Reklama
Uchylona kurtyna. Polskie konie w Iranie

Hodowla

Uchylona kurtyna. Polskie konie w Iranie

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Córka og. Magnum Psyche, wiceczempionka klaczy starszych Czempionatu Narodowego Iranu. Fot. archiwum
Córka og. Magnum Psyche, wiceczempionka klaczy starszych Czempionatu Narodowego Iranu. Fot. archiwum

„Szachinszach” Ryszarda Kapuścińskiego. Modne, choć niszowe kino irańskie… Często do tego tylko ogranicza się wiedza przeciętnego Polaka o współczesnym Iranie. Dla wielbicieli koni arabskich interesujące może być jednak i to, że do Iranu od dobrych kilku lat regularnie trafiają transporty arabów, także z Polski. Niestety, to eldorado wkrótce zamknie swe podwoje. „Lobby na rzecz zakazu importu zagranicznych koni do Iranu jest silne – tłumaczy Tomasz Tarczyński, który często odwiedza ten kraj, m.in. jako sędzia na pokazach. – Odnośna ustawa miała zostać wprowadzona już we wrześniu, ale na razie ciągle się ślimaczy. Niemniej jednak, należy oczekiwać zamknięcia granic dla importów. To podobna sytuacja jak w Polsce z zamykaniem gonitw – chodzi o ochronę lokalnego rynku. Importowane konie często są nie tylko lepsze, ale i tańsze od miejscowych.”

Polskie ogiery intensywnie pracują

Tymczasem jednak zagraniczne ogiery, również polskie, od lat intensywnie pracują nad poprawianiem irańskiej hodowli. „Gdy pierwsze konie z Polski pojechały do Iranu, myślałem, że skończy się na pięciu, sześciu importach, a potem ten rynek się zapcha, podobnie jak stało się to w innych krajach – mówi Tarczyński. – Ale nie. Eksport koni do Iranu idzie cały czas pełną parą. Dotyczy to zwłaszcza ogierów. Tylko w ostatnim roku Irańczycy sprowadzili 20 reproduktorów”. Do Iranu trafił m.in. Troubadour PA, 2-letni brązowy medalista z Las Vegas, po Magnum Chall. Takie konie jak El Amin, Emotion po Eternity Ibn Navarrone, Alishaar El Bri, Dubai Pasha, kary syn Enzo, pochodzący z El Capitan Ranch Ferrer, Pershahn El Jamaal, czy kupione w Polsce FS Bengali, Lord Bey Shah albo Newman – wszystkie pełnią dziś obowiązki ogierów czołowych w irańskich stadninach.

„W Iranie nadal średnia jakość koni arabskich jest niska, a że hodowcy nie mają możliwości sprowadzania mrożonego czy świeżego nasienia, muszą kupować ogiery” – wyjaśnia Tarczyński. Zainteresowanie nowymi nabytkami jest ogromne. Przybycie konia do stadniny to wydarzenie towarzyskie. Natychmiast gromadzi się spora grupka osób chcących go obejrzeć.

Daisy FF z Farhangiem Fazeli (IranHorsePromotion) oraz właścicielem Hosseinem Mohammadineekiem, fot. archiwum
Daisy FF z Farhangiem Fazeli (IranHorsePromotion) oraz właścicielem Hosseinem Mohammadineekiem, fot. archiwum

Przez lata w tamtejszej hodowli funkcjonowały właściwie tylko dwa ogiery: egipski The Legend 1995 po ogierze Shaikh al Kuran (Shaikh al Badi – AK Raiyeh/The Egyptian Prince) od klaczy Nijadah (Nijamin – AK Zaayadah/The Egyptian Prince), hodowli Nikki Haworth z Wielkiej Brytanii, który do Iranu trafił za sprawą szefowej irańskich ksiąg stadnych Sharzad Amir Aslani, oraz Mobarak 1989 (Salaa el Dine – Myrna/The Egyptian Prince), sprowadzony od Hansa Nagela przez Mary Gharazoglu. Mobarak może się pochwalić około sześcioma setkami sztuk potomstwa! Większość miejscowych klaczy arabskich pochodzi od tych dwóch reproduktorów. Nowe ogiery mają, jak widać, wielkie pole do popisu.

