Reklama
Licencja ogierów 2008?

Hodowla

Licencja ogierów 2008?

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
FS Bengali (z Frankiem Spoenle) - ogier, zaliczony w Niemczech do grupy Ogierów Elitarnych. Fot. Erwin Escher
FS Bengali (z Frankiem Spoenle) – ogier, zaliczony w Niemczech do grupy Ogierów Elitarnych. Fot. Erwin Escher

Podstawą każdego programu hodowlanego jest właściwy dobór kojarzeń. Jeśli chodzi o klacze, sprawa jest dość oczywista. Każdy hodowca (pomijam nielicznych, dysponujących nieograniczonymi środkami) ma pewną grupę klaczy, w ramach której prowadzi swoją hodowlę. Kwestia oceny wartości hodowlanej klaczy jest sprawą indywidualną – starsze klacze można ocenić poprzez potomstwo, młodsze na podstawie pokroju, rodowodu, wiedzy o przodkach; można też poradzić się bardziej doświadczonych kolegów. Z ogierami rzecz jest już trudniejsza. Stosunkowo łatwo wyrobić sobie opinię o krajowym reproduktorze, który pozostawił już kilka roczników potomstwa w różnych stadninach. Inaczej sprawa wygląda z młodymi osobnikami, które dopiero wchodzą do hodowli. Większość obecnych hodowców to ludzie młodzi wiekiem i stażem hodowlanym, którzy nie pamiętają przodków obecnych reproduktorów nawet w drugim pokoleniu, nie mówiąc już o wcześniejszych. Muszą więc opierać się na opiniach nielicznych starszych hodowców, które nie zawsze muszą być obiektywne, bowiem każdy ma swoje sympatie.

Jak więc wybrać z ogromnej oferty krajowych i zagranicznych reproduktorów tego właściwego dla naszego programu hodowlanego? Czy kierować się modą na ogiery zagraniczne lub krajowe? Czysto egipskie czy mieszanki amerykańskie? Co tak naprawdę wiemy o ogierach zagranicznych, a co o krajowych? Jak wybrać, aby ograniczyć ryzyko niepowodzenia i przy okazji nie zrujnować budżetu stadniny?

Na te i podobne pytania można próbować odpowiedzieć poprzez stworzenie krajowego systemu oceny reproduktorów. Zgłoszona przez hodowców w roku 2006 na zjeździe PZHKA propozycja stworzenia takiego systemu oceny, spotkała się z chłodnym przyjęciem, zarówno członków, jak i ówczesnego Zarządu. Minęły dwa lata – ziarno widocznie już dojrzało i sprawa licencji, jako autorskiej propozycji obecnego Zarządu, pojawia się ponownie. Mam nadzieję, że w krótkim czasie zostaną opracowane zasady licencji ogierów, które będą jasne i przejrzyste dla wszystkich hodowców, tak aby pierwsza ocena mogła się odbyć, zgodnie z zapowiedziami, już w bieżącym roku. Nie może tu zabraknąć konsultacji zarówno z przedstawicielami hodowli państwowej, jak i prywatnej, w kwestii szczegółowych przepisów i wyboru komisji oceniającej konie. Taka ocena dokonana przez doświadczonych znawców i autorytety nie może budzić niczyich wątpliwości. Opisowa ocena ogiera przedstawionego do licencji powinna stać się w przyszłości bezcennym źródłem informacji, które pomoże uporządkować i pogłębić wiedzę na temat hodowli koni arabskich. Młodym hodowcom- amatorom może dać potrzebne wskazówki, a starszych i doświadczonych skłonić do refleksji. Takiej wiedzy nigdy nie za wiele!

System organizacji hodowli koni arabskich w Polsce jest w chwili obecnej niezmieniony od czasów, kiedy istniała wyłącznie hodowla państwowa. Jednak w 200-letniej historii lata 1945-1989 to zaledwie 40-letni epizod. O ile dzisiaj hodowla państwowa ma w miarę jasno wyznaczony cel – zachowanie i doskonalenie znajdującej się pod opieką stadnin państwowych puli genetycznej – tak hodowla prywatna ma cele własne i określane indywidualnie na potrzeby każdej stadniny. Cechą wspólną obu nurtów jest stałe podnoszenie jakości hodowanych koni. Mimo iż nie wszyscy hodowcy są już wielkimi znawcami, wielu z nich posiada dużą, budzącą szacunek wiedzę o hodowli. Różnorodność gustów i poglądów zapewnia hodowli prywatnej możliwość działania w kierunku pokazów, wyścigów, rajdów, konkurencji jeździeckich i zaprzęgowych. Niezależność ekonomiczna stadnin prywatnych pozwala na podejmowanie ryzykownych i nowatorskich decyzji, które czasem przynoszą świetne efekty (np. użycie w roku 2001 og. Padrons Psyche). Stadniny prywatne nie muszą też kurczowo trzymać się wyznaczonego limitu dotyczącego liczby rodzin żeńskich, który obciąża stadniny państwowe i zmusza je do utrzymywania również klaczy mniej wartościowych rynkowo ze względu na ich wartość genetyczną. Hodowla w naszym kraju jest więc jedna, ale jej cele i zadania zgoła różne. Myślę, że pora już przestać poświęcać tak wiele uwagi w publikacjach historii i memuarom, a skupić się na tym, co dzieje się na świecie. I pomyśleć, co będzie dalej! Warto przekonywać hodowców do pogłębiania wiedzy (również na temat hodowli poza Polską) i poddawania swoich koni ocenie. Licencjonowanie ogierów jest tylko jednym z elementów składających się na system hodowlany – ale tego akurat nam brakuje. Pozostałe, czyli wstępną ocenę młodzieży – w stadninach państwowych na przeglądach hodowlanych, prywatnych koni zaś w imponującej liczbie na pokazie w Białce – oraz próby dzielności na torze mamy na takim poziomie, który uchodzi za wzór.

W krajach, które nigdy nie posiadały silnej hodowli państwowej (Belgia, Holandia, Niemcy) hodowcy arabów wprowadzili systemy kwalifikowania ogierów wzorowane na koniach innych ras. Ogiery wycenione przez komisję są tam uznawane za bardziej prestiżowe i pewne do użycia w hodowli (co znacząco wpływa na cenę stanówki). Ocena odbywa się dwa razy do roku (Belgia) i daje możliwość zmiany uzyskanej kategorii podczas następnej oceny, po uwzględnieniu zmian dojrzewającego ogiera. Przyznawane są premie: złota, srebrna i brązowa, przy czym złota jest niezmiernie trudna do osiągnięcia, natomiast srebrna i brązowa są dostępne dla rzetelnych ogierów spełniających wymogi rasy. Które z nich znajdą później uznanie wśród hodowców, to już inna rzecz… Przykładem dobrych efektów działania takiego systemu jest Belgia, gdzie w ciągu ostatnich 10 lat postęp hodowlany był szczególnie widoczny. Hodowcy belgijscy potrafili wygrać kilkakrotnie Puchar Narodów, Puchar Hodowców, czempionaty świata, Europy, a ich konie często dominują na ringach Europy i Bliskiego Wschodu. Wśród hodowców belgijskich nie ma jednego programu hodowlanego, raczej dominuje różnorodność: od koni czysto egipskich po polskie. Ale jedno jest wspólne: wszyscy zaakceptowali system oceny ogierów jako ważny i pożyteczny. Gry i emocje, jakie temu towarzyszą, są porównywalne z naszą Białką, ale ostatecznie wszyscy się podporządkowują werdyktowi komisji. Myślę, że nie bez powodu Belgia stała się w Europie centrum promocji nowych, modnych ogierów i poprzez skuteczny marketing wywiera wpływ na kraje sąsiednie, a ostatnio nawet na Polskę, z wielką korzyścią dla polskich hodowców prywatnych. Hodowcy belgijscy nie mają wielkich oporów przed ciągłym poszukiwaniem na całym świecie dobrych klaczy i ogierów, a te ostatnie potrafią kompetentnie ocenić i skutecznie wypromować.

Nieco inaczej sprawa wygląda w Holandii, gdzie system premii jest podobny do belgijskiego, ale liczba oraz jakość koni od wielu lat stoi na mocno średnim poziomie i raczej nie ma tendencji rozwojowych. Holendrzy – genialni hodowcy bydła i koni sportowych – użytkują dużo arabów pod siodłem i wydaje się, że pokazy w ręku są dla nich raczej dyscypliną niszową, budzącą zainteresowanie niewielkiej grupy hodowców. Niemniej i tam ogiery z licencją są cenione dużo wyżej niż pozostałe – potwierdzają to ceny stanówek. Ciekawostką jest, że Holendrzy chętnie zapraszają do oceny swoich ogierów uznane autorytety światowej hodowli. I tak „nasz” pan Marek Trela jest od kilku lat członkiem holenderskiej komisji oceniającej ogiery. Może to będzie wskazówką dla nas, aby rozważyć zaproszenie do komisji osób z zagranicy, kompetentnych, znających światową hodowlę. W kraju tak się akurat składa, że niepodważalnych autorytetów mamy niewiele, a osób bezpośrednio lub pośrednio (interesami) związanych z hodowlą państwową lub prywatną nie wypada zapraszać – a czas nagli. Jeżeli bowiem wprowadzenie licencji ma mieć sens, jej wyniki muszą być opublikowane najpóźniej do końca stycznia 2009 roku, tak aby hodowcy mogli się z nimi zapoznać u progu nowego sezonu stanówkowego, zanim podejmą strategiczne decyzje hodowlane.

Obowiązkiem Zarządu PZHKA powinno być nadanie licencji takiej rangi, aby dobrowolny udział w niej był dla ogiera i jego właściciela wydarzeniem ważnym i dającym prestiż. Ogiery niespełniające standardów odsuwane by były od wpływu na hodowlę. Jednocześnie, publikowanie wyników przez PZHKA pozwoliłoby wreszcie na zniesienie segregacji ogierów na państwowe i prywatne. Najważniejsze będą te najlepsze.

 

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians