Reklama
Otwarcie sezonu rajdowego w Koczku – blaski i cienie

Wyścigi / Sport

Otwarcie sezonu rajdowego w Koczku – blaski i cienie

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Maciej Kacprzyk na Pisarce, fot. Mateusz Jaworski
Maciej Kacprzyk na Pisarce, fot. Mateusz Jaworski

W ubiegły weekend w mazurskim Koczku rozpoczął się sezon rajdów długodystansowych. Otwarcie wypadło niestety bardzo skromnie. W sumie w zawodach wzięło udział 27 par, w trzech konkursach: L – 30 km i P – 48 km w randze zawodów regionalnych oraz w klasie 1* – 68 km, w randze zawodów ogólnopolskich.
Najdłuższy dystans najszybciej pokonała Beata Szlezyngier-Jagielska na ogierze Biznes 1996 (Penthagonn – Bazylika, hod. SK Kurozwęki), który następnego dnia wygrał też nagrodę Best Conditon. Drugie miejsce zajęła Dorota Krzywicka na Lozannie, trzecie – Piotr Komosa na Gaju.

Kamila Kart z Feridem, fot. Mateusz Jaworski
Kamila Kart z Feridem, fot. Mateusz Jaworski

W klasie P zwyciężyli Jerzy Nidecki na Gandalfie w klasyfikacji seniorskiej oraz Krzysztof Nidecki na Mentorze w klasyfikacji juniorsko-młodzieżowej. Wśród seniorów drugi na mecie w klasie P pojawił się Maciej Kacprzyk na Pisarce 2002 (Pesal – Pytia, hod. A. Wójtowicz), trzecia – Kamila Kart na ogierze Ferid 2002 (Borysław – Formuła, hod. M. Nowakowska).Wśród juniorów na drugim miejscu uplasowała się Maja Kijewska na Koralu, a na trzecim – Ewa Jasińska na Meronie.

Klasę L wygrała Emilia Kozioł na Enchajranie, druga była Agnieszka Zieńko na Mocarzu, a trzecia – Joanna Wójtecka na klaczy Per Aspera 2002 (Emigrant – Pescara, hod. A. Arefiew). Jednak, szczerze mówiąc, konkurs ten okazał się parodią sportu rajdowego.

Biznes, fot. Mateusz Jaworski
Biznes, fot. Mateusz Jaworski

Wojciech Piekałkiewicz, przewodniczący Komisji Weterynaryjnej, skomentował:
– Te zawody były niestety dowodem agonii rajdów w Polsce. Tylko 27 par na otwarciu sezonu świadczy doskonale o kondycji polskich rajdów. Organizacyjnie, jak zawsze w Koczku, było bardzo dobrze. Niestety przy tak małej liczbie zawodników oraz długości dystansów nie można oceniać poziomu sportowego. Nie sprawdziła się nowa formuła klasy L i miejmy nadzieję, że w wyniku ustaleń na zawodach ulegnie ona zmianie.

Maciej Kacprzyk z Pisarką i z pucharem, fot. Mateusz Jaworski
Maciej Kacprzyk z Pisarką i z pucharem, fot. Mateusz Jaworski

Maciej Kacprzyk, zawodnik, który odebrał srebrny puchar klasy P, powiedział:
– Te zawody to mozaika pozytywnych i negatywnych elementów. Tradycyjnie dobrze spisali się organizatorzy, nie zawiodła również pogoda. Koczek to doskonałe miejsce na organizację zawodów rajdowych, również rangi międzynarodowej. Wyników sportowych jednak nie można ocenić, bo najdłuższy dystans – 68-kilometrowy, to nadal rajdowa szkoła podstawowa, ewentualnie dłuższy trening dla bardziej doświadczonych par. Smucić może fakt, że niektórzy nowi zawodnicy (choć z drugiej strony dobrze, że takowi w ogóle się pojawiają!), zamiast podpatrywać bardziej doświadczonych kolegów, wyśmiewają się z ich „kolorowych ogłowi i innych cudów-wianków”. Dobre czasy wejść na bramkę, umiejętna jazda równym tempem, odpowiedni sprzęt oraz przede wszystkim wzorowe dbanie o konie to coś, co należy naśladować, a nie wyśmiewać. Nowa formuła klasy L okazała się porażką. Krytykowali ją już od odprawy technicznej dosłownie wszyscy: sędziowie, weterynarze oraz zawodnicy. Postanowiono dać szansę mojej propozycji uwzględniającej tempo, czas wejścia na bramkę oraz ocenę za ruch. W takiej formie ma być rozegrana klasa L na czerwcowych zawodach regionalnych w Tuławkach koło Olsztyna.

Beata Dzikowska. fot. Mateusz Jaworski
Beata Dzikowska. fot. Mateusz Jaworski

Obserwacje Macieja Kacprzyka potwierdza Beata Dzikowska z klubu Champion, w którym jeździ Kamila Kart:
– Niedawno byłam na zawodach w Babolnej. Jeszcze kilka lat temu u nich także poziom rywalizacji pozostawiał wiele do życzenia. Dziś już jest inaczej. Przyjeżdżają tam naprawdę profesjonalne ekipy, którym nie przychodzi do głowy nadmierne forsowanie młodych koni, dopiero rozpoczynających udział w rajdach. We Francji, gdzie rajdy długodystansowe są ogromnie rozwinięte, dopiero konia 10-12-letniego uważa się za idealnego na długie dystanse. U nas takie konie zwykle kończą już karierę! Ostatnio, kupując konie we Francji, spytałam o ich wyniki na krótszych dystansach. Okazało się, że nawet ich nie odnotowano! 90, 120 km – to jest rajd. 48 czy 68 km to dystanse przygotowawcze, które mogą owszem świadczyć o predyspozycjach konia do rajdów. Jego dalsza kariera zależy jednak od właściwego użytkowania. Zajeździć konia przez dwa, trzy sezony jest bardzo łatwo. Trudniej przygotować go tak, by mógł przez wiele lat z sukcesem brać udział w długich dystansach.

Tłok przed bramką weterynaryjną, fot. Mateusz Jaworski
Tłok przed bramką weterynaryjną, fot. Mateusz Jaworski

Mateusz Jaworski, fotograf obecny na zawodach, dodaje:
– Tereny wokół Koczka są doskonałe do organizacji rajdów, krajobraz sprzyja fotografowaniu koni i zawodników. Ale dostrzegłem też wiele niedociągnięć i prostych błędów organizacyjnych. Raził brak jakichkolwiek informacji o poszczególnych klasach, o startujących zawodnikach i przede wszystkim o koniach. Dalej – niektóre przepisy dowodzą kompletnego braku wyobraźni ich autorów.

Per Aspera, fot. Mateusz Jaworski
Per Aspera, fot. Mateusz Jaworski

Klasa L pokazała to dobitnie. Zawodnicy czekający kilkanaście minut przed metą, kotłujące się konie na bramce weterynaryjnej, brak pewności i dezorientacja sędziów, „wyścig” luzaków do biura zawodów z kartami zawodników, bo „kto pierwszy ten lepszy”. To, jak trafnie zauważyli szefowie Stowarzyszenia Endurance, „absurdalna sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, parodia!”

Sortis, fot. Mateusz Jaworski
Sortis, fot. Mateusz Jaworski

Myślę, że czas na poważne zmiany, na potraktowanie tego sportu serio. Warto wziąć przykład z krajów, które mają osiągnięcia w tej dyscyplinie. Szkoda, że zawody opuścił przedwcześnie przedstawiciel Polskiego Związku Jeździeckiego, który powinien zobaczyć, jak wyglądała klasa L, rozgrywana po raz pierwszy nowym systemem.
Mimo wszystko, zawody odbyły się w miłej atmosferze, doświadczeni zawodnicy byli zadowoleni z trasy, z oznakowania, dystansu, organizacji pomieszczeń dla koni, odpraw technicznych, i przeglądów weterynaryjnych. Miejmy nadzieję, że dyskusja o niedoskonałości przepisów przyniesie szybko efekty. Bo jak długo można uczyć się na błędach?

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.