Reklama
Odeszła Pani Izabella Pawelec-Zawadzka

Aktualności

Odeszła Pani Izabella Pawelec-Zawadzka

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
P. Izabella Pawelec-Zawadzka z Monogrammem, USA 2013. Fot. Anette Mattsson
P. Izabella Pawelec-Zawadzka z Monogrammem, USA 2013. Fot. Anette Mattsson

Dziś w nocy niespodziewanie odeszła Pani Izabella Pawelec-Zawadzka, Honorowa Prezes Polskiego Związku Hodowców Koni Arabskich, nazywana nie tylko w Polsce Pierwszą Damą polskiej hodowli koni czystej krwi. Była współzałożycielką PZHKA, przez długie lata prezesem Związku, członkinią Komitetu Wykonawczego WAHO, wieloletnią członkinią zarządu ECAHO, międzynarodowym sędzią, redaktor naczelną magazynu „Araby Magazine”, autorytetem dla kilku pokoleń wielbicieli koni arabskich. Do legendy przeszły jej komentarze towarzyszące pokazom koni arabskich w Polsce.

P. Izabella Pawelec-Zawadzka z Pianissimą, Janów Podlaski 2012, Zjazd PZHKA. Fot. Krzysztof Dużyński
P. Izabella Pawelec-Zawadzka z Pianissimą, Janów Podlaski 2012, Zjazd PZHKA. Fot. Krzysztof Dużyński

Urodzona w 1937 roku, mieszkanka Warszawy, córka oficera kawalerii armii carskiej, dorastała, słuchając ojcowskich opowieści o koniach. Studiowała zootechnikę (1954-1958) w ówczesnej SGGW (dziś Akademia Rolnicza). Podczas studiów uczyła się jazdy konnej, trenując m.in. pod okiem mjr. Leona Kona, instruktora Centrum Wyszkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Zetknęła się także z innymi znakomitymi nauczycielami jeździectwa, wśród nich z płk. Henrykiem Leliwą-Roycewiczem, medalistą olimpijskim i założycielem Klubu Jazdy Konnej na Służewcu. – Nikt nie nauczył mnie tyle, co mjr Roycewicz. Kiedy zgłosiłam się do niego na nauki, wydawało mi się, że coś już umiem, zwłaszcza że miałam za sobą lekcje z majorem Konem. Pułkownik uważał

P. Izabella Pawelec-Zawadzka z obchodzącym 30. urodziny Balonem, Janów Podlaski 2009. Fot. Krzysztof Dużyński
P. Izabella Pawelec-Zawadzka z obchodzącym 30. urodziny Balonem, Janów Podlaski 2009. Fot. Krzysztof Dużyński

inaczej. Potraktował mnie, jak zresztą pozostałych jeźdźców, niczym nowicjusza: nawet nas uczył czyścić konie i siodłać. Nim wyjechaliśmy na ujeżdżalnię, długie godziny kazał spędzać w stajni na wsiadaniu i zsiadaniu, wsiadaniu i zsiadaniu, wsiadaniu… a potem jeszcze przejść cały zestaw ćwiczeń woltyżerskich. Wiele wody upłynęło, nim dostąpiliśmy zaszczytu skakania przez przeszkody – opowiadała portalowi „Hej na koń”. Po studiach podjęła pracę w Centrali Handlu Zagranicznego Animex. Z końmi arabskimi zetknęła się bliżej podczas pobytu w Stanach

P. Izabella Pawelec-Zawadzka z prof. Andrzejem Strumiłłą i dyr. Markiem Trelą. Obok akwarela Juliusza Kossaka przedstawiająca Mlechę. Janów Podlaski 2010. Fot. Krzysztof Dużyński
P. Izabella Pawelec-Zawadzka z prof. Andrzejem Strumiłłą i dyr. Markiem Trelą. Obok akwarela Juliusza Kossaka przedstawiająca Mlechę. Janów Podlaski 2010. Fot. Krzysztof Dużyński

Zjednoczonych, dokąd wyjechała w 1968 r. wraz z mężem Jerzym Zawadzkim, oddelegowanym z ramienia Animexu do Atalanta Products Corp. znanego hodowcy Leona Rubina, właściciela Sir William Farm. Po powrocie do kraju trafiła do Wydziału Hodowli Koni Zjednoczenia Hodowli i Obrotu Zwierzętami (1972) i tak zaczął się „arabski” etap w jej życiu, związany m.in. z częstymi wizytami w Janowie Podlaskim. Kilka koni dzierżawiła, została też właścicielką pochodzącego z Białki (1996) Emona (Pers – Emoza/Ernal), sprzedanego z czasem na Baleary.

P. Izabella Pawelec-Zawadzka z Monogrammem, USA 2013. Fot. Anette Mattsson
P. Izabella Pawelec-Zawadzka z Monogrammem, USA 2013. Fot. Anette Mattsson

W dziejach polskiej hodowli koni arabskich zapisała się na wiele różnych sposobów, m.in. jako gorąca orędowniczka sprowadzenia do Polski ogiera Monogramm. – Do dziś mam go w oczach. Ten błysk, który mu towarzyszył. Aż otworzyliśmy z dyr. Jaworowskim usta z podziwu! (…) W Monogrammie był nieprawdopodobny ogień, wielka siła. Gdy wkroczył na ring, wszystko było jego. Był bardzo efektowny, kasztanowatej, jakby lekko czerwonawej maści. Wyglądał jakby płonął. I te jego oczy, ciemne, ogromne. Był tak zainteresowany otoczeniem, taki szczęśliwy. A poza tym,

P. Izabella Pawelec-Zawadzka i P. Andrzej Ou, Białka 2009. Fot. Mateusz Jaworski
P. Izabella Pawelec-Zawadzka i P. Andrzej Ou, Białka 2009. Fot. Mateusz Jaworski

fenomenalnie się ruszał. Amerykanie nie przywiązywali wagi do ruchu i niejednokrotnie próbowali go wręcz ukrywać. A on wszedł jak król. I to zwróciło naszą uwagę – wspominała w ubiegłym roku w rozmowie z portalem polskiearaby.pl („Monogramm. Prawdziwa żyjąca legenda. Taki ogier rodzi się raz na 50 lat!”).

P. Izabella Pawelec-Zawadzka dekoruje Bajaderkę, Białka 2009. Obok właścicielka klaczy Monika Luft oraz trener Marek Demczuk. Fot. Krzysztof Dużyński
P. Izabella Pawelec-Zawadzka dekoruje Bajaderkę, Białka 2009. Obok właścicielka klaczy Monika Luft oraz trener Marek Demczuk. Fot. Krzysztof Dużyński

Dla P. Izabelli Pawelec-Zawadzkiej konie, zwłaszcza konie arabskie, były całym życiem. Jak mówiła we wspomnianym wcześniej artykule („Hej na koń”): – W arabach jest magia, osobowość, ciepło i niezwykła łagodność. Nawiązuje się z nimi wyjątkowy kontakt, jak z żadnym innym koniem. Żaden też nie ma takiego spojrzenia.

Cześć Jej pamięci!

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.