Reklama
Pinga. Powikłane losy bez happy endu

Hodowla

Pinga. Powikłane losy bez happy endu

Pinga (Gazal Al Shaqab - Pilar by Fawor), fot. Javan
Pinga (Gazal Al Shaqab - Pilar by Fawor), fot. Javan

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

Po Pianosie oraz ikonicznej Pianissimie, polska hodowla straciła przedwcześnie kolejną klacz z zasłużonej i cenionej janowskiej linii „P”. 30 marca 2021 odeszła Pinga (Gazal Al Shaqab – Pilar/Fawor), przebywająca w dzierżawie w amerykańskiej stadninie Cedar Ridge Arabians. Miała 17 lat, więcej niż wspomniane jej kuzynki, ale nadal trudno byłoby uznać ją za wiekową matronę. Pozostawiła uczucie żalu wśród wielbicieli rasy arabskiej, którzy właśnie Pingę uważali za czołową w ostatnich latach ambasadorkę Janowa Podlaskiego.

Dobre geny

Rodzina Szamrajówki, wywodząca się z Białej Cerkwi hrabiowskiego rodu Branickich, jest bez wątpienia jedną z najbardziej plastycznych polskich linii żeńskich. Jej historię oraz dokonania jej przedstawicieli, począwszy od Piewicy, dzięki której krew Szamrajówki powróciła do Polski po II wojnie światowej, poprzez Pierzgę, Pentozę, charyzmatyczną multiczempionkę Pilarkę, jej córkę Pipi i wnuczkę – obecną nadal w stadzie Palmetę, matkę Pingi Pilar oraz oczywiście Pianosę i Pianissimę, a także wiele innych klaczy i ogierów, opisano w niejednym artykule i niejednej książce. Jaką pozycję w tym długim szeregu wybitnych koni arabskich zajęła gniada Pinga?

Jej matka, siwa Pilar (Fawor – Pipi/Banat), obecnie własności stadniny Al Shaqab, skąd wywodzi się także ojciec Pingi Gazal Al Shaqab, urodziła się nad Bugiem w 1996 roku. Jako roczniaczka została Czempionką Polski Klaczy Młodszych. W 2010 roku wyeksportowano ją do Kataru za rekordową sumę tamtej aukcji – 240 tys. euro. W Polsce zostawiła nie tylko urodzoną w 2004 roku Pingę, wówczas Czempionkę Polski Klaczy Młodszych 2005 i świeżo udekorowaną Czempionkę Klaczy Starszych, ale również Pilarosę (po Al Adeed Al Shaqab), sprzedaną kilka lat później, w 2018, do Czech, za 133 tys. euro. Dwie inne spośród jej córek, Pieta (po Gazal Al Shaqab) i Pinta (po Ekstern), już wcześniej opuściły Polskę – zakupiła je Shirley Watts (Halsdon Arabians): pierwszą z nich w 2007 za kwotę 300 tys. euro, drugą w 2009 za pół miliona. Pilar swym nowym właścicielom dała siódemkę potomków (także drogą embriotransferu). Jednak nie tylko płodność – zanim wyjechała, urodziła dziesiątkę źrebaków – okazała się jej atutem, ale przede wszystkim to, że swojemu potomstwu przekazywała typ, charyzmę i widowiskowy ruch.

Pilar miała po kim dziedziczyć dobre geny. Jej matka Pipi po Banat, córka zjawiskowej Pilarki po Palas, czempionki Europy i świata, to także rodzicielka brata i siostry Pilar, og. Pilot i kl. Pilica, matki Palmety po Ecaho, która dziś, po odejściu Pingi, dzierży, nomen omen, palmę pierwszeństwa w janowskim stadzie. Nie był to więc przypadek, ale wyjątkowo udane połączenie. Z kolei dla Pilar szczególnie wartościowym partnerem okazał się katarski ogier Gazal Al Shaqab. Efektem tego mariażu była bowiem nie tylko Pinga, ale także inne konie, których imiona są szeroko znane, jak wspomniana wyżej Pieta, czy używany w Janowie Pomian.

