Reklama
Zjazd PZHKA: burzliwe dyskusje i królewski gest

Aktualności

Zjazd PZHKA: burzliwe dyskusje i królewski gest

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Hala z salą konferencyjną, fot. Mateusz Jaworski
Hala z salą konferencyjną, fot. Mateusz Jaworski

Już po raz czternasty do Janowa Podlaskiego zjechali się członkowie PZHKA, by wziąć udział w obradach Walnego Zjazdu, seminarium, a przede wszystkim w pokazie hodowlanym. Obrady rozpoczęły się w sobotnie przedpołudnie w pięknej sali centrum konferencyjnego. Po zatwierdzeniu sprawozdań, Anna Stojanowska omówiła zmiany w przepisach ECAHO dotyczące organizacji i przeprowadzania pokazów. Jak zauważyli członkowie Związku, w ostatnim czasie pojawiło się sporo przepisów nie do końca przemyślanych, które nie tylko nie są łatwe do wprowadzenia, ale i trudne do wyegzekwowania. Jeżeli bowiem obowiązują licencje dla prezenterów oraz żółte i czerwone kartki za nieetyczne zachowania, powinno się wprowadzić także określony okres dyskwalifikacji danego prezentera.
Janowskie araby na padokach, fot. Mateusz Jaworski
Janowskie araby na padokach, fot. Mateusz Jaworski

Tymczasem będzie on karany jedynie eliminacją z pokazu, podczas którego miało miejsce przewinienie. ECAHO nie może bowiem wprowadzić dłuższego okresu dyskwalifikacji prezentera, gdyż jako organizacja nie ma prawa pozbawiać ludzi (prezenterów, trenerów) niezbędnych środków do życia. Rzecz tyczy się też zakazu usuwania włosów wokół oczu konia oraz jakiejkolwiek zmiany koloru skóry w tych okolicach. Niektóre konie mają te miejsca nieporośnięte sierścią, wiec jak poznać, czy jest to osobnicza cecha konia, czy też niedozwolony zabieg kosmetyczny? Niemniej jednak, niewątpliwie potrzebna jest dyskusja na ten temat i wdrażanie jednoznacznych przepisów mających na celu zwalczanie przesadnego makijażu koni, który stał się zmorą pokazów XXI wieku.
Rozlewiska Bugu, fot. Mateusz Jaworski
Rozlewiska Bugu, fot. Mateusz Jaworski

Dyrektor PZHK, Andrzej Stasiowski, omówił kryteria dopuszczenia ogierów czystej krwi arabskiej do doskonalenia koni innych ras. Mogą one uzyskać prawo do stanowienia w hodowli koni rasy małopolskiej, wielkopolskiej oraz szlachetnej półkrwi wówczas, gdy spełnią określone wymogi. Jak zaznaczył dyrektor Stasiowski, najłatwiejszą drogą, by zdobyć licencję na krycie w półkrwi jest ukończenie zakładu treningowego. W przypadku gdy ogier zakwalifikuje się do zakładu treningowego, w 70% koszty treningu pokrywa Ministerstwo Rolnictwa, a tylko 30% właściciel ogiera. Okazuje się, że ogiery arabskie mogą z powodzeniem rywalizować z ogierami innych ras. Dla przykładu, siwy ogier niemieckiej hodowli, ale polskiego pochodzenia, Orlow (Pamour – Orala/Santhos), ukończył zakład treningowy w swoim kraju z indeksem ogólnym 125,31 pkt., co w porównaniu do średniego wyniku, który wynosi 100 pkt., jest bardzo dobrym rezultatem. Ten ramowy ogier o wzroście 160 cm jest uznany za odpowiedniego do
Popołudniami konie podchodzą bliżej stajni, oczekując na wieczorne karmienie, fot. Mateusz Jaworski
Popołudniami konie podchodzą bliżej stajni, oczekując na wieczorne karmienie, fot. Mateusz Jaworski

