Reklama
El Jahez WH dostępny w Polsce
Kare araby – czarne perły

Hodowla

Kare araby – czarne perły

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Rascal, fot. Katarzyna Dolińska
Rascal, fot. Katarzyna Dolińska

Chyba każdy miłośnik koni, niezależnie od kraju pochodzenia i zamieszkania, zna jedną z wersji legendy o „Czarnym Księciu” – pięknym, majestatycznym, dzikim, karym koniu o niezwykłej inteligencji i umiejętnościach, którego losy prędzej czy później krzyżują się z losami człowieka – najczęściej zakochanego w koniach nastolatka. Dla wielu takich „nastolatków” ta historia stała się początkiem poważnego, „dorosłego” zainteresowania końmi i legła u podwalin hodowli koni maści karej. I chociaż w adaptacjach książkowych i filmowych występowały konie różnych ras, dla nas – arabiarzy, oczywistym jest, że tytułowy Czarny Książę, jeśli kiedyś istniał, musiał być koniem arabskim, bo tylko konie tej rasy posiadają niezwykłą wrażliwość, inteligencję i odwagę połączoną z wielką gracją i majestatem. Araby to w końcu najstarsza kulturalna rasa koni, a więc najstarszy pierwowzór Czarnego Księcia był zapewne czystej krwi…

Qahtahn, fot. archiwum stadniny Ravenwood Ranch
Qahtahn, fot. archiwum stadniny Ravenwood Ranch

Historia fascynacji Jane Bohn karymi końmi arabskimi jest jak prosto z kart opowieści o Czarnym Księciu. Jane jako 16-latka kupiła swoją pierwszą klacz. Była to 3-letnia półkrwi arabka (chociaż nie karej maści), która przez większość czasu żyła w stanie dzikim. Po trzech dniach znajomości, Jane dosiadała już klaczy, powodując nią tylko za pomocą kantara. Obie z matką były pod tak dużym wrażeniem piękna i inteligencji klaczy półkrwi, że postanowiły założyć hodowlę czystej krwi arabów. Pierwsze konie arabskie w Ravenwood nie były kare, do czasu, gdy w 1979 r. rodzina Bohn znalazła w stadninie Rafter G Arabians czysto egipskiego pochodzenia ogiera RG Al Mone (sk.gn., Alcibiades – RG Anemone po El Hadiyi), który dał wiele sztuk karego potomstwa od nie-karych matek.

– Wiedzieliśmy, że ludzie uwielbiają kare araby – ich piękny kolor w połączeniu z pięknem charakteru i budowy. Zaczęliśmy więc zwracać większą uwagę na maść hodowanych źrebiąt – wspomina Jane. Tak powstała jedna z najbardziej znanych i zasłużonych w hodowli karych koni arabskich stadnina Ravenwood Ranch w USA.

Sir Night of Dreams, fot. archiwum stadniny Ravenwood Ranch
Sir Night of Dreams, fot. archiwum stadniny Ravenwood Ranch

Kare konie arabskie, choć bardzo oryginalne i efektowne, są w swojej rasie rzadkością nie zawsze lubianą, ponieważ na arenie pokazowej (a więc tam, gdzie większość urodziwych arabów przynajmniej raz w życiu występuje) ciemna maść uznawana jest za niekorzystnie się prezentującą i trudną do oceny. Mimo to istnieją na świecie stadniny specjalizujące się w hodowli koni arabskich prawie wyłącznie karych, co więcej, moda na „czarne perły” wydaje się rozszerzać, a tym samym staje się coraz bardziej opłacalna finansowo. To jeden z powodów, dla których kare konie arabskie hoduje w Niemczech Thomas Mayer (Black Smoke Arabians).

– Hodowla koni arabskich daje mi przede wszystkim radość, nie tak dużo pracy (w porównaniu z hodowlą krów mlecznych, które hodowała rodzina Thomasa przed założeniem stadniny), grono coraz to nowych znajomych oraz wystarczająco dużo pieniędzy, aby móc utrzymać czteroosobową rodzinę.

