Reklama
„Ch” jak chaos

Blog

„Ch” jak chaos

Maksyma „jak się dba, tak się ma” jest powszechnie znana, sprawdzając się zawsze i wszędzie. Z pewnością hodowcy koni mają pełną świadomość istoty tej maksymy dla owocnej działalności, acz w odniesieniu do urzędników zawiadujących państwową hodowlą pewności takiej brak.

Sprawnie funkcjonujące państwo działa poprzez sieć instytucji, które mają jasno sprecyzowane kompetencje w powierzonym obszarze, zaś pracujący w tych instytucjach urzędnicy wszystkich szczebli znają swoje prawa i obowiązki oraz rozumieją odpowiedzialność związaną z pełnionym urzędem. Dobry urzędnik wie, co do niego należy oraz wie, co ma robić i jakich zasad przestrzegać. Innymi słowy, skuteczne i sprawiedliwe państwo działa poprzez ugruntowane struktury i porządek, a nie metodą wolnych elektronów krążących bezładnie po orbicie tegoż państwa.

Rzecz jasna, struktury państwa nie są dane raz na zawsze, gdyż świat się zmienia. Jednak rolą posłów, członków rządu oraz szeroko pojętej władzy jest umiejętne dostosowywanie organów państwa do zmieniających się okoliczności. Wbrew temu, co się wydaje, bycie urzędnikiem państwowym wysokiego szczebla wymaga bardzo szczególnych umiejętności, o ile chce się wykonywać swoje obowiązki z pożytkiem dla kraju i obywateli. Respekt dla struktur państwa i odpowiednie kompetencje to podstawa.

Jak to pokazał casus Tomasza Chalimoniuka, kariera biznesmena nie stanowi rękojmi powodzenia w służbie publicznej. Metody, które sprawdzają się w drobnym biznesie nie mają racji bytu w działalności na forum publicznym. Podstawowym mankamentem człowieka z biznesu w strukturach państwa jest fakt, iż zazwyczaj nie rozumie on roli tych struktur, de facto uważając je za zbędne, co z kolei prowadzi do chaosu i często nieodwracalnych w skutkach zaniedbań. Innym problemem takich osób w służbie publicznej jest brak zaufania do zastanej kadry urzędniczej. W konsekwencji nuworysz w nowej dla siebie roli urzędnika państwowego otacza się swoimi zausznikami, czyli osobistymi „doradcami”, zaufanymi ludźmi, bądź powiernikami donoszącymi swojemu mocodawcy. Bilans działalności Tomasza Chalimoniuka jako prezesa PKWK oraz pełnomocnika ministra rolnictwa ds. hodowli koni pokazuje konsekwencje takiej właśnie mentalności: rozbijanie struktur państwa prowadzące do totalnej destrukcji. W tym przypadku mówimy o destrukcji państwowej hodowli koni.

Z całą mocą trzeba podkreślić, iż głównym winowajcą tego stanu rzeczy jest Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa, który dla Tomasza Chalimoniuka utworzył stanowisko swojego pełnomocnika ds. hodowli koni oraz roztoczył nad nim niespotykany parasol ochronny. Oznaczało to wpuszczenie do oficjalnej struktury owego wolnego elektronu, który zaczął panoszyć się po orbicie KOWR oraz Ministerstwa Rolnictwa, zawłaszczając sobie za zgodą Ardanowskiego kompetencje, które nie były mu przypisane z urzędu. Ludzie ze środowiska pojęli, że KOWR został ubezwłasnowolniony na rzecz pełnomocnika i aby coś załatwić, trzeba znaleźć do niego dojście. To za jego sprawą, od 2018 roku nie były przez KOWR ogłaszane, czy raczej rozstrzygane konkursy na prezesów stadnin w Janowie i Michałowie. Po co komu konkursy, skoro bez zbędnych formalności można mianować powolnych sobie ludzi na stanowiska p.o. prezesów? Prawem Kaduka, PKWK stał się też organizatorem kolejnych aukcji Pride of Poland mimo, iż nie jest i nigdy nie był firmą eventową. Organizacja i promocja wydarzenia odbywała się za czasów pełnomocnika w gronie zauszników, popleczników i pseudo fachowców z grona salonu odrzuconych, a raczej grona salonu przywróconych. Efekty znamy. Ponadto, KOWR został faktycznie (choć nieformalnie) całkowicie odcięty od jakiegokolwiek nadzoru hodowlanego nad stadninami. Można powiedzieć, że dzięki Ardanowskiemu i Chalimoniukowi SK Michałów oraz SK Janów Podlaski wróciły w orbitę wpływów dawnej ekipy i pod „nadzór hodowlany” tejże. Dobitnie widać też, iż przy całej swojej asertywności i przebojowości, Tomasz Chalimoniuk nie potrafił nic zbudować, potrafił tylko zniszczyć, działając jedynie w doraźnej perspektywie dla doraźnych celów. Tragiczne jest to, że ludzie w strukturach władzy nie zrobili nic, by temu zapobiec. Autorytet państwa został nadszarpnięty, a bezkarność za nieudolność usankcjonowana.