I nie zawodzą. Źrebięta po nowo sprowadzonych ogierach wygrywają wszystkie rywalizacje typu „futurity”. „Oczywiście, średni poziom jest ciągle niższy niż choćby w Białce, ale zaczyna się mocno poprawiać – mówi Tarczyński. – Np. w ostatnim czempionacie narodowym wygrał źrebak po Marajju”. Importy wyróżniają się zresztą nie tylko w hodowli, ale także na pokazach – czempionką klaczy starszych i Best in Show Czempionatu Narodowego Iranu została amerykańskiej hodowli, importowana niegdyś do Polski, a potem odsprzedana do Iranu Daisy FF. Druga była „magnumka” kupiona w Emiratach Arabskich, a trzecia „monogrammka” z USA. Konie z importu odnoszą sukcesy także na wyścigach, m.in. Gratisa (Aslan – Gratka po Arbil) z Małej Wsi, czy Morska Toń (Fiołek – Morska/Ar-Rahman) z Bełżyc.

Moda na jeździectwo i pokazy

Czempionat Narodowy Iranu sędziował Nasr Marei. Fot. archiwum
Czempionat Narodowy Iranu sędziował Nasr Marei. Fot. archiwum

Skąd się wziął irański boom na konie arabskie? Jak podkreśla Tarczyński, Irańczycy zawsze mieli konie. „Konie są w Iranie ogromnie rozpowszechnione – zaznacza. – W górach często używane są jako środek transportu, zwłaszcza miejscowe konie kurdyjskie. Ale najczęściej konie sprawdzają się tam w rekreacji. Przemierzając kraj, widzi się wielu jeźdźców, którzy np. trenują do rajdów. Pod Teheranem jest miasteczko o charakterze wypoczynkowym – Kordan, które wygląda niemal jak amerykańskie Scottsdale – każdy ma tam konie. W porównaniu z Iranem, w Polsce konno nie jeździ nikt”. Koń arabski jest ściśle związany z perską kulturą. Niektórzy Irańczycy uważają, że rasa ta pochodzi właśnie z tamtych terenów, z Turkmenistanu, którym niegdyś władało perskie imperium. „Wszystko przemawia za tym, że wytworzył się typ konia arabskiego na tle z dawien dawna istniejących w Azji szlachetnych i wysoko cenionych kulturalnych odmian konia irańskiego płaskowyżu” – czytamy w klasycznym podręczniku „Hodowla koni” (1947–1950) autorstwa prof. Romana Prawocheńskiego. W Kermanshah, w dawnej letniej rezydencji szacha, opływanej przez schodzące z gór strumienie, na freskach sprzed dwóch tysięcy lat rozpoznać można konie arabskie, z charakterystycznymi małymi głowami i wygiętymi szyjami.

Tamtejsi hodowcy mają gdzie pokazywać swoje konie. W ciągu roku odbywa się aż osiem pokazów – wśród nich Yazd, Kerman, Ahvaz, Tabriz, Teheran, Shiraz. Na pokazy zapraszani są sędziowie międzynarodowi klasy A. Ostatni pokaz narodowy sędziowali m.in. dr Nasr Marei (Egipt) i Deidre Hyde (ZEA). Przyjeżdżają Nils Ismer, Manfred Neubacher, Konrad Detailleur, Francesco Santoro, Ann Norden, Marianne Tengstedt. Kursy dla hodowców prowadzą regularnie Peter Upton i dr Marek Trela. Pokazy cieszą się wielką popularnością także wśród publiczności; zmaganiom zawodników kibicują całe rodziny, dla których pokaz jest weekendową rozrywką. Wszystkie trybuny są zajęte, także te przeznaczone dla kobiet.

Soraya z właścicielem Aramem Azarmibejandem. Fot. archiwum
Soraya z właścicielem Aramem Azarmibejandem. Fot. archiwum

Popularność nie idzie jeszcze w parze z profesjonalizowaniem się rynku usług. „Ośrodków treningowych w stylu europejskim czy amerykańskim w Iranie nie ma – mówi Tarczyński. – Konie pokazują pracownicy stajni. Irańscy prezenterzy podglądają filmiki w internecie, uczą się także z pism poświęconych koniom arabskim. Trzeba jednak przyznać, że konie sprowadzane ze Stanów pokazują się tak, jak jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Owocuje kilkuletni trening. Zwykle jednak uważa się tam, że dobry koń sam się pokaże”.