Od początku 2007 roku stadnina Black Smoke Arabians sprzedała 12 koni. Thomas prognozuje, że ten rok będzie dobry do sprzedaży koni z jego stadniny. Pytany o przyszłość koniunktury na konie tej maści odpowiada:

– Na dobre konie zawsze jest popyt, a na dobre kare – tym bardziej.

BS Ddiabolo, fot. archiwum stadniny Black Smoke Arabians
BS Ddiabolo, fot. archiwum stadniny Black Smoke Arabians

W dodatku konie Thomasa Mayera, oprócz urody i maści, charakteryzują się zdolnościami użytkowymi. Żona Thomasa – Birke, kiedyś zawodniczka w dyscyplinie ujeżdżenia, prowadzi w Black Smoke szkółkę jeździecką, do której uczęszcza 60 (!) młodych jeźdźców. Zapotrzebowanie na konie pod siodło jest więc duże i każdy arab z Black Smoke używany jest do rekreacji. Nawet źrebne klacze uczestniczą w lekcjach jazdy dla dzieci, praktycznie do kilku tygodni przed wyźrebieniem.

BS Black Fable, fot. Katarzyna Dolińska
BS Black Fable, fot. Katarzyna Dolińska

Stadnina Black Smoke Arabians znana jest zresztą nie tylko miłośnikom karych koni. W 1993 roku, zaledwie po trzech latach uczestniczenia w pokazach w ręku, a sześć od kupna pierwszej klaczy arabskiej, roczny, kary ogierek własności Thomasa Mayera zdobył tytuł Czempiona Pucharu Narodów i Czempiona Europy, a dwa lata później, jako trzylatek – do kompletu tytułów dołączył ten najważniejszy – Czempiona Świata (1995). Karym ogierkiem był czysto polskiego pochodzenia Taladinn (DWD Tabasco – Winnetka po Aladdinn). Taladinn w 1997 roku sprzedany został do Arabii Saudyjskiej, gdzie zasłużył się również utytułowanym potomstwem (m.in. Ala Adein – Młodzieżowy Wiceczempion Arabii Saudyjskiej). Nawiasem mówiąc, do Arabii Saudyjskiej trafił także przebywający w Black Smoke Arabians Wadim Ibn Sharkassow – zdobywca tytułu „Most Classic Head” na czempionacie w Katarze, wyhodowany w stadninie PAJB-Arabians (Dania) syn Sharkassowa, hod. Petera Claussena z Niemiec, od klaczy Walewskiej (El Mokari – Warissa), hod. PAJB-Arabians.

 

Taladinn, fot. archiwum stadniny Black Smoke Arabians
Taladinn, fot. archiwum stadniny Black Smoke Arabians

W Europie Taladinn zostawił 40 sztuk potomstwa, z czego 7 w Black Smoke Arabians. Połowa europejskiego potomstwa Taladinna używana jest w hodowli koni czystej krwi – m.in. BS Beethoven (od Aldara po Probat) – ojciec bardzo wyrównanego w typie, głównie ciemnogniadego potomstwa, w tym przepięknych klaczy-matek, które przypadłyby do gustu niejednemu miłośnikowi koni w typie kuhailan, a także inbredowany na zasłużonego (również w Polsce) Aladdinna ogier BS Ddiabolo (od Ddinerka po Aladdinn), m.in. zwycięzca klasy międzynarodowego pokazu kl. A w Wels. Solidnie zbudowany, o dobrym ruchu Ddiabolo, zdążył już założyć w Black Smoke własną linię, z której pochodzą zasłużone klacze-matki, takie jak polsko-egipskiego pochodzenia BS Ddaramina (od Aramina po Menes), czy bardzo elegancka, rewelacyjnie się ruszająca wnuczka założyciela stadniny, ogiera Black Smoke, BS Ddeborah (od DP Black Sinder po DP Black Smoke). Zarówno BS Ddiabolo, jak i jego ojciec Taladinn sprawdzili się jako ojcowie dobrego potomstwa obu płci. Taladinn zostawił w Black Smoke szereg wyrównanych w typie córek o ciekawych rodowodach – m.in. klacze BS Love Theme (od wnuczki Baska – Love on Fade po Bey Ofir) i BS Muscadeena (od Persuade Me po Muscat), czy ciemnogniadą rówieśniczkę BS Ddiabolo – klacz BS Johana (od Mumtaz Begum po Persimmon), również zwyciężczynię klasy czempionatu w Wels, o absolutnie poprawnej budowie, świetnym ruchu, niezwykłej suchości i wielkim, ciemnym oku – bardzo przypominającą typem potomkinie janowskiej Algerii. Z kolei Ddiabolo, poprzez swojego syna Sortisa (od Silvatica po Fawor) rozsławia hodowlę karych koni czystej krwi w Polsce – w Silvatica Black Arabians rodziny Napiórów.

