Reklama
Rajdowcy w Getyndze: trening na górkach

Wyścigi / Sport

Rajdowcy w Getyndze: trening na górkach

Ewelina Preis po ukończeniu trasy, fot. Maciej Kacprzyk
Ewelina Preis po ukończeniu trasy, fot. Maciej Kacprzyk

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Ewelina Preis po ukończeniu trasy, fot. Maciej Kacprzyk
Ewelina Preis po ukończeniu trasy, fot. Maciej Kacprzyk

W Getyndze odbyły się w ostatni weekend zawody w rajdach długodystansowych rangi CEI***/CEI-J-YR*** połączone z Mistrzostwami Niemiec w Długodystansowych Rajdach Konnych. Z tegorocznych startów zagranicznych, były to niewątpliwie najcięższe zawody dla naszych reprezentantów. Górzysta trasa oraz bardzo ciężkie warunki pogodowe sprawiły wiele problemów wszystkim rajdowcom. Było dużo eliminacji, a lekarze zawodów nie narzekali na brak zajęć.

Polskę reprezentowały cztery pary, wszystkie z KJ Champion Łódź. Na najdłuższym dystansie – 120 km, wystartowała Ewelina Preis na 8-letnim Ashminie (Fawor – Aktorka/Embargo, hod. Z. Górski). Jako jedyna ukończyła konkurs i z tempem 11,99 km/h zajęła pierwsze miejsce. Na niskie tempo wpłynął głównie brak konkurencji, na starcie bowiem stawiły się tylko dwie pary (choć zgłosiło się 5). Nasza zawodniczka przez większość dystansu jechała sama, co zdecydowanie utrudniło „walkę z czasem”. Mimo wszystko, start ten można uznać za satysfakcjonujący sprawdzian przed Mistrzostwami Świata Koni 7- i 8-letnich, które odbędą się w sierpniu we Francji. Dodatkowo komisja weterynaryjna przyznała Ashminowi nagrodę Best Condition.

Ewelina Preis w trasie, fot. Maciej Kacprzyk
Ewelina Preis w trasie, fot. Maciej Kacprzyk

– Jestem bardzo szczęśliwa, że udało mi się ukończyć te zawody, mimo ciężkich warunków – mówi Ewelina Preis. – Górzysta trasa, ciężkie podłoże (śliskie błoto zamiennie z kamienistymi drogami) oraz niesprzyjające warunki pogodowe (duszno i deszczowo) spowodowały, że był to bardzo trudny rajd. Dla Ashmina był to pierwszy start na tak długim dystansie, więc tym bardziej powinnam się cieszyć. Myślę, że spokojnie mógłby ukończyć rajd w nieco wyższym tempie, ale zabrakło przeciwników, którzy by mi w tym pomogli.

Zawody w Getyndze miały być również testem (przed francuskim czempionatem) dla ogiera Efendi (8 lat, Harbin – Eutrofia/Palas, hod. SK Białka) oraz dla zakupionego niedawno przez Beatę Dzikowską z Francji wałacha półkrwi arabskiej Malik Kerrous. Niestety, oba konie, które startowały na dystansie 80 km, zostały wyeliminowane po drugiej bramce (61 km) podczas rekontroli za kulawiznę. Do momentu odpadnięcia były jednak w dobrej formie. Przyczyna problemów ogiera Efendi (dosiadanego przez Olgę Ciesielską) była dosyć zaskakująca – lekarz zawodów stwierdził przemieszczenie jelit w wyniku stresu, co spowodowało problemy z układem moczowym i oddawaniem moczu, a w efekcie zaburzenie ruchu i kulawiznę. Malik zaś rozchorował się w czasie transportu, kaszlał, ale po badaniu przez lekarza został warunkowo dopuszczony do startu. Zmiana pogody (duża wilgotność i gwałtowne ocieplenie) wpłynęła na pogorszenie jego stanu zdrowia.
Trzeba dodać, że selekcja na bramkach była bardzo ostra i, jak pokazały problemy naszych koni, decyzje lekarzy były w 100 procentach słuszne.

Beata Dzikowska i Olga Ciesielska, fot. Maciej Kacprzyk
Beata Dzikowska i Olga Ciesielska, fot. Maciej Kacprzyk

– Jest mi przykro, że nie ukończyłam rajdu – mówi Olga Ciesielska. – To moja trzecia eliminacja w życiu, a startuję od 7 lat. Jednak jestem zadowolona z mojego konia. Uważam, że eliminację tę można uznać po prostu za pech. Na kolejnych zawodach Efendi udowodni swoją wartość. Bardzo w niego wierzę. Trasa była bardzo trudna technicznie, choć ja akurat lubię ciężkie i wymagające trasy w górach.

Czwarty z naszych zawodników – Artur Landau, startował na dystansie 60 km. Jednak dosiadany przez niego 6-letni arab Cricket Du Pecher (francuskiej hodowli) zgubił podkowę, a twarde i kamieniste podłoże „dopełniło dzieła zniszczenia”. Kulejący Cricket już po15 km został zwieziony z trasy.

W konkursie CEI* (60 km) zwyciężył wałach Komet 2001 (Santhos – Kanasta/Pamir), hodowli niemieckiej, lecz o polskim rodowodzie. Janowskiej hodowli wałach Haret 1998 (Pasat – Harpia/Ernal) był na mecie trzeci. Startujący w CEI*** (160 km) francuski wałach o polskich korzeniach Piove 1992 (Piruet – Alwernia/Celebes) nie ukończył trasy, zaś niemiecki Khamir 1992 po michałowskim Festiwalu (od Kazandra/Taktik) był przedostatni (11. miejsce).

Start w zawodach w Getyndze wypadł gorzej niż zakładano. Po bardzo udanych zawodach w Babolnej (Węgry) oraz Ermelo (Holandia) i rozbudzonych apetytach, polscy reprezentanci osiągnęli słabszy wynik. Główny cel tego startu – czyli „trening na górkach”, został jednak w pewnym stopniu spełniony. Ashmin oraz Efendi pokazały się z dobrej strony i mają szanse na udany start w Mistrzostwach Świata.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.