aukcyjnych pod stołem na już, zaangażowane instytucje państwa traktują jako zło konieczne: łamanie obowiązujących przepisów w zakresie obrotu tymi końmi, ostateczne rujnowanie reputacji aukcji Pride of Poland, a także utratę powagi Państwa. Nie mają do tego prawa. Ponadto, takie podejście do sprawy daje asumpt do przypuszczeń, iż nie uczestniczymy w czystej grze. Od samego początku, za wyższą konieczność należało uznać literę prawa, wiarygodność aukcji Pride of Poland oraz powagę organów Państwa. Jedyne co można uczynić w tym momencie by ratować honor i dobre imię, to w trybie natychmiastowym odstąpić od wszelkich zabiegów mających na celu natychmiastowe sprzedanie koni z aukcji „ze stajni”. Jeśli stadninom potrzebne są pieniądze, niech po prostu zorganizują na swoim terenie aukcje jesienne, zimowe, przetargi, zwał jak zwał, próbując sprzedać swój towar w kolejnych ofertach publicznych. Proste. Tak będzie uczciwie i transparentnie. Skończą się też spekulacje, iż beneficjentem całego tego żałosnego spektaklu mieli stać się uprzywilejowani pośrednicy, pozyskujący najlepsze klacze aukcyjne poza aukcją za mocno okazyjne ceny.</p>
<p>Niewątpliwy skandal związany z aukcją Pride of Poland 2022 unaocznił z olbrzymią ostrością całkowity brak polityki informacyjnej ze strony KOWR i PKWK, oznaczający totalne lekceważenie opinii publicznej. Pokutuje mentalność uznająca, iż instytucje te funkcjonują same dla siebie. Obcym wara. Na to nie ma zgody. Do chwili obecnej nie doczekaliśmy się żadnego oficjalnego oświadczenia w tej bulwersującej sprawie. W innych sprawach KOWR też nie udziela informacji. Gdy zadałam tej instytucji kilka pytań w trybie dostępu do informacji publicznej odnośnie polityki hodowlanej poszczególnych państwowych stadnin koni arabskich, standardowa formułka KOWR wyrażana w wyżej wspomnianym liście brzmiała: „KOWR” nie dysponuje wnioskowanymi informacjami. Decyzje w tym zakresie należą do wyłącznych kompetencji Zarządu Spółki.” Pytanie: po cóż więc KOWR zatrudnia inspektorów ds. hodowli koni oraz pełnomocnika ds. hodowli koni? Tymczasem opinii publicznej wciąż należy się oficjalna i rzetelna informacja, wyjaśniająca wszystkie okoliczności związane ze skandalicznym przebiegiem aukcji Pride of Poland 2022 oraz tego, co nastąpiło potem.</p>
<p>Ważnym aspektem sprawy jest konieczność rozliczenia odpowiedzialnych. Urzędnicy państwowi muszą ponosić konsekwencje swoich błędów i zaniedbań, skutkujących stratami finansowymi czy wizerunkowymi. Można odnieść wrażenie, iż wszyscy zainteresowani zdają sobie z tego sprawę, lecz na pożarcie jako jedyny kozioł ofiarny rzucony został Krzysztof Kierzek, prezes PKWK. Tymczasem odpowiedzialnych jest więcej. Po pierwsze, Rafał Romanowski, Sekretarz Stanu w MRiRW. Ów honorowy przewodniczący komitetu organizacyjnego powierzył PKWK rolę „koordynatora” aukcji, uczestniczył w spotkaniach przygotowawczych do aukcji oraz nadzoruje z urzędu zarówno KOWR jak i PKWK. Za ośmieszenie Państwa oraz samej aukcji musi ponieść konsekwencje. A jednak Rafał Romanowski postanowił po prostu przeczekać całą awanturę w nadziei, że burza przejdzie bokiem. Tak nie powinien postępować urzędnik państwowy wysokiego szczebla. Teraz jego rolą jest wydanie kategorycznego polecenia podległym organom, by natychmiast zaprzestać prób sprzedawania koni aukcyjnych pod stołem i zakończyć wreszcie ten żałosny spektakl. Konsekwencje powinni ponieść również inni oficjele KOWR, którzy na miejscu przyglądali się owej katastrofie na życzenie i nie zrobili nic, by wykluczyć Thierry Barbier z aukcji już po wylicytowaniu przez niego klaczy Egiria. Wreszcie, z tych samych powodów konsekwencje nie mogą ominąć p.o. prezesów SK Janów Podlaski oraz SK Michałow. Wszak wiedzieli doskonale, iż licytuje hochsztapler. Niestety, brak konsekwencji za złe decyzje sprawia, iż wielu wysokich notabli reprezentujących państwo utraciło umiejętność percepcji tego, co im wolno, a czego im nie wolno, co jest prawem, a co już jest bezprawiem.</p>
<p>Najważniejszym pokłosiem sprawy jest dylemat: co dalej z aukcją Pride of Poland? Jej dobre imię trzeba zacząć budować od nowa ze zgliszczy. Po pierwsze, w przyszłych latach należałoby zrezygnować z Polskiego Klubu Wyścigów Konnych jako organizatora janowskich aukcji, gdyż zadanie to przerasta organizacyjnie i kompetencyjnie tę instytucję. Pozwólmy PKWK skupić się na branży wyścigowej. Natomiast w strukturze MRiRW lub w strukturze KOWR należy pilnie powołać zespół ludzi, nazwijmy ich wydziałem ds. Pride of Poland, który przez cały rok będzie pracować nad promocją koni arabskich z państwowej hodowli, obserwowaniem trendów, uczestnictwem jako obserwatorzy w międzynarodowych pokazach, pracą nad utrzymaniem i rozszerzaniem bazy klientów oraz utrzymywaniem relacji z tymi klientami, opracowywaniem strategii marketingowej oraz założeń