Sortis na rajdzie w Koczku, fot. Mateusz Jaworski
Sortis na rajdzie w Koczku, fot. Mateusz Jaworski

– Pierwszą klacz, Silvaticę (Fawor – Sawina po Wagram) udało nam się kupić od naszego znajomego, Bogusława Dąbrowskiego. Problem jednak stanowił ogier. Po długich poszukiwaniach znalazłam w spisie czempionów świata Taladinna, którego bardzo chciałam skojarzyć z Silvaticą – tak o początkach hodowli w Silvatica Black Arabians opowiada Marta Napióra. – Okazało się, że Taladinn został sprzedany do Arabii Saudyjskiej, jednak pozostawił po sobie utytułowane potomstwo, między innymi BS Ddiabolo. I tak urodziło się nasze pierwsze, kare źrebię – ogierek Sortis.

Sortis kontynuował też tradycje ojca, jeśli chodzi o starty na pokazie w Wels, gdzie zajął 5. miejsce w klasie, a od maja 2007 r. próbuje swoich sił w rajdach długodystansowych.

Kary czempion świata – Taladinn, ma również bezpośrednio swoje potomstwo w Polsce. Jesienią 2003 r. do stada w Silvatice dołączył jego syn – kary, o polsko-egipsko- amerykańskim rodowodzie BS Black Fable (od BS Black Fantasy po El Bahia Deamant). Wyhodowany przez Thomasa Mayera Black Fable został przez nowych właścicieli sprawdzony w sporcie (zajął miejsca 1., 2., 4. i 9., startując w rajdach długodystansowych), a w 2005 r. urodziły się po nim pierwsze źrebięta.

DP Black Sheeniah, fot. Katarzyna Dolińska
DP Black Sheeniah, fot. Katarzyna Dolińska

W Silvatice – jedynej jak dotąd polskiej stadninie specjalizującej się w hodowli karych koni arabskich – swoje potomstwo ma również czysto egipski ogier Al Hakim (Muhajjal – The Vision po Thee Desperado), jedno z ostatnich odkryć hodowlanych Thomasa Mayera, przez niego zresztą wyhodowany. Poprzez matkę – The Vision HG, Al Hakim jest pół-bratem takich sław, jak użyte w Polsce Al Lahab i Al Maraam. Strona męska rodowodów wszystkich trzech ogierów jest również podobna – gdyż jako ojciec lub dziadek występuje w nich zasłużony w hodowli koni czysto egipskich Imperial Imdal.

W Silvatica Black Arabians Al Hakim ma dwie córki – klacze BS Black Hakima (od wspomnianej wyżej Love on Fade po Bey Ofir) i BS Moulin Rouge (od Watseka po Triton).
Jako ostatni, kary import do Polski, poczyniony przez rodzinę Napiórów, dołączyła z USA Ravenwood Nejma (Ravenwood Sihr – Ravenwood Masha), która jest silnie zinbredowana na, wspomniany wyżej, skarogniady ideał konia Jane Bohn – RG Al Mone.