Od dawna było wiadomo, że państwowe stadniny koni arabskich nie mogą funkcjonować w dotychczasowej formule prawnej spółek prawa handlowego. Konieczność ich reformy w kierunku przejęcia finansowania stadnin przez państwo z czasem stała się jasna i oczywista, również dla samej władzy. Ku uciesze miłośników koni arabskich, Tomasz Chalimoniuk oficjalnie zadeklarował podczas konferencji hodowlanej Pure Polish Arabian Society 11 września 2021 roku, iż prowadzone są prace w tym kierunku. W skrócie chodziło o to, by stadniny dla przeżycia i uratowania wyniku finansowego na koniec roku nie musiały wyprzedawać najlepszego materiału hodowlanego. Padło hasło: „Instytut Konia Polskiego”. Na zasadzie głuchego telefonu krążyły również hasła „Instytut Konia Arabskiego” oraz pokrewne określenia z instytutem w tle. Nadzieje na długo oczekiwaną reformę organizacyjną PSK budził fakt, iż głośno zaczęło się mówić o powołaniu Krajowego Holdingu Spożywczego, ostatecznie ustanowionego jako Krajowa Grupa Spożywcza. Nowa struktura (pod nadzorem Ministerstwa Aktywów Państwowych) miała przejąć i przejęła od KOWR nadzór właścicielski nad 7 spółkami z sektora rolno-spożywczego, w tym nad Małopolską Hodowlą Roślin – właścicielem SK Białka. W tej sytuacji wydawało się logiczne, iż PSK równolegle winny zostać wyjęte spod podwójnego nadzoru KOWR i Ministerstwa Aktywów Państwowych i w nowej strukturze podlegać jednolitemu nadzorowi nowego podmiotu wybranego przez ustawodawcę. Tu i ówdzie przebąkiwano nawet, iż Sejm proceduje projekt takiej ustawy. Cóż się jednak okazało? Krajowa Grupa Spożywcza powstała, zaś z państwowymi stadninami koni arabskich nie uczyniono nic. MHR w strukturze Krajowej Grupy Spożywczej nie ma obowiązku utrzymywania hodowli koni arabskich. Ergo, gdy Zarząd zapragnie kiedyś pozbyć się stadniny jako części majątku generującej zbyt duże koszty, bez problemu będzie mógł to uczynić. Na chwilę obecną mamy więc kuriozalną sytuację, że KOWR sprawuje nadal nadzór nad SK Janów i SK Michałów, zaś nad SK Białka nadzór sprawuje Zarząd MHR pod egidą Ministerstwa Aktywów Państwowych. Deklaracje Chalimoniuka okazały się więc czystym pustosłowiem, zaś powstała sytuacja stanowi olbrzymie zagrożenie dla przyszłości państwowej hodowli koni arabskich.

Na władzy mści się również decyzja sprzed kilku lat, by uczynić PKWK organizatorem Narodowego Pokazu Koni Arabskich w Janowie Podlaskim oraz aukcji Pride of Poland. Po odwołaniu Tomasza Chalimoniuka z funkcji Prezesa PKWK, za swoim szefem firmę opuściła Agnieszka Iżewska, dotąd kierownik Wydziału Organizacyjnego PKWK. W PKWK nie ma już Agnieszki Iżewskiej, jednocześnie w PKWK nie ma już Wydziału Organizacyjnego. Prawda jest taka, że w PKWK nie ma komu zorganizować janowskiego wydarzenia, o ile nowy Prezes nie zaangażuje członków swojej rodziny w charakterze wolontariuszy. A jednak w zaciszy ministerialnego gabinetu Rafała Romanowskiego podjęto decyzję, iż PKWK po raz kolejny będzie organizatorem 53 Pride of Poland oraz Narodowego Pokazu Koni Arabskich. W ostatnich dniach pojawiła się nawet w sieci strona Pride of Poland 2022 licząca jeden ekran. Reagując na umieszczony tam przez organizatora apel o wcześniejsze planowanie swojej potencjalnej wizyty, zadzwoniłam do Sekretariatu PKWK z zamiarem uzyskania bliższych informacji. Jak się dowiedziałam w PKWK, póki co nie ma żadnych wyznaczonych pracowników do obsługi imprezy, a tak w ogóle to na tym etapie nikt nic nie wie. Na dobrą sprawę nie wiadomo nawet, czy janowskie imprezy odbędą się w Janowie Podlaskim, czy też może na Służewcu w Warszawie. Czyli w PKWK Tomasz Chalimoniuk również pozostawił po sobie brak ugruntowanych struktur, zaś jego następca na stanowisku Prezesa PKWK podobno arabami się nie interesuje. Niepokój budzi również stwierdzenie na kadłubowej stronie Pride of Poland 2022, iż: „Tegoroczny pokaz będzie próbą selekcyjną tego co w naszym kraju udało się wyhodować w latach ubiegłych i to w stadninach państwowych jak i u hodowców prywatnych, których rola w całej branży hodowlanej rośnie i jest kluczowa dla przyszłości. Takie stwierdzenie ze strony PKWK podlegającemu Ministrowi Rolnictwa i Rozwoju Wsi budzi niedowierzanie i lęk o to, czy państwo czasem nie zamierza całkowicie zrezygnować z utrzymywania państwowej hodowli koni.

Kto więc z ramienia państwa mógłby oświecić opinię publiczną w temacie? Takim człowiekiem jest niewątpliwie Rafał Romanowski, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, który nadzoruje KOWR oraz PKWK. Problem w tym, że Rafał Romanowski nie chce takich informacji udzielać. Ów absolwent Wyższej Szkoły Humanistycznej w Pułtusku oraz Akademii Humanistycznej w Pułtusku, specjalista od marketingu i reklamy, tudzież public relations na koniach znać się powinien. W latach 2009-2015 zajmował wszak stanowisko pełnomocnika prezesa zarządu – prokurenta w Stadninie Koni „Nowe Jankowice” Sp. z o.o. W tych właśnie czasach zawarł również kilka „cennych” znajomości, które sprawiły, że dla Rafała Romanowskiego wyrocznią w sprawach koni arabskich stali się ex-urzędniczka oraz obecny inspektor ds. koni w KOWR. Jest więc mądry ich mądrością. Innych fachowców słuchać nie raczy. Czy to dobrze wróży państwowej hodowli koni arabskich? Jednocześnie zarówno minister rolnictwa jak i sekretarz stanu wciąż utrzymują fikcję wynikającą z braku formalnego odwołania Tomasza Chalimoniuka z funkcji pełnomocnika ministra rolnictwa ds. hodowli koni, a więc osoby w randze wiceministra. Jak się dowiedziałam u źródła, MRiRW nie ma żadnego kontaktu z pełnomocnikiem. Tomasz Chalimoniuk nie pełni też żadnych obowiązków z tego tytułu, jednak wciąż zajmuje swój stołek. Toż to chaos totalny i kpina z powagi państwa. Zaś sam Rafał Romanowski zdaje się mieć totalne poczucie bezkarności zważywszy, iż jego szefem jest rodzina. Tak dalej być nie może!

Smaczku całej sytuacji nadaje fakt, iż Waldemar Humięcki objął z dniem 31 marca 2022 roku stanowisko Dyrektora Generalnego KOWR. Jego przełożonym jest Rafał Romanowski. Co z tej współpracy wyniknie? Niewątpliwie ów tandem musi pilnie odnieść się do kwestii, czy kończymy z utrzymywaniem państwowej hodowli koni arabskich, oddając pozostały w stadninach cenny materiał hodowlany na pożarcie (patrz: wyprzedaż). Czyż o takim scenariuszu myślał onegdaj „spolegliwy” wieszcząc upadek Janowa? A jeśli nie, to co? Na dalsze gdybanie i zadawanie pytań już nie ma czasu. Ten rok zadecyduje o tym, czy obecna władza, zgodnie z deklaracjami, dba o dziedzictwo narodowe naszego kraju, którego częścią jest państwowa hodowla koni arabskich. Oby nie okazało się, że nepotyzm i kolesiostwo władzy okraszone sosem górnolotnych frazesów doprowadzą tę hodowlę do upadku.

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za artykuły publikowane na blogach. Opinie wyrażane w tekstach są osobistymi ocenami autorów.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

Ostatnie wpisy autora:

Nawiguj pomiędzy wpisami

Kalendarz wpisów

maj 2022
pon.wt.śr.czw.pt.sob.niedz.
25
26
27
28
29
30
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
1
2
3
4
5
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.