Reklama
Wieczne interesy. Riposta

Blog

Wieczne interesy. Riposta

Powszechnie znane powiedzenie: „Uderz w stół, a nożyce się odezwą” obrazuje prawidłowość polegającą na gwałtownych reakcjach osób, mających coś na sumieniu. Krytyka uruchamia u nich kaskadowy mechanizm: zaprzeczanie, odwracanie tematu, wreszcie atak. Mój ostatni tekst „Trąd w pałacu sprawiedliwości” stał się katalizatorem, który puścił w ruch wyżej opisany proces. Skończyły się bowiem czasy, gdy „wielka trójca” stała ponad wszelką krytyką, a peany na jej cześć skrywały rzeczywiste działania ludzi, którzy de facto, bez żadnego nadzoru, przez kilkanaście lat rządzili państwową hodowlą koni arabskich. Nadzór sprawowany przez eks-urzędniczkę był bowiem iluzoryczny, czerpane zaś przez „wielką trójcę” korzyści bardzo konkretne.

„Osoba postronna” (cytat z FB) – czyli ja – miała czelność wykazać jedynym uprawnionym do zarządzania Janowem i Michałowem, że motywem ich działań jest „wycie za korytem” (kolejne zapożyczenie z FB), na co zresztą pozwala obecna władza. A że prawda boli, Alina z fejsbuka, pani na Janowie, zawyła na swoim prywatnym profilu, noszącym nazwę tytułu prasowego, do którego wspomniana nie posiada prawa, a którego wydawanie zakończono 7 lat temu. Alina z fejsbuka, wspomagana jest przez swą wierną przyjaciółkę, deklarującą z kolei swoje specjalne prawa do michałowskiej stadniny. Skądże one się wzięły?

Alina z fejsbuka oddała swoje forum michałowskiej przyjaciółce, twierdząc, iż „Trąd w pałacu sprawiedliwości” w większości dotyczy michałowskiej stadniny. Posłużyła się półprawdą, by uniknąć wyjaśnień na niewygodne dla siebie tematy. Wszak o janowskiej stadninie również była mowa. Cóż więc ma do powiedzenia pani na Janowie w sprawie wyprzedaży przychówku po Ecaho z rocznika 2019? Cóż ma do powiedzenia na temat sprzedaży pani Annette Mattson ostatniego syna Pingi po Ecaho? Nota bene Szwedka, lamentująca do kamer TVN i za wszelką cenę próbująca udowodnić, że aukcja w 2016 roku była nieuczciwa, jako jedyne argumenty w tym kierunku przytaczała wspomnienia, że ktoś coś jej proponował jakoby w ciemnych zaułkach. Jak widać, wyobraźnia Skandynawki jest wielka, a za to szybkość reakcji w momencie, kiedy trzeba kupić dobrego konia za psi grosz, całkiem niezła.

Wracając do Aliny z fejsbuka, cóż ma ona do powiedzenia na temat dzierżawy Pingi przez Marka Gawlika oraz tragicznych konsekwencji tej dzierżawy? Co ma do powiedzenia na temat skandalicznej ustawki mającej na celu oplucie janowskiej stadniny celem uwiarygodnienia osoby Marka Gawlika? Jej odpowiedzią na te kwestie jest pytanie o autorstwo promocyjnego klipu „Tirli, Tirli”. Związku brak. Choć mogło zaboleć, że we wspomnianym klipie stadninę opromieniało słońce, rodziły się źrebaki, i żaden ptak w swoich trelach nie wyśpiewywał pieśni o wyklętych prezesach.

Idąc dalej, jak wytłumaczy Alina swoją przyjaźń z Markiem Gawlikiem i wspólne kawki na stopie prywatnej? Bez kozery skorzystała z zaproszenia do strefy VIP na czempionacie narodowym, w której lansowała się wraz z mężem, popijając darmowe drinki. Wtedy pani na Janowie nie przeszkadzała pisowska władza (wiem o tych faktach od samego pełnomocnika). Czyżby dlatego, że uczynił ją kustoszem janowskiej Izby Pamięci? Miejmy nadzieję, że stadnina prowadzi pełen spis wystawionych zbiorów i że w obecnej chwili zbiory te nie są uszczuplone. Czym jeszcze wytłumaczy swoje umizgi do Marka Gawlika, handlarza oponami oraz dobrego kolegi pełnomocnika ds. hodowli koni z ramienia rządu PiS? Jakąś korzyścią osobistą? Co ma do powiedzenia w sprawie kwitnącego handlu embrionami? Wyliczanie przez nią źrebaków urodzonych przez Alamedę to podręcznikowe odwracanie tematu. Cytując za Aliną, „konsekwencji w jej wypowiedziach trudno się dopatrzeć”. Rzecz jasna, mowa o samej Alinie, która sztukę szerzenia nienawiści opanowała do perfekcji.

Przejdźmy zatem do wywodów pani na Michałowie, której michałowskie „szlachectwo” wywodzi się z wieloletniej znajomości z Ignacym Jaworowskim. Zapewne zdaniem samej zainteresowanej, z tego właśnie faktu wynikać ma jej status nieomylnej znawczyni tematu. Na wstępie owa pani zarzuca mi kłamstwo (gdzie?) oraz pisanie pod dyktando „suflerów” oraz podsuwanych mi „tez”, czego skutkiem powstał „pamflet posługujący się chamskim językiem”. Czyżby? W pisaniu pod dyktando celuje akurat zaprzyjaźniony z Aliną spolegliwy bloger, w chamskim języku zaś nikt nie dorówna znanej na FB handlarce końskimi kosmetykami. Odpowiedź na pytanie, kto jest odpowiedzialny za stratę SK Michałów na koniec 2018 roku można znaleźć, analizując „Sprawozdanie z działalności SK Michałów za rok 2018”, ze szczególnym uwzględnieniem danych za IV kwartał. Macieja Grzechnika trzeba było odsunąć, bo zaczął ujawniać różne nieprawidłowości z czasów długoletniej wszechwładzy swojego poprzednika, w szczególności zaś skalę procederu handlu embrionami oraz ustawiania aukcji Pride of Poland. Monika Słowik, bez doświadczenia w arabach, lecz zaufana koleżanka nie tylko eks-urzędniczki, ale też pełnomocnika rządu PiS, gwarantowała, iż odtąd wszystko w SK Michałów będzie jak dawniej. Fakt jej późniejszego odejścia ze stadniny (w 2020 roku) nie został wyjaśniony, gdyż to nie zmiana ekipy rządzącej była tego przyczyną. Monika Słowik tak gruntownie posprzątała po Grzechniku, że aż musiała odejść? Zarówno wówczas, jak i obecnie, nominacja Moniki Słowik nosi znamiona obrony przyczółku eks-prezesa SK Michałów. Merytorycznego uzasadnienia brak.

Zdaniem jedynie mądrej i kulturalnej pani na Michałowie, moje chamstwo znajduje wyraz w takich określeniach, jak eks-urzędniczka, eks-prezes, protegowana eks-prezesa, a także „wcześniej handlująca końskimi kosmetykami w Janowie Podlaskim”. Cóż chamskiego jest w tych określeniach? Od dawna krytykuję działania eks-urzędniczki w tym właśnie charakterze, a nie w roli sędziego ECAHO. Podobnie rzecz ma się z eks-prezesem. Z kolei problem z protegowaną eks-prezesa polega na tym, iż sprawując oficjalnie funkcję głównego hodowcy SK Michałów jednocześnie kontynuuje swoje zatrudnienie u jednego z hodowców prywatnych. Jeśli ktoś nie rozumie niestosowności, a raczej niedopuszczalnego charakteru tej sytuacji, ten sam sobie wydaje świadectwo. Odniesienie do kobiety, aktywnej na FB, certyfikowanej przez ECHAHO na niższej w hierarchii liście DC-B, jako do osoby „wcześniej handlującej końskimi kosmetykami w Janowie Podlaskim” ma swój głęboki sens. Czyż nie jest prawdą, iż osoba ta za złotej ery „wybitnych” kupowała w czeskiej firmie wazeliny, spraye, prezenterki etc., odsprzedając je następnie do stadnin w Janowie, Michałowie i Białce z narzutem 200-300 procent? Proceder ten został ukrócony w 2016 roku, gdyż nic nie stało na przeszkodzie, by stadniny same składały w tej firmie bezpośrednie zamówienia. Oszczędność dla stadnin, strata dla firmy Gidran. Przykład tej właśnie handlarki końskimi kosmetykami jest kwintesencją całego układu sprzed 2016 roku. Nic dziwnego, że tak wyje. Dziwnym trafem, jej firma już nie istnieje, zgodnie z informacjami w CEIDG, splajtowała niedługo po zwolnieniu „wielkiej trójcy”. Jaka szkoda, przecież jej ceny były tak konkurencyjne! Dlaczego inni hodowcy od niej nie kupowali?

Kontynuując wątek korzyści osobistych „salonu odrzuconych” vel „salonu oburzonych”, warto przypatrzeć się korzyściom osobistym czerpanym przez mądrą i kulturalną panią na Michałowie z powiązań z SK Michałów. Czyż nie jest tak, iż jej umizgi do Moniki Słowik oraz Marka Romańskiego wynikają z umożliwienia tej pani wynajmu za półdarmo mieszkania na terenie legendarnej stadniny w Michałowie? Nazywając rzeczy po imieniu, osoba ta zajmuje piękny apartament w wyjątkowej lokalizacji za symboliczną opłatą. Jest to przywilej niedostępny dla maluczkich. W jaki jeszcze sposób wyraża się uprzywilejowana pozycja tej pani w michałowskiej stadninie? Skoro uważa się za tak nieskazitelną, wzywam tę panią do ujawnienia płaconej przez siebie stawki czynszu za zajmowane w SK Michałów mieszkanie, jak również do przedstawienia dowodów, iż czynsz ten jest przez nią uiszczany. W tej kwestii miłośnikom koni arabskich należą się wyjaśnienia, gdyż póki co, SK Michałów posiada jeszcze status stadniny państwowej. Zastanawia ponadto, czy michałowska stadnina również w inny sposób daje zarobić nieskazitelnej, związanej z michałowską stadniną (choć nie zawodowo)? Mam na myśli chociażby prowadzenie okresowych aukcji organizowanych przez SK Michałów. Przychodzi na myśl również inna opcja: niski czynsz w zamian za medialne działania w obronie zaprzyjaźnionych prezesów. To jedynie ewentualność, ale kwestie finansowych powiązań SK Michałów z ulubienicą Ignacego Jaworowskiego muszą zostać wyjaśnione raz na zawsze. Wiarygodność osób broniących własnych interesów pod płaszczykiem troski o stadniny jest wszak zerowa.

Henry John Temple, premier Wielkiej Brytanii w latach 1855-1865, wypowiedział następujące słowa: „Anglia nie ma wiecznych wrogów ani wiecznych przyjaciół, ma tylko wieczne interesy”. Dla mnie wiecznym interesem jest li tylko interes państwowej hodowli koni arabskich, a więc propagowanie misji zachowania puli genowej polskiego konia arabskiego oraz kulturowego dziedzictwa związanego z tą hodowlą. Niestety, dla co poniektórych wiecznym interesem jest jedynie interes własny. Wiecznych przyjaciół nie posiadam. Marka Skomorowskiego oraz pełnomocnika oceniałam pozytywnie na wstępie ich działalności. Odnosiłam bowiem wrażenie, iż podzielali mój pogląd na omawianą kwestię. Gdy jednak ziściły się słowa innego, rodzimego polityka, iż mężczyznę ocenia się po tym jak kończy, a nie po tym, jak zaczyna, zmieniłam zdanie na temat obydwu panów. Marka Skomorowskiego może tłumaczyć jedna okoliczność. Ten człowiek (zresztą nie tylko on) doświadczył tak niewiarygodnego hejtu ze strony „walczących ze złem”, że skala kierowanej przeciwko niemu nienawiści miała prawo go złamać. Pełnomocnika nie tłumaczy zaś nic. A pani kulturalna z Michałowa niech przypomni sobie wystawę propagandową, którą zorganizowała w 2016 roku na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie niech przypomni nam wszystkim, kogo określiła tam mianem „najeźdźcy Janowa” oraz „oszusta organizującego aukcje”. Język miłości, nieprawdaż?

Pragnę zakończyć tę ripostę słowami z broszury Krzysztofa Jurgiela „Dlaczego w stadninach koni arabskich była potrzebna dobra zmiana?”. Słowa te stanowią kwintesencję tematu: „Z chwilą odwołania osób zarządzających polską hodowlą koni arabskich z ich funkcji, rozpętano nagonkę, mającą na celu przywrócenie ich pozycji oraz, co za tym idzie, zysków grupy”. Za sprawą Ardanowskiego, nagonka ta odniosła skutek. Tymczasem żadna z osób tworzących „wielką trójcę” nie odniosła się do zarzutów stawianych im przez Krzysztofa Jurgiela. Czyżby z braku argumentów? Nie tracę nadziei, że być może pani na Michałowie oraz intelektualistka w jednej osobie wspomoże przyjaciół, by swoim piórem, niczym pałką teleskopową, rozprawić się z tymi zarzutami. CDN.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za artykuły publikowane na blogach. Opinie wyrażane w tekstach są osobistymi ocenami autorów.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

Ostatnie wpisy autora:

Nawiguj pomiędzy wpisami

Kalendarz wpisów

wrzesień 2022
pon.wt.śr.czw.pt.sob.niedz.
29
30
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
1
2
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.