Trzecia edycja All-Polish Arabian Horse Championship organizowana przez Polski Związek Hodowców Koni Arabskich przeszła do historii. W dniach 5-6 lipca 2025 r., na terenie urokliwej Klikowskiej Ostoi Polskich Koni w Tarnowie, rozegrano dwa pokazy: jeden rangi B-International, drugi European Show, a wszystko to pod patronatem Global Champions Arabians Tour przy wsparciu rzeszy sponsorów i pasjonatów, którzy poświęcili ostatnie tygodnie swojego czasu na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik.
Zgłoszone do pokazów konie zostały poddane ocenie przez dwa odmienne składy sędziowskie. Pokaz European Show sędziowali Kathleen Ohlsson, Amira Safady i James Swaenepoel, zaś B-International – Cedes Bakker, Scott Brumfield, Bérengère Fayt, Zico Guardia, Joanne Lowe, Mohamed Oussidhoum, Caroline Reid i Jonas Salzmann.

Pogoda na czas trwania pokazów została przez organizatorów zamówiona z wielkim wyprzedzeniem, dopisała wręcz aż za bardzo, gdyż z nieba lał się żar, zwłaszcza w niedzielę i nawet unikanie słońca oraz przebywanie w cieniu nie gwarantowało braku opalenizny. Duży, przestronny i jak zwykle elegancko urządzony namiot VIP kusił zapleczem gastronomicznym, a obsługa dbała, żeby nikt się zbyt szybko nie odwodnił w te upalne dni. Niestety, jak to czasem bywa w takie upalne lata, osobiście miałam możliwość docenić obecność karetki pogotowia i ratowników medycznych na miejscu.

Publiczność spoza namiotu VIP miała do dyspozycji trybuny wzdłuż krótszej ściany ringu oraz stoiska handlowe i gastronomiczne wokół klikowskiego Hubertusa. W niedzielę, niestety, w dziwny sposób, przy większym udziale publiczności, liczba stoisk zmniejszyła się, przez co dało się słyszeć głosy niezadowolenia i trudno się z nimi nie zgodzić. Warto natomiast zaznaczyć, że nie na wszystko organizator takiej imprezy ma wpływ, a niektóre nieprzyjemne sytuacje mają miejsce mimo najlepszych i najszczerszych chęci.

W tegorocznym katalogu, łącznie mogliśmy znaleźć około 150 rubryczek z imionami uczestników pokazu, natomiast większą popularnością cieszył się pokaz International. Niektóre konie oczywiście zostały zgłoszone na obydwa z nich, a także do klas pod siodłem czy prezenterów amatorów, część została wycofana, więc w ogólnym rozrachunku obejrzeliśmy około 100 koni. Przy jednym pokazie taka liczba robi wrażenie, przy dwóch – troszkę mniejsze. Miejmy nadzieję, że mniejsza liczba koni spowodowana, ogólnie rzecz ujmując, była właśnie koniecznością wyboru jednego z pokazów, a w szerszej perspektywie niewątpliwie trudnymi czasami, z jakimi wszyscy się mierzymy. Samo utrzymanie stada koni generuje teraz większe koszty niż jeszcze kilka lat temu, a kiedy dojdzie do tego wysłanie konia lub koni w trening pokazowy, uczestnictwo w pokazach… to koszty wzrastają dość gwałtownie. Myślę, że wszyscy chcielibyśmy, aby tarnowski czempionat nie zniknął nam z kalendarza, bo w Polsce mamy na tyle szczupłą pulę tego rodzaju imprez, że chyba dla każdego miłośnika arabów dodatkowa okazja do podziwiania takich zmagań jest na wagę złota.

Cieszy natomiast spora liczba nowych nazwisk w roli właścicieli pokazywanych koni, co wiąże się ze wzrostem zainteresowania końmi arabskimi. W mojej opinii jest to zasługa właśnie organizacji pokazów poza Białką i Janowem Podlaskim oraz szeroko pojętej promocji tych koni, która przez wiele lat mocno kulała. Co więcej, samo środowisko nowe osoby mogło wręcz potencjalnie odstraszać przez swego rodzaju hermetyczność.

Myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi, że upalna pogoda i mocno napięty grafik – wiele koni, dwa pokazy z dużą liczbą klas i dwoma czempionatami do rozegrania, klasy pod siodłem, aukcja charytatywna – zmęczyły najbardziej wytrawnych graczy. Pół żartem, a pół serio, najbardziej odczuły to konie zgłoszone na oba pokazy, które w niedzielne popołudnie w trakcie czempionatów nie miały w sobie już tej świeżości i lekkości. Być może warto pomyśleć nad układem jeden dzień-jeden pokaz, chociaż to też nie dawałoby gwarancji, że konie odpoczną, natomiast nie byłoby sytuacji, że niektóre z koni prezentowały się sędziom i publiczności trzy razy jednego dnia.

Mimo takich małych zgrzytów, których niektórzy być może nawet nie zauważyli, całe wydarzenie zapisało się w pamięci różnego rodzaju miłymi, emocjonalnymi, wzruszającymi momentami. Bo kto z nas nie będzie wspominał chwili, kiedy wszyscy wstrzymaliśmy oddech w trakcie rozgrywania klasy prezenterów amatorów, kiedy to kasztanowata Esmina wyrwała się z ręki Elizie Tarczyńskiej i pognała w siną dal? A potem, moment, w którym Eliza została uhonorowana – tak właśnie: uhonorowana – specjalną nagrodą Bravery Trophy, by mimo wszystko dobrze wspominała ten występ?

Komu nie zakręciła się łezka w oku przy okazji symbolicznego powrotu białeckiego Pesala do Polski? Myślę, że Renacie Kurzyńskiej nawet nie jedna. A takich momentów było znacznie więcej. Miłym akcentem było nagrodzenie także najlepszych koni Pure Polish czy chociażby rozegranie wyżej wspomnianej klasy amatorów. Organizacja aukcji charytatywnej na rzecz jednej z placówek opiekuńczych w Tarnowie to też moment, który pozostaje w pamięci – tak dla osób zaangażowanych w jej organizację i przebieg, przez darczyńców i licytujących, po oczywiście podopiecznych takiej placówki. Dobro wraca i myślę, że wsparcie dla takich miejsc jest naprawdę ważne w aspektach od czysto materialnych po społeczne i oby tarnowska licytacja była wzorem dla kolejnych.

Organizacja aukcji, sobotniego wieczoru hodowców czy degustacji pierogów, nalewek, a w tym roku dodatkowo wyśmienitego sera koziego w piątkowy wieczór to stały punkt programu tarnowskiego pokazu. W mojej skromnej opinii, atmosfera panująca w Tarnowie w sposób celowy i zaplanowany ma za zadanie budowanie więzi międzyludzkich, integrację i łączenie, a nie dzielenie ludzi w tym jakże wąskim środowisku. Silniej zintegrowane, życzliwe sobie i innym środowisko, przyjazna atmosfera wokół wydarzenia to recepta na sukces. Sam pomysł „zmartwychwstania” radomskiego czempionatu bez pominięcia jego twórców już sam w sobie był aktem zdrowej współpracy i chęci zrobienia czegoś wspólnie, a kolejne edycje nowego-starego pokazu, sposób organizacji i prowadzenia go w wytyczonej wcześniej formule tylko utwierdzają mnie w tym przekonaniu.

Jak można łatwo zauważyć, w tym roku, wyjątkowo, nie znajdziecie Państwo w moim tekście informacji o wynikach pokazów. Odsyłam na stronę www.arabianessence.tv, gdzie można znaleźć materiały filmowe z każdej z rozgrywanych klas i kompletne wyniki, a moje spostrzeżenia traktujcie jako subiektywne uzupełnienie tamtych relacji. Do zobaczenia niebawem!