Sam Gazal Al Shaqab, w którego rodowodzie harmonijnie połączyła się krew egipska, amerykańska i – poprzez jego matkę Kajorę – polska, i który, wraz ze swym synem Marwanem Al Shaqab oraz kolegą stajennym Al Adeedem Al Shaqab zbudował pozycję macierzystej stadniny w świecie, to epokowy reproduktor w najnowszych dziejach polskiej hodowli, ojciec nieodżałowanej Pianissimy czy wspaniałej Emandorii. Polskie „gazalki” nieodmiennie cieszyły się powodzeniem u kupców i przez lata nie tylko przyniosły polskiej hodowli niemałe przychody, ale liczone są wśród najcenniejszych współcześnie matek.

Pinga podczas dzierżawy do stadniny Al Jawza w Arabii Saudyjskiej, fot. Nawaf Aljohani
Pinga podczas dzierżawy do stadniny Al Jawza w Arabii Saudyjskiej, fot. Nawaf Aljohani

Rajd po pokazach

Pinga wyróżniała się od samego początku, o czym świadczą tytuły Czempionki Polski Klaczy Młodszych i Best in Show, które zdobyła już jako roczniaczka, po „rozruchu” podczas pokazów w Bełżycach i w Falborku, gdzie także zresztą triumfowała. W Janowie, podczas występu w klasie, otrzymała od sędziów astronomicznie wysoką notę końcową 96,33 pkt., w tym dziewięć maksymalnych ocen, za typ, głowę i szyję oraz ruch. Zwracała uwagę zwłaszcza zamaszystym kłusem, z ulubioną przez fanów rasy arabskiej fazą zawieszenia. Głowa nie tak egzotyczna jak u jej kuzynki Pianissimy, lecz kształtna, sucha, o dużym, ciemnym oku, do tego długa, ładnie osadzona szyja i, co warto zaznaczyć, idealna kłoda – tak zapamiętamy Pingę. O jej występie w Janowie w 2005, kiedy to zauroczyła sędziów i publiczność, pisał miesięcznik „Arabian Horse World” (12/2005) w te słowa: „Po raz kolejny córki Gazala Al Shaqab zdominowały rywalizację, zdobywając najwyższe noty: trzy z Michałowa i prawdziwy fenomen z Janowa Podlaskiego. Największą sensacją pokazu była klaczka z grupy B – nowa polska księżniczka, Pinga. Blisko spokrewniona z międzynarodową czempionką, kl. Pianissima, Pinga jest praktycznie lustrzanym odbiciem swojego ojca, og. Gazal Al Shaqab. Wywodzi się bezpośrednio od legendarnej Pilarki. Pinga nie mogła wyglądać lepiej. Została perfekcyjnie pokazana przez Jana Trelę, wiodącego prezentera w Janowie Podlaskim. Wbiegła na ring z uniesionym ogonem, co podkreślało wyjątkową górną linię kłody tej klaczy. Z rozszerzonymi nozdrzami pląsała przed sędziami, roztaczając swój urok. Poproszona o kłus, okazała wyższość nad Pianissimą, prezentując lekkość, dynamikę i rytmiczny ruch podczas pełnego okrążenia areny (…) Chociaż może nie tak kompletna i harmonijna jak jej starsza towarzyszka stajenna Pianissima, Pinga wyróżnia się długością szyi i atletycznymi uzdolnieniami, co czyni ją w przyszłości zdecydowaną pretendentką do najwyższych tytułów na całym świecie”. Ta zapowiedź się spełniła. A kilka lat później, w 2010 roku, nie mniejszy entuzjazm towarzyszył obserwatorom, gdy Pinga pojawiła się na ringu w Janowie, by w Polskim Czempionacie Narodowym zdobyć laury jako seniorka. Ten sam magazyn „Arabian Horse World” zachwycał się (nr 10/2010), że klasa klaczy 4-6-letnich zmieniła się w „przyjęcie powitalne” dla Pingi, która ledwo kilka tygodni wcześniej wróciła z USA. Jej końcowa ocena była znów imponująca: 93,67 pkt. Ówczesna prezes PZHKA Izabella Pawelec-Zawadzka komentowała: „Występ Pingi pozostanie, przynajmniej w mojej pamięci, niezapomnianym, zapierającym dech w piersi, przeżyciem. A to w dużej mierze dzięki Jankowi Treli. Od chwili, kiedy ta para weszła na ring, czas jakby się zatrzymał. Między człowiekiem i koniem czuło się niesamowitą więź i iście magiczny kontakt. Trudno wyrazić słowami tę elektryzującą atmosferę, jedno jest pewne: klacz gotowa była dla człowieka zrobić wszystko” („Araby” 3/2010).

Pinga podczas Pucharu Narodów 2015 w Akwizgranie, fot. Joelle Müller Photography
Pinga podczas Pucharu Narodów 2015 w Akwizgranie, fot. Joelle Müller Photography

W czasie pomiędzy tak udanymi dla Pingi czempionatami narodowymi, polskiej gwieździe przypadły również (poza zwycięstwami w regionalnych pokazach) wiceczempionat klaczy starszych w Scottsdale i Top Ten Klaczy Starszych w Las Vegas w 2010 roku. Dzierżawiona była wtedy przez spółkę Frank & Frank Partners, stworzoną przez Franka Hennesseya (Hennesssey Arabian LLC) i Franka Chisholma (Palmetto Arabians). Według informacji, do których dotarliśmy, umowa dzierżawy, w której pośredniczył Jerzy „George” Zbyszewski, przewidywała 50 tys. dolarów za rok, cztery embriony dla Amerykanów i ubezpieczenie na kwotę 500 tys. USD. Do startów w USA przygotował Pingę Greg Gallun. Jednak to nie w USA spotkały ją największe zaszczyty, lecz w Europie.

Dwa lata później Pinga sięgnęła bowiem po Czempionat Europy (Moorsele 2012) oraz Czempionat Świata. „Widzę ciągle Gianmarco Aragno, który stoi na środku ringu i łzy mu lecą, kiedy patrzy na Pingę” – wspominał jej triumf w Paryżu Marek Trela, ówczesny szef SK Janów Podlaski („Araby Magazine” nr 1–2/2014). „Przyjeżdżają wycieczki ludzi nie mających żadnego związku z końmi i zawsze wyłuskują ze stada i gromadzą się przy takich koniach jak Pinga, Pianissima czy Palmeta – mówił także. – Nawet dla laików uroda, typ arabski i charyzma tych koni są urzekające. To jest coś takiego uniwersalnego. Wydaje się, że piękno jest uniwersalne”. W 2015 roku Pindze, będącej wtedy w dzierżawie do Al Jawza Stud, przyznano wiceczempionat w Aachen oraz medal Platynowej Czempionki Klaczy w Paryżu. W tamtym momencie jej życia Pingę trenował Glenn Schoukens. „Jestem zaszczycony, że ją spotkałem – mówi nam. – To była wielka radość ją pokazywać. Należała do tych koni, które kradną serca”. W styczniu 2016, także w barwach saudyjskiego dzierżawcy, Pinga zdobyła jeszcze czempionat pokazu PSAIAHF w Rijadzie.

Podczas drugiego pobytu w USA miała również być pokazywana, pod okiem trenera Davida Boggsa. Zdążyła wystąpić tylko raz, 19 lutego 2021, w Scottsdale, zajmując trzecie miejsce w swojej klasie. Wkrótce potem fatalna w skutkach kolka położyła kres marzeniom o sukcesach pokazowych w barwach Cedar Ridge Arabians.