Silvatica, fot. Katarzyna Dolińska
Silvatica, fot. Katarzyna Dolińska

Pytana o powód specjalizacji stadniny w hodowli właśnie karych koni, Marta Napióra odpowiada:
– W Polsce trudno o pięknego araba takiej maści, więc pomysł okazał się pewnego rodzaju wyzwaniem. Uważam, że trudność tej hodowli polega na ograniczeniu, jeśli chodzi o kare ogiery. Niezwykle ciężko jest wyhodować bardzo dobrego konia arabskiego, a tym bardziej karego. Rzadko spotyka się araby o tym umaszczeniu na największych pokazach. W przypadku Silvatiki Black Arabians konie są nie tylko kare, dobieramy je również pod względem osiągnięć na czempionatach tak, aby każdy z nich miał w swoim rodowodzie czempionów świata czy Europy.

Sortis w Wels, fot. archiwum stadniny Silvatica Black Arabians
Sortis w Wels, fot. archiwum stadniny Silvatica Black Arabians

Również chęcią podjęcia wyzwania swoją pasję tłumaczy Thomas Mayer, jednak ten – obecnie jeden z najbardziej utalentowanych hodowców koni karej maści – stosuje odmienne kryteria doboru koni do hodowli.

– W tej chwili nie patrzę na rodowody koni, choć jeszcze 10 lat temu umiałem je prawie wszystkie na pamięć. Teraz najważniejszy podczas doboru jest dla mnie sam koń, jego budowa, charakter i to nieuchwytne „coś”, czego nie da się wytłumaczyć. Koń może być piękny i dawać dobre potomstwo, a mimo to mogę nie chcieć go u siebie w stajni – mówi. – Owszem, w dzisiejszych czasach można na podstawie badań DNA stwierdzić, czy ogier jest homozygotyczny (a więc czy będzie dawał wyłącznie kare potomstwo), ale ja nawet nie analizuję rodowodów pod względem maści. Nie jest dla mnie tragedią, jeśli źrebię nie urodzi się kare. Jeśli jest ciemne, to dobrze, ale przede wszystkim hoduję konie dobre, niezależnie od tego, jakiej maści się urodzą – opowiada dalej Mayer. – Zdarza się, że klacze, które zazwyczaj rodzą kare źrebięta niezależnie od maści ogiera, raz na 3-4 lata rodzą źrebaka innej maści.

Al Hakim, fot. archiwum stadniny Black Smoke Arabians
Al Hakim, fot. archiwum stadniny Black Smoke Arabians

W chwili, gdy rozmawialiśmy, kilka takich biegało radośnie bo przestronnej biegalni Black Smoke Arabians. Thomas Mayer nie podąża również za modą na ekstremalnie szczupacze głowy. Owszem, kilka lat temu założył w swojej stadninie dział krwi czysto egipskiej (dominują tu głównie konie siwe), jednak zrobił to tylko dla potrzeb rynku – „bo takie konie się ludziom teraz podobają i łatwiej je sprzedać”. Kary Al Hakim, używany szeroko w Black Smoke w ostatnich latach, przekazuje bardziej wklęsły profil, więc Thomas Mayer nie wyklucza, że za kilka lat wszystkie konie w jego stadninie będą miały szczupacze głowy, jednak specjalnie do tego nie dąży, gdyż, jak mówi – woli głowę dłuższą, lecz szlachetną i suchą niż szczupaczą, a często dużą i ciężką. Zresztą wiele z jego klaczy przypomina bardzo z wyglądu polskie kuhailanki – i nie bez powodu. Zakładając hodowlę, Thomas szukał nie tylko koni karych, ale i reprezentujących stare polskie linie – głównie szeroko użytych w Ameryce Pn. Witezia II i Baska (w Black Smoke do tej pory rezyduje, obecnie 32-letni, pełny brat słynnego Negatraza – Biquest po Bask). To dlatego właśnie do Ameryki Pn. Thomas skierował swoje pierwsze kroki po materiał założycielski (m.in. DP Black Smoke z Dragon Place w Kanadzie). Ciekawe, że linię Witezia II, jako zasłużoną w hodowli karych koni arabskich, wymienia również Jane Bohn: wśród założycieli jej stada był syn Witezia II – Tezito (od Jubilita) kupiony z Betts Circle Two. I faktycznie, w szeregu zarejestrowanego potomstwa, jakie Witeź II zostawił jeszcze w polskiej hodowli czy już po wojnie, w Stanach Zjednoczonych, bardzo niewiele osobników było maści siwej.

W Polsce z częstego przekazywania ciemnej, często ciemnogniadej lub karej maści znane są m.in. Fawor, Arbil i jego syn Wachlarz. Wszystkie one są, podobnie jak Witeź II, potomkami Ofira – przez Wielkiego Szlema lub Witraża, jednak doszukiwanie się w tym pokrewieństwie szczególnego dziedziczenia karej maści byłoby chyba zbyt ryzykowne, ponieważ ogiery te dały również sporo potomstwa siwego.

Jane Bohn nie uważa, aby hodowla karych koni arabskich ograniczała się do jakichś konkretnych linii, hodowców czy kraju. To, czego jej zdaniem należy poszukiwać, to przede wszystkim dobry, poprawny koń. Tę opinię popiera Thomas Mayer i dodaje, że chociaż kare araby nie są odrębnym typem w swojej rasie i selekcja na maść nie przeszkadza wcale w zachowaniu u koni cech pożądanych u arabów, to ocena ich bukietu, urody i poprawności wymaga dużo więcej wprawy i wielu lat praktyki – a to głównie przez to, że w przypadku ciemnej maści nie tak łatwo zauważyć duże, ciemne oko, w ogólnym odbiorze zaciera się też rysunek głowy czy linii górnej. Jemu, jak mówi, dojście do takiej wprawy zajęło blisko 20 lat. Jednak, gdy już tę wprawę się osiągnie, można liczyć na sukcesy – moi rozmówcy udowodnili, że hodowane przez nich kare konie mogą być porównywane nie tylko pomiędzy sobą, ale z powodzeniem radzą sobie z konkurentami innych maści – poza wspomnianym Taladinnem, konie ze stadniny Thomasa Mayera zdobyły m.in. tytuły czempionów Europy i Pucharu Narodów w klasie Liberty i czempionat Europy w klasie pod siodłem – w sumie 15 tytułów czempionów pokazów narodowych i międzynarodowych w ręku oraz ok. 60 zwycięstw w klasach użytkowych. Konie hodowli Jane Bohn zdobyły tak wiele tytułów, że hodowczyni wymienia tylko te najważniejsze – wiceczempionat USA w skokach przez przeszkody, czempionat Kanady w klasie hunter i wiceczempionat w hunter pleasure (Ravenwood Hairoay), czempionat western pleasure na Egyptian Event (Ravenwood Majestic). Polska hodowla w Silvatica Black Arabians, jak mówi właścicielka, jest jeszcze na etapie zdobywania doświadczeń, jednak hodowcy bardzo sobie cenią piąte miejsce Sortisa na międzynarodowym pokazie w Wels, a od tego roku liczą na występy rocznego ogierka Rascal (BS Black Fable – Ravenwood Nejma).

Wszyscy moi rozmówcy wierzą, że hodowla karych koni arabskich nie jest tylko chwilową modą, ponieważ zawsze znajdą się chętni do kupna koni łączących w sobie piękno i zalety użytkowe i psychiczne araba z unikalną i szczególnie efektowną maścią.

Thomas Mayer dodaje, że polscy hodowcy powinni szczególnie interesować się hodowlą właśnie karych arabów:

– Wiadomo, że polskie stadniny państwowe jeszcze długo będą wiodły w Polsce prymat, jeśli chodzi o jakość materiału zarodowego i sukcesy pokazowe. Dlatego, moim zdaniem, polscy hodowcy prywatni, chcąc wyróżnić się w świecie, nie powinni podążać za obecnie panującą modą, ale sami ją kreować, próbując robić coś oryginalnego, w czym stadniny państwowe się nie specjalizują – może być to na przykład hodowla karych koni arabskich. Myślę, że wyhodowane w Polsce kare konie cieszyłyby się dużym powodzeniem.
Z podobnym, choć nieco bardziej uniwersalnym przesłaniem do polskich hodowców występuje wieloletnia już hodowczyni – Jane Bohn, mówiąc:

– Hodujcie przede wszystkim dobre konie, ale nie zawsze podążajcie za modą.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Stigler Stud
Equus Arabians