Reklama
Konferencja ostatniej szansy

Blog

Konferencja ostatniej szansy

Nikomu nie trzeba przypominać, że janowska stadnina dzierżawiła ogiera Gazal Al Shaqab u zarania XXI wieku. Wiedzą to wszyscy. Zapewne jednak nie wszyscy wiedzą, iż osobą sprawującą wówczas codzienną opiekę nad tym epokowym ogierem był Andrzej Sieklucki. Kilka lat temu zapytałam go o charakter Gazala. W odpowiedzi usłyszałam bardzo mądre słowa: „Jak się dba, tak się ma”. Gazal Al Shaqab nie sprawiał w Janowie żadnych problemów, bo dbano o niego należycie. Rzecz jasna, maksyma „Jak się dba, tak się ma” odnosi się nie tylko do koni. Ta zasada ma uniwersalne zastosowanie i sprawdza się zawsze i wszędzie.

Jaki jest obecny stan państwowej hodowli koni arabskich – każdy widzi. Z dbałością państwa o tę hodowlę bywało różnie, stąd niezbędne jest podjęcie przez państwo pilnych działań naprawczych w tej sferze. Problem w tym, iż nie wszystkim na tej naprawie zależy. Od dawna istnieją bowiem zakusy na prywatyzację państwowych stadnin koni arabskich, w szczególności zaś stadniny koni w Janowie Podlaskim. Dla tych kręgów – im gorzej, tym lepiej. Nie bez kozery, „spolegliwy” od kilku lat maluje czarny obraz państwowej hodowli koni, wieszcząc jej upadek. „To musi upaść, to musi upaść”. Oto stała śpiewka spolegliwego, której intencje są jasne. Spolegliwy pyta sam siebie: „Po co są państwowe stadniny koni?”, a następnie odpowiada sam sobie: „Po to, aby mieli gdzie dyrektorować nasi. Aby partyjne kacyki miały możliwość pokazywać swoją władzę i rozdawać dyrektorskie posady”. Zmartwię więc spolegliwego uzyskaną świeżo deklaracją Tomasza Chalimoniuka, iż państwo nigdy nie dopuści do prywatyzacji rzeczonych stadnin. Jeśli zaś „spolegliwy” nie wie, po co są państwowe stadniny koni, mógł się tego dowiedzieć na konferencji zorganizowanej w Domu Literatury w Warszawie 11 września 2021 roku przez Towarzystwo Hodowli Polskiego Konia Arabskiego. Temat konferencji sformułowano następująco: „Co dalej z hodowlą koni arabskich w Polsce?” W kwestii fundamentalnej wśród uczestników konferencji panowała pełna zgoda: nie ma hodowli koni arabskich w Polsce bez hodowli państwowej. Nikt nie kwestionował również punktu wyjścia konferencji: obecny sposób funkcjonowania państwowej hodowli koni arabskich wymaga gruntownej reformy. Od tego właśnie zależą jej dalsze koleje losu.

Goście specjalni konferencji, Marek Grzybowski i Jerzy Milczarek, twórcy legendy sierpniowej aukcji koni arabskich w Janowie, wystąpili wśród innych, ważnych dla państwowej hodowli gości, takich jak Krzysztof Jurgiel, były minister rolnictwa, oraz Tomasz Chalimoniuk, pełnomocnik ministra rolnictwa ds. hodowli koni. Wśród uczestników konferencji znaleźli się również pani profesor Krystyna Chmiel, pani profesor Wanda Olech-Piasecka, prezes PZHKA Krzysztof Poszepczyński, szef stadniny w Białce Jarosław Skrzypek, Katarzyna Stepczuk, główny hodowca stadniny w Janowie, a także grono hodowców prywatnych i pasjonatów koni arabskich.

Zebranych uczestników i gości konferencji powitał Przemysław Sawicki, prezes THPKA i gospodarz wydarzenia. W słowie wstępnym wskazał, iż istniejące od trzech lat Towarzystwo Hodowli Polskiego Konia Arabskiego zamierza rozpocząć cykl debat analizujących, co to jest koń arabski, skąd się wziął, dlaczego trzeba go chronić, a także co jest ważniejsze w hodowli: podążanie za modą, czy też propagowanie idei polskiego konia arabskiego, poprzez odpowiednie wsparcie finansowe państwa.

