Reklama
Podsumowanie sezonu 2010 na Służewcu: Było co podziwiać!

Wyścigi / Sport

Podsumowanie sezonu 2010 na Służewcu: Było co podziwiać!

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
fot. Filip Luft
fot. Filip Luft

Wyjątkowa dominacja koni wyhodowanych i trenowanych w Janowie Podlaskim w wyścigach rozgrywanych w krajowej konkurencji, oraz włączenie mającej 26-letnią tradycję służewieckiej Nagrody Europy do programu światowego festiwalu dla koni arabskich, imienia założyciela Zjednoczonych Emiratów Arabskich Szejka Zayeda Bin Sultana Al Nahyana – to główne hity arabskiego sezonu 2010 na warszawskim torze. Nie brakowało emocjonujących rozgrywek, które jednak jeszcze raz dobitnie pokazały, że nasza hodowla arabów wyścigowych pozostaje daleko w tyle za europejską.

Tego dystansu nie da się nadrobić w ciągu kilku lat. Dlatego też trudno się dziwić polskim hodowcom, państwowym i prywatnym, że tak uparcie domagają się, aby możliwie jak najwięcej gonitw pozagrupowych było zamkniętych dla arabów zagranicznej hodowli. Oni po prostu walczą o życie. Nie byłoby przecież zwycięstw koni z Janowa, np. w biegach o nagrody: Przychówku, Derby i Porównawczej, gdyby mogły w nich uczestniczyć holenderski Vasyli Kossack i szwedzki El Weiron. Gdyby, jak chcą niektórzy, wszystkie gonitwy arabskie były otwarte, lwia część puli przeznaczonej na nagrody (ok. 80 proc.) trafiałaby do kieszeni zagranicznych właścicieli, co w konsekwencji doprowadziłoby do upadku polskich stadnin. Dlatego są potrzebne bardzo rozważne, nie zaś pochopne działania, aby wypracować taki kompromis, by nie ucierpiało wyścigowe widowisko a rodzimy interes nie został zanadto uszczuplony.

Tyle ogólnych rozważań. Teraz przypomnijmy, co ważnego wydarzyło się na torze w 2010 roku.

Rekord na początek

Ostre ściganie koni arabskich zaczęło się już podczas weekendu inaugurującego sezon na Służewcu (24–25 kwietnia). Pierwszy wyścig pozagrupowy dla arabów (Nagroda Cometa, 2000 m) zgromadził na starcie tylko czwórkę uczestników. Jednak wśród nich były: trenowany przez Mieczysława Mełnickiego, niepokonany od 12 wyścigów Marvin El Samawi (Marwan I – Iosra/Djelfur), który w poprzednim sezonie triumfował kilkukrotnie w Warszawie i w Niemczech, oraz biegający bez porażki w wieku trzech lat Vasyli Kossack (Marwan I – Vydumka/Madiar), własności i w treningu Michała Romanowskiego. Prowadzący od startu Vasyli Kossack, po pięknej walce na finiszu pokonał słynnego rywala o krótki łeb. Ta wygrana była w dużej mierze zasługą dżokeja Antona Turgaeva, który powtórnie finiszował, gdy już wydawało się, na ok. 200 m przed metą, że dosiadający Marvina Aleksander Reznikov odniesie zwycięstwo. Trzeci na mecie Kentauer Kossack (Marwan I – Vesna/Aswan) stracił do walczącej pary aż 15 długości. W biegu tym został ustanowiony rekord toru na 2000 m – 2’16 (poprzedni, należący do New Mana wynosił 2’16,4). Bohaterowie gonitwy udali się następnie na występy zagraniczne. Marvin El Samawi w bardzo mocnym wyścigu we Francji zajął 7. miejsce, z kolei Vasyli Kossack na piaskowym torze w Szwecji był ósmy. Po tej porażce trener Romanowski stwierdził, że rezygnuje z dalszych startów za granicą.

