Reklama
KIAHF - Katara International Arabian Horse Festival
KIAHF - Katara International Arabian Horse Festival
Białka pod lupą – to już 30 lat!

Hodowla

Białka pod lupą – to już 30 lat!

Białka pod lupą – to już 30 lat!

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Egema, fot. Marta Baranowska
Egema, fot. Marta Baranowska

Niełatwo jest być najmłodszym dzieckiem w rodzinie. Nawet tej najlepszej. Z jednej strony, na błędy i niesubordynację wszyscy patrzą trochę przez palce, z drugiej, przygniata presja ciągłego doganiania starszego rodzeństwa, które stanowi niedościgniony wzór. Tym bardziej, jeśli za umowne starsze rodzeństwo ma się dwie znakomite stadniny: w Janowie Podlaskim i Michałowie. Jedna ma za sobą 200 lat doświadczenia, budowanego z setek historii ludzkich i końskich, druga od przeszło półwieku wspina się po stopniach sukcesu, zdobywając najpoważniejsze wyróżnienia hodowlane i pokazowe. Na tym tle trudno jest błyszczeć, można tylko z mozołem starać się doganiać najlepszych.

Perfirka, fot. Sylwia Iłenda
Perfirka, fot. Sylwia Iłenda

W 2012 roku mija trzydzieści lat od powołania do życia czwartej polskiej stadniny koni czystej krwi arabskiej. Minister rolnictwa podjął decyzję o ulokowaniu w białeckich stajniach, zajętych od 1930 roku przez reproduktory różnych ras, klaczy czystej krwi. Dla Stada Ogierów Białka rok 1982 był więc przełomowy. Po pięćdziesięciu dwóch latach istnienia piękne zabudowania ze słonecznego kamienia doczekały się nowych lokatorów. Od tego momentu Białka funkcjonuje jako Stadnina i Stado Ogierów. Czas pokazał, że był to mariaż trudny.

Camilia, fot. Sylwia Iłenda
Camilia, fot. Sylwia Iłenda

Założycielską grupę klaczy stanowiły wychowanki stadnin w Janowie Podlaskim, Michałowie i Kurozwękach. Oczywiście, gdy zapadła decyzja o założeniu czwartej stadniny i wytypowaniu klaczy do przekazania, żadna ze stadnin nie pozbyła się tych najlepszych. Ze stadniny koni w Kurozwękach przekazano 7 klaczy, z Michałowa 12, z Janowa Podlaskiego 10. Reprezentowały 11 linii żeńskich, spośród szesnastu występujących w Polsce. Te 11 linii aktywnych jest w Białce do dziś, w tym unikatowa, najbardziej zagrożona i występująca tylko tutaj Bent-El-Arab, reprezentowana przez dwie klacze: Celinę i Cymrę.

Ostragon, fot. Katarzyna Dolińska
Ostragon, fot. Katarzyna Dolińska

Stado założycielskie było nieskonsolidowane. Najcenniejsze reproduktory zarezerwowano dla istniejących wcześniej stadnin, dysponujących dużo lepszym materiałem, gwarantującym postęp. Pracę hodowlaną rozpoczęto więc na trudnym gruncie, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Z jednej strony, starano się ujednolicić i wyrównać pogłowie, z drugiej, gonić stale rosnącą jakość populacji pozostałych stadnin. Hodowla koni wymaga czasu, zmiany następowały więc powoli, niemniej jednak „pierwsze jaskółki” widać było już po kilku latach. Konie z Białki zaczęły wygrywać na pokazach, ale przede wszystkim postrzegane były jako świetne konie użytkowe. Przyczyniły się do tego sukcesy na wyścigach i w rajdach długodystansowych.

Pesal, fot. Joanna Jonientz
Pesal, fot. Joanna Jonientz

Lata dziewięćdziesiąte to prężny rozwój Białki. Wkracza Pesal, znakomity syn Perforacji, ogier, który spowodował, że nazwa stadniny zaczęła być rozpoznawalna na świecie, i który stał się dla kolejnych białeckich wychowanków bramą do kariery. Coraz więcej koni przestaje być anonimowych. Trenerzy na torze wyścigowym chętnie sięgają po konie z Białki, szczególnie po spektakularnych sukcesach Dziewierza, Ostragona, Al Adhy, Albertiny, Aryjki, El Amora, Medytatora. W rajdach długodystansowych przez lata nie ma sobie równych para Jerzy Urbański i siwy Alahar. Pomyślne wiatry zamieszały również sprzedażą. Padały rekordy cenowe. W 1998 roku za klacz Maesta angielscy nabywcy zapłacili 130 000 dolarów. Wydawało się, że przyszłość rysuje się w pogodnych barwach. Potężnym zastrzykiem dobrego materiału stało się zasilenie Białki dwudziestoma klaczami ze zlikwidowanej w 1999 roku państwowej stadniny w Kurozwękach.

Celsjusz, fot. Sylwia Iłenda
Celsjusz, fot. Sylwia Iłenda

Wejście Polski do Unii Europejskiej wymusiło na właścicielu państwowych gospodarstw – Agencji Nieruchomości Rolnych, zmianę ich statusu prawnego. Zresztą już na początku lat dziewięćdziesiątych rozpoczął się proces przekształceń państwowych przedsiębiorstw w spółki prawa handlowego – pod nadzorem właścicielskim Agencji – w których 100% udziałów pozostawało w rękach państwa. Początek XXI wieku przyniósł kolejną zmianę związaną z nowym prawem. Nastał koniec ery dotacji państwowych. Sytuacja ta okazała się niezwykle trudna dla przedsiębiorstw o profilu wyłącznie hodowlanym. Tam, gdzie nie było zaplecza w postaci silnie rozwiniętej produkcji rolnej, pojawiły się problemy finansowe. Stado Ogierów Białka, gospodarujące na stosunkowo niewielkim areale, ze 120 reproduktorami, utrzymywanymi wcześniej głównie przy pomocy dotacji państwowych, i ze stadniną czystej krwi liczącą 140 koni, znalazło się na zakręcie. Trudnością okazało się pogodzenie misyjnego charakteru, świadczenia usług w zakresie rozrodu koni dla rolników, rozwoju sportu i utrzymywania zabytkowej infrastruktury z brutalną rzeczywistością gospodarczą.

Perolia, fot. Sylwia Iłenda
Perolia, fot. Sylwia Iłenda

Brak pieniędzy stawia każdego w pozycji mało znaczącego petenta. Wiele drzwi zostaje zamkniętych, a skala oczekiwań musi zostać dopasowana do skali możliwości. Brak środków na inwestycje niesie bolesne oszczędności, które odbijają się na jakości. Lawina rusza… Białeckie konie czystej krwi zaczęły znikać z aren. Nie dlatego, że ich jakość uległa drastycznemu pogorszeniu. Skurczyły się możliwości treningu, prezentacji, promocji. Nawet najpiękniejsza modelka, bez odpowiedniego przygotowania, wyciągnięta wczesnym rankiem z domu, może przypominać raczej aktorkę niskobudżetowego filmu grozy, niż gwiazdę wybiegów. Konie arabskie jak żadne inne wymagają oprawy. Ostanie lata dla Białki nie były więc łatwe. Zamykanie stawek na pokazach, brak zainteresowania klientów na aukcji… Konieczne były zmiany, również takie, które pozwoliłyby doskonałej białeckiej załodze uwierzyć ponownie, że wytężona praca nie tylko ma sens, ale jest kluczem do dalszego istnienia zarówno firmy, jak i związanych z nią ludzi i koni.

Peron, fot. Marta Baranowska
Peron, fot. Marta Baranowska

W 2010 roku w Białce zmienił się zarząd. Wieloletniego dyrektora Jerzego Urbańskiego zastąpił człowiek zupełnie nie związany z końmi, Marian Pacewski. Drobnymi kroczkami, mozolnie, jakby wspinając się pod stromą i śliską górkę, rozpoczęło się wyciąganie Białki z cienia. Dla hodowli czystej krwi arabskiej doskonałym posunięciem okazało się użycie w ciągu dwóch sezonów (2009-2010), siwego syna Eksterna, wyhodowanego w Stadninie Koni Michałów Esparto od Ekspozycji po Eukaliptus. Po dwuletniej dzierżawie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich (Ajman Stud) Esparto powrócił do Polski i, jak to wcześniej bywało, został rzucony na poligon doświadczalny pełen białeckich klaczy. Posunięcie to okazało się strzałem w dziesiątkę. Stawka źrebiąt obydwu roczników zachwyca! Jej głównych bohaterów wyłonił sezon pokazowy 2011. Prześliczna Egema (Esparto – Egira/Emigrant) zaznacza swoją obecność w czołówce stawki na każdym pokazie, w którym bierze udział. Od połowy roku reprezentuje już wprawdzie barwy nowego właściciela z Sudanu, ale polskich korzeni nie zostanie pozbawiona

Fabryszka, fot. Marta Baranowska
Fabryszka, fot. Marta Baranowska

nigdy. Kapitalny Peron (Esparto – Perolia/Gazal Al Shaqab) może w przyszłości stać się ogierem na miarę niezapomnianego Pesala. Przypomniano też światu doskonałe klacze. Przede wszystkim córki Gazala: Perfirkę od Perforacji po Ernal, Perolię od Pereiry po Eldon i Fabryszkę od Fuli po Partner, gwiazdę ubiegłorocznej Aukcji Pride of Poland, sprzedaną za 150 000 euro do Arabii Saudyjskiej. A w zanadrzu pozostają jeszcze świetne córki Eksterna, wchodzi nowe pokolenie mocnych, eleganckich córek ogiera Piaff. Jest z czym i nad czym pracować.

Pelmira, fot. Sylwia Iłenda
Pelmira, fot. Sylwia Iłenda

Na przestrzeni ostatnich lat stało się niemal normą postrzeganie koni z Białki jak „dzieci gorszego Boga”. Porażka goniła porażkę. Niewidoczni na pokazach, niedostrzegani na aukcji. Wystarczyło kilka zmian i okazało się, że ludzie ci sami, a jednak inni, konie te same, a jednak nie takie same. Rok 2011 ukazał Białkę niemal jak nowy, nieodkryty dotąd kontynent.

To, co dzisiaj wydaje się najbardziej Białce potrzebne i czego w szalonej karuzeli zmian najbardziej brakuje, to czas. Na złapanie oddechu, nabranie sił, uporanie z demonami przeszłości i stworzenie stabilnych podwalin na przyszłość. I jeszcze dużo dobrej woli. I szczęścia…

Artykuł w wersji angielskiej do pobrania jako PDF»

 

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians