Reklama
Przełamana dominacja Mełnickiego. Pazzia, udany przychówek Mistrala (11-12 X)

Wyścigi / Sport

Przełamana dominacja Mełnickiego. Pazzia, udany przychówek Mistrala (11-12 X)

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
fot. finisz.pl
fot. finisz.pl

Nagrodę Koheilana I miała wygrać niemieckiej hodowli HN Adara (Al Sakbe – Ainhoa Jalna/Tidjani), trenowana przez Mieczysława Mełnickiego. Konie z jego stajni, hodowli pani Jutty Hietzscholdt, zdobyły w tym sezonie na Służewcu zdecydowaną większość nagród dla koni arabskich. Dlatego pan Mietek bardzo liczył też na zwycięstwo HN Adary. Ale się przeliczył, nie dlatego, że klacz pobiegła zbytnio poniżej oczekiwań. Nie docenił po prostu Mukaty Faty (KA Czubuthan – Minerva/Santhos), która po matce i dziadku ma też niemieckie pochodzenie. Wpływ na ostateczny wynik biegu miało niewątpliwie słabe tempo w dystansie: 39,8-37,3-36,8, które dyktowała trenowana we Wrocławiu Farah-Buszara (Piaff – Farah-Aneta/Borysław). Podczas szybkiej końcówki (33,2) Mukata Fata dość łatwo wyprzedziła rywalkę. Trzecie miejsce zajął, po raz pierwszy prowadzony w dystansie na końcu, trenowany w Bełżycach Nadin (Metropolis NA – Nana/Fawor). Zwycięstwo Mukaty Faty na pewno podniosło na duchu trenera Tomasza Kluczyńskiego. Przed kilkoma tygodniami, właściciel tej klaczy oraz Orczaty Faty, postanowił obie przenieść do jego stajni, choć wcześniej w treningu Jana Głowackiego miały już za sobą po jednym wygranym biegu. Mukata Fata została wyhodowana w Polsce przez Longina Błachuta. I chociaż ma amerykańsko-niemieckie pochodzenie, będzie mogła w przyszłym roku wystartować w Derby oraz innych gonitwach zamkniętych dla arabów zagranicznych. Ot, można powiedzieć, to taki mały paradoks w wyścigach koni arabskich.

Pazzia, dzielna córka Mistrala

Dorota Kałuba trenuje dwa trzylatki po Mistralu; wyhodowanego przez państwa Rowińskich Ermisa oraz własnej hodowli i własności (wspólnie z Bogdanem Strójwąsem) Pazzię od Pawicy po Batyskafie. Ermis jest trzeci w roczniku po Mintace i Waikiki. Pazzia dopiero ujawniła swoje możliwości, wygrywając w niedzielę bieg pierwszej grupy. Była w nim, o dziwo, jedną z dwu outsiderek, wspólnie z córką Santhosa Dorrit. W grze z góry za Pazzię płacono 56,59 za 2 zł, a za Dorrit 59,92. Prowadził Pustynny Szlak (Arad – Pustynna Akcja/Pesal), który ostatnio, wedle zapewnień jego trenera Adama Wyrzyka, schudł i dzięki temu zaczął wreszcie lepiej spisywać się na treningach. Ta zmiana jego dyspozycji uwidoczniła się w wyścigu, bo zajął w nim wysokie, piąte miejsce, a w poprzednich startach był ostatni i przedostatni. Niewiele brakowało, a pokonałby czwartego na mecie Carevica (Arad – Cerina/Penthagonn), który był uważany za faworyta (4,89). Na prostą wyprowadził właśnie Carevic, ale wkrótce został wyprzedzony przez Shanaiiaah (Santhos – Saleenaah/Kauri) oraz Gamessę (Aslan – Greczynka/Etogram). Jednak kropkę nad „i” postawiła finiszująca przy bandzie Pazzia, która w celowniku wyprzedziła Shanaiiaah o szyję. Wielkie brawa należą się Klaudii Wójcik, która dosiadała zwyciężczyni. Pojechała rozważnie, sprytnie i brawurowo w ostatniej fazie gonitwy.