Podczas nieobecności dwóch najlepszych koni w Warszawie królował Kentauer Kossack. Siwy ogier wygrał łeb w łeb z białeckim Amadisem (Aslan – Arabia/Borysław) bieg o Nagrodę Kabareta, a miesiąc później gonitwę kat. A o Nagrodę Ofira. Na początku lipca miano niepokonanego na Służewcu obronił Vasyli Kossack podczas biegu o Nagrodę Kurozwęk. Urodzony w Holandii ogier zdołał zwyciężyć, ale do dużego wysiłku zmusił go niosący 3 kg mniej szwedzkiej hodowli El Weiron (Neiron – Eldorana/Eldorado). 1 sierpnia, w biegu o Nagrodę Figaro, to właśnie on przerwał kapitalną passę Vasyliego Kossacka, który doznał pierwszej porażki na Służewcu (zajął dopiero trzecie miejsce, ulegając jeszcze ubiegłorocznemu derbiście Ermisowi). Usprawiedliwia tego świetnego czterolatka fakt, że niósł wtedy aż 64 kg, czyli o 8 więcej od El Weirona. We wspomnianych biegach nie uczestniczył Marvin El Samawi, który ścigał się za granicą (był drugi w Al Maktoum-Preis Von Europa).

Niezwykły bieg o Nagrodę Europy

Jak już wspomnieliśmy na początku, Dzień Arabski był w tym roku na Służewcu wyjątkowy. Nagroda Europy została zaliczona do programu światowego festiwalu imienia założyciela Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Szejka Zayeda Bin Sultana Al Nahyana. Dzięki temu znacznie wzrósł jej prestiż. Przyjechały trzy araby trenowane we Francji oraz najlepszy czterolatek z Rosji. Ostatecznie na starcie stanęło 12 koni. Faworytem był trenowany we Francji przez J.-F. Bernarda 5-letni Muqatil Al Khalidiah (Tiwaiq – Ty/Dormane), hodowli i własności Al Khalidiah Stables (Arabia Saudyjska). Dżokej David Badel od początku narzucił bardzo surowe warunki rozgrywki. Nie wytrzymał ich rosyjski ogier Valentino G (Nonius – Valuyevka/Karnaval), który w dystansie biegł na drugim miejscu. Muqatil Al Kahlaidiah wygrywał pewnie, w rekordowym na Służewcu czasie 2’56,3 na 2600 m (o 2,4 s lepszym od poprzedniego). O drugie miejsce zaciętą walkę stoczyły nieoczekiwanie francuska klacz Djelana (Al Sakbe – Djema/Manganate) oraz Vasyli Kossack. W celowniku lepszy o nos okazał się nasz ogier, dosiadany przez bardzo dobrze jeżdżącego w tym roku Antona Turgaeva. Czwarte miejsce zajął Marvin El Samawi, który wygrał Nagrodę Europy w poprzednich dwóch latach. Gonitwa była transmitowana do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zwycięskiego konia udekorował ambasador ZEA w Polsce, Jego Ekscelencja Asim Mirza Al-Rah Mah.

– Przybyłem pierwszy raz na Służewiec, ale chętnie odwiedzę to urocze miejsce za rok. Nasz rząd przykłada wielką wagę do promowania koni arabskich, które są ważną częścią naszej tradycji, kultury i tożsamości – podkreślił ambasador.

– Vasyli Kossack to wspaniały koń – powiedział po wyścigu uradowany Michał Romanowski. – Nie chcę się chwalić, ale przewidywałem, że padnie rekord toru w tym wyścigu. Vasyli Kossack przegrał ze świetnym arabem biegającym na Zachodzie tylko o dwie długości. To jest naprawdę wielkie osiągnięcie.

Warto podkreślić, że jest to również olbrzymi sukces hodowcy z The Kossack Stud B.V. Robiego Hartoga, który przyjechał do Warszawy, żeby zobaczyć, jak spiszą się trzy konie po Marwanie I. Miał powody do satysfakcji, bo Vasyli był drugi, Marvin El Samawi czwarty, a Periander piąty – podkreślił M. Romanowski.

Wypada dodać, że choć Marvin El Samawi po raz drugi przegrał z Vasylim Kossackiem, to jednak różnica i tym razem była niewielka, ok. 0,5 długości. Okazji do rewanżu już jednak nie było, bowiem Vasyli Kossack nie wystartował do końca sezonu. Natomiast Marvin El Samawi z łatwością wygrał nagrody Wielkiego Szlema i Michałowa.

Rządził Janów!