Następnie głos zabrał Krzysztof Jurgiel. Po raz kolejny wskazał, iż nie było żadnej alternatywy dla odwołania w 2016 roku z piastowanych stanowisk Jerzego Białoboka, Marka Treli oraz Anny Stojanowskiej. Ówczesnego ministra prawnie obligowały do tych dymisji: informacja szefa CBA z kontroli podejmowania i realizacji wybranych decyzji w zakresie rozporządzania mieniem przez ANR w Warszawie w latach 2010–2015 dot. przejmowania wpływów z tytułu organizacji Dni Konia Arabskiego; kontrola NIK – pismo prezesa Krzysztofa Kwiatkowskiego (Prezesa NIK) w sprawie wyników kontroli w spółkach hodowli koni przeprowadzonej w 2014 roku; jak również kontrole doraźne ANR w stadninie koni w Janowie Podlaskim. W tym miejscu doszło do pewnego spięcia pomiędzy Krzysztofem Jurgielem a Markiem Grybowskim. Marek Grzybowski stwierdził bowiem, iż osoby te winny być odwołane za swoje zaniedbania hodowlane, a nie z powodów formalno-prawnych wymienionych przez byłego ministra rolnictwa. Ostatecznie zgodzono się co do faktu, iż wszystkie te czynniki przemawiały za odwołaniem ze stanowisk wspomnianych osób.

Kolejnym mówcą był Tomasz Chalimoniuk, pełnomocnik ministra ds. hodowli koni, który przedstawił interesującą prezentację na temat stanu obecnego i przyszłości stadnin państwowych. Jak stwierdził pełnomocnik, stan obecny zależy od pór roku: im bliżej Narodowego Pokazu i aukcji w Janowie, tym jest gorzej medialnie. Tomasz Chalimoniuk powiedział wprost, że występujące w określonych interwałach medialne kreowanie tragicznego obrazu PSK ma na celu obniżenie cen koni z tych stadnin podczas kolejnych, nadchodzących aukcji. Pełnomocnik dokonał analizy stanu obecnego państwowych stadnin koni arabskich w oparciu o trzy parametry: stan liczbowy koni w spółkach, wyniki finansowe na koniec roku oraz wyniki aukcji. Od 2016 roku obserwujemy stałą liczbę ogierów, klaczy i młodych koni we wszystkich trzech stadninach koni arabskich. Wyniki finansowe SK Białka należy rozpatrywać odrębnie, gdyż jest ona częścią Małopolskiej Hodowli Roślin, zaś sytuacja finansowa tej spółki utrzymuje się na stabilnym poziomie. Stabilne wyniki finansowe na przestrzeni ostatnich lat prezentuje również SK Michałów. Jeśli chodzi o zanotowaną stratę SK Janów Podlaski na koniec 2020 roku w wysokości około 3,5 miliona złotych, wedle pełnomocnika wynika ona z „wyczyszczenia wielu lat księgowości”. Dokapitalizowanie stadniny oraz plan naprawczy wymagały bowiem utworzenia rezerw „na wszystko”. Jeśli chodzi o wyniki aukcji, to 2017 rok stanowi problem. Wystawiono na sprzedaż wiele koni, lecz uzyskany przychód był słaby. Jednak od przełomowej aukcji w 2018 roku można zaobserwować stały wzrost średniej ceny za konia uzyskiwanej na sierpniowych aukcjach, które były porównywalne ze średnią ceną za konia uzyskiwaną w latach wcześniejszych. W roku 2021 uzyskana na aukcji średnia cena za konia wyniosła około 100 tysięcy euro. Pełnomocnik podkreślał, iż w roku bieżącym sierpniowe aukcje w Janowie odniosły historyczny sukces, gdyż spośród ogółu 35 koni oferowanych na obydwu aukcjach, aż 33 konie znalazły nabywców. Szalejąca na świecie pandemia spowodowała odwołanie wielu światowych aukcji, więc w tym roku to właśnie Janów stał się barometrem dla całej branży.

Sam pełnomocnik przyznał jednak, iż z państwową hodowlą koni arabskich nie jest tak różowo jak mogłoby wynikać z powyższej analizy. Problemem jest konieczność podniesienia jakości hodowli oraz zmiany formuły prawnej funkcjonowania państwowych stadnin koni arabskich. Ich działalność w formule spółek prawa handlowego to błąd, zważywszy, iż dla tych spółek obciążeniem jest utrzymywanie stada podstawowego, które nie przynosi zysków. Należy zatem wyłączyć stado podstawowe z działalności komercyjnej. Kolejnym wyzwaniem jest zaradzenie drastycznym niedoborom ludzi znających się na hodowli koni arabskich. W państwowych stadninach koni arabskich brak jest następców, za co bezpośrednią odpowiedzialność ponoszą byli prezesi. Pytanie: kto ma dźwignąć stadniny od strony hodowlanej, skoro tylko kilka osób w Polsce zna się na hodowli koni arabskich? Na tak postawioną kwestię zareagowała pani profesor Krystyna Chmiel, gdyż od czasu, gdy pełniła funkcję doradcy hodowlanego Grzegorza Czochańskiego, byłego p.o. prezesa SK Janów Podlaski, decydenci nie chcieli korzystać z jej wiedzy i oferty pomocy. Czas to zmienić. Jak więc rysuje się przyszłość państwowej hodowli koni arabskich? Jak stwierdził Tomasz Chalimoniuk, należy rozważyć zmianę systemową wsparcia hodowli koni arabskich poprzez zmiany organizacyjne oraz utworzenie Instytutu Konia Polskiego. Szczegółów tej koncepcji jeszcze nie znamy, lecz jak można mniemać, działalność takiego podmiotu byłaby finansowana z budżetu państwa. Istnieją również plany utworzenia w SK Janów Podlaski oraz SK Michałów Europejskiego Centrum Rozrodu Koni. W kwestii wspierania polskich koni arabskich startujących na wyścigach, Tomasz Chalimoniuk zapowiedział wieloletni program wsparcia hodowli poprzez premie hodowlane oraz wprowadzenie premii debiutanckich w wysokości 5 tysięcy złotych, jak również inne rozwiązania w tym zakresie.

Wygląda na to, iż minister Grzegorz Puda zamierza w swojej polityce dotyczącej państwowej hodowli koni arabskich wrócić do linii prezentowanej przez byłego ministra Krzysztofa Jurgiela, od której to linii odszedł poprzedni minister Jan Krzysztof Ardanowski. Hodowlę prywatną napędza pasja i pieniądze. Hodowla państwowa realizuje misję utrzymania zasobu genetycznego polskiego konia arabskiego. Dzięki hodowli państwowej, hodowcy prywatni zyskują dostęp do tego zasobu. Deklarowany jest też powrót do rozwiązań wypracowanych przez Radę ds. hodowli koni z 2016 roku, a co najważniejsze, do realizowania uaktualnionego przez panią profesor Krystynę Chmiel programu hodowlanego opracowanego w 2001 roku zakładającego równoprawne zachowanie i kultywowanie ośmiu rodów męskich i 15 linii żeńskich.

To ostatnie zagadnienie prowadzi nas wprost do prezentacji na temat zarządzania populacją koni przedstawioną przez panią profesor Wandę Olech-Piasecką z SGGW w Warszawie. Prezentacja ta jasno uświadomiła wszystkim, jak bardzo destrukcyjną politykę hodowlaną prowadzono w państwowych stadninach koni arabskich w Polsce od 2001 roku i jaką niepowetowaną szkodę tej hodowli wyrządzili hodowcy, przez niektórych nadal kreowani na „wybitnych”. Ujmując rzecz w skrócie, hodowla to tworzenie następnych pokoleń poprzez selekcję i dobór osobniczy. W populacji zwierząt hodowlanych możemy wyodrębnić trzy poziomy: najwyższy to elita, niższy to reprodukcja, najniższy to produkcja. W hodowli należy skupić się na górze, czyli na elicie, która będzie kupowana przez niższe poziomy. Ten jest dobrym hodowcą, kto ma elitę. Poza elitą, trzeba mieć również własną reprodukcję. Jak powiedziała pani profesor Olech, w hodowli koni arabskich mieliśmy tę elitę dwadzieścia lat temu. Teraz już jej nie mamy. Dlaczego? Otóż podstawowym narzędziem, jakie posiadamy w hodowli, to selekcja. Selekcja jest działaniem, które wraz ze wzrostem intensywności prowadzi do utraty zmienności genetycznej. Utrata zmienności genetycznej, czy też granica selekcyjna stwarza sytuację, że uzyskując następne pokolenie, z tego co uważamy za dobre nie wybierzemy nic lepszego. Intensywność selekcji sprawia więc, że z pokolenia potomnego wybieramy mało osobników na rodziców. Wszystkie działania związane z biotechnikami rozrodu, typu inseminacja i embriotransfer, jeszcze bardziej intensyfikują selekcję i mogą jeszcze bardziej negatywnie wpływać na zmniejszenie zmienności genetycznej. „Wybitni” hodowcy nie dość, że nadmiernie stosowali w hodowli narzędzia produkcji, w tym embriotransfer, to również doprowadzili do drastycznego zmniejszenia reprezentacji rodów męskich, co skutkuje depresją inbredową, czyli degeneracją z powodu wzrostu spokrewnienia. To, że w państwowej hodowli koni arabskich mamy konie skażone jednostronnym pochodzeniem nie ulega wątpliwości. Oczywistym i bezdyskusyjnym jest fakt, że w hodowli konia arabskiego straciliśmy elitę poprzez niekontrolowany embiotransfer i inseminację oraz jednostronne użycie ogierów z rodu Saklavi I. Elita stała się niejako powszechna, więc do Polski nie ma już po co przyjeżdżać. Wnioski z prezentacji pani profesor Olech rysują się w mojej opinii następująco: KOWR winien zakazać zawierania przez PSK tak zwanych dzierżaw klaczy na embriony. To działanie na szkodę państwowej hodowli. Ponadto, hodowla koni arabskich w PSK musi być dotowana, aby móc prowadzić tam hodowlę w celu ochrony zasobów genetycznych. W obrębie tychże działań należy znów wprowadzić do państwowej hodowli ogiery z tych siedmiu rodów męskich, które w PSK już utraciły swoją reprezentację. Jak informowała pani profesor Krystyna Chmiel, takie ogiery są jeszcze dostępne w hodowli prywatnej. Ale czasu na takie działania jest mało, więc prace zmierzające ku zmianie formuły finansowania PSK muszą zakończyć się szybko. W innym razie, stadniny będą prowadzić dotychczasową politykę krycia „modnymi” ogierami, dającymi szansę na sprzedaż źrebiąt, w międzyczasie zaś dostępne jeszcze w hodowli prywatnej ogiery z zanikających polskich rodów męskich odejdą bezpowrotnie na wiecznie zielone pastwiska.

Równie ciekawą prezentację wygłosił Maciej Paweł Grzechnik, zastanawiając się, czy polski koń arabski jest Pure Polish. Marka rynkowa Pure Polish powstała kiedyś na potrzeby (głównie) rynku amerykańskiego. W zamierzeniu miała kojarzyć się z uznaną przez WAHO czystością polskich rodowodów. Koń Pure Polish miał określać konia pięknego i dzielnego, o wysokiej wartości hodowlanej i takim samym potencjale genetycznym. Spadek znaczenia rynku amerykańskiego spowodował, iż pojęcie Pure Polish zostało zredefiniowane, by oznaczać: polski typ konia arabskiego, wyhodowanego w obrębie 7 polskich rodów męskich i 15 linii żeńskich, zgodnie z Polskim Programem Hodowlanym przy zastosowaniu tradycyjnych metod hodowlanych oraz obowiązkowej próby dzielności. W chwili obecnej nie ma jednej, obowiązującej wszystkich definicji konia Pure Polish, a środowisko cały czas prowadzi dyskusję na ten temat. Sam organizator konferencji, tj. Towarzystwo Hodowli Polskiego Konia Arabskiego, stoi na stanowisku, iż bez obowiązkowej próby dzielności nie można mówić o koniu zwanym Pure Polish. W tym miejscu muszę wspomnieć o bardzo interesującej sugestii zgłoszonej przez panią profesor Olech. Otóż koń arabski jest traktowany jako rasa globalna, nie lokalna. Gdyby konia arabskiego Pure Polish zarejestrować jako odrębną rasę, wówczas koń ten podlegałby zapisom Konwencji o ochronie różnorodności biologicznej, a tym samym hodowla konia Pure Polish jako odrębna rasa lokalna miałaby dostęp do finansowania z puli na ochronę zasobów genetycznych.