Pinga podczas PSAIAHF 2016 w Arabii Saudyjskiej, fot. Mohammed Abu Haimed
Pinga podczas PSAIAHF 2016 w Arabii Saudyjskiej, fot. Mohammed Abu Haimed

Gdzie jest Pinga, czyli medialna burza nr 1

Saudyjska stadnina Al Jawza, która dzierżawiła Pingę w 2015 roku (kwota dzierżawy za rok wyniosła 180 tys. euro; klacz ubezpieczono na 500 tys. euro), poprowadziła ją m.in. do przywołanych wyżej sukcesów w Paryżu (platyna) i w Rijadzie (złoto). Mimo to tamten etap kariery Pingi stał się pretekstem do rozpętania bezprecedensowej histerii, a w efekcie nagonki, zarówno w mediach społecznościowych, jak i tradycyjnych, na uczestników tego przedsięwzięcia, pod hasłem „Gdzie jest Pinga?”. Informacje o rzekomym zaginięciu klaczy podawały, w atmosferze nieomalże psychozy, m.in.: branżowy „Świat Koni” (15.04.2016), „Gazeta Wyborcza” (19.04.2016), „Fakt” (19.04.2016), Onet (21.04.2016), „Dziennik Wschodni” (21.04.2016). Skrzynkę pocztową hodowców z Al Jawzy zalały agresywne w tonie maile z Polski, pośrednik zaś między Janowem a saudyjskim klientem, Mateusz Leniewicz-Jaworski, stał się obiektem wyjątkowo odrażającego hejtu. Pod jego adresem wysuwano absurdalne oskarżenia, a skala wylanej na niego nienawiści była szokująca nawet jak na niewysokie przecież standardy mediów społecznościowych. Tymczasem klacz powróciła wkrótce do domu cała i zdrowa. Z perspektywy kilku lat należy ocenić, że ten medialny atak miał na celu rozkręcenie politycznej awantury po odwołaniu w lutym 2016 roku trzech osób: Marka Treli ze stanowiska prezesa SK Janów Podlaski, Jerzego Białoboka z funkcji prezesa SK Michałów oraz Anny Stojanowskiej, urzędniczki zajmującej się ówcześnie w ANR nadzorem nad stadninami państwowymi. Tak wspomina dziś tę sytuację Mateusz Leniewicz-Jaworski: „Właściciele stadniny Al Jawza obdarzyli mnie zaufaniem i powierzyli negocjacje dzierżawy klaczy Pinga. Umowa zastała podpisana podczas Czempionatu Świata w Paryżu w listopadzie 2014. Kwota dzierżawy była wysoka, a stadnina w Janowie, będąca w trudnej sytuacji finansowej, uzyskała dzięki niej konkretną pomoc przy zamknięciu bilansu rocznego. Trudno kryć, że w 2014 dzierżawa ta uratowała wynik finansowy SK Janów Podlaski, za co zresztą dziękował mi Marek Trela. Była to bez wątpienia najbardziej udana dzierżawa tej klaczy: platyna w Paryżu, srebro w Aachen, złoto PSAIAHF w Arabii Saudyjskiej, srebro A-klasowego pokazu w Katarze. Pinga wróciła do Janowa w świetnej formie i kondycji, z niespełna trzymiesięcznym opóźnieniem, spowodowanym kwarantanną i odwołanym lotem, przez co ponownie musiała przejść kwarantannę. Międzynarodową aferę wywołały żądne sensacji osoby, związane z Anną Stojanowską i odwołanymi prezesami. Do dzisiaj daje mi to dużo do myślenia. Wniosek? To nie konie się dla nich liczą”.

Pinga podczas Qatar International Arabian Horse A Show w 2016, fot. archiwum
Pinga podczas Qatar International Arabian Horse A Show w 2016, fot. Mohamed Al Naif

