Reklama

Ludzie i Konie

Kraśnica i inne

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

Lipiec 1978 roku spędzałem w Kazimierzu nad Wisłą. Pogoda nie dopisywała, więc zamiast opalać się lub pływać w basenie dziennikarskiego ośrodka wypoczynkowego, częstokroć spędzałem wieczory przed telewizorem. A w tamtej epoce to urządzenie nie było jeszcze tak rozpowszechnione jak dziś, toteż urlopowicze mieli do dyspozycji jedynie masywnego Rubina we wspólnej sali telewizyjnej. W takiej scenografii narodziła się moja fascynacja argentyńskim futbolem (akurat trwał Mundial, zakończony triumfem reprezentacji albiceleste). Ze szklanego ekranu bombardowano nas też informacjami o spektakularnym polskim sukcesie, za jaki władza ludowa uznała ekspedycję kosmiczną Mirosława Hermaszewskiego. Pewnego razu, oczekując na kolejne połączenie z dzielną, polsko-radziecką załogą, TVP nadała film dokumentalny pt. „Araby”. I właśnie za sprawą tego arcydzieła naszego dokumentu, konie czystej krwi arabskiej zaczęły mi być bliskie. A kiedy wyszło na jaw, że w tym samym czasie i miejscu spędza wakacje reżyser filmu, nieżyjący już dziś Zbigniew Raplewski, byłem na tyle bezczelny, że bezceremonialnie przerwałem mu lekturę na hamaku, by zarzucić go lawiną pytań dotyczących realizacji „Arabów”. Dowiedziałem się wówczas, jak istotną rolę w hodowli tych rumaków odgrywali prywatni hodowcy.

Właśnie o nich traktuje praca Romana Pankiewicza pt. „Polska hodowla koni czystej krwi arabskiej 1918-1939”. Autor opisuje dwadzieścia osiem stadnin hodujących araby. Głównie w okresie międzywojennym, chociaż nie tylko. Z racji tradycji (Sławuta i Gumniska książęcego rodu Sanguszków, Jarczowce i Jezupol – własność hrabiów Dzieduszyckich) oraz dogodnych warunków terenowych (olbrzymie pastwiska!), najwięcej ich znajdowało się na Kresach Wschodnich. Toteż co najmniej kilkadziesiąt rasowych wierzchowców zrabowała Armia Czerwona, która zajęła ten obszar po 17 września 1939 roku. Tak wyglądał prolog hodowli koni arabskich w Sowietach.

Ze szczególnym zainteresowaniem czytałem rozdział książki poświęcony majątkowi Kraśnica w piotrkowskiem. Zarządzany przez dziedziców Bąkowskich, słynął z gospodarności oraz niewielkiego stadka arabów. Tam przyszła na świat mityczna Bałałajka. („Była klaczą łagodną, spokojna, wspaniała matka. Miała gołębie serce. Nigdy nie zaczynała burd z koleżankami, ani nie kopnęła obcego źrebaka. Już samo spojrzenie jej przepięknych oczu chwytało człowieka za serce” – pisze Pankiewicz). Matka Bandoli, „królowej polskich arabów”, oraz Baska, kto wie czy nie najbardziej znanego polskiego konia czystej krwi arabskiej w historii. Dość przypomnieć, że sprzedany do USA, zyskał tam zasłużony tytuł czempiona i zrobił furorę, o czym dobitnie przekonuje pomnik gniadego ogiera, ustawiony w hallu Muzeum Konia w Kentucky Horse Park.

Gościnne progi dworu w Kraśnicy wielokrotnie przekraczali żołnierze majora „Hubala”. Henryk Dobrzański, entuzjasta hippiki i olimpijczyk, otrzymał nawet w darze od gospodarzy ogiera Demon, półkrwi araba, który poległ wraz z jeźdźcem w ostatniej potyczce pod Anielinem, 30 kwietnia 1940 roku.

Jak podaje Pankiewicz, straty koni arabskich podczas II wojny światowej są trudne do przecenienia. Ale w okupacyjnej zawierusze przepadło też niemało hodowców. Autorowi udało się odtworzyć ostatnie dni Józefa Mencla, właściciela stadniny w Niskołazach pod Tarnopolem. Aresztowany przez Sowietów w grudniu 1939 roku, zmarł w więzieniu po dwóch latach. Na nic zdały się monity generała Władysława Andersa, który dowiedziawszy się o katastrofalnej sytuacji przyjaciela, usiłował wyrwać go ze szponów NKWD.

W epilogu autor napomyka o wyścigach koni arabskich. W międzywojniu cieszyły się wielkim powodzeniem. Rozgrywano je na torach we Lwowie, Lublinie, Przemyślu oraz Piotrkowie, po których nie zostały nawet ślady podków. Równie skąpymi świadectwami dysponujemy na temat gonitw odbywających się w okupowanych przez Niemców Lwowie i Lublinie. To zasygnalizowane jedynie w dysertacji zagadnienie wciąż czeka na swego kronikarza.

Roman Pankiewicz „Polska hodowla koni czystej krwi arabskiej 1918-1939”, str. 228, ISBN 83-917418-0-x, Wydawca Petroniusz Frejlich 2002

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.