Reklama
Araby z Cholew. Skuteczna interwencja!

Aktualności

Araby z Cholew. Skuteczna interwencja!

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Cholewy. Fot. Malwina Sobieska
Cholewy. Fot. Malwina Sobieska

Nie po raz pierwszy nazwa stadniny w Cholewach k. Błonia (woj. Mazowieckie) pojawia się na ustach arabiarzy. Niestety, powodem tej sławy nie są odnoszone sukcesy hodowlane, lecz tragiczny stan koni. Próby odebrania zwierząt właścicielowi podejmowane były od lat, lecz bezskutecznie – aż do soboty 30 kwietnia, kiedy udało się wywieźć z Cholew 13 koni.

Przypomnijmy sytuację z czwartku 28 kwietnia:
– Mimo wielu interwencji, zarówno osób prywatnych jak i instytucji pożytku publicznego oraz miejscowych władz, sytuacja ok. dwudziestu koni od lat nie ulega poprawie. U pokrytych sierścią głodową zwierząt widać wystające kości i żebra. Konie nie mają dostępu do czystej wody ani odpowiedniego schronienia. Budynek, pełniący rolę stajni, jest rozpadającą się drewnianą szopą, pełną nieusuniętego obornika i grozi zawaleniem. Teren, na którym przebywają zwierzęta, jest ogrodzony prowizorycznym płotem z patyków i sznurków – alarmowali Petroniusz Frejlich, hodowca arabów i sąsiad właściciela stadniny, oraz także mieszkająca w pobliżu Marta Sikorska-Łyś. Oboje z najwyższą troską i zaniepokojeniem obserwowali sytuację w Cholewach. – Powiatowy Inspektorat Weterynarii złożył w 2009 roku wniosek do sądu o odebranie stada właścicielowi, jednak sąd umorzył postępowanie 22 kwietnia 2011 roku. Tymczasem dwa dni po umorzeniu sprawy jedna z klaczy osłabła na tyle, że przez dwa dni leżała na pastwisku w błocie, nie mogąc się podnieść o własnych siłach. Zaalarmowano policję, miejscowe władze, Powiatowy Inspektorat Weterynarii, fundację Pegasus i Pogotowie dla Zwierząt. Stan klaczy jest ciężki, mimo udzielenia jej pomocy weterynaryjnej. Reszta stada, która przeżyła zimę w ekstremalnie ciężkich warunkach, jest w bardzo złej kondycji.

Jak powiedział nam dr Maciej Wierzchoń z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii Warszawa-Zachód, właściciel został uniewinniony od zarzutu znęcania się nad zwierzętami. Dr Wierzchoń tak tłumaczył decyzję sądu w sprawie arabów z Cholew:
– Dokumentów na ten temat jeszcze nie mam, ale rzeczywiście jest bardzo prawdopodobne, że Powiatowy Inspektorat Weterynarii przegrał tę sprawę. Przede wszystkim, zawiódł nas oskarżyciel posiłkowy, czyli Straż dla Zwierząt. Komendant Straży dla Zwierząt Mateusz Janda nie pojawił się na żadnej rozprawie, nie przedstawił także świadków, co wcześniej obiecywał. Z kolei właściciel przedstawił świadka, członka PZHKA, który stwierdził, że konie arabskie są końmi mało wymagającymi. Przyprowadził również kowala, który regularnie robi koniom korektę kopyt.

– Przepisy dotyczące warunków utrzymywania koni są nieprecyzyjne – mówił dalej dr Wierzchoń. – Nie ma przepisów określających, jak mają być chowane konie w systemie otwartym (pod wiatą). Jednym z zarzutów było niezapewnianie koniom pomocy lekarskiej, szczepień czy odrobaczania. Sąd pytał, gdzie w przepisach znajduje się punkt o konieczności szczepień. Nie ma takiego przepisu.

16-letnia klacz, która była w najgorszym stanie, została uśpiona. Mówił dr Maciej Wierzchoń:
– Byliśmy w stadninie przedwczoraj, oglądaliśmy klacz, która nie mogła wstać o własnych siłach. Właściciel przedstawił dowody, że była pod opieką lekarską od Wielkiej Soboty. Uznaliśmy, że rokowania są niepomyślne – ten koń już nie wstanie. Właściciel podjął decyzję o eutanazji. Została wczoraj dokonana. Przepisy prawa zostały w tej sprawie dochowane.

