Reklama
Dzień Otwarty w stadninie Chrcynno-Pałac

Hodowla

Dzień Otwarty w stadninie Chrcynno-Pałac

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
fot. Krzysztof Dużyński
fot. Krzysztof Dużyński

Biała wieżyczka pałacu w Chrcynnie niedaleko Nasielska, wyrastająca ponad korony starych drzew, widoczna jest z daleka. Jeszcze tylko jeden zakręt i wyłania się kuta brama, za którą rozciąga się pałacowy park i padoki. Tutejsze stajnie są domem dla koni czystej krwi, które na arenach międzynarodowych pokazów zdołały już wywalczyć spory rozgłos dla marki „Chrcynno-Pałac”.
fot. Krzysztof Dużyński
fot. Krzysztof Dużyński

Trudno nie ulec urokowi tej posiadłości. Pałac, odbudowany przez obecnych właścicieli, Ewę i Krzysztofa Poszepczyńskich, to przykład najpiękniejszej świeckiej architektury neogotyckiej na Mazowszu. Zaprojektowany przez Henryka Marconiego – tego samego, który podpisał się pod projektem słynnych stajni w Janowie Podlaskim – a wybudowany w 1845 r. przez Józefa Koźmińskiego, ucierpiał straszliwie w pożogach, jakie zgotowała nam Historia. Choć przetrwał lata II wojny światowej (stacjonowały tu wojska niemieckie), spłonął doszczętnie w 1945 r., podpalony przez Rosjan. Zostały z niego tylko ruiny, o czym przypomina zachowana specjalnie dla upamiętnienia jego losów ceglana ściana, malowniczo wkomponowana w odrestaurowany obiekt, przywrócony do świetności w początkach naszego wieku, na podstawie odnalezionych w Bibliotece Narodowej planów Marconiego oraz niemieckich zdjęć z czasów wojny. Podniesienie pałacu z ruin zajęło cztery lata.
W środku p. Christine Jamar z mężem (po prawej). Z lewej - Władysław Guziuk, fot. Krzysztof Dużyński
W środku p. Christine Jamar z mężem (po prawej). Z lewej – Władysław Guziuk, fot. Krzysztof Dużyński

Dla miłośników koni arabskich ważne są jednak także stajnie. 32 boksy, biegalnia, kryty maneż o średnicy 25 m – wszystko to robi wielkie wrażenie, zwłaszcza że wybudowane zostało z niemniejszym pietyzmem i dbałością o szczegóły, niż sam pałac. To królestwo Alicji Poszepczyńskiej, hodowczyni, trenerki i prezenterki koni z Chrcynna, która została także niedawno sędzią krajowym. Alicja od dziecka wiedziała, że zajmie się hodowlą koni: „Wszystko zaczęło się chyba od obrazka z konikiem…” – wspomina z uśmiechem. Początki
Echo Kirke, fot. Zuzanna Zajbt
Echo Kirke, fot. Zuzanna Zajbt

stadniny sięgają roku 2000, kiedy to pierwsze konie trafiły do majątku, w tym pierwsza klacz arabska, siwa Endera 1994 (Grandorr – Eunona/Eukaliptus), hodowli michałowskiej. Dziś w stadzie klaczy znajdują się jej dwie córki: Echo Kallisto po Pamir (2000) i Echo Kirke po Ecaho (2004). Obie zostały zaprezentowane licznie zgromadzonym gościom Dnia Otwartego, wraz z kolejnym pokoleniem reprezentującym rodzinę Milordki ~1810, hod. Sławuta, a więc potomstwem Echo Kallisto: klaczką Echo Afrodyta po Piaff (2005) i ogierkiem Echo Adonis po Al Maraam (2007). Pokaz komentował, z właściwą sobie erudycją i zaangażowaniem, przybyły z USA Tomasz Skotnicki, zaprzyjaźniony z Chrcynnem Honorowy Konsul RP w Kolorado, niegdyś hodowca z Janowa, potem ze stadniny Magness Arabians Farm (USA).
Tomasz Skotnicki, fot. Zuzanna Zajbt
Tomasz Skotnicki, fot. Zuzanna Zajbt

