Reklama
Świetna forma arabów z Janowa. N. Savannah dla Valerie i Nutelki (29-30 XI)

Wyścigi / Sport

Świetna forma arabów z Janowa. N. Savannah dla Valerie i Nutelki (29-30 XI)

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
fot. finisz.pl
fot. finisz.pl

Konie czystej krwi z Janowa Podlaskiego były w sezonie 2008 przygotowywane do wyścigów w macierzystej stadninie. „Mamy dobre warunki do treningu. Konie dobrze się czują w naturalnym środowisku, w którym się wychowały” – powiedziała nam Daria Gutowska, która realizowała plan szkoleniowy trenerki Doroty Kałuby i przyjeżdżała z Janowa z końmi na Służewiec dzień przed wyścigami. Tym razem wyjątkowo, jak nas poinformował koniuszy stajni Kałuby, Marek Martowicz, janowskie araby do ostatniej dwudniówki przygotowywane były na torze w Warszawie. Widocznie im taki szlif formy odpowiadał, bo prawie wszystkie wykazały się wyjątkową dzielnością. Wygrały cztery z siedmiu rozegranych biegów arabskich, w dwóch zajęły drugie miejsca i w jednym nie startowały.

Dwie serie Nagrody Savannah

Wspomniane wyżej dwa drugie miejsca janowskie konie zajęły w dwóch seriach biegu o Nagrodę Janowa. W serii A (gon. IV w niedzielę) Cenoza (Ekstern – Celna/Alegro) prowadziła w dystansie i na prostej stoczyła zaciętą walkę z przygotowywaną w Lutku austriackiej hodowli Valerie (Dormane – OSO Valentina/Garnizon). W połowie prostej jadący na Valerie obiecujący uczeń Marcin Włostowski (wygrał od września w sumie 9 gonitw, a w niedzielę dwie, jedna po drugiej) uzyskał nieznaczną przewagę w połowie prostej i utrzymał ją do linii mety, choć Wasiutow wprost wychodził ze skóry, żeby poskromić młokosa. Jednak Valerie była lepsza w celowniku o szyję. Na trzecie miejsce finiszował „ósmy numer nici”, jak mówi o marnie prezentującej się pod względem fizycznym Echarze (Wiliam – Echmea/Druid) trenerka Małgorzata Łojek, a czwarta była Gamessa (Aslan – Greczynka/Etogram).

 

W serii B walkę o zwycięstwo stoczyły michałowska Nutelka (Ararat – Nutella/Pers) i janowska Horda (HS Etiquette – Hekla/Primo). Z tego pojedynku zwycięsko wyszła trenowana przez Małgorzatę Łojek Nutelka, która pod Reznikowem (pojechał zamiast Krowickiego) lekko wyłamywała w końcówce w prawo, ale mimo to wygrała silnie wysyłana prawie o cztery długości. Trzecie miejsce pewnie zajęła Czandini (Piaff – Czarina/Etogram), a czwarte Drzewina, która w ostatniej chwili wyprzedziła już zimowo wyglądającą Negri (Ar-Rahman – Njushaah/Santhos). Zawiodła Dorrit (Santhos – Doroga/Gordon), która przygalopowała ostatnia w odstępie.

Amur – czy koniec pieśni?

Największym faworytem, „koniem dnia”, był w sobotniej gonitwie IX trenowany przez Annę Nieorę-Tchkuaseli Amur (Włodarz – Al Ada/Wermut). Po wspaniałym debiucie, wygranym o 7 długości, mało kto zakładał, że drugi bieg tego konia będzie katastrofalny. Jeszcze na zakręcie wydawało się, że galopujący „w ręku” Amur za chwilę przyspieszy i „odjedzie” od rywali. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło. Uciekły natomiast dwa inne konie, Arwim (Fryderyk – Asyria/Wachlarz) i Zabobon (Ekstern – Zamiana/Borek). Po walce wyraźnie lepszy okazał się janowski Zabobon, dosiadany przez Wasiutowa. Trzeci był Bont, a czwarty, już po sporym odstępie, osiągnął metę Ex-Caliber. Amur przyczłapał dopiero na 7 miejscu, ponad 20 długości za zwycięzcą, pozostawiając u obstawiających go uczucie niesmaku. Na razie nikt nie wie, dlaczego Amur po prostu „nie szedł”. Być może temu potężnemu koniowi nie odpowiadał miękki tor?

Ostoję wyczuł Zahariev

W siedmiu startach trzylatka z Janowa Ostoja (Ekstern – Olita/Ecaho) była dwukrotnie druga i trzykrotnie trzecia, miała więc prawo wygrać. W zastępstwie chorej Klaudii Wójcik pojechał Emil Zahariev i zrobił to, czego nie uczynił dosiadający Ostoi w ostatnich trzech startach Wasiutow. Dosiadał on w tym biegu Bigamii (Ekstern – Barka/Ararat), która po walce była druga. Trzecie i czwarte miejsce zajęły klacze trenera Wyrzyka, Arda i Bakalia. Prowadziła w dystansie ładnie wyglądająca, ale słaba Gejsza (Argus – Gemma/Angor). Po wyjściu na prostą, zyskała przy bandzie Persja i przez chwilę prowadziła, lecz zabrakło jej sił, by uczestniczyć w końcowej rozgrywce.

Marcialis nie przeszkadzał Ypselonowi

Mocny, niemiecki arab Ypselon (Drakon – Phaija/Pamir I), przygotowywany przez Stanisława Sałagaja w stajni, którą prowadzi jego syn Artur, nie miał problemów z odniesieniem zwycięstwa, mimo najwyższej wagi w polu (65,5 kg). Wystarczyło, że dosiadający go uczeń rodem z Włoch, Jaures Marcialis, mu nie przeszkadzał. Prowadził „frontowy” Dragomir (Gazal Al Shaqab – Drzewica/Ganges), który na prostej dał się wyprzedzić tylko swobodnie galopującemu Ypselonowi, choć przez moment wydawało się, że drugie miejsce zajmie finiszująca polem Ezana (Eldon – Estepona/Pepton). Jednak tak szybko, jak „postraszyła”, tak szybko zgasła. Czwartą lokatę zajęła Setna Heli (Pepe le Mocco – Ischalla/Djamel). Właścicielem niemieckiej hodowli A. Hassela Ypselon jest R.Z. Zieliński.

Niespodziewana rehabilitacja ze strony Wigana

Janowski Wigan (Espadero – Wina/Sennik) zrehabilitował się za porażkę, której doznał w niedzielę, 23 listopada. Przypomnijmy, że był wtedy „koniem dnia” i przegrał podczas zadymki śnieżnej z fuksiarską Triadą. Kto „nie odszedł” od tego konia, ten nie miał problemów z trafieniem niedzielnej, zakumulowanej kwinty, bo w pozostałych czterech gonitwach przybiegały jako pierwsze konie faworyzowane. Wypłata była wysoka, bo aż 1330 zł. W tym biegu o zwycięstwo walczyły trzy konie z Janowa, trenowane przez Dorotę Kałubę: Wigan (tym razem pod Popovem), Woltyżer (Espadero – Windobona/Furiat) pod Wasiutowem i Bajan (Ekstern – Baida/Balon) pod Zaharievem. Finiszujący z końca stawki na drugie miejsce Bajan bliski był sprawienia dużej niespodzianki. Gdyby wygrał, kwinta byłaby co najmniej dwukrotnie wyższa. Na czwartym miejscu utrzymał się prowadzący w dystansie dość mocno Sharuushh (Sansal – Palma/Kauri). Zagadkowo, podobnie jak wyżej opisywany Amur, wypadł Can (Meron – Canzona/Penthagonn). Po udanym debiucie, kiedy to był tylko o pół długości za Zabobonem, tym razem przeszedł bezbarwnie. Stracił do trzeciego Woltyżera, z którym poprzednio wygrał o 5 długości, dwa razy tyle.

„Staruszek” Saracen wygrał, jak chciał

W VI biegu w niedzielę, 9-letni, janowski Saracen (Monarch AH – Sarmacja/Gil) bez trudu rozprawił się ze stawką przeciętnych rywali, pokonując pod wagę 65 kg Emberka (Gazal Al Shaqab – Emantka/Eukaliptus) aż o 7 długości. Trzecia była prowadząca od startu Masza (Ataman – Mari/Murat-Nur), a czwarty Fend (Piaff – Folia/Pers). Zwycięskiego konia dosiadał dżokej Wasiutow.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.