Reklama

Hodowla

Czym kryć?

Equifor w Canterbury Farm, fot. Stuart Vesty
Equifor w Canterbury Farm, fot. Stuart Vesty

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Equifor w Canterbury Farm, fot. Stuart Vesty
Equifor w Canterbury Farm, fot. Stuart Vesty

Na początku roku wszyscy hodowcy myślą o doborze partnerów dla swoich klaczy w kolejnym sezonie stanówkowym. Wprawdzie najlepiej byłoby poczekać, aż nasze klacze się wyźrebią, aby móc powtórzyć udane połączenie lub uniknąć nieudanego, ale nie zawsze jest to takie proste. Jeżeli, na przykład, chcemy wydzierżawić ogiera, decyzję trzeba podjąć najpóźniej w styczniu, bo inaczej co lepsze „rozłapią” nam sprzed nosa. Poza tym, roczniki pełnego rodzeństwa mogą znacznie się od siebie różnić i otrzymanie jednego wybitnego źrebięcia nie gwarantuje, że następne będą równie dobre – i odwrotnie. No, a młode klacze, zaźrebiane po raz pierwszy, stanowią wielką niewiadomą, choć można snuć pewne przypuszczenia na podstawie użytkowości hodowlanej ich matek, sióstr lub pół-sióstr.

Pełna lista ogierów udostępnionych do krycia, zarówno agencyjnych jak prywatnych, już jest lub się mocno klaruje, ale na podstawie ogierów użytkowanych w ubiegłym roku można poczynić pierwsze „przymiarki”. Wybór zależy od naszych możliwości finansowych, liczebności naszego stada matek oraz celów hodowlanych, jakie sobie wytyczyliśmy. Jasne, że największe pole manewru mają ci, dla których cena stanówki nie gra roli, ale trzeba sobie szczerze powiedzieć, że pokrycie reproduktorem najwyższej kategorii wcale nie daje pewności uzyskania czempiona. Owszem, może zwiększyć prawdopodobieństwo pojawienia się u potomstwa cech, na których nam zależy, ale pod warunkiem, że są to cechy wysoko odziedziczalne i że ogier pasuje do swoich partnerek. W hodowli bowiem, niezależnie od wartości współczynników odziedziczalności danych cech, duże znaczenie ma dobór osobniczy i prepotencja indywidualna reproduktora, potocznie zwana „stemplem”.

Niestety, w populacji koni czystej krwi arabskiej wysoko odziedziczalne są właściwie tylko wzrost (a ściślej mówiąc – wysokość w kłębie) i charakter, a dla klaczy – także długość ciąży i rui. Natomiast pożądane przez nas cechy użytkowe, jak dzielność wyścigowa lub predyspozycje pokazowe, dziedziczą się w stopniu niskim, najwyżej średnim. Przykładowo, współczynnik odziedziczalności dzielności wyścigowej koni arabskich waha się od 0,07 (z komponentu ojca) do 0,24 (z komponentu matki), a współczynniki odziedziczalności cech ocenianych w pokazach od 0,03 (za nogi) do 0,17 (za głowę z szyją).

Czymś innym jest wartość hodowlana określonego reproduktora, wyrażona jako przewaga jego potomstwa nad rówieśnikami pod względem poziomu danej cechy, a mierzona w tych samych jednostkach, w jakich podajemy wartość interesującej nas cechy. Wynika ona z jego osobniczej prepotencji indywidualnej, stąd, mimo niskiej odziedziczalności cech ocenianych w pokazach, można wyróżnić ogiery, których przychówek wyraźnie góruje nad potomstwem innych reproduktorów. I tak, spośród ogierów, będących ojcami przynajmniej 5 szt. potomstwa, biorącego udział w Polskich Narodowych i Młodzieżowych Pokazach Koni Arabskich w latach 1985-2000, największą „przebitką” pod względem punktacji uzyskanej za typ, głowę z szyją oraz wszystkie cechy łącznie wykazał się og. Emigrant s. 1991 (Ararat – Emigrantka), hod. SK Michałów; za kłodę – og. Fawor sk.gn. 1981 (Probat – Fatma), hod. SK Michałów; za nogi – og. Eukaliptus s.1974 (Bandos – Eunice), hod. SK Janów Podl.; za ruch – og. Ernal s. 1975 (Palas – Engracja), hod. SK Janów Podl. W późniejszych okresach, kiedy masowo używane były inne ogiery, jak Monogramm, Laheeb czy Gazal Al Shaqab, wyniki te ulegały zmianie.

Ponadto z doświadczeń hodowlanych Beduinów, potwierdzonych współcześnie przez badania statystyczne kierowanego przeze mnie zespołu, wynika, że w rasie tej zwykle ojciec przekazuje urodę, typ i pewne charakterystyczne cechy pokrojowe, podczas gdy matka – dzielność wyścigową, zdrowie, płodność i długowieczność. Jeżeli więc chcemy hodować konie dzielne – dobierajmy reproduktora tak, aby oprócz dobrych wyników użytkowości cechował się także urodą. Jeśli bowiem pokryjemy klacz ogierem dzielnym, lecz ordynarnym – może się zdarzyć, że potomstwo nie odziedziczy dzielności, lecz właśnie brak urody (tylko i wyłącznie). W takim przypadku dobrze jeszcze, jeśli ma dobry charakter, wtedy nada się do rekreacji, ale jeśli nie? Boję się mówić…

