Reklama
Z dziennika Atamana: Ruszamy na Podole

Felietony i recenzje

Z dziennika Atamana: Ruszamy na Podole

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

Wczesną wiosną tego roku pisałem na tych łamach, że Fundacja Aktywne Roztocze, złożyła projekt do Narodowego Instytutu Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą POLONIKA. Tytuł projektu brzmi: Tradycja i pionierzy hodowli koni arabskich na Kresach – porządkowanie i inwentaryzacja cmentarza w Jarczowcach oraz rekonesans w Taurowie. Projekt, o czym też pisałem, został bardzo wysoko oceniony i uzyskał finansowanie Instytutu.

fot. ze zbiorów autora
fot. ze zbiorów autora

Siódmego października grupa dwudziestu pięciu wolontariuszy wyruszy na Podole, aby wykonać rekonesans i uporządkować cmentarze w Jarczowcach, gdzie spoczywa Juliusz Dzieduszycki i w Taurowie, gdzie znajduje się grób Dionizego Trzeciaka. Przy okazji zostaną wykonane również prace inwentaryzacyjne mające posłużyć przyszłej renowacji nagrobków. W celu nawiązania współpracy planowane są również spotkania z lokalnymi społecznościami Jarczowiec i Taurowa. Przygotowywane jest też okolicznościowe wydawnictwo na temat historii hodowli koni arabskich w tych miejscach w językach polskim i ukraińskim.

Dla starszych hodowców są to pewnie rzeczy oczywiste, ale wśród miłośników koni arabskich sporo jest ludzi nowych, młodych, których przygoda z arabami dopiero się zaczyna, dlatego przypomnę: Juliusz Dzieduszycki z Jarcowiec, to hodowca, który przyprowadza z pustyni w roku 1845 klacze Gazella, Mlecha i Sahara, które okazują się bezcennne dla polskiej, ale i światowej hodowli koni arabskich. W 1876 zakupuje w Konstantynopolu ogiera Krzyżyk, który w hodowli przetrwa do naszych czasów i jest dziś najstarszym rodem męskim w polskich stadninach. To z Jarczowiec wywodzą swoje korzenie takie konie jak Bandola, Bask, Wiking, Banat, czy Kwestura.

fot. ze zbiorów autora
fot. ze zbiorów autora

Dionizy Trzeciak to sąsiad hrabiego Juliusza, bowiem Taurów i Jarczowce dzieli w prostej linii kilkanaście kilometrów. Pan Dionizy kupuje materiał hodowlany od swojego wielkiego sąsiada. Bardzo szybko jego stadnina wzbija się na wyżyny, po konie od Trzeciaka, które słyną z niezwykłej dzielności ustawia się kolejka kupców z bliższych i dalszych stron. Trzeciak kultywuje jarczowieckie linie, a Taurów bez kłopotu odnajdziemy zaglądając nieco głębiej w rodowody naszych dzisiejszych koni. Sam Dionizy Trzeciak to postać niezwykła: polski szlachcic, patriota, znakomity gospodarz, którego kryty strzechą dwór słynie z niezwykłej gościnności.

Miło mi donieść, że portal polskiearaby.com obejmie patronat medialny nad tym wydarzeniem, a ja zostałem samozwańczym korespondentem, który postara się zdać szczegółową relację z wizyty na Podolu.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.