Hodowla koni arabskich jako polskie dziedzictwo kulturowe to fascynujący i obszerny temat, który przybliżyła nam w swojej oryginalnej prezentacji Hanna Sztuka. Temat rzeka, gdyż początki hodowli koni czystej krwi datuje się na przełom XVI i XVII wieku. Stała się więc ta hodowla częścią niematerialnego dziedzictwa kulturowego Polski. Przez wieki, polski koń arabski był towarzyszem w walce o niepodległość, inspiracją dla poezji romantycznej oraz ważnym motywem w sztuce. Co ciekawe, w powojennej Polsce stadniny państwowe stały się niejako depozytariuszem wielowiekowych tradycji hodowli polskiego konia arabskiego poprzez utrzymywanie dużych stad klaczy, wojskowy dryl i porządek, staropolski zawodowy język, pielęgnowanie ginących zawodów związanych z końmi, tradycyjne metody hodowli oraz duże pastwiska. Hanna Sztuka wskazała również na unikatowy status SK Janów Podlaski, która łączy w sobie dziedzictwo kulturowe, przyrodnicze, materialne i niematerialne.

Gość specjalny konferencji, Jerzy Milczarek, wspominał swoją pierwszą licytację koni arabskich, którą prowadził z ramienia Animexu w Janowie Podlaskim jeszcze w 1968 roku. Pomysł aukcji narodził się z czysto praktycznych względów. Otóż w końcu lat sześćdziesiątych zainteresowanie zagranicznych kupców polskimi końmi przybierało na sile, i Jerzy Milczarek wraz z pracownikami tracili mnóstwo czasu na indywidualne wożenie potencjalnych klientów do Janowa czy Michałowa służbową Wołgą. Postanowiono więc zebrać wszystkich zainteresowanych kupnem polskiego konia arabskiego w jednym miejscu, czyli Janowie Podlaskim. Stołem aukcjonera, czyli Jerzego Milczarka, był przyniesiony z biura stadniny stół przykryty kocem. Z tego co pamięta Jerzy Milczarek, w trakcie tamtej pierwszej imprezy uzyskano przychód w wysokości dwudziestu tysięcy dolarów, co na ówczesne czasy stanowiło kwotę niebagatelną. W kolejnej edycji aukcji, przychód ten wzrósł dwukrotnie. Co warte podkreślenia, podówczas sprzedawano głównie ogierki, a najlepszy materiał zawsze pozostawiano w stadninie. Marek Grzybowski poprowadził swoją pierwszą aukcję koni arabskich w Janowie Podlaskim w 1973 roku. Jak wspominał, aby biedny, siermiężny, szary kraj, jakim była Polska, mógł sprzedawać swoje konie za tak astronomiczne ceny, w Animexie stworzono specjalny program marketingowy, który m.in. w oparciu o pokazywanie wielowiekowego dziedzictwa kulturowego tego konia miał uświadomić zagranicznym kupcom, iż płacą za towar nie tylko doskonały, ale wręcz unikatowy, wyjątkowy i niepowtarzalny. Zdaniem Marka Grzybowskiego, dopóki nie powrócimy do tej myśli hodowlanej, która stała u podstaw sukcesów polskiego konia arabskiego w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, wyrażonej przez określenie Pure Polish, skrojenie na nowo podobnego programu marketingowego nie jest możliwe. Jerzy Milczarek zgłosił bardzo interesującą sugestię, by wzorem amerykańskich hodowców koni arabskich, odejść od fiksacji na punkcie hodowli konia pokazowego (słynne pokazy koni arabskich w Scottsdale są przez tychże hodowców określane jako pokaz lalek w Scottsdale) i przeorientować hodowlę konia arabskiego w kierunku konia sportowego, użytkowego.

Trudno jest opisać pełną paletę barw dyskusji toczonej wśród uczestników konferencji, gdyż dyskusja ta była niezwykle merytoryczna i wielowątkowa. Uczestnicy zgodzili się co do przedstawionych przez Macieja Grzechnika głównych problemów państwowej hodowli. A więc: aukcja w Janowie nie może być traktowana jako probierz jakości koni; przestaliśmy uszlachetniać a zaczynamy wybierać; sprzedajemy głównie klacze; gonimy za egipskim typem urody; polski koń arabski niczym się już nie wyróżnia; stoimy również w obliczu kryzysu użytkowego, kryzysu w eksporcie oraz zmiany genotypu polskiego konia arabskiego.

Marek Grzybowski wypunktował czynniki, które należy przemyśleć, by polski koń arabski z państwowej hodowli odzyskał swój światowy prymat: polska hodowla to sztuka, nie produkcja; nie dzierżawi się stada matek; płukanie zarodków to błąd hodowlany; inseminacja nie jest etyczna; klacz to skarb, a jej funkcją jest rodzenie i wychowywanie potomstwa, w innym razie hodowla się dehumanizuje; jeśli ogier nigdy nie miał kontaktu z klaczą, jak wpłynie to na charakter tego ogiera i jego potomstwa, czy będą jeszcze rodzić się konie o takiej osobowości jak Bandos czy Algieria; kiedyś żaden ogier ani żadna klacz nie mogła być wcielona do stada bez próby wyścigowej, która sprawdzała wytrzymałość i zdrowie konia; ogiery należy testować na dużej populacji klaczy; wreszcie: by zaistniał rynek dla Pure Polish, należy stworzyć program marketingowy.

Konferencja „Co dalej z hodowlą koni w Polsce” trwała od godziny 14.00 do godziny 16.00. Każda minuta jej trwania była nasycona merytoryczną treścią, a wszystkim jej uczestnikom autentycznie zależało na tym, by polski koń arabski odzyskał swój dawny blask. Ważne jest to, iż w trakcie prezentacji przedstawionych w trakcie konferencji oraz dalszych dyskusji wskazano drogę do rozwiązania wielu problemów trapiących państwową hodowlę koni arabskich anno domini 2021, co odbija się negatywnie również na kondycji hodowli prywatnej. Wydaje się, iż Tomasz Chalimoniuk jako pełnomocnik ministra rolnictwa ds. hodowli koni rozumie, co trzeba zrobić. Piłeczka leży teraz po stronie „władzy”, której zostało już niewiele czasu, by przekuć wieloletnie dyskusje w błyskawiczne działanie. Działanie to ma polegać na wprowadzeniu rozwiązań umożliwiających finansowanie państwowej hodowli koni arabskich z budżetu państwa, co umożliwi tym stadninom faktyczną realizację misji ochrony genetycznej tego konia.

Na koniec chciałabym pokrótce wspomnieć o jeszcze jednej ważnej sprawie, która nie była wprawdzie dyskutowana, lecz wypłynęła w trakcie mojej rozmowy kuluarowej z Katarzyną Stepczuk. Otóż omawiane działania muszą również uwzględnić system zachęt finansowych oraz zachęt z zakresu rozwoju zawodowego, mających przyciągnąć młodych ludzi do pracy w państwowych stadninach i podnieść status zawodu masztalerza czy prezentera. Bez młodego narybku zainteresowanego pracą w PSK trudno będzie zrealizować najwspanialsze nawet reformy.

Tymczasem pragnę podziękować organizatorom za doskonałą pod każdym względem organizację i oprawę konferencji, która natchnęła nas nadzieją na lepsze jutro dla państwowej hodowli konia arabskiego. Co będzie dalej, to się okaże. Już wkrótce.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za artykuły publikowane na blogach. Opinie wyrażane w tekstach są osobistymi ocenami autorów.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

Ostatnie wpisy autora:

Nawiguj pomiędzy wpisami

Kalendarz wpisów

grudzień 2021
pon.wt.śr.czw.pt.sob.niedz.
29
30
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.