Reklama
Ermis spełnia marzenia. Kentauer Kossack lepszy od Mintaki (18-19 VII)

Wyścigi / Sport

Ermis spełnia marzenia. Kentauer Kossack lepszy od Mintaki (18-19 VII)

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Ermis, fot. Zuzanna Zajbt
Ermis, fot. Zuzanna Zajbt

Zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami, w Derby 2009 zwyciężył bity faworyt Ermis (Mistral – Erynia/Ghent) pod dżokejem Siergiejem Wasiutowem. Swego głównego rywala Amadisa (Aslan – Arabia/Borysław) pokonał tym razem bez wysiłku aż o 5 długości. Trzeci, o 2,5 długości za Amadisem, był prowadzący przez większość dystansu Fiszt (Borysław – Fidelity/Santhos), który jednak na ostatnich 100 m z trudem utrzymał przewagę szyi nad finiszującym od pola Zabobonem (Ekstern – Zamiana/Borek). Piąte miejsce zajął Nadin (Metropolis NA – Nana/Fawor), a szóste Pustynny Zmrok (Eldon – Pustynna Tarcza/Pamir). Czas wyścigu na torze elastycznym (przed I gonitwą 3,3, ale później padał deszcz) przeciętny – 3’44 – głównie z powodu wstrzymywania koni w pierwszej fazie biegu (43,1-37,5-36,9-36,4-34,9-35,4).

Jak pączki w maśle

Już podczas prezentacji na padoku Ermis zwracał na siebie uwagę doskonałym wyglądem. Był suchutki i lśniący, natomiast po nogach Amadisa ściekała piana. „On zawsze przed biegiem jest trochę spocony, ale to nie jest w jego przypadku oznaką, że gorzej się czuje – rozwiewał moje wątpliwości trener Adam Suchorzewski. – Natomiast Ermis rzeczywiście wygląda fit” – dodał.

Świetnie też prezentował się trenowany przez Annę Nieorę-Tchkuaseli Fiszt, dzięki któremu Derby 2009 stały się normalnym wyścigiem. Dosiadający tym razem Nadina Anton Turgaev prowadził spacerowym tempem. Dopiero gdy konie pokonały ok. 1000 m na czoło wysunął się Aleksander Reznikov na Fiszcie i podyktował surowe warunki rozgrywki. Gdyby tego nie zrobił, nie miałby zapewne żadnych szans podczas bardzo szybkiej końcówki. Największą niespodziankę sprawił w Derby 2009 Zabobon, przygotowywany w Janowie Podlaskim przez asystentkę Doroty Kałuby Darię Gutowską. Stawiano na niego w przedostatniej kolejności (27:1), tymczasem naprawdę niewiele brakowało, a minąłby w celowniku Fiszta. Stojący obok mnie stały bywalec krzyczał jak opętany: „Jedź tym Zabobobonem! Jedź! Jedź!” Emocje nie opadły nawet, gdy konie wpadły na metę. Jedni uważali, że Zabobon dopadł w celowniku Fiszta, inni, że nie. Ustawiona z boku kamera przekłamuje obraz na korzyść konia finiszującego od pola. Tym razem jednak nie było potrzebne zdjęcie z fotokomórki. Na bardziej dokładnym ujęciu było widać wyraźnie, że Fiszt był lepszy o szyję.

Piąty triumf Doroty Kałuby

Dekoracja Ermisa, fot. Zuzanna Zajbt
Dekoracja Ermisa, fot. Zuzanna Zajbt

Zwycięstwo Ermisa było piątym triumfem w arabskich Derby w bogatej karierze trenerki Doroty Kałuby, która ma też na koncie 6 zwycięstw w Derby dla koni pełnej krwi angielskiej. Pani Dorota nie tylko przygotowuje Ermisa, ale można ją nazwać matką chrzestną tego wspaniałego arabskiego bieguna. To ona namówiła państwa Sylwię i Waldemara Rowińskich, którzy specjalizują się w hodowli folblutów (prowadzą stadninę na Podkarpaciu, niedaleko Stubna), do kupna Erynii i pokrycia jej Mistralem. Zapytaliśmy, jaką przyszłość wróży tegorocznemu zwycięzcy Derby. Czy można go porównywać z derbistą z 1997 roku Druidem?

– Za wcześnie na takie porównanie – mówi trenerka. – Najpierw zobaczymy, jak Ermis spisze się w biegu o Nagrodę Europy, którą Druid wygrał dwukrotnie, oraz w pozostałych prestiżowych gonitwach do końca sezonu. Inna sprawa, że takie mechaniczne porównania nie mogą być miarodajne, bo Druid nie miał tak groźnych rywali, jakimi są obecnie niemieckie araby Marvin El Samawi i Amor Amor. Groźną konkurentkę, Orgię Fatę, ma Ermis także w naszej stajni. Raz ona go w tym roku „nalała”, raz on ją. Zobaczymy, jak będzie 7 sierpnia w wyścigu o Nagrodę Europy. Z rozwoju i postępów Ermisa jestem bardzo zadowolona. Cieszy mnie, że państwo Rowińscy, z którymi jestem zaprzyjaźniona, kontynuują swoją arabską przygodę. Jesienią przybędzie na Służewiec rodzony brat derbisty, Eranos. Odróżnia się zupełnie, bo nie jest, jak Ermis, maści kasztanowatej, lecz siwej. Bracia mają także jednoroczną półsiostrę ze strony matki. Jej ojcem jest amerykański ogier Ontario – informuje Dorota Kałuba.

Po starcie. Fot. Zuzanna Zajbt
Po starcie. Fot. Zuzanna Zajbt

Szczęście jednych, nieszczęście drugich

– Chociaż nasz koń był faworytem, cały czas byłam niespokojna, czy aby wszystko dobrze się ułoży. Serce mi biło mocno nawet wtedy, gdy Ermis już pewnie zdążał po zwycięstwo. Dopiero gdy minął metę, odetchnęłam z ulgą – opowiada uszczęśliwiona Sylwia Rowińska, która w rodzinnym końskim biznesie pełni też rolę rzecznika prasowego. Pan Waldemar też nie stroni od rozmowy, ale woli, żeby oficjalnych wypowiedzi udzielała żona.
– Nie mamy w planie zagranicznych występów Ermisa w tym sezonie. Zresztą w tym zakresie respektujemy w pełni decyzje pani trener. To nasze pierwsze wygrane Derby, więc jesteśmy bardzo szczęśliwi. Mamy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości doczekamy się także derbisty pełnej krwi angielskiej – podkreśla Sylwia Rowińska.

Najbardziej zafrasowanym człowiekiem na torze po Derby był chyba trener Krzysztof Zawiliński. Zgłosił trzy konie, zamierzał, jak to się mówi, „namieszać”, tymczasem Nadin był dopiero piąty, Draborex pod specjalnie zamówionym z Niemiec dżokejem Szymonem Jadwiszczakiem siódmy, a Wojnicz ostatni. Jednak na usprawiedliwienie tej porażki trzeba przywołać argument, że zwłaszcza potężnemu Nadinowi (159-186) od początku kariery wybitnie nie leży miękki tor. A tu jak na złość już od rana w niedzielę zaczęło padać. W takich „okolicznościach przyrody” piąte miejsce trzeba uznać za niezłe, ale ambitny trener Zawiliński był niepocieszony!

Nagroda Figaro łupem Kentauera Kossaka

W sobotę doszło do ciekawej konfrontacji zagranicznych czterolatków w biegu o Nagrodę Figaro. Niespodziewane zwycięstwo odniósł holenderskiej hodowli Kenatuer Kossack (Marwan I – Vesna/Aswan), własności Cornelii Fraisl, trenowany przez Michała Romanowskiego. Pokonał on pod Antonem Turgaevem pewnie Mintakę (Ainhoa Scrath – HS Mochtara/Sharaf) oraz Eleę (Dormane – Evita/Chalef Bint Madour), która prowadziła w dystansie, ale na prostej nie była w stanie podjąć walki. Kentauer Kossack, który zadebiutował w tym roku na Służewcu jest po ojcu Marwanie I półbratem Marvina El Samawi. Do pierwszej konfrontacji bliskich kuzynów dojdzie w biegu o Nagrodę Europy.

Porażki potomków Dormane

Dwóch nieoczekiwanych porażek doznały faworyzowane konie po francuskim reproduktorze Dormane. W sobotę z kretesem przegrał debiutujący trzylatek Big Bang (Dormane – Barracuda/Baroour de Cardonne). Wygrał janowski Alan (HS Etiguette-Alameda) pod Victorem Popovem. W niedzielę 4-letnia Valerie (Dormane – OSO Valentina/Garnizon) nie sprostała starszemu o rok, trenowanemu przez Adama Wyrzyka Darowi Duni (Eldon – Decyma/Eurol), którego dosiadał Artur Dul. Dżokej ten odniósł ponadto zwycięstwo w sobotę na Arwimie (Fryderyk – Arwima/Wachlarz), trenowanym przez Małgorzatę Łojek.

Ensenator, fot. Ewa Imielska-Hebda
Ensenator, fot. Ewa Imielska-Hebda

W niedzielę w biegu I grupy dla trzylatków niespodziankę sprawił Ensenator (Ekstern – Ensena/Expo), hodowli i własności Petroniusza Frejlicha, trenowany przez Adama Wyrzyka. Pokonał on pod dżokejem Mirosławem Pilichem (Piotr Krowicki tego dnia jeździł w Bratysławie), po ekscytującym finiszu, o krótki łeb bitego faworyta Ewandera (Ostragon – Emi/Fawor), dosiadanego tym razem przez Piotra Piątkowskiego. W innym wyścigu niedzielnym dla najmłodszego rocznika (II grupa) wygrała dość nieoczekiwanie wyhodowana przez B. Palkowskiego Symfonia (Perseusz – Salara/Borek), trenowana przez Andrzeja Wójtowicza i będąca jego własnością. Jadący na niej Wiaczesław Szymczuk uzyskał przewagę po wyjściu na prostą i nie dał sobie odebrać zwycięstwa, choć mocno go naciskał Reznikov na debiutującej Sagali z Reguła (Gorec – Sirena/Namaz), hodowli i własności Anny Nieory-Tchkuaseli. Trzecia była również debiutująca, janowska Sajra (Harbin – Samoa/Europejczyk).

W biegu wyłącznie dla uczniów, którzy nie wygrali 25 gonitw zwyciężył Marcin Włostowski na Diademie (Egon – Duchessa/Erfurt), trenowanym przez Włodzimierza Broniszewskiego. Drugie miejsce zajął Exe (Wiliam – Ekselencja/Borysław). Na ostatnim zakręcie spadła z Wiązki (Wiliam – Weronique/Engar) Paulina Landsberg. Karetka zabrała ją do szpitala, gdzie stwierdzono urazy szyi. Przez kilka tygodni ta obiecująca amazonka nie będzie brała udziału w wyścigach. 
 

Galeria zdjęć z Dnia Derbowego autorstwa Ewy Imielskiej-Hebdy

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.