hodowli we wszystkich rasach półkrwi arabskiej, rasie oldenburskiej oraz hanowerskiej. Alternatywą jest udział w Mistrzostwach Polski Młodych Koni (ujeżdżenie, skoki, WKKW, powożenie) czy też kariera sportowa, w tym rajdy długodystansowe dla koni 7-letnich i starszych. Warunkiem uzyskania licencji jest 3-krotne ukończenie dystansu 60 km oraz 2-krotne 80 km w zawodach ogólnopolskich w ciągu maksimum dwóch sezonów startowych. Kolejnym rozwiązaniem jest dwuletnia kariera wyścigowa, z tym że licencję na krycie w rasie małopolskiej można otrzymać już na podstawie jednorocznej kariery wyścigowej z wymogiem ukończenia 5 gonitw, w tym zajęcia 2 płatnych miejsc.
Na Podlasie przyleciały już bociany: okolice janowskiego Szczerbacza, fot. Mateusz Jaworski
Na Podlasie przyleciały już bociany: okolice janowskiego Szczerbacza, fot. Mateusz Jaworski

Dyrektor Stasiowski podkreślił, że w każdym przypadku ogier musi zostać poddany ocenie pokroju przez komisję kwalifikacyjną i uzyskać przynajmniej 78 punktów bonitacyjnych. W sezonie 2010 w rejestrze ogierów PZHK znalazły się 54 ogiery czystej krwi arabskiej zgłoszone do użycia w rozrodzie w półkrwi. Dla porównania, do analogicznego użytkowania zgłoszono tylko 30 ogierów pełnej krwi angielskiej. Np ogier Ostragon oo w latach 2000–2009 dał 35 źrebiąt od klaczy półkrwi, z czego 9 klaczek zostało wpisanych do ksiąg. Jak widać, zdobycie licencji na krycie klaczy półkrwi może otworzyć możliwości szerszego wykorzystania ogierów arabskich oraz dostarczyć dodatkowych dochodów właścicielowi. Absurdem jest
Stajnia Zegarowa, fot. Mateusz Jaworski
Stajnia Zegarowa, fot. Mateusz Jaworski

natomiast, że dofinansowywany z funduszy unijnych Program Ochrony Rasy Małopolskiej wyklucza użycie ogierów arabskich, co jest wielkim ograniczeniem nie tylko dla właścicieli tych ogierów, ale dla samego rozwoju rasy małopolskiej. Czy 1500 zł dopłaty do klaczy, jakie zapewnia Program, rekompensuje niższą jakość koni? Krzysztof Czarnota określił to trafnie jako „hodowlę papierów”, co dobitnie obrazuje nonsens tego przepisu.

Kolejnym tematem dyskusji było wszczepianie transponderów elektronicznych w celu identyfikacji koni. Zgodnie z przepisami, wszystkie narodzone w bieżącym roku konie oraz te, które będą eksportowane za granicę, będą musiały mieć wszczepiony mikrochip. To niewątpliwie wiąże się z dodatkowymi problemami i zamieszaniem. Zwrócono uwagę na problem niedostatecznej liczby uprawnionych lekarzy weterynarii, którzy mieliby dokonywać

Om El Bellisimo, fot. Krzysztof Dużyński
Om El Bellisimo, fot. Krzysztof Dużyński

wszczepienia chipów przy pierwszym opisie źrebiąt. Z drugiej strony, jest to duży przełom w identyfikacji koni, zamknięcie drogi przekrętom, jak pokazywanie innych koni, niż są zgłoszone, czy sprzedaż konia z innym paszportem. Dyrektor Stasiowski podzielił się swoim doświadczeniem, podając wiele ciekawych danych statystycznych pochodzących z Centralnej Bazy Danych. Stan pogłowia koni w grudniu 2009 r. wyniósł 375 tys., czyli więcej niż podał GUS, który dokonywał spisu głównie w gospodarstwach rolnych, gdy tymczasem wiele koni znajduje się dziś w posiadaniu mieszkańców dużych miast.

Następnym punktem obrad był „Program wyścigów dla koni arabskich w sezonie 2010”, który omówił członek Rady PKWK, Andrzej Wójtowicz. Sezon rozpocznie się 18 kwietnia i potrwa do ostatniego weekendu listopada; zaplanowano 67 dni wyścigowych, podczas których zostaną rozegrane 183 gonitwy dla koni czystej krwi arabskiej. Komisja wyścigowo-hodowlana postulowała, aby gonitwy kategorii A i B dla koni czystej krwi arabskiej przeznaczone były wyłącznie dla koni hodowli krajowej (z wyjątkiem gonitwy Europy i Białki). Tymczasem

Klaczka po Ganges od Czartawa/Arbil, fot. Mateusz Jaworski
Klaczka po Ganges od Czartawa/Arbil, fot. Mateusz Jaworski

organizator wyścigów nie dotrzymał zeszłorocznych ustaleń, gdyż zamknięto tylko 6 gonitw: Nagrodę Janowa, Oaks, Sambora, Czorta, Porównawczą i Derby, a ponadto ponownie pojawiły się gonitwy na dystansie 1600 m, chociaż zgodnie z ustaleniami miały one wynosić minimalnie 1800 m. Andrzej Wójtowicz grzmiał: „Zostaliśmy zdradzeni!” i komentował szkodliwy, jego zdaniem, wpływ francuskiej krwi na krajowe wyścigi. Zaznaczył, że rywalizacja z zagranicznymi końmi, które reprezentują głównie francuskie linie krwi, jest niedobra nie tylko z punktu widzenia ekonomii, ale również biologii, ponieważ polski koń arabski nie ma być najszybszy: od tego są folbluty. Dodał, że to tak jakby w boksie rywalizowała „waga piórkowa z wagą ciężką”. Odmienne zdanie miał trener Krzysztof Zawiliński, który uważa, że nie można zamykać się na świat, lecz należy rywalizować z najlepszymi, a takie są francuskie araby. Poza tym polscy hodowcy używają już nasienia francuskich ogierów, więc zamknięcie gonitw nie zatrzyma ekspansji obcej krwi w polskiej hodowli. W gorącej dyskusji głos zabrali wszyscy trzej dyrektorzy stadnin państwowych, zwracając uwagę, że ważna jest uczciwość trenerów i

Prezes PZHKA, p. Izabella Pawelec-Zawadzka w otoczeniu uczestników Zjazdu, fot. Mateusz Jaworski
Prezes PZHKA, p. Izabella Pawelec-Zawadzka w otoczeniu uczestników Zjazdu, fot. Mateusz Jaworski

dżokejów oraz sprawiedliwie rozegrany wyścig, we właściwym tempie i na odpowiednim dystansie. Profesor Krystyna Chmiel zaznaczyła, że bardzo istotną sprawą jest wydłużenie dystansów, gdyż polskie konie arabskie cechuje duża wytrzymałość i zdolności wybitnie dystansowe, a nie szybkościowe. Dlatego też należałoby stopniowo wydłużać dystanse, zaczynając od 1800 metrów. To pozwoliłoby wyrównać szanse rodzimych koni, od lat hodowanych zgodnie z biologicznymi uwarunkowaniami tej rasy, w konkurencji z końmi francuskimi, które są, podobnie jaki konie pełnej krwi angielskiej, doskonałymi sprinterami na krótkich odcinkach. Potwierdziła to prezes PZHKA Izabella Pawelec-Zawadzka, przypominając o warunkach, w jakich kształtowała się rasa arabska. Po burzliwej dyskusji przyszedł czas na formalne wnioski w tej, jakże trudnej i bolesnej dla wielu hodowców, sprawie. Andrzej Wójtowicz zaproponował, by zwrócić się do Ministra Rolnictwa o interwencję. Z kolei Albin Nicpoń wystąpił z wnioskiem formalnym, by wydłużyć dystanse gonitw dla koni arabskich do 1800 m, z zaznaczeniem, że w przyszłości Związek będzie dążył do dystansów jeszcze dłuższych. Krzysztof Zawiliński postulował zaś, aby plan wyścigów ukazywał się najpóźniej do 31 stycznia i był opiniowany przez Związek. Ta propozycja wydaje się bardzo logiczna, gdyż bez hodowców żaden tor wyścigów konnych nie ma racji bytu.

Uczestnicy Zjazdu, fot. Mateusz Jaworski
Uczestnicy Zjazdu, fot. Mateusz Jaworski

Pierwszy wykład podczas części seminaryjnej Zjazdu wygłosił prof. Andrzej Strumiłło, dostarczając słuchaczom prawdziwej uczty duchowej. W holu głównym, wraz z Edytą Wittchen, właścicielką Galerii Ex Oriente, przygotował pokaz sztuki Dalekiego Wschodu, ukazujący piękno konia orientalnego. Poczynając od koni turkmeńskich, perskich, arabskich czy achałtekińskich, przeszedł do romantyzmu, a ściślej rzecz biorąc, do spuścizny angielskich, francuskich i polskich twórców. Profesor wprowadził nas w magiczny świat, ale nikt nie spodziewał się, co nastąpi dalej… Upewniwszy się, że na sali jest dyrektor Marek Trela, Prof. Strumiłło odczytał list, w którym oznajmił, że pragnie ofiarować Stadninie Koni Janów Podlaski wyjątkowy prezent – akwarelę pędzla najsłynniejszego z Kossaków. Portret klaczy Mlecha, datowany na 1845 r., przez wiele lat zdobił sypialnię Profesora. Obraz prezentowany był publicznie po raz ostatni na wystawie we Lwowie w 1937 roku. Trudno opisać wzruszenie i emocje, jakie zapanowały w sali konferencyjnej, czego wyrazem była 3-minutowa owacja na stojąco i późniejsze komentarze: „Na taki gest stać tylko człowieka o wielkim sercu…!”
Dawny Lazaret, przyszłe Centrum Rozrodu w SK Janów Podlaski, fot. Mateusz Jaworski
Dawny Lazaret, przyszłe Centrum Rozrodu w SK Janów Podlaski, fot. Mateusz Jaworski

Transplantacja zarodków to temat, który przybliżył słuchaczom prof. dr hab. Marian Tischner. Omówił on nie tylko zalety i wady embriotransferu, ale i wytłumaczył wszystkie poszczególne jego etapy. Profesor wspomniał o tym, czego wielu zagorzałych zwolenników tej metody stara się nie zauważać. Chodzi przede wszystkim o wpływ klaczy-biorczyni na źrebię. Wiadomo przecież, że na fenotyp przyszłego źrebaka wpływa nie tylko genotyp, czyli to, co źrebak dostał od biologicznej matki i ojca, ale również środowisko, w jakim rozwija się płód. Równie ważny jest późniejszy etap odkarmienia i wychowania źrebaka przez matkę zastępczą, która często różni się od dawczyni nie tylko charakterem, ale i wielkością oraz budową. Duże klacze rodzą większe źrebięta, a później dają więcej mleka, co przekłada się na różnice w wysokości w kłębie i długości nóg źrebaka. Na tej podstawie można wyciągnąć wniosek, że pierwiastek matki-biorczyni zakłóca niepowtarzalność i autentyczność danego osobnika.

Seminarium zakończył dyr. Marek Trela kolejnym wykładem z cyklu „budowa konia arabskiego” – tym razem na temat kończyn tylnych.

Equifor, fot. Krzysztof Dużyński
Equifor, fot. Krzysztof Dużyński

Po emocjonującym dniu przyszła pora na uroczystą kolację w salach recepcyjnych, którą z wielkim pietyzmem, jak co roku, przygotował Dom Gościnny Wygoda. Spotkanie umilał zespół grający „na żywo”. Miłym akcentem były nagrody „Hodowca Roku” w trzech kategoriach: pokazy, sport i wyścigi. Statuetki autorstwa Ewy Tyki otrzymali: Stadnina Chrcynno Pałac – za sukcesy pokazowe klaczki Psyche Kreuza (Ekstern – Pallas-Atena/Ecaho), Zbigniew Górski – za najwyższą średnią sumę nagród na konia oraz bardzo dobre wyniki wyścigowe ogierów Arwim (Fryderyk – Arawima/Wachlarz) i Ehud (Ataman – Ekstra/Wojsław), oraz Stadnina Koni Grabów nad Pilicą – za sukcesy sportowe ogiera Wangelis (Empres – Warta/Wermut). Ponadto kapituła przyznała wyróżnienie specjalne dla Marka Suligi, za sukcesy podczas I Sportowych Mistrzostw Polski Koni Arabskich oraz Sportowych Mistrzostw Europy Koni Arabskich
Amiga/Piaff z ogierkiem po Ararat. W tle prof. Andrzej Strumiłło. Fot. Mateusz Jaworski
Amiga/Piaff z ogierkiem po Ararat. W tle prof. Andrzej Strumiłło. Fot. Mateusz Jaworski

odniesione na wyhodowanym w Grabowie Wangelisie. Za podobne sukcesy wyróżniono Danutę Konończuk, a Petroniusza Frejlicha doceniono za zwycięstwo wałacha Ghemir (Pamir – Ghaza/Engar) w Mistrzostwach Włoch w Rajdach Długodystansowych 2009 w Gubbio (160 km). Prezes Pawelec-Zawadzka zapowiedziała wyodrębnienie od przyszłego roku nowej kategorii wśród nagród „Hodowca Roku” – za osiągnięcia w rajdach długodystansowych. Jest to kolejny ukłon w kierunku szerszego propagowania tej dyscypliny, nadal mało rozpowszechnionej w Polsce.
Ekstern, fot. Krzysztof Dużyński
Ekstern, fot. Krzysztof Dużyński

Niedzielne zajęcia rozpoczął pokaz przygotowany przez żywiołowego trenera koni arabskich z USA, Gerarda Paty. Jak podkreślił, praca z koniem to nie mechanika kwantowa – im prościej, tym lepiej! Należy się zorientować, jaka jest psychika konia, a ćwiczenia powtarzać regularnie, ale bez zmęczenia „ucznia” – najwyżej po 10 minut dziennie. Dotyczy to zwłaszcza młodych koni, które nie są w stanie zbyt długo skupić uwagi. Ważne jest też, aby trening rozpoczynać w stajni, w znanym, przyjaznym dla konia otoczeniu i pamiętać o nagradzaniu podpopiecznego za postępy w nauce. I nie spieszyć się! Lepsze rezultaty osiąga się małymi kroczkami.
Wśród uczestników Zjazdu byli i tacy! Fot. Krzysztof Dużyński
Wśród uczestników Zjazdu byli i tacy! Fot. Krzysztof Dużyński

Licznie zgromadzonym członkom PZHKA zaprezentowali się następnie uczniowie janowskiego technikum hodowli koni, dosiadający ogierów czołowych: Saracena, Perseusza, Albuma, Palatino, El Azema, Alwaro, Prado, Anemona, Agara i Metropolisa NA. Druga część pokazu odbyła się koło Stajni Czołowej, a ogiery prezentowane były w ruchu i na płycie. Pojawiły się znane nam Sabat, Salar, Piaff, Kulig, Equifor i Ekstern. Z wielką niecierpliwością czekali wszyscy na ogiera Om El Bellissimo (Om El Shahmaan – Om El Benedict/Sanadik El Shaklan), który przyjechał do Polski w lutym tego roku. Jest to ogier młody i zapewne potrzebuje jeszcze czasu, by się rozwinąć, niemniej jednak wielu hodowców po analizie rodowodu spodziewało się innego widoku. Zdecydowanie lepiej prezentował się ogier Equifor (Gazal Al Shaqab – Eqviria/Pers), który wrócił tej zimy z USA po 4-letniej dzierżawie. Ramowy ogier z
Czarnota, fot. Mateusz Jaworski
Czarnota, fot. Mateusz Jaworski

długą, wysoko osadzoną szyją i dużym czarnym okiem w ładnie wyprofilowanej głowie dobrze rokuje i daję nadzieję na poprawne i eleganckie w typie źrebięta. Osobiście byłem bardzo zawiedziony, że z powodów zdrowotnych nie mogliśmy obejrzeć ogiera Pilot (Fawor – Pipi/Banat), który przyjechał do Polski z jakże ważną misją ratowania rodu Kuhailan Afas or.ar., przeżywającego obecnie kryzys.

Sprzed Stajni Czołowej przenieśliśmy się pod Stajnie Prywatne, gdzie rozpoczęła się prezentacja klaczy czystej krwi arabskiej z tegorocznym przychówkiem. Obejrzeliśmy 34 źrebaki, po 10 ojcach. Największym uznaniem obserwatorów cieszyło się potomstwo ogiera Ganges, który dał wybitne klaczki, szczególnie z córkami ogiera Gazal Al Shaqab, takimi jak np. Czarnota (od Czartawa/Arbil) czy Belgica (od Belladona/Europejczyk). Bardzo typowe i poprawne potomstwo pozostawił 25-letni Ararat, który bardzo dobrze połączył się z klaczami po

Klaczka po Albus od El Fatha/Entyk, fot. Mateusz Jaworski
Klaczka po Albus od El Fatha/Entyk, fot. Mateusz Jaworski

Eksternie. Wypróbowany na dwóch klaczach ogier Albus (Gazal Al Shaqab – Alegoria/Eukaliptus) dał urodziwe dwie klaczki, w tym jedną od El Fatha (po Entyk). Zawiodło, jak się wydaje, potomstwo ogiera Polon, który swoim rodowodem (Ekstern – Pianosa /Eukaliptus) miał gwarantować klasę źrebiąt. Niestety brakuje im finezji, często chciałoby się u nich widzieć większe oko i lepszą głowę… Podobne rozczarowanie przyniósł przychówek Alantiny (po Emigrant), Etnologii (po Gazal Al Shaqab) i Pohulanki (po Pepton), które urodziły potomków ogiera Om El Shahmaan. Źrebaki jego charakteryzują się długą partią pyskową, dużymi uszami i dość prostym profilem głowy. Zobaczyliśmy udane potomstwo ogiera Aslan, z ładnymi, krótkimi główkami, którym minimalnie brakuje bardziej szczupaczego profilu,

Kulig, fot. Krzysztof Dużyński
Kulig, fot. Krzysztof Dużyński

aczkolwiek całościowo tworzą bardzo przyjemny widok. Wyjątkowym ogierom stawia się poprzeczkę wysoko, dlatego też być może nie zauroczył mnie ogierek po Gazal Al Shaqab od Efuzja (po Emigrant). Zupełnie inaczej prezentował się drugi syn Gazala, od klaczy Pilar (po Fawor), z króciutką główką o szerokim czole i szczupaczym profilu. Czy będzie w przyszłości reproduktorem na miarę swojego ojca? Na takie rokowania o wiele za wcześnie, źrebaki zmieniają się bowiem z dnia na dzień, a moja subiektywna opinia dotyczy tylko dnia, kiedy je widziałem – za miesiąc sytuacja może ulec gruntownej zmianie! Ale to właśnie czyni hodowlę tak interesującym zajęciem…

XIV Walny Zjazd PZKHA dostarczył więc uczestnikom nie tylko wiedzy i emocji, ale i łez wzruszenia, gdy profesor Strumiłło przekazał Stadninie Janów Podlaski iście królewski dar. Nie zabrakło uśmiechów i radości, bo wielu z nas przyjeżdża tu nie tylko dla arabów, ale również dla wspaniałych przyjaźni, które rodzą się przez lata.

Galeria zdjęć Sylwii Iłendy

 

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.