Anna Stojanowska, członek Zarządu PZHKA, zdecydowanie nie podziela opinii, której zawierzył sąd, a która miała usprawiedliwić warunki, w jakich przetrzymywane są konie w Cholewach:
– Araby uchodzą za konie mało wymagające, ale nie znaczy to jednak, że nie potrzebują właściwego żywienia – mówi. – Ktoś, kto prowadzi hodowlę od lat, powinien wiedzieć, co to jest dawka bytowa, która pozwala na zaspokojenie podstawowych potrzeb organizmu. Z relacji świadków wynika zaś, że te konie po prostu nie mają co jeść! Ta sytuacja powtarza się w Cholewach od lat. Stadniny państwowe podjęły już kilka lat temu decyzję o niedzierżawieniu do Cholew żadnych ogierów. Oczywiście, gdy będzie więcej trawy na pastwiskach, kondycja tych koni się poprawi, ale nie ulega wątpliwości, że to nie są warunki do hodowli koni arabskich. Araby to rasa koni kulturalna, szlachetna, wymagająca przyzwoitych warunków stajennych.

Organem wykonawczym wykonującym ostateczne odebranie właścicielowi koni jest wójt gminy, który już poprzednio odebrał właścicielowi stadniny dwa konie. Niestety koszty utrzymania odebranych koni musi ponieść gmina i dlatego wzbraniała się przed podjęciem ostatecznej decyzji dotyczącej ok. 20 koni.

Grzegorz Bielawski, szef Pogotowia i Straży dla Zwierząt w Trzciance, które ma za sobą zakończoną sukcesem interwencję w Prądzewie, powiedział 28 kwietnia polskimarabom.com, że zainteresuje się także sytuacją arabów z Cholew. Swoją zapowiedź zrealizował. O udanej akcji opowiada polskimarabom.com Marta Sikorska-Łyś:

– Udało się odebrać 13 koni dzięki Pogotowiu i Straży dla Zwierząt w Trzciance oraz Fundacji Viva! Akcja Dla Zwierząt. Panu Grzegorzowi Bielawskiemu towarzyszyło dwóch lekarzy weterynarii z Trzcianki, także z Fundacji Viva! przyjechały dwie osoby. Na miejscu był również prezes PZHKA, p. Jerzy Białobok. Całą akcję nadzorowała policja, którą udało się przekonać, że wszystko dzieje się zgodnie z prawem, czyli na podstawie ustawy o ochronie zwierząt. Akcję obserwowały media – ekipy TVN24 i TVP. Właściciel stadniny zgodził się na wyjazd 13 koni. Nie obyło się bez dramatycznych momentów – jedna z klaczy zaczęła rodzić, a była bardzo słaba. Został wezwany kolejny lekarz weterynarii, niestety, źrebak, który przyszedł na świat, okazał się niedorozwinięty i trzeba było go uśpić. Klacz jednak przeżyła. Konie, które opuściły Cholewy, zostały przetransportowane do różnych stajni, które zgodziły się łożyć na ich utrzymanie i leczenie.

Jak podkreśla w rozmowie z polskimiarabami.com Petroniusz Frejlich, inicjator interwencji w Cholewach, akcja ratowania koni nie byłaby skuteczna bez mediacji prezesa PZHKA, Jerzego Białoboka. To on potrafił przekonać właściciela stadniny, by zgodził się na wyjazd koni.

– Wszystko to było możliwe – dodaje Marta Sikorska-Łyś – jedynie dzięki temu, że masa ludzi dobrej woli bezinteresownie zaoferowała swą pomoc.

Zdjęcia koni z Cholew:
http://img857.imageshack.us/i/1000698800×600.jpg/

Aby wesprzeć Pogotowie i Straż dla Zwierząt w Trzciance:
Pogotowie i Straż dla Zwierząt w Trzciance
Pl. Pocztowy 4/6, 64-980 Trzcianka
PKO BP w Czarnkowie
Nr konta: 87 1020 3844 0000 1702 0048 10 93 z dopiskiem „Pomoc dla koni”

23 maja 2011: Jak dowiedziały się polskiearaby.pl, dziś z Cholew wyjechały ostatnie konie. Wygląda więc na to, że to naprawdę już koniec dramatu, który trwał wiele lat i który przynosił wstyd polskiej hodowli koni arabskich.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.