Jak już wspomnieliśmy, był to wyjątkowy rok dla Janowa Podlaskiego. Wyróżniły się przede wszystkim konie czteroletnie, Celtis (HS Etiquette – Celta/Pasat) i Equilin (Saracen –Evida/Wojsław). Główną próbę przedderbową, Nagrodę Janowa, wygrał Equilin przed wyhodowanym w Awajkach Celiusem (Ostragon – Cetyna/Eurol) i Celtisem. Jeszcze większą przewagę konie z tej najsłynniejszej w Polsce państwowej stadniny osiągnęły w Derby. Wszystkie trzy startujące ogiery zmieściły się w pierwszej czwórce, a dwa z nich, Equilin i Celtis, do końca walczyły o wygraną. Pierwszy celownik minął Celtis, którego forma stopniowo rosła. Czwarte miejsce zajął Sabah (Harbin – Salsa/Wojsław). Ponownie tylko Celius zdołał rozdzielić reprezentantów Janowa, zajmując trzecią lokatę.

Porządek z Derby przyszedł także w biegu o Nagrodę Porównawczą. Wtedy również pierwszy zaatakował na prostej Equilin, ale w celowniku pierwszy był Celtis. Janów “ustrzelił” dublet także w gonitwie Oaks, którą wygrała Sajra (Harbin – Samoa/Europejczyk) przed Enaam (Ekstern – Elwira/ Arbil).

Konie z Janowa przygotowywane były na miejscu w stadninie przez debiutującą w roli trenerki Darię Gutowską. Na jej nazwisko co prawda zostało zgłoszonych tylko 20 trzyletnich klaczy, ale na co dzień zajmowała się ona również trzyletnimi ogierami i starszymi końmi, zgłoszonymi na Dorotę Kałubę, która współpracuje z Janowem od lat. Ta świetna służewiecka trenerka znalazła wspólny język z ambitną adeptką w trenerskim fachu. Przygotowała plan treningów. Jak mawiał Kazimierz Górski, “mieszanka rutyny z młodością” dała wymienione wyżej, imponujące efekty.

Solidny brytyjski Adding i rewelacyjna nasza Herma

Pierwszą pozagrupową gonitwę dla trzylatków (Nagroda Europejczyka) wygrał brytyjskiej hodowli Adding (The Viking – Value Added/Djamel), który w walce pokonał bełżyckiego Marwana (Major – Mercedes/Sarmata). Dwa tygodnie później Marwan okazał się najlepszy w biegu o Nagrodę Koheilana I, choć do samego celownika musiał bronić się przed atakami Achillesa (Amarant –Alpesa/Pesal). Imponujące zwycięstwa w trzech pierwszych startach odnosiła trenowana przez Krzysztofa Ziemiańskiego Herma (Millenium – Hikma/Touwayssan). Tę niezwykle obiecującą klacz wyhodował śp. trener Bogdan Ziemiański, ojciec Krzysztofa, który zmarł w lutym 2009 roku.

Adding i Herma wystartowały podczas Dnia Arabskiego w międzynarodowym biegu o Nagrodę Białki. Nie miały jednak żadnych szans z rosyjskim Dostatokiem (Status – Dupona/Pas), który wygrał z przewagą kilkunastu długości. Adding był drugi, a Herma trzecia. Trenowany przez Michała Romanowskiego ogier potem już nie startował, natomiast Herma wygrała Nagrodę Sambora (kat. A) i zanotowała nieudany występ w biegu o Nagrodę Porównawczą (była szósta). Mimo to, jest ona obecnie zimową faworytką na Derby. Jej głównymi rywalami, oprócz Achillesa, będą janowskie ogier Sabir i Fulmar, które w takiej kolejności osiągnęły jako pierwsze metę w gonitwie o Nagrodę Czorta.

Niczym szczególnym nie wyróżniły się w tym roku trzyletnie niemieckie klacze, trenowane przez Mieczysława Mełnickiego. Bogie Woogie (Jaman – Barracuda/Barour de Cardonne), Jallah (Jaman – Bahiega/Barour de Cardonne) i Song of Joy (Jaman – Uhad/Minsk PK) wygrały tylko grupowe wyścigi.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy
Nashwan Al Khalidiah

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians