Reklama
Nagroda Europy już tylko kwiatkiem do wytartego i dziurawego arabskiego kożucha

Wyścigi / Sport

Nagroda Europy już tylko kwiatkiem do wytartego i dziurawego arabskiego kożucha

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
fot. F.Luft
fot. F.Luft

Proszę mi wybaczyć przydługi, metaforyczny tytuł, ale żal patrzeć, jak wyścigi koni arabskich z roku na rok kurczą się na Służewcu. Powinien być jubileusz, czyli „srebrne wesele”, ale żadnego wesela z okazji 25-lecia Nagrody Europy dla koni czystej krwi nie będzie. Ot, po prostu zostanie odfajkowany kolejny, doroczny mityng z szumną nazwą, która od lat ma się już nijak do rzeczywistości.

Prawie w samo południe

Będą pustki na jednej, jedynej trybunie, bo organizowanie Dnia Konia Arabskiego w piątki od początku nowego stulecia było pomysłem chybionym. W tym roku bomba w górę pójdzie 7 sierpnia już o godz. 12.15, a Nagroda Europy, która naprawdę zapowiada się na interesujące widowisko, choć nie przyjadą konie zagraniczne, zostanie rozegrana o godz. 14.15. Obejrzy ją w efekcie nieliczna grupa arabiarzy zdążających na pokazy i aukcję w Janowie Podlaskim oraz emeryci, bezrobotni i ci bywalcy, którzy urwą się z pracy w środku dnia.

Gonitw w programie jest tylko siedem, więc wyścigi mogłyby się zacząć o godz. 16, ale widocznie komuś to nie odpowiadało. Gdyby Dzień Arabski zaczynał się o godz. 9.00, też większego sprzeciwu by nie było. Niestety, środowisko hodowców i właścicieli koni arabskich jest w defensywie. Arabów na torze jest z roku na rok coraz mniej, bo polscy hodowcy coraz częściej z powodów materialnych są zmuszani do powolnego lub całkowitego wycofywania się z wyścigów.

Marvin el Samawi kontra Amor Amor

Ale odłóżmy na inną okazję te ogólne, nienajweselsze refleksje, by zapowiedzieć wydarzenie, którym mimo wszystko będzie 25. Bieg o Nagrodę Europy. Tak jak w Derby, które rozegrały konie najmocniej faworyzowane, Ermis (Mistral – Erynia/Ghent) i Amadis (Aslan – Arabia/Borysław), także i ten wyścig ma dwóch mocnych faworytów: sześcioletniego ogiera Marvina El Samawi (Marwan I – Iosra/Djelfor) i siedmioletniego wałacha Amora Amora (Nougatin – Aurore/Proszek). Pierwszy z nich, trenowany przez Mieczysława Mełnickiego, ustanowił rzadko spotykany rekord: 8 zwycięstw z rzędu. Ostatnio wygrał dwie gonitwy w Niemczech (w Kolonii). Marvin el Samawi stanie w piątek przed szansą odniesienia drugiego z rzędu zwycięstwa w gonitwie o Nagrodę Europy. Natomiast trenowany ponownie przez Emila Zaharieva Amor Amor, który zdobył to trofeum w latach 2006–2007, będzie miał okazję zrewanżowania się Marvinowi za ubiegłoroczną przegraną w tym wyścigu. Ma chyba spore szanse, gdyż po słabym rozpoczęciu sezonu (dopiero 4. w Cometa), wygrał 31 maja wyścig w Hoppegarten, a 5 lipca był trzeci w wysoko dotowanym (80 tys. euro) i mocno obsadzonym biegu Qatar Cup w Hamburgu. Dodatkowym atutem może się okazać dosiad świetnego, 35-letniego dżokeja rodem z Panamy Eduardo Pedrozy, który od kilku lat robi furorę na torach w Niemczech, w Czechach, na Słowacji, w Austrii i na Węgrzech. Na arabach jeździ on rzadko (zaledwie 12 razy w latach 2003–2009), ale widocznie Amor Amor tak bardzo mu się spodobał (dosiadał go w Berlinie i Hamburgu), że w piątek pojedzie na nim także w Warszawie.

Zaklepany porządek?

 

Jeśli Marvin i Amor utrzymały formę zademonstrowaną na torach niemieckich, należałoby się spodziewać, że stoczą między sobą walkę na ostatniej prostej. Jedyną wielką niewiadomą jest chyba tylko forma austriackiej klaczy Waikiki (Dormane – Ewera/Pepi). Co prawda przegrała ona wyraźnie z Amorem w Berlinie, ale chyba jeszcze nie pokazała pełni swych możliwości. Trudno ocenić szanse dzielnej derbistki sprzed dwóch lat Orgii Faty (Chndka – HF Olympia/Monarch AH) i tegorocznego derbisty Ermisa, bo ścigały się tylko na Służewcu, ale nie można wykluczyć, że spróbują włączyć się do walki. Biorąc pod uwagę uzyskiwane czasy, nie powinien się liczyć holenderskiej hodowli Kenatuer Kossack (Marwan I – Vesna/Aswan), który dopiero w tym roku rozpoczął karierę. Szybki niemiecki Von (Tidjani – Verduronette/Dormane) miałby może szansę na wyższe płatne miejsce w wyścigu na końcówkę, ale takiej rozgrywki nie należy się spodziewać. Czwarty w Derby janowski Zabobon w tej stawce najprawdopodobniej musi być ostatni.

Nagrody: Sabelliny i Białki

Pierwszy z tych biegów ma również parę mocnych faworytek, niemiecką Mintakę i austriacką Eleę. Może je przedzielić chyba tylko inna niemiecka klacz HN Rana (Bengali D’Albert – Ainhoa Jalna/Tidjani). Wyścig o Nagrodę Białki ma zaledwie 5-konną obsadę. Zdecydowanie wyróżnia się holenderskiej hodowli Vasyli Kossack (Marwan I – Vydumka/Madiar).

 

Jak widać, już tradycyjnie od kilku lat będzie to dzień koni arabskich hodowli zagranicznej, głównie niemieckiej. Okruchy z pańskiego stołu zbiorą też araby austriackie i holenderskie trenowane w Polsce. Czy można się dziwić, że krajowi hodowcy, zgnieceni przez zagraniczną konkurencję, wycofują się z tego jakże niepewnego interesu?! Jeśli nie nastąpią rozwiązania systemowe chroniące polską hodowlę, za kilka lat liczba arabów na Służewcu może się drastycznie zmniejszyć, co stoi w sprzeczności z ideą rozwoju warszawskich wyścigów.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.