Z uwagi na specyfikę rasy arabskiej, większe prawdopodobieństwo przekazywania dzielności mają ogiery, które odziedziczyły ją po matkach lub po dalszych protoplastkach w linii żeńskiej. I tak, rekordzista Polski pod względem wysokości współczynnika powodzenia (20,60!), og. Druid 1993 (Wojsław – Dalida), pochodził po ojcu o średniej dzielności, ale za to z matki derbistki. Czempion Polski i ojciec derbisty, najdzielniejszy spośród progenitury swego ojca, og. Ganges 1994 (Monogramm – Garonna), był synem oaksistki, a spośród ogierów urodzonych w latach 1959-1977 najwyższą względną wartość genetyczną (437,10%) osiągnął… Bandos s. 1964 (Negatiw – Bandola), przetestowany przy tym na największej liczbie potomstwa. Sam Bandos miał wprawdzie przeciętne osiągnięcia na torze, ale jego matka, znana z urody i długowieczności Bandola, była także, o czym nie każdy wie, bardzo dzielna – piąta w swoim roczniku, biegała przez dwa sezony, wzięła udział w 23 gonitwach, z czego wygrała 4, a jej współczynnik powodzenia wyniósł 2,21. W 2006 roku pięknie zadebiutowały na torze trzylatki po Gazal Al Shaqab, które jako roczniaki i dwulatki plasowały się wysoko w pokazach. Linia żeńska tego ogiera da się doprowadzić do klaczy Edessa (Pietuszok – Ellora), która wcześnie została sprzedana do Szwecji, ale jej rodzeństwo i pół-rodzeństwo było bardzo dzielne na torze.

Zwolennicy teorii Skorkowskiego i Braura o utrzymywaniu w czystości typów kuhailan i saklawi, mogą prowadzić takie kojarzenia, wiedząc, że przynależność ogiera do określonego rodu męskiego musi pokrywać się z przynależnością klaczy do odpowiedniej rodziny żeńskiej. Ś.P. doc. Skorkowski, na podstawie pomiarów czaszek, przyporządkował do typu kuhailan następujące rody męskie: Kuhailan Haifi, Kuhailan Afas, Krzyżyk, Kuhailan Adjuze oraz rodziny żeńskie: Gazella, Mlecha, Sahara, Semrie, Selma, Rodania, Adjuze, Bent-El-Arab; natomiast do typu saklawi rody męskie: Ibrahim, Ilderim, Bairactar, Saklawi I oraz rodziny żeńskie: Milordka, Wołoszka, Ukrainka, Szweykowska, Szamrajówka. Łącząc pary według tego schematu, należy jednak pamiętać, że nie od razu uzyska się potomstwo w typie, który teoretycznie powinno reprezentować. Przez wiele lat w polskiej hodowli nie stosowano bowiem powszechnie kojarzenia w czystości rodów, więc „zawartość” może nie zgadzać się z „opakowaniem”.

Jeśli zaś nie przestrzegamy kojarzenia w zgodności rodu męskiego partnera z rodziną żeńską partnerki – zauważmy jednak pewne występujące ostatnio tendencje. Na przykład multiczempion Ekstern i typowy „saklawiak” Pesal zdecydowanie lepiej łączą się z mocnymi kuhailankami, podczas gdy Emigrant, dający zwykle dużą „przebitkę” w zakresie typu, właśnie z takimi klaczami łączy się najgorzej. Monar, Wachlarz i nieżyjący już Fawor z największym prawdopodobieństwem przekazywały dobrą linię górną, podczas gdy Eldon – duży wzrost połączony zwykle z urodą i dzielnością, zaś Ararat – dobry charakter.

Na charakter, zarówno reproduktora, jak i matki, powinniśmy zwracać uwagę zawsze, bo choć usterki w tym zakresie mogą być wynikiem złego obchodzenia się z koniem, to jednak w ok. 41% jest to cecha dziedziczna. Ponadto złośliwa czy nieufna wobec człowieka matka może drogą naśladownictwa przekazać tę cechę karmionemu właśnie sysakowi – a przecież łatwość w obsłudze ceni sobie dziś każdy nabywca.

Reasumując – cały urok hodowli polega właśnie na tym, że nie ma w niej gotowych recept, ale w pewnym stopniu możemy zwiększyć prawdopodobieństwo otrzymania pozytywnego wyniku, jeżeli w doborze partnerów do kojarzeń nie będziemy kierować się modą czy snobizmem, lecz skrupulatną analizą rodowodów i karier hodowlanych obu stron. Musimy przede wszystkim wiedzieć, na jakich cechach przychówku najbardziej nam zależy i jaki jest mechanizm ich dziedziczenia. Prześledźmy osiągnięcia zarówno wymarzonego przez nas ogiera, jak jego posiadanego już potomstwa, a jeśli – np. ze względu na niską cenę stanówki – zdecydujemy się użyć młodego, niesprawdzonego jeszcze reproduktora, wtedy zwróćmy uwagę na jego rodziców i rodzeństwo. Zbadajmy też, jak wybrany ogier bądź jego ojciec, synowie, bracia czy pół-bracia kojarzą się z klaczami spokrewnionymi z naszymi bądź o podobnej użytkowości. No i nie frustrujmy się, jeżeli wynik nie będzie się pokrywał z naszymi oczekiwaniami, bo w hodowli 2+2 nie zawsze równa się 4.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians