Reklama
Piękne jak araby w galopie. Konie arabskie w filmach fabularnych

Ludzie i Konie

Piękne jak araby w galopie. Konie arabskie w filmach fabularnych

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Kadr z filmu Hidalgo - Ocean ognia, fot. Forum Film Poland
Kadr z filmu Hidalgo – Ocean ognia, fot. Forum Film Poland

Zniewalająca uroda koni arabskich podbiła serca legionu filmowców nie tylko jako twórców. Sprawiła także, że ludzie filmu często zostawali znanymi hodowcami i przyjaciółmi tych pięknych istot.

Rumak boskiego Rudolpha

Jedną z najsłynniejszych hodowli arabów w USA założył Will Keith Kellogg (1960–1951), który majątku dorobił się w branży spożywczej, a konkretnie na produkcji owsianych płatków śniadaniowych. W 1925 roku powołał do życia Pomona Arabian Horse Ranch. Hodowane tam konie służyły często w filmowych kampaniach promocyjnych. Zdjęcia robiły sobie z nimi najsłynniejsze ówczesne gwiazdy Hollywood – Gary Cooper, Tom Mix, Mary Pickford, Clara Bow, Olivia de Havilland, Will Rogers, a także Ronald Reagan. Z reguły aktorzy wykorzystywali wierzchowce Kellogga w filmach. Najsłynniejszym koniem z tej stadniny był urodzony w 1916 ogier Jadaan (Abbeian – Amran/Deyr, hod. Hingham Stock Farm), wnuk klaczy Wadduda i ogiera Deyr, przywiezionych do Stanów przez Homera Davenporta z jego słynnej wyprawy po konie na pustynię (1906). Na osobistą prośbę Rudolpha Valentino za opłatą wypożyczono Jadaana do widowiskowego melodramatu egzotycznego „Syn szejka” („Son of Sheik”, 1926, reż George Fitzmaurice). Kellogga rozczarowało jednak, że studio filmowe i Valentino nie dotrzymali umowy – imię konia i nazwa Pomona Arabian Horse Ranch miały się znaleźć w czołówce, a tak się nie stało. Niespodziewane wydarzenie – nagła śmierć Valentino, uczyniły konia gwiazdą. Występował potem w kasowych przedstawieniach objazdowych w Stanach i Europie jako „ostatni koń, którego dosiadał Valentino”. Wystąpił także w innych głośnych hollywoodzkich filmach: „Ogród Allaha” („The Garden of Allah”, reż. Rex Inghram), „The Desert Song” (1929, reż. Roy Del Ruth), „Beau Ideal” (1931, reż. Herbert Brenon), „Szkarłatna hrabina” („The Scarlett Empress”, 1934, reż. Josef von Sternberg) oraz „Under Two Flags” (1936, reż. Frank Lloyd). Podczas kręcenia tego ostatniego filmu Jadaan podobno wykazał się niezwykłą przytomnością swego końskiego umysłu – aktor dosiadający go podczas kręcenia pełnej zgiełku sceny bitewnej spadł z jego grzbietu. Koń nie spłoszył się, lecz posłusznie i cierpliwie czekał, aż jeździec się podniesie. Jadaan rozstał się ze światem w 1945 roku. Inny słynny rumak z hodowli Kellogga to Barakat 1932 (Fondak – Meca/Ursus, hod. Marquis de Domecq), którego dosiadał Tyrone Power w filmie „Suez” (1938, reż. Allan Dwan).

Czerń jest piękna

Jednym z najsłynniejszych filmów hollywoodzkich, gdzie wśród głównych bohaterów pojawił się arabski ogier, był „Czarny rumak” („The Black Stallion”, 1979, reż. Carroll Ballard), według powieści Williama Farleya z 1941 roku, która doczekała się aż szesnastu książkowych kontynuacji. Była to opowieść o przyjaźni chłopca i konia, która zrodziła się i umocniła na wyspie, na której chłopak i zwierzę znaleźli się po katastrofie okrętu. W powszechnej opinii udało się oddać w tym filmie tajemniczy, wręcz duchowy związek konia i człowieka. Film zdobył dwie nominacje do Oscara – za montaż i dla Mickeya Rooneya za najlepszą męską rolę drugoplanową. Producentem był sam Francis Ford Coppola, autorem świetnej muzyki jego ojciec – Carmine Coppola. Film doczekał się kontynuacji w 1983 roku: „Powrót czarnego rumaka” („Black Stallion Returns”, reż. Robert Dalva), a także popularnego serialu telewizyjnego (1990–1993). W konia wcielił się słynny czempion Cass Ole 1969 (Al-Marah Cassanova – La Bahia/Hanrah, hod. Donoghue Arabians). Był tak cenny, że nie brał udziału w scenach biegu czy pływania – zastępowały go trzy inne konie. Rumak został prawdziwym celebrytą i dostał nawet nagrodę Human Society Award for Prevention of Cruelty to Animals, odwiedził także Biały Dom podczas inauguracji prezydentury Ronalda Reagana. W 1993 został uśpiony. El Mokhtar 1971 (Galal – Mohga/El Sareei, hod. Egyptian Agricultural Organization) zastępował go w wielu scenach w drugiej części tej opowieści, zwłaszcza w scenach wyścigu. Nie doczekał premiery – został uśpiony po ciężkim ataku kolki. W 2003 zrealizowano średniometrażowy prequel „The Young Black Stallion” (2003, reż. Simon Wincer) wyświetlany w kinach IMAX.

Bandos, źródło: public.fotki.com
Bandos, źródło: public.fotki.com

Kłus i galop

Wielka liczba koni arabskich (według niektórych źródeł największa w dziejach kina) pojawiła się na planie słynnego epickiego „Lawrence’a z Arabii” („Lawrence of Arabia”, 1962, reż. David Lean), można je też było podziwiać chociażby w „Ben Hurze” (1959, reż. William Wyler), a później m.in. w „Trzynastym wojowniku” (1999, reż. John McTiernan) – araba i do tego skocznego, dosiadał tam Antonio Banderas, jako Ahmed Ibn Fahdlan z Bagdadu. Nie tak dawno zaś pojawiły się w „Hidalgo – ocean ognia” („Hidalgo – Ocean of Fire”, 2003) Joe Johnstona. Ten ostatni film opowiadał o morderczym wyścigu na dystansie 3000 mil, który ponoć rzeczywiście miał miejsce w 1890 roku na pustynnych arabskich bezdrożach. Krytyka narzekała na staroświecki charakter widowiska, ale wielbiciele koni arabskich byli usatysfakcjonowani: wielu z nich uważało, że był to film w pełni oddający piękno tej rasy.

Wielu słynnych ludzi Hollywood należało i należy do wielbicieli arabów; traktuje je jako inwestycję, a także hoduje i użytkuje, m.in. Shirley MacLaine, Kim Novak, zmarły w 2009 roku Patrick Swayze, Kenny Rogers, Robert Wagner, Wayne Newton oraz reżyser Mike Nichols, twórca „Absolwenta” i „Pracującej dziewczyny”, wielokrotny nabywca i dzierżawca polskich koni arabskich.

Szczególną aktywnością i znawstwem wykazywał się na tym polu Swayze. Upodobał on sobie konie Straight Egyptian, które hodował wraz z żoną na swym ranczu w Kalifornii. Jego ojciec był w młodości kowbojem w Teksasie, startował w rodeo. Swayze już wtedy zafascynował się końmi. Jego ulubionym arabem był Tammen 1982 (Abenhetep – Talgana/Talal, hod. Tom McNair), o którym mawiał, że jest jego przyjacielem o niepowtarzalnej osobowości. Twierdził, że konie są jak tancerze – ich piękno jest doskonale funkcjonalne.

Daniel Olbrychski na koniu arabskim Cudny, fot. Zofia Szuster
Daniel Olbrychski na koniu arabskim Cudny, fot. Zofia Szuster

Polacy kochają araby

Jak wiadomo, w Polsce z wielkim powodzeniem hoduje się konie arabskie już od wieków. Bandos 1964 (Negatiw – Bandola/Witraż), kupiony na aukcji w Janowie Podlaskim przez Davida Murdocka z Ventura Farms za 806 tysięcy dolarów, wystąpił w serialu „Dynastia”.

Polskie araby były często wykorzystywane w kinie, zwłaszcza w produkcjach historycznych. Polski aktor Paweł Deląg wspominał, że na planie „Quo vadis” (2001, reż. Jerzy Kawalerowicz) konie tunezyjskie i berbery odznaczały się pewną płochliwością, a araby spisywały się najdzielniej. Jednym z największych wielbicieli koni arabskich w Polsce jest aktor Daniel Olbrychski (grał m.in. w nominowanych do Oscara filmach „Ziemia obiecana” Andrzeja Wajdy, „Blaszany bębenek” Volkera Schlöndorffa, „Potop” Jerzego Hoffmana). Jak wspominał, koń tej rasy uratował mu zdrowie, a może i życie, gdy aktor doznał poważnej kontuzji nogi. Na planie „Ogniem i mieczem” (1999) Jerzego Hoffmana, gdzie wystąpiło wiele arabów, zwłaszcza jako konie kozackie, aktor dosiadał własnego konia, Cudnego 1992 (Balon – Cudna/Eternit, hod. SO Białka). TVP poświęciła związkowi Olbrychskiego z końmi dokument „Daniel i konie” (2009, reż Daria Galant).

Artykuł w wersji angielskiej do pobrania jako PDF»

 

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians