Reklama

Ludzie i Konie

Na tropie Lolity

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

Koń jest zwierzęciem najsilniej osadzonym w polskiej tradycji. Również literackiej. Dowodem poezja Mikołaja Reya, Ignacego Krasickiego, Zygmunta Krasińskiego, Adama Asnyka, Cypriana Kamila Norwida, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej czy Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Sięgając pamięcią wstecz, przypominam sobie „Łyska z pokładu Idy”, lekturę szkolną z początkowych klas podstawówki – wzruszającą opowieść Gustawa Morcinka o poczciwym i mądrym pociągowcu tracącym wzrok od pracy w mroku podziemnych korytarzy kopalni węgla. Dalej „Karino” – powieść Jana Dobraczyńskiego poświęconą końskiej sierocie i jej błyskotliwej karierze na torze wyścigowym. A w końcu –„Czarnego królewicza”, książkę autorstwa Anny Sewell, o rasowym ogierze i jego dziecięcych opiekunach z epoki wiktoriańskiej Anglii. Dwa ostatnie dzieła doczekały się adaptacji filmowych. Czy podobny los czeka „Broszkę”?

Ta urokliwa opowieść, której akcja toczy się współcześnie na malowniczym Podlasiu, ma w każdym razie wszelkie dane ku temu, by trafić do kanonu lektur młodzieżowych. Wyszła spod pióra Ewy Bagłaj, dziennikarki od lat związanej z wierzchowcami, praktycznie (jako amazonka) i teoretycznie – jako stała publicystka miesięcznika „Koń Polski”. Tytułowa bohaterka „Broszki”, świeżo upieczona studentka, spędza wakacje u dziadków pod Terespolem. Wśród pachnących nadbużańskich lasów rozkwita jej młodzieńcza miłość do Filipa, początkującego weterynarza. Oboje są miłośnikami hippiki. Kiedy pewnej nocy znika klacz, przygotowywana do rywalizacji na parcourze, Broszka rozpoczyna prywatne śledztwo. Jego efekty są tak zaskakujące, że grzechem niewybaczalnym byłoby je ujawniać czytelnikom, zanim sięgną po książkę.

„Broszka” to melanż kilku gatunków literackich. Mamy tu do czynienia z elementami kryminału, przyrodniczej gawędy, reportażu interwencyjnego i ckliwego romansidła… To nie epitet, chwilami proza Bagłaj przywołuje po prostu z otchłani niepamięci literaturę kobiecą z pierwszej połowy ubiegłego stulecia. Te arcypopularne Rodziewiczówny, Mniszkówny, Zarzyckie, w których zaczytywały się nasze prababcie, a niekiedy i pradziadkowie (chociaż ci ostatni rzadko się do tego przyznawali), masowo i z kolosalnym powodzeniem ekranizowane – z udziałem konstelacji gwiazd pionierskiej epoki naszej kinematografii – do dziś są wznawiane, pomimo nader silnie wyczuwalnego zapachu naftaliny. Także w sferze językowej „Broszka” przypomina tamte książki. I znów – nie jest to zarzut. Tyle mamy wokół przykładów agresji i ordynarności, także w literaturze, nawet tej hołubionej przez wpływowe media jako nowatorska, że tęsknimy za lingwistyczną estetyką, choćby miała trącić myszką. Bagłaj wydaje się być impregnowana na młodzieżowy slang i unika wulgaryzmów coraz częściej używanych – co wiem pro domo sua – przez niepełnoletnich. A że pisze dość kwieciście, to już inna kwestia.

Dynamiczna, pełna niespodzianek fabuła sprawia, że trudno się od książki oderwać. Młodociani detektywi-amatorzy, tropiąc zaginioną Lolitę (tak się nazywa klacz, czyżby z racji uwielbienia dla twórczości Nabokova?), odkrywają wyjątkowo niecny i makabryczny proceder, związany z dosyć rozpowszechnionym niestety w Polsce okrutnym transportem rumaków na rzeź. I tu dotykamy istotnego i tragicznego wycinka naszej rzeczywistości. Jakiś czas temu napomykał już o tym w jednym z opowiadań Włodzimierz Odojewski. Bagłaj ten wątek rozwija w poruszający sposób. Konina jest w wielu krajach, zwłaszcza Europy Południowej, przysmakiem. We włoskich i francuskich poradnikach kulinarnych wręcz sugeruje się, żeby do potraw używać mięsa z polskich koni. To z jednej strony powód do nobilitacji, zaś z drugiej sygnał dla operatywnych przedsiębiorców o kamiennych sercach, traktujących konie jako martwą naturę i źródło zarobku. Wszelako nie sądzę, by jakakolwiek narracja poruszyła sumienia zwierzęcych oprawców. Śmiem wątpić, by byli oni zdolni do uczyć wyższych. Jestem też przekonany, że mają zupełnie inne lektury, o ile w ogóle czytają…

Ewa Bagłaj „Broszka”, Świat Książki 2006

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.