Reklama
Nie żyje Anna Dębska

Aktualności

Nie żyje Anna Dębska

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Anna Dębska (Florencja, fot. archiwum Anny Dębskiej)
Anna Dębska (Florencja, fot. archiwum Anny Dębskiej)

Po długiej chorobie zmarła wybitna rzeźbiarka Anna Dębska, postać doskonale znana w środowisku hodowców i wielbicieli koni arabskich, jedna z pionierek odrodzonej prywatnej hodowli koni czystej krwi. Miała 85 lat.

Studia na Wydziale Rzeźby ukończyła w 1954 roku. Szczególnie fascynowały ją zwierzęta, zwłaszcza konie, które były najczęstszym motywem jej prac. – Już w akademii chciałam robić coś innego. Ludzie są już strasznie obrzeźbieni – mówiła („Tygodnik Ostrołęcki”, 2009). – Nic nowego nie da się wymyślić. Mój profesor powiedział mi: „to rób zwierzęta”. – Pamiętam swoją pierwszą, zbiorową wystawę w Zachęcie. To były lata 50. – opowiadała dalej. – W całej Zachęcie postacie – w większości socrealistyczne. A na środku sali moja mała rzeźba wilczka. Po wystawie przeczytałam w „Życiu Warszawy” recenzję jednego z najważniejszych ówczesnych krytyków sztuki. Zachwycił go właśnie ten wilczek. Napisał, że to było jak wytchnienie w otoczeniu tych wszystkich ciężkich socrealnych rzeźb.

Trzy źrebaki, rzeźba Anny Dębskiej
Trzy źrebaki, rzeźba Anny Dębskiej

Rzeźby Dębskiej są dziś ozdobą wielu muzeów, w Warszawie, Krakowie, Szczecinie, Słupsku, Bydgoszczy, Zielonej Górze, Opolu i Częstochowie. Można je podziwiać także na otwartej przestrzeni, m.in. na terenie torów wyścigowych na warszawskim Służewcu, czy w parku Sempione w Mediolanie. Artystka była laureatką licznych nagród w konkursach sztuki, autorką dziesiątek wystaw w Polsce, Europie i USA, gdzie spędziła szesnaście lat (1979-1995). Po powrocie do kraju osiadła w leśnym siedlisku w Łazach niedaleko Wyszkowa. Tam pracowała i zajmowała się hodowlą koni. – Konie kochałam od dziecka – mówiła. – Sama nie wiem skąd się to wzięło. Nie pochodzę z ziemiańskiej rodziny, urodziłam się i wychowałam w Warszawie. Podobno, kiedy jako roczne dziecko byłam z mamą w parku, zobaczyłam jakiegoś chłopca z drewnianym koniem zabawką. Podeszłam do niego, zabrałam tego konika i narobiłam strasznego wrzasku, kiedy mi go odebrano. Mama opowiadała, że to były moje pierwsze kroki w życiu.

Lecące łabędzie, rzeźba Anny Dębskiej (Warszawa)
Lecące łabędzie, rzeźba Anny Dębskiej (Warszawa)

Annę Dębską jej przyjaciele znali jako gościnną, otwartą osobę, zawsze gotową, by dzielić się swymi doświadczeniami. Była autorką spisanych w kilku tomach wspomnień, wydanych jako fabularyzowana autobiografia pod wspólnym tytułem „Samo życie” (wyd. „Edytor”). „Dedykuję tę powieść słynnemu żeglarzowi, niezapomnianemu Leonidowi Telidze, największej miłości mego życia”, napisała.

Czytaj także: Arabians behind the Iron Curtain

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.