Reklama
Pierwszy raz po wojnie?

Aktualności

Pierwszy raz po wojnie?

fot. archiwum
fot. archiwum

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
fot. archiwum
fot. archiwum

Doniesienia z ostatnich dni sprawiają, że coraz mniej osób ma nadzieję na obserwowanie w tym roku rywalizacji koni na zielonej bieżni. Umowa, która ma być zawarta między Polskim Klubem Wyścigów Konnych a Totalizatorem Sportowym musi być wcześniej zatwierdzona przez trzy ministerstwa (Skarbu Państwa, Finansów i Rolnictwa), co niestety oddala jeszcze bardziej start sezonu wyścigowego. Umowa, nim zostanie zaakceptowana, ma prawo „przeleżeć” w ministerstwach nawet kilka miesięcy, a do tego, jak podaje serwis internetowy „Finisz”, „rozpoczęcie sezonu, a tym samym organizowanie gonitw z udziałem publiczności, będzie możliwe w 8 tygodniu od daty zaakceptowania Umowy przez wszystkie ministerstwa”. Magdalena Wojciechowska, rzecznik TS, jest jednak przekonana, że ministerstwa rozpatrzą umowę pozytywnie i wyścigi będą mogły ruszyć pod koniec sierpnia. Niestety, daje to tylko niecałe 3 miesiące na rozgrywanie gonitw.

Totalizator Sportowy zaproponował pulę nagród w wysokości 3 mln zł (na początku proponował 1 mln), czyli tyle, ile w ubiegłym sezonie (dla porównania: w roku 2000 pula nagród wynosiła ponad 6 mln zł.). W przyszłych latach zostanie ona podwyższona do 5 mln. Wzrost puli byłby także zależny od obrotów w zakładach. W obecnej sytuacji większość właścicieli koni będzie zmuszona dopłacać do treningu, gdyż tylko kilka procent koni będzie w stanie „zarobić” na swoje utrzymanie. W ubiegłym roku ok. 20 koni na 300 biegających „zarobiło” ponad 10.000 zł każdy. Jeżeli sezon 2006 dojdzie do skutku, obroty w totalizatorze będą i tak o wiele mniejsze, bowiem grać będzie można tylko na torach: służewieckim, wrocławskim i sopockim. Nie będzie na razie możliwości zawierania zakładów w kolekturach.

Totalizator Sportowy zobowiązał się do inwestowania w służewiecki tor (spółka-córka Lotto Merkury chce wydzierżawić tor na 30 lat). Jednak, jak podaje „Gazeta Wyborcza” (16.06.), Magdalena Wojciechowska przyznała, że TS chciałby okroić tor. Zostałby zlikwidowany tor roboczy, na którym konie codziennie trenują, a w jego miejsce powstałyby obiekty rekreacyjne lub wystawiennicze. W wypowiedzi dla „Rzeczpospolitej” (16.06.) prezes Budny obawia się, że PKWK zostanie pozbawiony jakiegokolwiek wpływu na koncepcję zagospodarowania toru. „Zgodnie z umową możemy brać udział w jej opracowywaniu, ale to dość enigmatyczny zapis. Byłbym usatysfakcjonowany, gdyby taka koncepcja wymagała naszej zgody”. Coś za coś.

Wobec zaistniałej sytuacji nie dziwi więc fakt, że coraz więcej osób zadaje sobie pytanie: co dalej? Czy jest sens poddawać konie codziennemu treningowi wyścigowemu, skoro nie będą one mogły sprawdzić swoich możliwości na torze? Nie wspominając przy tym o sporych kosztach, jakich wymaga taki trening. Choć opóźnienie bądź odwołanie sezonu najbardziej dotyka hodowców koni pełnej krwi angielskiej, dla których selekcja wyścigowa jest podstawą i sensem istnienia hodowli, to problem jest poważny także dla „arabiarzy”, zwłaszcza dla hodowców prywatnych, których założeniem hodowlanym jest przede wszystkim sprawdzian możliwości wyścigowych swoich wychowanków. Niestety w każdej hodowli, poza względami emocjonalnymi, dużą rolę odgrywają finanse. Dlatego wielu hodowców nie widzi perspektyw na przyszłość i idzie w ślady pana Krzysztofa Grudziąża (Stajnia Wyścigowa Viola), oferując swoje konie na sprzedaż. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że wreszcie uda się zakończyć sprawy pomyślnie i wieloletnie tradycje wyścigowe będą już niedługo kontynuowane.

 

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.