To było wspaniałe zakończenie sezonu przez Rasmy’ego Al Khalediah, którego portal polskiearaby.com wybrał Arabskim Koniem Roku 2025 w Polsce. W niedzielę w Pizie odniósł on efektowne zwycięstwo, bijąc o nos… swego towarzysza stajennego Wasmy’ego Al Khalediah. Oto relacja z tego wydarzenia zamieszczona na Facebooku przez Huberta Kuleszę, dyrektora Polska AKF Sp. z o.o,, która jest właścicielem obu koni.
– Czy można sobie wymarzyć wspanialsze zakończenie sezonu niż emocjonujący wyścig na pięknym torze San Rossore? Chyba można… gdyby Rasmy Al Khalediah i Wasmy Al Khalediah minęły metę „łeb w łeb” – a tak musieliśmy zadowolić się „tylko” pierwszym i drugim miejscem. Zabrakło dosłownie kilkunastu centymetrów. Rasmy Al Khalediah, którego wybitne dokonania dość szczegółowo opisywałem ostatnio, jeszcze bardziej wyśrubował swoje niezwykłe statystyki. To jego siedemnaste zwycięstwo w karierze i dziewiąte na poziomie Pattern. Po raz czwarty wygrywa w Pizie – trzykrotnie sięgał po nagrodę Tower of Pisa Cup – Listed (w roku 2021, 2024, 2025) oraz raz jako trzylatek w 2020 roku.

Tegoroczny bilans naszego podopiecznego jest równie imponujący – cztery wygrane, w tym Nagroda Cometa (kat. B); Nagroda Ofira (kat. A) ; Nagroda Europy (G3); Premio Tower of Pisa – Moutai Cup (Listed), do tego trzecie miejsce w niezwykle prestiżowym UAE President Cup w Sztokholmie, i mały wypadek przy pracy – piąte w Nagrodzie Porównawczej.
Wasmy Al Khalediah, który tylko nieznacznie odbiega swoimi dokonaniami od swojego stajennego kolegi, sezon miał równie udany. W swoich czterech startach wygrał dwukrotnie w Szwecji, w tym wysoko dotowany i wymagający UAE President Cup, a w niedzielę tylko nieznacznie przegrał w Pizie. W Polsce był trzeci w Nagrodzie Warsaw Traf Mile. Pozostaje jedynie ubolewać, że w polskim kalendarzu wyścigowym, mimo ponad 190 gonitw dla koni arabskich czystej krwi, jedynie jedna spełnia wymagania Wasmy’ego.
Warto odnotować, że dzisiejszy wyścig miał bardzo efektowną oprawę, za sprawą Organizatorów oraz Sponsora – chińskiego producenta nalewek Moutai.

W pięknym toskańskim słońcu i niezwykle malowniczej scenerii Toru San Rossore, całości dopełnił bardzo wysoki poziom rywalizacji, które obok podopiecznych AKF Stud zapewnili nasi liczni i bardzo mocni konkurenci. Brawo dla trenera Janusza Kozłowskiego i jego żony Katarzyny, ale również dla Carlo Fiocchi i Alessio Sattcie. Dziękuję – Marek Brezinie, Mateuszowi Kołodziejczykowi i Annie Potrzebowskiej – napisał Hubert Kulesza.