Obok rodziny Milordki – w takt starannie dobranej przez Alicję Poszepczyńską muzyki, od klasycznej po rockową, z „Innuendo” zespołu Queen na czele – pokazała się także inna zasłużona rodzina żeńska, mająca w Chrcynnie silną reprezentację: Gazella or.ar. ~1840, hod. Anazeh Sebaa, imp. do Jarczowic w 1845 r. Nestorką tej linii w Chrcynnie i cenną matką jest klacz Granada, zakupiona na aukcji w Janowie córka Monogramma, od Grenlandii/Eukaliptus, michałowskiej hodowli, urodzona w 1996 roku. Ta imponująca ruchem i wdziękiem kasztanka jest bliską kuzynką zjawiskowej Kwestury, która od niedawna dzierży tytuł najdrożej sprzedanej polskiej klaczy. Granada pojawiła się na czele swych niezwykle udanych córek: Gangi 2004 (po Emigrant), która w tym sezonie wróciła z ośrodka treningowego Johanny Ullstrom i która odniosła niejeden międzynarodowy sukces, Gai Selene 2005, również po Emigrant, najwyżej ocenionej klaczki prywatnej hodowli w tegorocznej Białce, ich pełnej siostry Gai Nike 2006 oraz roczniaczki Gai Iris po Poganin.

Po nich na ring wbiegły córka Gangesa Ceres 2002 od Celomy (Arbil – Celna/Allegro), jej potomkini Chaos Persefona po Poganin (2007) oraz Chaos Artemida po Metropolis NA (2006).

Gaja Selene, fot. Zuzanna Zajbt
Gaja Selene, fot. Zuzanna Zajbt

Już początek prezentacji pokazał, że Alicja Poszepczyńska stawia przede wszystkim na polskie ogiery – i, wbrew obiegowej opinii głoszącej, że w Polsce nie ma dobrych reproduktorów, osiąga doskonałe rezultaty. Hodowczyni podkreśla, że choć nie unika dolewania także obcej krwi i z ciekawością czeka na efekty tych połączeń, to jednak przede wszystkim wierzy w polską tradycję, kładącą nacisk na hodowanie koni o prawidłowej budowie. Jak dowodzi choćby ścisk na aukcji w Janowie, klacze znane w świecie jako pure Polish nadal cieszą się ogromnym wzięciem. Nie ma więc powodu, by rezygnować z zachowywania czystości polskich rodowodów, nawet jeśli droga do sukcesów pokazowych wydaje się przez to nieco dłuższa. Jak zaznacza Alicja Poszepczyńska, wiele obcych, choć bardzo modnych ogierów, ma sporo wad budowy, dlatego tym bardziej należy uważać z decyzjami hodowlanymi. „Polskie ogiery to przede wszystkim Ekstern i Poganin – mówi. – Bardzo ciekawa jestem Esparto. Mam nadzieję, że dzięki potomstwu wypłynie w końcu także któryś z młodych ogierów. Jeżeli chodzi o ogiery zagraniczne, to wystarczy spojrzeć na wyniki pokazów klasy A i tytułowanych, by stwierdzić, które reproduktory sprawdzają się jako ojcowie koni pokazowych. Niestety często minusem najlepszych ogierów jest fakt, że ich potomstwo jest zbyt liczne. Ja jeszcze nie podjęłam ostatecznych decyzji odnośnie kolejnego sezonu”.
Iwona Dorabialska, Raymond Mazzei i Manny Vierra, fot. Zuzanna Zajbt
Iwona Dorabialska, Raymond Mazzei i Manny Vierra, fot. Zuzanna Zajbt

Jeszcze dobitniej pokazała dobre efekty programu hodowlanego Chrcynna kolejna stawka koni – z rozsławionej przez Pilarkę, a ostatnio Pianissimę linii Szamrajówki ~1810, hod. Biała Cerkiew. Córki i wnuczki klaczy Pelisa (Europejczyk – Perełka/Ernal), która pojawiła się w Chrcynnie niedługo po Enderze, nabyta na kolejnej janowskiej aukcji, zaświadczają o tym, że linia ta ma wyjątkowy potencjał: Pallas-Atena 2001 po Ecaho to wiceczempionka hodowli prywatnej z Białki i wiceczempionka Polski Centralnej z 2003 r., a jej córka Psyche Victoria po Ekstern (nieobecna w Dniu Otwartym w Chrcynnie, gdyż przebywa, podobnie jak wcześniej Ganga, w treningu u Johanny Ullstrom) to czempionka z Vilhelmsborga, wiceczempionka z Wels, Top Ten Czempionatu Świata i zwyciężczyni klasy w Al Khalediah Show. W Dniu Otwartym przed publicznością przedefilowały, prócz Pallas-Ateny, także Pele 2004 po Ecaho, prześliczna Psyche Kreuza 2008, pełna siostra Psyche Victorii i nadzieja stadniny, oraz Psyche Ares 2007, jeden z nielicznych ogierków, jakie urodziły się w Chrcynnie, pełny brat dwóch w/w klaczek.
Pallas-Atena, fot. Zuzanna Zajbt
Pallas-Atena, fot. Zuzanna Zajbt

To jeden z fenomenów Chrcynna (jak komentowali goście): tu jest „klimat dla klaczek”! Rok po roku przewaga klaczek nad ogierkami jest u Alicji Poszepczyńskiej bardzo wyraźna – co nie wydaje się wcale martwić młodej hodowczyni, choć – jak przyznaje – dobry ogierek również by ją ucieszył. Do tej pory na świat przyszło w Chrcynnie 31 źrebiąt arabskich (prócz nich również pięć klaczek małopolskich), z czego 20 to klaczki (urodziły się tu także 2 klaczki i 2 ogierki w pensjonacie). Klaczy-matek jest dziś w Chrcynnie dziewięć, w tym sześć z potwierdzoną źrebnością.
Psyche Kreuza, fot. Zuzanna Zajbt
Psyche Kreuza, fot. Zuzanna Zajbt

Ze wspomnianą wcześniej Echo Kallisto oraz Pallas-Ateną wiążą się ważne wspomnienia hodowców z Chrcynna. To te dwie klacze uczestniczyły w pierwszym pokazie, na którym wystąpiły konie tutejszej hodowli: Białka 2002. „Echo Kallisto była 5. w klasie i 1. wśród koni prywatnych; Pallas-Atena była 2. i została wiceczempionką hodowli prywatnej – mówi Alicja Poszepczyńska. – To bardzo nas zachęciło, choć warunki podczas pokazu były ciężkie!”
Kilkakrotnie już zgłaszali się chętni do kupienia Psyche Victorii, oferując zawrotne sumy. Choć niektórzy szybko pozbywają się swych najbardziej utytułowanych koni za doskonałą cenę, Alicja Poszepczyńska odrzuciła propozycje. „Zawsze jest pokusa – przyznaje – ale jest ona podwójna: można albo mieć pieniądze, albo świetnego konia”. A który jest jej ulubieńcem? „Staram się nie mieć ulubieńców, wszystkie traktować podobnie. To niestety nie jest hobby, lecz zawód, więc nigdy nie wiadomo, kiedy trzeba się będzie z danym koniem rozstać. Ale wiadomo – jak koń ma świetny charakter, to ciężko go sprzedać” – odpowiada Alicja. Co jest dziś jej największym marzeniem? „Sięgnąć po najwyższe laury oczywiście… I wyhodować dobrego ogiera hodowlanego”.
Skowronek, praca Andrzeja Novak-Zemplińskiego, fot. Krzysztof Dużyński
Skowronek, praca Andrzeja Novak-Zemplińskiego, fot. Krzysztof Dużyński

Oglądanie koni „na żywo” po krótkiej przerwie zmieniło się w oglądanie koni na płótnie, bowiem gospodarze zaprosili wszystkich do pałacu, gdzie wystawione zostały prace uznanego malarza Andrzeja Novaka-Zemplińskiego. „Jesteśmy bardzo wdzięczni artyście, że zgodził się wziąć udział w naszym Dniu Otwartym – mówią Ewa i Krzysztof Poszepczyńscy. – Wiemy, że jego prace zrobiły wielkie wrażenie na zwiedzających, którzy dzielili się z nami swoim zachwytem. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że istnieje współczesne, bardzo dobre malarstwo poświęcone tematyce końskiej, a ściślej – koniom arabskim”.

Open House w stadninie państwa Poszepczyńskich zorganizowany został zaraz po aukcji w Janowie Podlaskim. „Dni otwarte”, tak popularne za granicą, wśród polskich hodowców prywatnych nie mają jeszcze długiej tradycji – SK Chrcynno-Pałac, jako jedna z pierwszych stadnin w kraju, zdecydowała się na tego typu promocję. Liczne grono gości – Polaków i cudzoziemców – świadczy o tym, że takie imprezy są oczekiwane i potrzebne. „Było bardzo miło i, wbrew obawom, przybyło wiele osób. Jako organizatorzy mieliśmy też okazję, by sprawdzić siebie oraz swoją ekipę” – stwierdza Alicja Poszepczyńska, a Krzysztof Poszepczyński podsumowuje: „Byliśmy naprawdę zaskoczeni tak wysoką frekwencją. Być może nasze pozytywne doświadczenia przydadzą się innym polskim hodowcom. Jesteśmy przekonani, że to dobra promocja dla każdej stadniny”.

 

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians