Reklama
Jesienne huśtawki formy. Burza w szklance wody o Pustynnego Zmroka (18-19 X)

Wyścigi / Sport

Jesienne huśtawki formy. Burza w szklance wody o Pustynnego Zmroka (18-19 X)

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Sefora w Weronie, 2007, fot. Erwin Escher
Sefora w Weronie, 2007, fot. Erwin Escher

Każda kumulacja kwinty powoduje nie tylko wzrost poziomu adrenaliny u grających na wyścigach, ale ma także jakiś przemożny wpływ na sam przebieg gonitw. Co wydawało się łatwe, staje się nagle trudne. „Koniem dnia” w programie „z m do m”, który jest zdecydowanym liderem w Wyścigowej Lidze Mediów, była w sobotniej trzeciej gonitwie trzyletnia klacz Algama (Borysław – Ara/Batyskaf). Jak to mówią, wychodziła zdecydowanie „z papieru”. Gdy jednak zobaczyłem ją na padoku, zacząłem mieć poważne wątpliwości, czy ta delikatna i w dodatku źle wyglądająca klaczka (sierść na niej nie błyszczała) udźwignie ciężar marzeń tych, którzy na nią postawili. W żargonie wyścigowym Algama, na którą grano w ciemno, bo kwintę obstawia się przed I gonitwą, była dla wielu uczestników zakładów wzajemnych tzw. słupem lub bankiem. Jakiegoż musieli doznać dysonansu poznawczego, gdy podczas biegu okazało się, że faworytka biegnie niczym spętana. Nie tylko nie walczy o zwycięstwo, ale jeszcze przegrywa czwarte miejsce na ostatnich metrach. Tak więc sprawdziła się wyścigowa wieść gminna, żeby absolutnie nie brać Algamy samej do kwinty, lecz razem z Czandini (Piaff – Czarina/Etogram), a nawet z Bigamią (Ekstern –Barka/Ararat) i Ardą (Fryderyk – Aaran/Borysław).

Takich wieści nigdy nie należy lekceważyć, choć czasami są one rozpuszczane w celach dezinformowania. Tak było w niedzielę, kiedy zaufany, wytrawny bywalec powiedział mi, że debiutujący, niemieckiej hodowli Escalero (Pyrrus – Escada III/Dekolt) jest lepszy od Sindy, półsiostry derbistki Sarah, która przed tygodniem o mało co nie wygrała w debiucie. Tymczasem Escalero pobił chyba antyrekord Służewca, gdyż wbiegał na prostą, kiedy inne konie kończyły bieg, który zakończył się sensacyjnym zwycięstwem Pustynnego Zmroka (Eldon – Pustynna Tarcza/Pamir), o czym będzie poniżej.

Tymczasem wróćmy do gonitwy z udziałem nieszczęsnej Algamy, która w grze „z góry” szła na 2,87 za 2 zł. Prowadziła w dystansie słaba Tuberoza (Piber – Tonacja/Eldon), w odstępie biegła Putinka (Eldon – Petunia/Alegro), która ukończyła wyścig daleko za stawką. Wygrała ją grana w drugiej kolejności Czandini, dosiadana przez Mirosława Pilicha (9,99), po walce z Bigamią (14,30). Trzecia była Arda, a czwarta Altanas Fenja (Weteran – Fertina/Santhos): (30,28). Czwórki w tym biegu nikt nie trafił. Czandini została wyhodowana przez Andrzeja Strumiłło, a jej właścicielami są D. i H. Domke. Klacz trenuje na Służewcu Maciej Janikowski.

Komisja Techniczna wreszcie zauważyła zmianę formy

Trzecia gonitwa okazała się także arcyciekawa w niedzielę. Konie na padoku oglądałem z jednym z trenerów specjalizującym się w szkoleniu arabów. Obaj zauważyliśmy duży brzuch u debiutanta Escalero. Podobały nam się wyfitowane Wigan (Espadero – Wina/Sennik) i Laazim (Eldon – Lozanna/Laheeb). Energicznie zachowywał się także Pustynny Zmrok, który w swoich czterech poprzednich występach, ostatnio dwukrotnie pod uczniem Marcinem Włostowskim, zamykał pola. „Ale to słabeusz” – rzuciłem mimochodem, bo ani przez myśl mi nie przeszło, że ten koń może zająć miejsce w czwórce. Prowadził Equinis (Cyprys – Emu/Arbil), którego przed wyjściem na prostą wyprzedził Pustynny Zmrok, dosiadany tym razem przez Turgaeva. Uzyskał on przewagę ok. 2 długości. Wszyscy czekali, że wkrótce stanie w pień. Tymczasem Pustynny Zmrok galopował jak odmieniony i wygrał o 2,5 długości przed Wiganem, który pewnie pokonał Laazima. Na czwarte miejsce finiszował Bajan (Ekstern – Baida/Balon). Ostatni z olbrzymią stratą był debiutujący Escalero, co raczej publika przyjęła ze śmiechem niż z oburzeniem. Zapanowała konsternacja, ale nikt z publiczności nie protestował zbyt głośno. Komisja oczywiście zatwierdziła wynik, bo nie było żadnych podstaw, żeby tego nie zrobić. Ale gdzieś po godzinie spiker ogłosił, że KT przesłuchała trenerkę Pustynnego Zmroka Aleksandrę Gajos i nie przyjęła jej wyjaśnień. Za niewłaściwe przygotowanie tego konia do wcześniejszych występów A. Gajos została ukarana grzywną w wysokości 400 zł. Rozżalona trenerka, która nie czuje się winna powiedziała mi, że złoży odwołanie do Komisji Odwoławczej.