Sinda przegrała z Prado o nos

Co krew, to krew! Niektórzy uważali, że Perlik to nie to samo, co Santhos. W każdym razie Sinda (Perlik – Snjah/Eskan), półsiostra derbistki Sarah, była przez wielu podejrzewana, że może wygrać już w debiucie. Jak zwykle ze stajni Bolesława Mazurka dochodziły sprzeczne wiadomości. Po polu krążyła fama, że debiutantka „już wygrała”. Nie brakowało jednak sceptyków, którzy nie przyznawali jej miejsca nawet w czwórce. Jakby na potwierdzenie tych obaw, Sinda ruszyła z lekkim opóźnieniem. Na prostej rozgrywały wyścig trzy konie: El Bark (Eldon – Egea/Laheeb), Prado (Ekstern – Pętla/Visbaden) i Errant (Eldon – Errara/Monogramm). Jednak Sinda pod Dimą Petryakovem finiszowała wspaniale przy bandzie i niewiele brakowało, a dopadłaby janowskiego Prado, trenowanego przez Dorotę Kałubę. Przegrała w celowniku tylko o nos.

Bratobójczy pojedynek

W pierwszej gonitwie sobotniej o zwycięstwo walczyli na prostej dwaj synowie Włodarza, Ałtaj od Abigal po Pamirze i Edinet od Ellili po Wachlarzu. O krótki łeb wygrał ten pierwszy. Oba ogiery, wyhodowane przez Damis BT i będące własnością Bogdana Tomaszewskiego, trenuje Anna Nieora-Tchkuaseli. Zwycięskiego konia dosiadał praktykant dżokejski Paweł Gluza. Trzecie miejsce zajęła Miaprima (Argus – Minoga/Arbil), a czwarty był Shah Habib (Elactero – Shananaa/Figaro).

Bigad lepszy od Saracena

9-letni syn Sarmacji i Monarcha AH musi zarabiać na owies biegając na Służewcu. Po trzech latach przerwy w startach nie jest już jednak tym samym wyścigowcem co kiedyś, lecz w wyścigach grupowych może jeszcze coś ugrać. W sobotę bliski był odniesienia zwycięstwa w gonitwie wyłącznie dla koni III grupy. Podyktował dość silne tempo, ale ścigający go przez całą prostą Bigad (Espadero – Botana/Pamir) nawiązał z nim walkę na ostatnich metrach i wygrał o krótki łeb. Na trzeciej pozycji finiszowała Enwada (Avangard – Enpara/Pamir), a na czwartej Pensar (Pesal – Pętla/Visbaden), który z początku galopował w niewielkim odstępie. Zawiódł biegający tydzień po tygodniu Zew Krwi (Ekstern – Zuzanna/Wojsław), który był piąty. Zwycięskiego konia dosiadał Aleksander Reznikov. Bigada trenuje Anna Nieora-Tchkuaseli. 4-letni ogier został wyhodowany przez Damis BT i jest własnością Bogdana Tomaszewskiego.

Stajnia Damis znów górą

Trzy z pięciu wyścigów arabskich w sobotę wygrały konie ze stajni Damis, własności Bogdana Tomaszewskiego, trenowane przez Annę Nieorę-Tchkuaseli. Po Ałtaju i Bigadzie pewne zwycięstwo pod Reznikovem odniosła Oliwia, córka Włodarza i Ortony po Druidzie. Prowadziła bełżycka Negri (Ar-Rahman – Njushaach/Santhos), ale nie była w stanie odeprzeć ataku Oliwii. Trzecia była Drzewina (Wachlarz – Drzewica/Ganges), a czwartą dość niespodziewanie Celka (Emigrant – Ceptona/Pepton), co spowodowało sporą wypłatę w czwórce – 658 zł (za trójkę płacono 68 zł).

Świetny bieg i wynik Magny S

Przed dwoma tygodniami, na elastycznym torze (3,5), dobrze biegająca na froncie Magna S (Prince d’Orient – Margo/Gusar), nie liczyła się w biegu rozegranym na końcówkę. Ukończyła wyścig aż 11 długości za przedostatnim koniem. Tym razem wszystko jej sprzyjało – dystans 1600 m i lekko elastyczna nawierzchnia (2,8). Dżokej Pilich podyktował bardzo mocno tempo: 33-34. Podczas w końcówki, rozegranej w 35,9 s. klacz zaczęła trochę słabnąć, ale mocno wysyłana utrzymała przewagę 2 długości nad energicznie finiszującym Malaharem (Harbin – Malaga/Alegro) i Zejmanem (Ataman – Zanja/Murat-Nur), który biegł drugi w dystansie. Na czwarte miejsce finiszował Amis (Ganges – Amina/Murat-Gazon). Dopiero na szóstej pozycji ukończył wyścig najmocniej grany Exe (Wiliam – Ekselencja/Borysław). Nic dziwnego, że została trafiona tylko jedna czwórka, za którą płacono 6654 zł. Ogólny czas biegu, jak na tę porę roku, bardzo dobry: 1’51,2.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.