Ostatnia podróż

W 2019 roku, podczas Zimowej Aukcji na warszawskim Służewcu, zaoferowano, po raz pierwszy (i ostatni) publicznie, dzierżawę Pingi. Padła wówczas suma 40 tys. euro za rok dzierżawy, z możliwością pobrania dwóch embrionów, jednego dla dzierżawcy, jednego dla właściciela, czyli Janowa Podlaskiego. Zwycięzca licytacji pozostał anonimowy. Tymczasem jednak po przeszło pół roku, dokładnie 8 czerwca 2020, stadnina Cedar Ridge Arabians (Minnesota), należąca do Lary Ames, właścicielki branżowego magazynu „Arabian Horse Times”, ogłosiła, że będzie dzierżawić Pingę. Lara Ames ma szczególnie emocjonalny stosunek do polskich koni. To ona kupiła w 2014 roku Perfirkę (płacąc 220 tys. euro), ona także dzierżawiła jej córkę Perfinkę, sprzedaną w 2020 roku, po zakończeniu umowy dzierżawnej, za rekordową kwotę 1 miliona 250 tys. euro, do Arabii Saudyjskiej, do stadniny Alrajhiat Stud. Cedar Ridge przegrała wówczas licytację, ale za to powitała Pingę, która miała pozostać w jej pieczy, w ośrodku treningowym Midwest Station II, do stycznia 2022. Niestety, nieoczekiwane komplikacje po operacji, jaką przeszła klacz na skutek skrętu jelit, spowodowały, że Pingi nie ma już z nami.

Pinga podczas Czempionatu Świata 2015 w Paryżu , fot. Joelle Müller Photography
Pinga podczas Czempionatu Świata 2015 w Paryżu, fot. Joelle Müller Photography

Lara Ames powiedziała portalowi polskiearaby.com: „Zawsze kochaliśmy nasze polskie konie. Podczas ostatniej wspólnej podróży z moim ojcem, zakochaliśmy się w Perfirce i w Pindze. Perfirkę kupiliśmy na aukcji rok później. Jest ona miłością naszego życia, całej naszej rodziny. Nigdy jej nie sprzedamy, ani jej, ani zarodka od niej. To właśnie skłoniło nas do wydzierżawienia Perfinki – to, że mój tato tak bardzo kochał Perfirkę, że pragnął mieć i jej córkę. Od tamtej pory uzyskaliśmy od niej dwa źrebaki (chętnie pokażę nagranie Perfirki i jej źrebaka na pastwisku). Gdy Perfinka miała wracać do Polski, skontaktowano się z nami; tak więc to nie my prosiliśmy o dzierżawę Pingi. Miłość do niej, jaka zrodziła się podczas naszej podróży, zdecydowała, że odpowiedzieliśmy pozytywnie. Nie chodziło o pieniądze, lecz o próbę pozyskania od niej potomstwa, aby kontynuować jej dziedzictwo. Nasz czas z nią był bardzo krótki. Wystarczył jednak, by moja mama nawiązała z nią wyjątkową więź. Pinga, Perfirka i Perfinka na zawsze zajęły specjalne miejsca w naszych sercach. Jesteśmy dumni i zaszczyceni, że byliśmy częścią ich życia”.

Tragiczny rozwój wypadków zdruzgotał hodowczynię: „Płakałam codziennie przez cały tydzień, a potem te zarzuty dodatkowo mnie rozbiły. Ja kocham wszystkie moje konie. Nie jestem doskonała, ale sądzę, że kogokolwiek by nie spytać w Stanach Zjednoczonych, każdy by powiedział, że moja rodzina robi wiele dla rasy arabskiej i miłości do koni. Jestem zdruzgotana, ale moja miłość do Pingi nigdy nie ustanie”.

Pinga podczas dzierżawy do Cedar Ridge Arabians w Stanach Zjednoczonych, fot. Rosie
Pinga podczas dzierżawy do Cedar Ridge Arabians w Stanach Zjednoczonych, fot. Rosie

„Krwawy rozdział”, czyli medialnej burzy odsłona druga

Lara Ames w cytowanej wypowiedzi odniosła się do burzy, która rozpętała się w mediach społecznościowych po wiadomości o śmierci Pingi. Na Facebooku polskicharabów.com rozgorzała zażarta dyskusja o tym, jakimi względami było podyktowane wysłanie klaczy w kolejną dzierżawę i czy na pewno trafiła w dobre ręce. W tym samym czasie na profilu „Reinstate Anna Stojanowska, Jerzy Białobok & Marek Trela” można było przeczytać post o „krwawym rozdziale” w historii (do czego wrócimy za chwilę). Posłanka opozycji Joanna Kluzik-Rostkowska pytała na Twitterze: „Wyjechała, choć mogła dawać w Janowie cenne źrebaki. Na jaką sumę kontrakt? Czy była zgoda na wypłukiwanie zarodków? Z Dorotą Niedzielą nie odpuścimy”.

Na pytanie portalu polskiearaby.com o zapisy kontraktu janowska stadnina odpowiada, że klacz wydzierżawiono „na warunkach rynkowych”. Możemy zatem przyjąć, że oferta była zbliżona do tej, którą ogłoszono podczas zimowej aukcji w 2019 roku i która opiewała na 40 tys. euro rocznie (o tym, że była to suma rażąco niższa niż kwota, za którą dzierżawiła Pingę stadnina Al Jawza, pisałam w relacji ze Służewca). Nie trzeba skomplikowanego śledztwa, by uznać, że opłata dzierżawna Cedar Ridge Arabians wynosiła nie więcej niż 80 tys. euro. Publicznie anonsowano też, jak pamiętamy, że kontrakt dzierżawny zawierał klauzulę dotyczącą pobrania dwóch zarodków rocznie, w tym jednego dla Janowa. Wobec tego, półtoraroczna umowa mogła przewidywać prawo do wypłukania trzech embrionów, przy czym nadal jeden byłby dla Janowa. Klacz została ubezpieczona – według informacji, do jakich dotarł portal – na kwotę 300 tys. euro. Zgodnie z oświadczeniem stadniny, pieniądze te wpłyną na konto SK Janów Podlaski.

Pinga prezentowana przez Glenna Schoukensa, fot. Andre Shiwa
Pinga prezentowana przez Glenna Schoukensa, fot. Andre Shiwa

Kto pośredniczył w transakcji? Oto, co biuro stadniny w Janowie przekazało portalowi: „W transakcji dzierżawy klaczy Pinga uczestniczyła ze strony Stadniny Koni Janów Podlaski Pani Anna Stojanowska oraz ze strony wydzierżawiającego Pan Gerald Kurtz, który koordynował dzierżawę klaczy”. Anna Stojanowska stanowczo jednak swemu udziałowi zaprzecza. „Nie mam bladego pojęcia, dlaczego ktoś ze Stadniny Koni Janów Podlaski wskazał mnie jako osobę odpowiedzialną za dzierżawę klaczy Pinga. Nie miałam do tego ani uprawnień ani czasu” – napisała w odpowiedzi na skierowane do niej pytanie w tej kwestii. „Klacz Pinga została wydzierżawiona podczas zimowej Aukcji na Torze Wyścigowym w grudniu 2019 roku i stało się to z inicjatywy oraz w wyniku działalności Grzegorza Czochańskiego, który był wówczas Prezesem SK Janów Podlaski. Była to jedna z dziwniejszych licytacji, jakie w życiu widziałam. Klacz nie dojechała wówczas nawet na Tor Wyścigowy, podobno z powodu bardzo złej kondycji. Licytacja dzierżawy, poprzez «nieobecnego» klienta, odbywała się na oczach ludzi i kamer”. Dalej oświadcza: „Kiedy przyjechałam do Janowa w połowie kwietnia 2020 roku, po ponad czteroletniej nieobecności w Stadninie, jako doradca ds. hodowli koni, powiedziano mi tylko, że Pinga idzie w dzierżawę i że kontrakt wynegocjowany przez Czochańskiego podczas Zimowej Aukcji jest doprecyzowywany. Odbiorca czekał, aż klacz się wyźrebi i będzie można źrebaka odsadzić, a klacz przetransportować do USA. Tak też się stało. Źrebię zostało odsadzone zaraz po Narodowym Czempionacie, w sierpniu 2020 roku i klacz po kilku dniach wyjechała”. Po czym konkluduje: „Uważałam, że dzierżawa Pingi, z każdego punktu widzenia: dobrostanu klaczy, wizerunku stadniny, marketingowego i wielu innych, jest błędem. I nie kryłam się z moją opinią”. Stadnina w Janowie twierdzi z kolei, co następuje: „Doradcą w okresie podpisania umowy była Pani Anna Stojanowska, która wykonywała usługę na podstawie umowy agencyjnej”. Wiemy także, iż Lara Ames propozycję dotyczącą Pingi otrzymała, gdy kończyła się dzierżawa Perfinki, a więc nie brała udziału w służewieckiej aukcji w 2019, jak również i to, że Pinga do USA dotarła 5 sierpnia (czyli przed aukcją Pride of Poland, która odbyła się 9 sierpnia). Szefem SK Janów Podlaski był w czasie opisywanych tu wydarzeń Marek Gawlik i to on podpisał umowę dzierżawną Pingi.

