Reklama
Nagrodę Wielkiego Szlema wywalczył Kentauer Kossack (12-13 IX)

Wyścigi / Sport

Nagrodę Wielkiego Szlema wywalczył Kentauer Kossack (12-13 IX)

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
fot. Filip Luft
fot. Filip Luft

Klasowym arabskim biegunem staje się z wyścigu na wyścig holenderskiej hodowli (The Kossack Stud B.V.) Kentauer Kossack (Marwan I – Vesna/Aswan). Jest on półbratem ze strony ojca najlepszego na Służewcu, a w tym roku także w Niemczech, Marvina el Samawi. Trenowany koło Strzegomia przez Michała Romanowskiego Kentauer Kossack zaczął ścigać się dopiero w tym sezonie, w wieku 4 lat, a już zdążył wygrać pięć gonitw, w tym dwie kategorii B: Nagrodę Figaro (18.07) i w ostatnią nadzielę Nagrodę Wielkiego Szlema. Na starcie stanęło ostatecznie 6 koni, bowiem wicederbista Amadis (Aslan – Arabia/Borysław) został wycofany. Dżokej znający Kentauera, Anton Turgaev, wykorzystał perfekcyjnie jego zalety: siłę i wytrzymałość. Tylko pierwsze 500 m, kiedy dżokeje szachowali się nawzajem, było wolne. Potem na czoło wyszedł Turgaev i prowadził rzetelnym tempem, które „podkręcił” ok. 1000 m przed metą. Nie zdołał jednak uzyskać większej przewagi. Czuł oddech rywali na plecach. Po wyjściu na prostą próbę ataku podjął Aleksander Reznikov na Mintace (Ainhoa Scratch – HS Mochtara/Sharaf), ale z klaczą Kenatuer, choć z dużym wysiłkiem, sobie poradził. O wiele groźniejszy był szturm, jaki nieoczekiwanie na ostatnich metrach przypuścił dosiadany przez Emila Zaharieva, zaprawiony w bojach, bliski krewny Kentauera, 6-letni XXX (Triple X) (Marwan I – Tralala II/Drakon). Na szczęście dla Turgaeva był już celownik i jego koń utrzymał przewagę szyi, a tuż za nimi (o pół długości) finiszowała Mintaka. Bezbarwnie przeszła natomiast mocno liczona Waikiki (Dormane – Ewera/Pepi), która nie była w stanie na ostatniej prostej włączyć się do walki. Zajęła czwarte miejsce, przegrywając z Mintaką aż o 8 długości.

Co się stało z Farahem-Baselem?

Nieoczekiwanie słabo przebiegł też Farah-Basel (Espadero – Farah-Aneta/Borysław), który odpadał już w dystansie i stracił w sumie do zwycięzcy 22 długości. We wcześniejszych sześciu startach trenowany we Wrocławiu ogier był trzykrotnie pierwszy i tyleż razy drugi. Pokonał w czerwcu Kentauera Kossacka, ale dodać trzeba, że stało się to na ciężkim torze. Dzielny syn Marvana I biegł wtedy dopiero drugi raz w karierze. Komisja Techniczna postanowiła pobrać od Faraha-Basela próbę antydopingową. Przed wyścigiem rozmawiałem z Czechem Pepe Sedlaczkiem, który wspólnie z Elwirą Porębną trenuje Faraha-Basela. „Koń czuje się świetnie – stwierdził. Ale zaraz dodał. – Nie wiemy jednak, czy to dla niego nie za trudna stawka?”

Czas osiągnięty w biegu o Nagrodę Wielkiego Szlema (3000 m) trzeba uznać za dobry: 3’39,4 (39,6-37,7-36,9-36,2-34,1-34,9). Co prawda oficjalnie podano, że tor był lekko elastyczny (2,8), ale można odnieść wrażenie, że to dość wysoka trawa uczyniła go bardziej elastycznym.

Dar Duni ponownie lepszy od Valerie

Bardzo dobrze biega w tym sezonie wyhodowany przez Krzysztofa Grudziąża pięcioletni wałach Dar Duni (Eldon – Decyma/Eurol). Podopieczny trenera Adama Wyrzyka miałby na koncie już 4 wygrane w pięciu startach, gdyby Komisja Techniczna po poprzednim występie nie przesunęła go, w wyniku protestu, z pierwszego miejsca na trzecie. W sobotę, w biegu III grupy, biegnąc pod nadwagą (64 kg), bez problemów pokonał niezłą przecież Valerie (Dormane – OSO Valentina/Garnizon), która w biegu o Nagrodę Sabelliny zajęła drugie miejsce za Eleą, a przed Mintaką. Valerie wtedy dyktowała bardzo mocno tempo. Być może trochę się „przycięła”. Tym razem pobiegła podobnie, ale na prostej zabrakło jej sił i Dar Duni przyszedł na gotowe. Dodajmy, że w lipcu Dar Duni ograł z łatwością Valerie o 5 długości. „Tym razem przegrała o 2,5, więc jakiś postęp jest” – z nutą ironii w głosie pocieszał się Leszek Kowal, właściciel ośrodka treningowego w Lutku na Mazurach, gdzie Valerie jest przygotowywana do startu.

Zagrała mała waga

W obecnym systemie handikapowym konie mogą uczestniczyć w gonitwach nawet pod wagą 40 kg, jeśli oczywiście znajdzie się tak lekki jeździec. W niedzielnej pierwszej gonitwie amatorka Anna Gil wyważyła się na 44 kg, czyli tyle, ile miał ponieść Kara-Saj (Włodarz – Kara Mia/Santhos). Wykorzystała ten atut. Odważnie podyktowała mocno tempo (22-34,8-34,9-35,7) i najważniejsze, że uczyniła to z dużym wyczuciem. Bity faworyt Admin (Gamin de Carrere – Amina/Murat-Gazon), choć bardzo się na nim dżokej Mirosław Pilich starał, przegrał o pół długości.

W pozostałych grupowych biegach zwycięstwa odniosły: Elsar (Poganin – Emida/Wachlarz) po walce z Alipnem (Gafal – Aldona/Europejczyk) i Bajdarka (Eurykles – Bajgora/Pamir), również po walce z Elatusem (Avangard – Engabara/Gabaryt).

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.