Nie tylko trening, także wychów koni wygląda w Iranie inaczej. Przede wszystkim nie ma pastwisk, ponieważ Iran to kraj suchy, bez trawy. Konie są karmione paszą z lucerną, stoją zaś w boksach lub na padoczkach. Utrzymanie konia jest droższe niż w Polsce, bo pasze kosztują. Ale nie widać zabiedzonych zwierząt. Gdy kogoś nie stać na utrzymanie konia, po prostu go sprzedaje. Rynek jest chłonny, każdy koń znajduje nabywcę.

Kim są irańscy hodowcy

„Znam w tamtejszym środowisku lekarzy, weterynarzy, chirurgów plastycznych – opowiada Tarczyński. – Spośród największych hodowców wymienić mogę właściciela stadniny niedaleko Ahvaz, przy granicy z Irakiem, który hoduje głównie konie wyścigowe; trzeba wspomnieć również o Alirezie Sharifie, który kupił Lorda Bey Shaha, Newmana i FS Bengalego, a który jest właścicielem wielkiej plantacji pistacji i szafranu koło Kerman. Jego stado liczy setkę koni. Jest też Aram Azarmibejand, który kupił og. Ghajariy po Khidar oraz klacz Sorayę po Amir Ashiraf, i który ma dobrą stawkę koni z importu, liczącą ok. 20 sztuk. Jeszcze inny hodowca, Teymour Razavifarahmand, kupuje systematycznie konie z Schoukens Training Center. Jest stałym bywalcem pokazów w Aachen. Ma także ogromną kolekcję obrazów i dywanów – ok. tysiąca eksponatów. Z kolei właściciele Ferrera i JJ Estrelli po Magnum Psyche to plemię tureckiego pochodzenia, które żyje niczym przed wiekami, bez światła i wody. Ale konie ma wspaniałe, niektóre o wartości nawet kilkuset tysięcy euro. To właśnie one są w tamtej kulturze symbolem statusu. W Iranie, jak ktoś ma ziemię, to jest bardzo bogaty. Ziemia jest tam niezwykle cenna, wystarczy sprzedać kawałek, żeby utrzymywać się przez następne pięć lat”.

Czempionat Narodowy. Fot. archiwum
Czempionat Narodowy. Fot. archiwum

Na pewno nie należy osądzać tego niezwykle interesującego, egzotycznego kraju po pierwszym wrażeniu, jakie przybysz odnosi na lotnisku. „Samoloty z zagranicy lądują zwykle między pierwszą a trzecią nad ranem – opowiada Tarczyński. – Dla obcokrajowców wyznaczona jest jedna bramka. Należy się do niej udać i przygotować na godzinne czekanie”. Za dnia i wieczorem można jednak ruszyć na zwiedzanie pełnej życia i kolorów stolicy. „Miasta są rozświetlone i ruchliwe, lecz także głośne i chaotyczne. Między samochodami kręcą się drobni sprzedawcy. W Teheranie ciężko jest się przemieszczać, są ogromne korki, smog” – przestrzega Tarczyński. Nic dziwnego, Teheran jest największym miastem Bliskiego Wschodu, liczy grubo ponad 9 mln mieszkańców, zaś aglomeracja przeszło 13 mln (dane z 2006 roku). Tutejsi mieszkańcy twierdzą jednak, że wraz z ludnością napływającą codziennie do pracy jest ich ok. 18 milionów. „Choć miasto ma azjatycki charakter, Irańczycy czują więź z Europą – podkreśla Tarczyński. – Są wykształceni, mówią po angielsku, interesują się światem, mają o nim sporą wiedzę, głównie z zagranicznych telewizji, np. BBC”.

Czy w momencie zamknięcia się irańskiego rynku na zagraniczne konie arabskie, Iran znów stanie się dla miłośników arabów terra incognita? Jeśli nawet tak, to kurtyna już się uchyliła. Za jakiś czas nowi hodowcy odkryją w Iranie potomstwo wielu modnych dziś na świecie ogierów, także tych z polską krwią.

Czytaj także:
Khosh amadin! czyli Witaj! 2015 IAHE Arabian Stallion Show (Iran)

Artykuł w wersji angielskiej do pobrania jako PDF»

 

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.