Jakim cudem Pustynny Zmrok w ciągu dwóch tygodni doznał tak nieoczekiwanej metamorfozy? Co bardziej drobiazgowi bywalcy po fakcie dostrzegli, że w ostatnim biegu pod Włostowskim stracił do zwycięzcy Awrima tylko 18 długości. Tym razem pojechał na nim jeden z najlepszych dżokejów na Służewcu – Turgaev. Koń mógł poczuć, że to nie przelewki i wreszcie się przebudził. Inna sprawa, że to jego przebudzenie dostarczyło głównie negatywnych emocji dostarczonych uczestnikom zakładów wzajemnych.

Pekin się nie skończył

21 września przed pierwszą gonitwą jeden z dowcipnych bywalców rzucił w moją stronę żarcikiem, żebym nie grał Pekina (Ararat – Pescara/Eldon), bo przecież Pekin (miał na myśli igrzyska olimpijskie) się skończył. Obaj wtedy mieliśmy nosy spuszczone na kwintę, gdyż Pekin wygrał na torze mocno elastycznym, choć niósł najwyższą wagę polu (63 kg). W niedzielę powtórzyła się sytuacja sprzed prawie miesiąca. Trenowany przez Krzysztofa Ziemiańskiego Pekin znów był niedoceniany (19,98), ale Lilia Reznikova znów na nim wygrała po bardzo przytomnej jeździe, bijąc w walce na ostatnich metrach Predatora (12,98) (Etogram – Penetracja/Pepton) i faworyta Admina (4,55) (Gamin de Carrere – Amina/Murat-Gazon). Na bliskie czwarte miejsce finiszowała Emelia (17,31) (Espadero – Emanuela/Pamir). Prowadził bieg ciągle słaby Certon (Avangard – Certoza/Set), a po wyjściu na prostą pokazała się na chwilę przy bandzie Gratisa (Aslan – Gratka/Arbil) i od pola Wiązka, ale obie nie miały sił, żeby włączyć się do walki. Hodowcą i właścicielem Pekina jest A. Arefiew.

Jazda Reznikova pomogła Ezanie

Mająca bardzo dobre wyścigowe pochodzenie 4-letnia michałowska Ezana (Eldon – Estepona/Pepton) z powodu powtarzających się kłopotów zdrowotnych w sobotę pobiegła dopiero piąty raz w karierze. We wcześniejszych startach tylko raz pokazała się od dobrej strony, zajmując trzecie miejsce. Tym razem wszystko jej sprzyjało. W dodatkowym terminie został wycofany faworyt gonitwy Fend. Trenerka Małgorzata Łojek po raz pierwszy zdecydowała się posadzić na Ezanę dżokeja, samego czempiona Aleksandra Reznikova. Wykonał on zadanie na piątkę. Po spokojnej jeździe w dystansie, skutecznie finiszował polem i wygrał niezagrożony. Natomiast o drugie miejsce trwała zacięta walka do samego celownika. Wyszedł z niej zwycięsko Emberk (Gazal Al Shaqab – Emantka/ Eukaliptus), który o szyję wyprzedził Cemira (Kornet – Cesia/Pers). Dodać trzeba, że w połowie prostej Emberk nie miał przejścia, a dosiadający go Piątkowski nie zaryzykował odważnego wejścia między konie. Czwarta była Samarra (Barour de Cardonne – Suhad/Mińsk), a dopiero piąty najmocniej grany Epizod (Addham – Epika/Endel). Prowadziła w dystansie ciągle słaba Ascot (Eldon – Ardenia/Murat-Nur), a 12-letni Etopton (Pepton – Etopa/Partner) już tylko statystował.

Miranda czwarty raz druga. Pierwsze zwycięstwo Sefory

Wyhodowana przez J. Babisia i będąca własnością A. Wójtowicza trzyletnia Miranda (Ar-Rahman – Marabia) znów będąc zdecydowaną faworytką nie zdołała odnieść zwycięstwa. Po raz czwarty z kolei zajęła drugie miejsce. Tym razem została ograna przez dosiadaną przez Wasiutowa janowską Seforę (Ekstern – Sawantka/Pepton), trenowaną przez Dorotę Kałubę. Ledwie (o łeb) obroniła drugą pozycję przed atakiem Gassimy (Piaff – Gratka/Arbil). Czwarta była prowadząca w połowie prostej Altanas Pasima.

 

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.