Reklama
Odszedł Ludwik Maciąg

Ludzie i Konie

Odszedł Ludwik Maciąg

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Prof. Ludwik Maciąg w czasie Hubertusa w Kostomłotach nad Bugiem, fot. Mateusz Jaworski
Prof. Ludwik Maciąg w czasie Hubertusa w Kostomłotach nad Bugiem, fot. Mateusz Jaworski

7 sierpnia zmarł Profesor LUDWIK MACIĄG – uważany za jednego z najlepszych współczesnych pejzażystów i batalistów specjalizujących się w tematyce hippicznej. Pogrzeb odbył się w czwartek, 16 sierpnia, w Wesołej, gdzie pochowana jest żona Profesora. Artystę w jego ostatnią drogę odprowadził tłum przyjaciół, znajomych i wielbicieli jego malarstwa. Kawalerzyści oddali mu honory wojskowe; nie zabrakło także jego ukochanych koni.

Podczas otwarcia wernisażu w Białej Podlaskiej, w czerwcu tego roku, Profesor wyraźnie pożegnał się nie tylko z entuzjastami swojej twórczości, ale również ze swoją sztuką oraz końmi, które towarzyszyły mu od dzieciństwa spędzonego w koszarach kawalerii. Ludwik Maciąg powiedział: „Kończę tutaj swoje życie… To miejsce – Biała Podlaska, jest dla mnie wyjątkowo ważne, tu się wszystko zaczęło, bo choć urodziłem się w Krakowie, lecz w Białej spędziłem dzieciństwo i młodość (…). W roku 1944, gdy kończyła się wojna, jako pierwszy polski żołnierz wjechałem konno na plac w Białej Podlaskiej. Ludzie podrzucali mnie do góry,

Prof. Ludwik Maciąg, fot. Mateusz Jaworski
Prof. Ludwik Maciąg, fot. Mateusz Jaworski

ciesząc się z wyzwolenia. Jestem dumny również z tego, że w tamtym czasie pracowałem jako masztalerz w SK w Janowie Podlaskim. To dla mnie powód do satysfakcji i dumy. Teraz moje życie zatacza krąg, wiele lat czekałem na tę wystawę, wszystko zaczęło się w Białej, tutaj też się kończy”.

Był nie tylko wybitnym artystą, ale również miłośnikiem koni, szczególnie arabskich – pracę z nimi, tuż po wojnie w Janowie Podlaskim, wspominał z wielką dumą. Jesienią ubiegłego roku, w rozmowie z reporterką polskicharabów.com – Ewą Bagłaj, Profesor wspominał początki swej fascynacji końmi arabskimi oraz rolę, jaką odegrały w jego późniejszym życiu i twórczości: „Pamiętam dzień, w którym po raz pierwszy zobaczyłem parę ogierów arabskich. Szły w zaprzęgu, którym przyjechał na stację kolejową ówczesny dyrektor stadniny w Janowie Podlaskim (…). Od chwili, kiedy zobaczyłem tę parę ogierów, zrodził się we mnie malarz konia. Oczywiście miałem też inne ambicje, ale jeśli już ten temat malarski, to właśnie w

Prof. Ludwik Maciąg w czasie Hubertusa w Kostomłotach, fot. Mateusz Jaworski
Prof. Ludwik Maciąg w czasie Hubertusa w Kostomłotach, fot. Mateusz Jaworski

takim ujęciu. Niektórzy mi dokuczają, że to, co tworzę, to taki „koń Maciąga”. Ale ja takimi zobaczyłem je wtedy, jeszcze przed wojną, tak że było to dla mnie od początku wyzwanie do określenia charakteru konia orientalnego”.

Poza utrwalaniem koni w dziełach sztuki Ludwik Maciąg był również zagorzałym hipologiem i doświadczonym jeźdźcem, partyzantem konnym podczas wojny. O sporcie tym mawiał: „Rola jazdy konnej jest ogromna nie tylko w sztuce, gdzie przydaje się choćby po to, by oddać doznania jeźdźca, czy też lepiej uchwycić sposób poruszania się zwierzęcia, jego wygląd, zachowania w różnych sytuacjach. Równie ważna jest dla samego zrozumienia konia, którego wtedy poznaje się najlepiej. Nigdy nie umiałem stwierdzić, czego było w moim życiu więcej: ciągot do jazdy czy do malarstwa.” Z jeździectwa nie rezygnował więc nawet mimo poważnego wieku. Jeszcze w zeszłym roku Ludwik Maciąg nie bez emocji opowiadał Ewie Bagłaj o wrażeniach z janowskiego Hubertusa 2006, podczas którego jechał na własnym ogierze czystej krwi – Eosie. Przez ponad 10 lat organizował też doroczne rajdy do Jezior koło Łosic, miejsca bohaterskiego starcia oddziału „Zenona”, który osłaniał przerzut pocisków V2 na Podlasiu; na Eosie odbył również konną pielgrzymkę do Częstochowy.

25 sierpnia o godz. 16.00 w Muzeum Kultury Kurpiowskiej w Ostrołęce (ul. Gen. J. Bema 8) odbędzie się wernisaż wystawy malarstwa Ludwika Maciąga: „Z perspektywy siodła”. Wystawa czynna będzie do 30 września.

Prof. Ludwik Maciąg w czasie Hubertusa w Kostomłotach, fot. Mateusz Jaworski
Prof. Ludwik Maciąg w czasie Hubertusa w Kostomłotach, fot. Mateusz Jaworski

„Jeśli nie jeżdżę, to maluję” – powiedział Ludwik Maciąg w październiku ubiegłego roku. Miejmy nadzieję, że tam, dokąd odszedł, nie zabraknie ani koni, ani sztalug…

Ludwik Maciąg – uważany za jednego z najlepszych współczesnych pejzażystów i batalistów, specjalizował się w tematyce końskiej. Ur. w 1920 roku w Krakowie. W wieku 2 lat przeniósł się do Białej Podlaskiej, gdzie w garnizonie 9 Pułku Artylerii Lekkiej pracował jego ojciec. Absolwent warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, bezpośrednio po dyplomie adiunkt na Wydziale Malarstwa u prof. Michała Byliny. Później wieloletni Profesor tej uczelni. Uprawiał malarstwo sztalugowe. Autor wielu znanych ilustracji książkowych, gobelinów, plakatów, projektów znaczków pocztowych. W dorobku malarskim miał szereg wystaw indywidualnych w Polsce i za granicą, a także udział w wystawach zbiorowych w wielu krajach Europy. Laureat licznych nagród i wyróżnień. Jego prace znajdują się w kolekcjach prywatnych oraz muzealnych w kraju i na świecie (eksponowane są m.in. w Muzeum Narodowym, Muzeum Wojska Polskiego, Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Łazienkach Królewskich).

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.