organizacyjnych kolejnych imprez, poszukiwaniem sponsorów, operatora technicznego itd. Chodzi o to, by kolejna impreza w Janowie nie była organizowana w ostatniej chwili na poziomie urągającym randze polskiego konia arabskiego. Całoroczna praca tego zespołu znajdzie swoją kulminację w NPKA i PoP 2023, 2024 itd. Należy wrócić do tego, co obowiązywało przez lata z dobrym skutkiem, a więc: komercyjny charakter imprezy, ekskluzywny charakter imprezy, powszechny charakter imprezy połączony z profesjonalizm w każdym aspekcie działania organizatorów. Jestem przekonana, iż nie będzie problemu z pozyskaniem młodych, prężnych, uczciwych, wykształconych i zmotywowanych osób do pracy w takim zespole. W moim przekonaniu, KOWR powinien odzyskać swoją utraconą rolę jednostki wiodącej przy organizacji janowskiego wydarzenia we współpracy ze stadninami.</p>
<p>Ostatecznych konkluzji wciąż brak, gdyż czynniki oficjalne nadal milczą. Kiedy skończy się to milczenie? Trzeba wreszcie stawić czoła faktom. Aukcja Pride of Poland 2022 okazała się fiaskiem. Niestety, bo mogło być inaczej. Oczekując na ich głos, moja rada do panów decydentów: najlepsza jest prosta droga bez skrótów. Zaklęte rewiry wiodą na manowce.</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Anatomia upadku</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/anatomia-upadku-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Beata Kumanek]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 31 Aug 2022 12:31:12 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=41202</guid>

					<description><![CDATA[Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, za siedmioma rzekami istniała szczęśliwa kraina. Kraina, gdzie rzeczy nazywało się po imieniu. Czarne było czarnym, a białe było białym. Dobro nazywano dobrem, a zło nazywano złem. Wiadomo było co wypada, a czego nie wypada: komu podaje się rękę, a komu nie. Niestety, ta kraina dawno zaginęła w [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, za siedmioma rzekami istniała szczęśliwa kraina. Kraina, gdzie rzeczy nazywało się po imieniu. Czarne było czarnym, a białe było białym. Dobro nazywano dobrem, a zło nazywano złem. Wiadomo było co wypada, a czego nie wypada: komu podaje się rękę, a komu nie. Niestety, ta kraina dawno zaginęła w odmętach relatywizmu i tak zwanej poprawności politycznej. Stało się więc tak, iż obecnie każdemu zjawisku możemy przypisać mnóstwo etykiet, mniej lub bardziej adekwatnych. Wedle własnego widzimisię. Jednak biada temu, kto zechce wykazać się cnotą określania rzeczy ich prawdziwą nazwą. Bzdurna etykieta, a owszem. Prawdziwej nie akceptujemy. Klasycznym przykładem tego zjawiska jest uhonorowanie na XLIV Pokazie Narodowym Koni Arabskich Czystej Krwi klaczy El Medida tytułem „Best in Show Pure Polish”. Każdy wie, że El Medida ma niewiele wspólnego z koniem Pure Polish. Mimo to, wszyscy wmawiają sobie, że król nosi piękne szaty, choć tak naprawdę jest nagi. Nawet kosztem śmieszności. Jak napisał w mediach społecznościowych Jeff Wallace: „To refer to El Medida as Pure Polish will confuse most people given that she is out of a Shanghai daughter (…)”</p>
<p>Jak się okazało, tytuł „Best in Show Pure Polish” dla El Medidy był jedynie wstępem do festiwalu zaklinania rzeczywistości na janowskich dniach konia arabskiego anno domini 2022. Wisienką na torcie tej tradycyjnej imprezy jest zawsze coroczna aukcja Pride of Poland, a podstawowym celem organizatorów jej finansowy sukces. Musiał być sukces, i był sukces. 16 sierpnia wszystkie media jednym głosem donosiły, iż w trakcie aukcji Pride of Poland sprzedano 14 koni za blisko 1,6 mln euro. Najwyższą cenę na licytacji – 400 tysięcy euro osiągnęła klacz Esmeraldia, zaś klacze Poganinka i Euzona osiągnęły cenę po 220 tysięcy euro każda. Obecny na aukcji wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk wykazał się dużą dozą samozadowolenia deklarując publicznie, iż „bardzo wyraźnie widać, że polityka utrzymania hodowli koni, tego bardzo wysokiego poziomu w kraju, zaczyna przynosić znakomite efekty. Mimo różnych kłopotów w przeszłości, teraz rzeczywiście idziemy bardzo mocno do przodu (…)” Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że polityka hodowlana w stadninach prowadzona jest w sposób odpowiedzialny i dalekowzroczny”. Tak zaklinał rzeczywistość wicepremier. Wtórował mu Andrzej Wójtowicz, pełnomocnik dyrektora generalnego KOWR, deklarując: „liczyliśmy na około 1,2 mln euro zysku. Jest znacznie więcej, bo 1,6 mln. Przy obecnej sytuacji ekonomicznej, kryzysie wywołanym wojną w Ukrainie to bardzo duży sukces. Dlatego gratuluję prezesom stadnin.” Andrzej Wójtowicz również zaklinał rzeczywistość. Wypowiadając te słowa wiedział bowiem, że 4 konie, czyli Esmeraldię, Poganinkę, Euzonę i Egirię wylicytował na aukcji Pride of Poland 2022 skrajnie niewiarygodny obywatel Francji Thierry Barbier, ergo uzyskanie pieniędzy za te klacze było tak pewne jak gruszki na wierzbie. W tej sytuacji pełnomocnik mógł wypowiadać się bardziej wstrzemięźliwie by zminimalizować skalę nieuchronnego blamażu, o którym władze KOWR zostały poinformowane tuż po rozpoczęciu aukcji. Ogłaszając sukces tej aukcji, już w samym dniu jej zakończenia wszyscy oficjele i organizatorzy mieli pełną świadomość, iż prawie milion euro tak zwanego „zysku” jest mocno wątpliwy. A jednak brnęli w ten Matrix na zasadzie, że może jakoś to będzie. Cóż, blamażu nie udało się uniknąć.</p>
<p>I oto nadszedł dzień 30 sierpnia 2022, który należy określić jako czarną datę i wizerunkową katastrofę na światową skalę dla państwowej hodowli koni arabskich oraz aukcji Pride of Poland. Dodajmy, iż była to katastrofa oczekiwana oraz katastrofa na życzenie, której autorami są wespół wszyscy oficjalni organizatorzy. Katastrofa doprawiona jeszcze szczyptą śmieszności. Otóż po południu w sieci zaczęły ukazywać się następujące nagłówki odmieniające przez wszystkie przypadki słowo „skandal”: „Pride of Poland 2022. Znów będzie skandal. Francuz, który wylicytował konie za milion euro, nie zapłacił” – Wyborcza.pl Lublin; „Wylicytował konie za milion euro i nie zapłacił. Skandal na Pride of Poland 2022” – Onet.pl: „Pride of Poland 2022. Miał być sukces, a brakuje miliona euro” – Bankier.pl: „Wygrał na aukcji Pride of Poland 2022. Pieniędzy nikt dotąd nie zobaczył” – Salon.24; „Pride of Poland 2022. Skandal na licytacji koni arabskich” – Radio ESKA. Ba, stacje radiowe wprost wyśmiewały się z aukcji opowiadając, jak to Thierry chcąc zaimponować towarzyszce w białym kapeluszu licytował konie za milion euro nie mając ani grosza”. Taki sposób na imponowanie kobiecie dostępny każdemu. Trzeba tylko jechać do Janowa. Oszust z Francji siedział przy stoliku podczas aukcji z Jerzym Białobokiem, czy to zwykły przypadek, czy też nie, tego pewnie się nie dowiemy. Nazywając rzeczy po imieniu; ta bezprecedensowa skaza na wizerunku aukcji Pride of Poland została spowodowana tym, iż organizatorzy dopuścili do uczestnictwa w aukcji znanego w środowisku hochsztaplera. Wiedząc z kim mają do czynienia, pozwolili mu wylicytować konie za blisko milion euro. Mieli pełną świadomość, że Thierry Barbier nie zapłaci. A jednak szli w zaparte przez dwa tygodnie po aukcji wyznaczone terminem płatności. Szli w zaparte by nie zrobić przykrości ministrowi. Aż mleko się rozlało. Tego skandalu nie można zamieść pod dywan udając, że nic się nie stało. Więcej, odpowiedzialnych trzeba rozliczyć. Sprawa jest naprawdę bardzo poważna. Spójrzmy więc, jak do tego doszło i co dalej.</p>
<p>Organizatorzy janowskiego wydarzenia okraszonego bezprecedensowym skandalem są znani. Głównym organizatorami byli Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, Stadnina Koni Janów Podlaski oraz Stadnina Koni Michałów. W komitecie organizacyjnym zasiadali: honorowy przewodniczący – Rafał Romanowski – Sekretarz Stanu, MRRW, przewodniczący – Wacław Humięcki – Dyrektor Generalny KOWR, Lucjan Cichosz – prezes SK Janów Podlaski oraz Monika Słowik – prezes SK Michałów. Koordynatorem desygnowanym przez Rafała Romanowskiego do koordynowania organizacji Narodowego Pokazu Koni Arabskich oraz aukcji Pride of Poland i Summer Sale w 2022 został Polski Klub Wyścigów Konnych. Krzysztof Kierzek, prezes PKWK ze swojej strony zaangażował Urszulę Łęczycką jako koordynatora merytorycznego NPKA oraz koordynatora aukcji. Mamy więc listę osób, które powinny odpowiedzieć za skandal pod tytułem Thierry Barbier i kompromitacja aukcji Pride of Poland 2022. Mamy cały długi sznureczek ludzi na odpowiedzialnych stanowiskach państwowych, z których żaden zapewne nie czuje się odpowiedzialny. Wszak Rafał Romanowski delegował sprawę Waldemarowi Humięckiemu, ten zaś delegował sprawę prezesom stadnin oraz PKWK. Panowie szefowie zdaje się nie znają słowa „nadzór” i zapewne uznają, że sprawowanie nadzoru nad podległymi jednostkami nie należy do ich obowiązków czy zakresu odpowiedzialności. Summa summarum, Krzysztof Kierzek oraz Urszula Łęczycka okazali się ostatnim ogniwem organizacyjnym. Ogniwem, który zawiódł sromotnie.</p>
<p>Mogłoby się wydawać, że Krzysztof Kierzek miał przetartą ścieżkę, bowiem PKWK już od kilku lat występował w roli współorganizatora sierpniowego wydarzenia w Janowie Podlaskim. Nic podobnego. Krzysztof Kierzek wykonał krok, na który nie zdobył się nigdy jego poprzednik. Otóż wprowadził kolejne ogniwo organizacyjne w postaci „koordynatora merytorycznego NPKA” oraz „koordynatora aukcji”, którym obsadził prywatnego pośrednika. Jak mi napisał prezes PKWK, jego wybór był podyktowany faktem, iż „Pani Urszula Łęczycka jest znana jako hodowca i pośrednik handlu końmi arabskimi, co uwiarygadnia ją w środowisku i znacząco ułatwia komunikację, która jest bardzo ważna z organizacyjnego punktu widzenia”. Krzysztof Kierzek zapewne chciał odcisnąć własne, indywidualne piętno na powierzonej mu do organizacji imprezie. Niewątpliwie swój cel osiągnął, choć zapewne nie tak jakby chciał, w czym wydatnie pomogła mu Urszula Łęczycka.</p>
<p>Po pierwsze, prezes PKWK odstąpił od tradycji organizowania okresowych konferencji prasowych informujących o stanie przygotowań do aukcji Pride of Poland oraz oficjalnie prezentujących konie wytypowane do Pride of Poland i Summer Sale. Przygotowania i typowanie koni do aukcji odbywało się w zaciszu gabinetów, z udziałem Rafała Romanowskiego, Sekretarza Stanu w MRiRW, czyli szefa szefów. Innowacje takie jak koordynator merytoryczny NPKA, klasy sportowa i wałachów na NPKA oraz koordynator merytoryczny aukcji zostały wprowadzone po cichu, bez żadnego umotywowania. Strona internetowa dedykowana wydarzeniu była chyba najsłabsza w historii, zarówno pod względem merytorycznym jak i wizualnym. Obowiązujący od lat i bardzo przejrzysty regulamin aukcji został w tym roku zastąpiony przez nowy twór, zwany regulaminem, którego zawiła treść uniemożliwiała jego zrozumienie, przynajmniej dla mnie. Gdy kilka dni temu chciałam ponownie zgłębić jego treść, ów regulamin zniknął, a jego treść jest kluczowa dla sprawy. Czy w owym regulaminie widniał jeden banalny punkt, który mógł uratować tę imprezę? Z reguły funkcjonuje on w regulaminach na aukcjach sztuki, podczas których mamy do czynienia z o wiele większymi sumami niż w Janowie Podlaskim: „Organizator aukcji może w dowolnym momencie, przed rozpoczęciem aukcji lub w trakcie jej trwania, odmówić możliwości licytowania każdej osobie bez wskazania przyczyny.”</p>
<p>Patrząc na pełnione funkcje należałoby założyć, iż wszystkie osoby składające się na zespół organizacyjny znają się na rzeczy. Osoby te powinny więc zdawać sobie doskonale sprawę z faktu, iż po pierwsze należało przeanalizować listę osób, które wpłaciły wadium. Nazwisko Thierry Barbier winno zostać natychmiast zidentyfikowane i zdyskwalifikowane, skoro w już w 2018 roku Francuz złożył stadninie koni w Janowie Podlaskim ofertę na zakup kilku koni poza aukcją, lecz transakcja nie doszła do skutku, bo Barbier nie zapłacił, podobnie było w Stadninie Koni w Michałowie, kiedy ta sama osoba okazała się nieprawdomówna, a transakcje nie doszły do skutku. Mało tego, organizatorów aukcji przestrzegano przed tym człowiekiem. Przestrzegali hodowcy prywatni mający złe doświadczenia z niezrównoważonym Francuzem. Kto więc odpowiada za to, iż znany w środowisku mitoman oraz osoba niewiarygodna została dopuszczona do aukcji? Chodzą słuchy, że wpłacił jedno wadium, zaś na PoP 2022 pozwolono mu wylicytować cztery konie. Jeśli tak, to dlaczego? Wszak jedno wadium uprawnia do wylicytowania tylko jednego konia. A może nie? Wystosowałam do KOWR zapytanie w tej sprawie. Ponadto, jak to się stało, że pozwolono mu wylicytować aż cztery klacze mimo, iż już przy licytacji pierwszej Egirii mocno śmierdziało, gdyż przelicytował sam siebie o sto tysięcy euro! Tego nie robiła nawet Shirley Watts! Resztę znamy z relacji prasowych. Wszystko stało się na oczach ministra rolnictwa, dyrektora generalnego KOWR, prezesów stadnin, prezesa PKWK oraz koordynatora aukcji. Istna farsa. Smaczkiem jest informacja, że ubrany w szaty Austriaka Thierry Barbier wylicytował jeszcze na Summer Sala janowską klacz Tartina, przebijając samego siebie z 11 tysięcy euro na 35. Osoby z grona organizatorów, zakładam, że nieświadomie, dopuściły do nieobliczalnej w skutkach ruiny renomy sztandarowej aukcji koni arabskich w Janowie Podlaskim. W najlepszym wypadku z powodu skrajnego braku profesjonalizmu i zaniedbania obowiązków. Ale zamiast bić się w piersi, trwa udawanie, że nie jest wcale tak źle. Ośmieszanie się organizatorów trwa w najlepsze, gdy tymczasem powinni zostać ukarani w trybie natychmiastowym. Wszak na swoje usprawiedliwienie organizatorzy nie mają nic.</p>
<p>Znawcy wiedzą, że Thierry Barbier nie zapłaci, bo po prostu nie ma pieniędzy. Krzysztof Kierzek w rozmowie z Wyborczą utrzymuje skądinąd, iż na razie nie ma powodu do obaw, gdyż obecnie prowadzona jest korespondencja z panem, który wylicytował konie. Ponoć problemem nie jest wola zapłaty, lecz „trudności po stronie formalnej”. Koń by się uśmiał. Jak dodaje prezes PKWK, literalnie czas opłacenia faktur jest przekroczony, ale nie robimy na razie z tego problemu. Godny podziwu optymizm. Na otarcie łez Kierzek zapewnia, iż w regulaminie aukcji jest też zapis o karze wynoszącej 30 procent wylicytowanej kwoty w przypadku nieodebrania konia. Tylko jak organizatorzy zamierzają te kary wyegzekwować? To zapis absolutnie martwy, gdyż same koszty sądowe takiej egzekucji mogą nie być warte świeczki. Andrzej Wójtowicz z KOWR również nie widzi powodu do niepokoju oznajmiając, iż czasem odbiór wylicytowanych koni trwał dłużej i nikt nie robił z tego problemu. KOWR w osobie Andrzeja Wójtowicza zapewnia, iż po upływie kolejnych dwóch tygodni kupiec będzie wezwany do uregulowania należności zgodnie z prawem. Czyli jak i z jakiego majątku? Przecież Thierry Barbier nie ma pieniędzy. Ale festiwal zaklinania rzeczywistości trwa w najlepsze. Z godnym podziwu optymizmem wypowiada się Monika Słowik, prezes SK Michałów, której Barbier jest winien 620 tysięcy euro za Esmeraldię i Poganinkę. Jak czytamy w portalu Bankier.pl, Michałów daje sobie czas do 31 sierpnia, bo po prostu czasem przelewy idą dłużej. Z kolei w Polskie Radio Lublin prezes SK Janów Podlaski deklaruje, iż gdyby kupiec nie zapłacił za wylicytowane konie, zwróci się do KOWR z prośbą o zgodę na sprzedanie tych koni innemu kupcowi. Tutaj dochodzimy do clou sprawy. Wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że Barbier jest niewypłacalny. Trwa więc rozpaczliwe poszukiwanie kogoś, kto kupi te konie w miejsce zwariowanego Francuza. Chodzi o uratowanie twarzy.</p>
<p>Powiedzmy sobie jasno. By ratować resztki reputacji aukcji Pride of Poland, klacze Egiria, Esmeraldia, Poganinka, Euzona oraz Tartina powinny pozostać niesprzedane przez kolejny rok. Dlaczego? Ano dlatego, by zadać kłam pojawiającym się spekulacjom. A pojawiające się spekulacje są poważne i nie mogą zostać zignorowane. W mediach społecznościowych zgłoszono sugestię, iż być może cala sytuacja została sprowokowana celowo, by móc po cichu handlować najlepszymi końmi z listy aukcyjnej. Spekulacje te potęguje fakt, iż pojawiły się głosy o tym, że będą poszukiwani kupcy na omawiane konie za ustalone na nie ceny minimalne, które zresztą były obniżane dla Thierry Barbier. Tytułem przykładu, cenę minimalną Euzony prezes SK Janów Podlaski obniżył z 250 tysięcy euro na 220 tysięcy euro. Jej sprzedaż komuś trzeciemu za 220 tysięcy euro budziłaby wielkie wątpliwości od strony etyczno-prawnej. A zresztą, dlaczego miałby obowiązywać dla kupców trzecich ceny minimalne, a nie ceny wylicytowane? Czy się zgadzamy z tym czy nie, należy przeanalizować sugestię z fejsbuka, czy aby tegoroczny skandal aukcyjny nie jest czasem wspólnym dziełem nominatów dobrej zmiany do spółki z grupką handlarzy przy użyciu „French connection”. Zaś jak powszechnie wiadomo, państwowe stadniny obstawiają zupełnie nieświadomi otaczającej ich rzeczywistości prezesi oraz pośrednicy, wśród których pojawia się wciąż ten sam krąg ludzi. Dlatego zatrudnianie przy organizacji aukcji prywatnej pośredniczki było błędem, tak jak błędem jest zgoda KOWR na jawną infiltrację państwowych stadnin przez aktywnych pośredników oraz zatrudnianie na kluczowych stanowiskach osoby, prezentujące jawny konflikt interesów, patrz SK Michałów.</p>
<p>Niestety można odnieść wrażenie, iż KOWR nie uczy się na błędach, choć od Waldemara Humięckiego możnaby oczekiwać głębokiego rozeznania w sytuacji. Mówi się o tym, że Krzysztof Kierzek w towarzystwie Andrzeja Wójtowicza oraz Urszuli Łęczyckiej wybierają się do Aachen, by ewentualnie poszukiwać kupców na niesprzedane konie aukcyjne wylicytowane przez Therry Barbier. Mam nadzieję, że nie jest to prawda, bo pomysł ten jest z gruntu chybiony i tylko pogarsza sytuację. Po pierwsze, Kierzek i Łęczycka nie sprostali powierzonemu im zadaniu, więc ich obecność w Aachen raczej nie przyniesie dobrych skutków. Zresztą omawiane klacze winny pozostać niesprzedane. Po drugie, wszelkie tego typu zabiegi ostatecznie podważają zaufanie kupców do Pride of Poland. Co gorsza, podobno od przyszłego roku KOWR zamierza organizować aukcje embrionów, które będą pobierane od wybranych klaczy z SK Michałów. Jeśli to prawda, Waldemar Humięcki przeszedł długą drogę i nie nauczył się niczego. Wszak to znany mu minister Krzysztof Jurgiel wskazywał na haniebny proceder handlu embrionami, stanowiący wyprzedaż najcenniejszego materiału genetycznego kosztem dobrostanu, a nawet życia klaczy z PSK. Ardanowski przywrócił dzierżawy polskich klaczy dla embrionów za podszeptem znanych wszystkim „doradców”, co między innymi Pinga okupiła życiem. Pomysł ewentualnych aukcji embrionów pod egidą KOWR czy PKWK należy zwalczać w zarodku. Powiem więcej, Waldemar Humięcki winien działać w kierunku ponownego wprowadzenia zakazu handlu embrionami od klaczy z państwowych stadnin koni arabskich. Jeśli w aukcjach embrionów miałaby się objawiać odpowiedzialna i dalekowzroczna polityka hodowlana państwowych stadnin, zgodnie z tezą ministra rolnictwa, to aż strach się bać. Tym bardziej, że temat handlu embrionami od klaczy z PSK po 2018 roku winien zostać poddany audytowi.</p>
<p>W reasumpcji należy stwierdzić, iż niewiarygodny skandal związany z Pride of Poland 2022 jest faktem i nie zmienią tego żadne mogące pojawić się rewelacje, iż w ciągu kolejnych dwóch tygodni Thierry Barbier nagle zapłacił ów milion euro za wylicytowane klacze. Nikt w to nie uwierzy, a dalsze zaciemnianie sprawy jeszcze bardziej zaszkodzi reputacji imprezy oraz wiarygodności organów państwa. Skandal ten wynika wprost z braku profesjonalizmu i totalnego braku odpowiedzialności organizatorów. A więc ci organizatorzy muszą ponieść konsekwencje. Po pierwsze należałoby oczekiwać, że Rafał Romanowski, który zdecydował o trybie tegorocznej organizacji NPKA oraz towarzyszących tej imprezie aukcji, zwoła konferencję prasową i wytłumaczy się z tej niewiarygodnej klęski, wespół z Waldemarem Humięckim oraz Krzysztofem Kierzkiem. Minister rolnictwa jest tą osobą, który następnie winien zdecydować o dalszym losie tych osób. Nazywajmy dalej rzeczy po imieniu. A więc Urszula Łęczycka winna zostać odsunięta od jakiejkolwiek współpracy z KOWR czy PKWK przy organizacji kolejnych aukcji. Otrzymała szansę, której nie umiała wykorzystać. Na koniec, powołany na pełnomocnika dyrektora generalnego KOWR Andrzej Wójtowicz winien również zwołać konferencję prasową by publicznie ogłosić, jakie jest jego umocowanie w KOWR i jakie plany zamierza realizować w odniesieniu do państwowej hodowli koni arabskich. Kolejne ważne pytanie: czy jest planowana reforma strukturalna PSK wraz z reformą finansowania państwowych stadnin? Sytuacja państwowej hodowli koni arabskich jest bardzo zła. Samo powoływanie kolejnych pełnomocników nic tu nie da. Na ruchy pozorowane już nie ma czasu. Quo usque tandem abutere, Catilina, patientia nostra?</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wolność słowa zwycięża</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/wolnosc-slowa-zwycieza-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Beata Kumanek]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 Jul 2022 09:17:35 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=40642</guid>

					<description><![CDATA[W dniu 5 lipca 2022 roku został ogłoszony wyrok Sądu pierwszej instancji w sprawie karnej przeciwko Beacie Kumanek z oskarżenia prywatnego Anny Stojanowskiej. Ów prywatny akt oskarżenia zarzucający mi czyn z art. 212 par. 2 k.k. opisałam w swoim blogu z dnia 31.03.2021 pod tytułem „Stojanowska oskarża”. W telegraficznym skrócie chodziło o to, iż w [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>W dniu 5 lipca 2022 roku został ogłoszony wyrok Sądu pierwszej instancji w sprawie karnej przeciwko Beacie Kumanek z oskarżenia prywatnego Anny Stojanowskiej. Ów prywatny akt oskarżenia zarzucający mi czyn z art. 212 par. 2 k.k. opisałam w swoim blogu z dnia 31.03.2021 pod tytułem „Stojanowska oskarża”. W telegraficznym skrócie chodziło o to, iż w blogu „Mętne wody” z dnia 20 października 2020 r. jakoby zawarłam szereg nieprawdziwych stwierdzeń i pomówień, które mogły poniżyć oskarżycielkę prywatną w opinii publicznej i narazić ją na utratę zaufania potrzebnego do zajmowanego stanowiska i prowadzonej działalności.</p>
<p>Postępowanie sądowe w sprawie było długotrwałe, gdyż toczyło się przez blisko półtora roku. Decyzją Sądu, sprawę procedowano w trybie niejawnym, co oznaczało zakaz upubliczniania jej przebiegu. Dość rzec, iż rozpraw było wiele. Annę Stojanowską reprezentowała w Sądzie Kancelaria Prawna Jacka Cieplucha. Ja broniłam się sama. Powołałam na świadków grono osób ściśle związanych ze środowiskiem koni arabskich, a więc ludzi dobrze znających Annę Stojanowską i rozpatrywane zagadnienia. Żadna z tych osób nie należy do kręgu moich bliskich znajomych, a niektórzy z powołanych przeze mnie świadków nigdy nawet nie poznali mnie osobiście. Powiem wręcz, iż kilkoro z nich zapewne przyjęło ze zdziwieniem, a może nawet niezadowoleniem, fakt ich powołania do stawiennictwa w Sądzie. Mimo to, wszyscy świadkowie zeznawali zgodnie ze swoim sumieniem, za co jestem im ogromnie wdzięczna. Dziękuję świadkom za ich godną postawę, tym bardziej że składali swoje zeznania w obecności Anny Stojanowskiej, osoby niezwykle wpływowej w środowisku.</p>
<p>Anna Stojanowska była obecna na wszystkich rozprawach, jednak na ogłoszeniu wyroku się nie stawiła. Na ostatniej rozprawie przed ogłoszeniem wyroku, pełnomocnik oskarżycielki prywatnej domagał się bardzo surowego wymiaru kary za popełnione przez oskarżoną „przestępstwa”. Przestępstwa znaczone haniebnym czynem krytykowania oskarżycielki prywatnej. Dla mnie gra toczyła się o wysoką stawkę, gdyż jako osoba ciesząca się przez całe życie nieskazitelną reputacją, po sześćdziesiątce miałabym zostać uznana w świetle prawa za przestępcę. Rzeczywistość jest taka, że w każdym procesie cywilnym czy karnym wyrok Sądu pozostawia jedną ze stron w poczuciu skrzywdzenia. Jednak jak mówi słynna łacińska maksyma: DURA LEX SED LEX, cokolwiek zdecyduje Sąd, strony muszą zaakceptować wyrok. Oczywiście od wyroku pierwszej instancji przysługuje procedura odwoławcza. Jaki więc zapadł werdykt: NIEWINNA!</p>
<p>Sąd uniewinnił mnie od zarzutów nakreślonych w prywatnym akcie oskarżenia jw. przedstawiając następującą argumentację. Jak zeznawała sama Anna Stojanowska, od ponad dwudziestu lat jest zawodowo związana z sektorem koni arabskich. Przez te lata stała się osobą znaną i szanowaną w branży, piastując wiele eksponowanych stanowisk, zarówno w państwowej hodowli koni arabskich, jak też na forum międzynarodowym. Lecz ta wysoka pozycja Anny Stojanowskiej w środowisku koni arabskich musi łączyć się ze świadomością, iż podlega ona ocennemu osądowi ze strony otoczenia. Zdaniem Sądu, krytyka wobec oskarżycielki prywatnej wyrażona w tekście „Mętne wody” autorstwa oskarżonej była krytyką wyważoną, nie zawierającą żadnych obraźliwych dla oskarżycielki prywatnej treści. Co więcej, krytyka ta stanowiła tylko jeden, i to nie najbardziej krytyczny głos wobec Anny Stojanowskiej w publicznej debacie na temat kondycji państwowej hodowli koni arabskich. W oparciu o zebrany materiał dowodowy Sąd wskazał, iż dużo ostrzejszą i bardziej emocjonalną krytykę kierowały wobec Anny Stojanowskiej na forum publicznym osoby, których zdanie mogło mieć dużo większy wpływ na reputację zawodową oskarżycielki prywatnej niż krytyka wyrażona przez Beatę Kumanek w tekście „Mętne Wody”. Wśród tych osób Sąd wymienił m.in. byłego ministra rolnictwa, czy też znanego i szanowanego w środowisku hodowcę koni arabskich. Sąd podkreślał również, iż sama Anna Stojanowska także uczestniczyła w publicznej debacie odnoszącej się do państwowej hodowli koni arabskich, wyrażając ze swej strony bardzo krytyczne opinie na jej temat, czego przykładem jest chociażby wywiad z maja 2020 roku udzielony angielskojęzycznemu tytułowi „The Times”. W reasumpcji Sąd stwierdził, iż treści zawarte w blogu „Mętne Wody” mieściły się w obrębie prawa do wolności słowa, które jest gwarantowane każdemu obywatelowi tego państwa. Stąd wyrok uniewinniający.</p>
<p>Mam prawo uznać powyższy wyrok sądu pierwszej instancji za sprawiedliwy. Anna Stojanowska ma prawo do odmiennego zdania. Z mojego punktu widzenia omawiany werdykt Sądu jest bardzo istotny z dwóch powodów. Po pierwsze, uważam praktykę wykorzystywania machiny sądowej do tłumienia głosów krytycznych jako zjawisko ze wszech miar godne potępienia, gdyż godzi w jedną z fundamentalnych wartości demokratycznych, a więc w prawo do wolności słowa. Argumentem, który przesądził o moim uniewinnieniu było właśnie przekonanie Sądu, iż wolność słowa uprawniała mnie do opinii krytycznych wobec Anny Stojanowskiej sformułowanych w odnośnym tekście. A więc demokracja działa. Po wtóre, w społeczeństwie istnieje ugruntowane przekonanie, iż istnieją osoby nie do ruszenia, z którymi lepiej nie zadzierać, bo z góry stoi się na straconej pozycji. Tymczasem osoba bez pieniędzy, bez koneksji i bez władzy, a nawet bez obrońcy zdołała wyjść cało z potyczki sądowej, mając za adwersarza osobę niezwykle wpływową i ustosunkowaną. To niezwykle budujące. Na tym przykładzie widać bowiem, iż wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Kolejny przykład na to, że demokracja działa realnie.</p>
<p>Ze względu na fakt, iż wyrok nie jest prawomocny postanowiłam nie rozwijać na tym etapie pewnych wątków związanych z tematem. Po raz kolejny chciałabym jednak zadeklarować, iż bardzo jest mi bliska problematyka państwowej hodowli koni arabskich w Polsce. W chwili obecnej hodowla ta znajduje się w bardzo trudnym położeniu i potrzebuje pomocy. Ze swej strony uczynię wszystko na miarę moich skromnych możliwości, by dziedzictwo polskiej hodowli konia arabskiego nie uległo zatraceniu, a polski koń arabski odzyskał swój blask.</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>List otwarty do Prezesa Rady Ministrów RP, Pana Mateusza Morawieckiego</title>
		<link>https://polskiearaby.com/en/blog/list-otwarty-do-prezesa-rady-ministrow-rp-pana-mateusza-morawieckiego-2</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Krystyna Chmiel]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 22 May 2022 20:12:23 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://polskiearaby.com/?post_type=blog&#038;p=40297</guid>

					<description><![CDATA[Szanowny Panie Premierze, W imieniu hodowców i miłośników koni czystej krwi arabskiej – zwracam się do Pana Premiera z prośbą o pilną interwencję. Zdajemy sobie sprawę z napiętej sytuacji międzynarodowej, ale ta sprawa nie może czekać ze względu na długość życia koni – o wiele krótszą od naszej. Populacja koni czystej krwi arabskiej, w Polsce [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="wprt-container"><p>Szanowny Panie Premierze,</p>
<p>W imieniu hodowców i miłośników koni czystej krwi arabskiej – zwracam się do Pana Premiera z prośbą o pilną interwencję. Zdajemy sobie sprawę z napiętej sytuacji międzynarodowej, ale ta sprawa nie może czekać ze względu na długość życia koni – o wiele krótszą od naszej.</p>
<p>Populacja koni czystej krwi arabskiej, w Polsce utrzymywana w czystości krwi od ponad 200 lat, była od zawsze naszą dumą narodową. Dzięki zamiłowaniu i poświęceniu polskich hodowców zachowały się pełne rodowody naszych koni sięgające nieraz do początków XIX wieku, ratowano pojedyncze ogiery i klacze przed zagładą z rąk rozjuszonej bolszewickiej tłuszczy bądź podczas nalotów na Drezno w 1945. Od roku 1927 większość urodzonych koni czystej krwi poddawana była wyścigowym próbom dzielności, toteż odkąd rozpoczął się ich eksport – polskie araby powszechnie określano jako „piękne i dzielne”. W latach 70-tych i 80-tych XX wieku miał miejsce prawdziwy „zwycięski pochód” polskich koni arabskich przez światowe ringi pokazowe. Ich niezwykłą popularność zawdzięczały temu, że różniły się znacznie od pogłowia utrzymywanego w krajach, do których je sprowadzano. Różniły się przede wszystkim wszechstronną przydatnością użytkową (którą zawdzięczały temu, że miały za sobą ukończoną karierę wyścigową) oraz udowodnionym pochodzeniem z 7 rodów męskich i 15 rodzin żeńskich sięgających wstecz do XIX wieku.</p>
<p>Co z tego zostało obecnie? Od 2004r. stadniny posiadają status spółek prawa handlowego, co wiąże się z wymogiem osiągania zysków. Wymusza to nieraz wyprzedawanie najcenniejszych ogierów i klaczy. Większość 7 polskich rodów męskich znajduje się na krawędzi wygaśnięcia, gdyż dla uzyskania lepszych wyników finansowych klacze kryte są modnymi ogierami zagranicznymi. Co lepsze ogiery z polskich rodów zostały wyprzedane, a pozostałe starzeją się, nie otrzymując klaczy do krycia lub najwyżej pojedyncze sztuki. Na decyzje dotyczące stanówki lub sprzedaży mają zakulisowy wpływ zwolennicy zwolnionych w 2016 Anny Stojanowskiej i Jerzego Białoboka, sterujący pracownikami stadnin. Zapowiadana w zeszłym roku i na początku bieżącego reforma statusu stadnin „rozmyła się”, a na pół oficjalnie kursują „przecieki” o zagrażającej prywatyzacji stadnin państwowych. Hodowla koni arabskich w tych stadninach zaczyna być traktowana jak kłopotliwy balast, nie jak dziedzictwo narodowe liczące sobie ponad 200 lat. Prosimy, aby Pan Premier zdementował te pogłoski, gdyż możliwość taka byłaby porównywalna z przeróbką Zamku Wawelskiego na hotel lub przetopieniem Drzwi Gnieźnieńskich na klamki!</p>
<p>Jeszcze nie jest za późno, aby zatrzymać ten proces destrukcji. Stanowiska decyzyjne w stadninach i instytucjach nadzoru nad nimi powinny być obsadzone przez fachowców posiadających kwalifikacje i doświadczenie w zakresie hodowli koni arabskich. Wdrożony powinien być program hodowlany, zakładający kontynuację ugruntowanych w polskiej hodowli rodów i rodzin oraz objęcie każdego urodzonego rocznika próbami dzielności, co gwarantowałoby utrzymanie odrębności polskiego pogłowia na tle hodowli światowej, a co za tym idzie – zwiększenie pokupności naszych koni i dostosowanie się do unijnego wymogu bioróżnorodności. Taki program istnieje i jego kopie otrzymało ode mnie wielu posłów i wyższych urzędników w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ale nikt nawet nie spróbował zastosować go w praktyce. Bezwzględnie zakazana powinna być też dzierżawa klaczy za granicę połączona z pozyskiwaniem od nich zarodków, co prowadzi nie tylko do deprecjacji polskich koni, lecz także zagraża dobrostanowi klaczy, narażając je na cierpienia i utratę lub obniżenie przydatności hodowlanej.</p>
<p>Na Panu Premierze, jako przedstawicielu obozu patriotycznego, spoczywa odpowiedzialność za zachowanie dla następnych pokoleń dziedzictwa narodowego, jakim są polskie konie czystej krwi arabskiej, udowodnienie, że hasła „dobre, bo polskie”, „kupuj polskie” mają pokrycie w praktyce. Niech Pana decyzja będzie żelazną miotłą, która rozniesie „degrengolitis czyli obezwładniający paraliż” (C.N.Parkinson „Prawo Parkinsona”) panujący w zarządzaniu polskimi stadninami skarbu Państwa. Prosimy, aby nie odsyłano naszych postulatów „według właściwości” do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, gdyż istnieje uzasadnione podejrzenie, że i tam okopali się zwolennicy osób zwolnionych w 2016r., otwarcie sympatyzujących z opozycją totalną. Apelujemy, żeby polski arab odzyskał taką pozycję na rynkach zagranicznych, jaką jeszcze w latach 80-tych określano sloganami reklamowymi „Pure Polish Perfection” czy „Pure Polish Elegance”. Będzie to możliwe, jeśli Pan Premier umożliwi wdrożenie Polskiego Programu Hodowli Koni Rasy Czystej Krwi Arabskiej, który jestem w każdej chwili gotowa udostępnić.</p>
<p>Z wyrazami szacunku –</p>
<p>Krystyna Chmiel</p>
<p>Profesor nauk rolniczych w zakresie zootechniki, specjalność – hodowla koni</p>
<p>Prywatny hodowca koni czystej krwi arabskiej</p>
</div>]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