Pinga, srebrny medal klaczy starszych Pucharu Narodów 2015 w Akwizgranie, fot. archiwum
Pinga, srebrny medal klaczy starszych Pucharu Narodów 2015 w Akwizgranie, fot. archiwum

Na prośbę o odniesienie się do postu opublikowanego na Twitterze przez Joannę Kluzik-Rostkowską, Anna Stojanowska odpisuje: „Panie Posłanki nie kontaktowały się ze mną w sprawie Pingi. Nic zresztą, ponad to, co w tej chwili napisałam, nie mogłabym więcej w tej sprawie powiedzieć. Poza jednym, może, kolki stają się przyczyną śmierci koni niezależnie od tego, czy te są warte miliony, czy mają wartość wyłącznie emocjonalną”. Okazuje się więc, że – choć dla nikogo nie jest tajemnicą, że z Anną Stojanowską obie wymienione posłanki utrzymują stały kontakt (gościły m.in. na współorganizowanym przez nią pokazie w Michałowicach) – to jednak akurat w tym przypadku nie zwróciły się do niej ze swymi wątpliwościami. Z kolei do cytowanego wyżej komentarza zamieszczonego na fanpejdżu „Reinstate Anna Stojanowska…” była doradczyni Janowa odniosła się tak: „Za wpisy na «Reinstate…» nie odpowiadam”. Stwierdziła ponadto: „Niezależnie od tego, co w tej odpowiedzi napiszę, Państwa portal i tak zrobi ze mnie «krwawego mordercę»”. Tymczasem to na fanpejdżu, za który Anna Stojanowska, jak mówi, nie odpowiada, widnieje wzmiankowany już post: „Pan Czochański, pan Chalimoniuk, KOWR i minister Ardanowski dopisali dzisiaj krwawy rozdział w historii swojej działalności w stadninach”. Tego typu poetyka jest więc rzeczywiście stosowana, ale akurat gdzie indziej, a mianowicie u zupełnie nieznanej Annie Stojanowskiej administratorki z Facebooka, Ireny Cieślak.

Pinga w Arabii Saudyjskiej, fot. Mohammed Abu Haimed
Pinga w Arabii Saudyjskiej, fot. Mohammed Abu Haimed

Dodajmy jeszcze, że Pinga nie jest pierwszym koniem, który padł, przebywając w dzierżawie (bywało też, że konie wracały w złym stanie zdrowotnym, np. Wieża Mocy, u której stwierdzono zmiażdżenie wyrostków kolczystych kręgosłupa). Przypomnijmy, że w 2015 roku ojciec Perfinki, og. Esparto, typowany na następcę Eksterna w polskiej hodowli, został poddany eutanazji, w wieku 13 lat, podczas pobytu w Ismer Stud (Niemcy). Pomimo wysiłków lekarzy, nie udało się go uratować. Jak przyznawał ówczesny szef Michałowa, Jerzy Białobok, nie pojawił się żaden inny ogier, który mógłby przejąć obowiązki Eksterna; tym większą stratą stała się przedwczesna śmierć jego syna Esparto. Nikt jednak nie wykorzystywał tego faktu w celach politycznych (nawiasem mówiąc, opłata dzierżawna wyniosła jedynie 7500 euro; ogier był ubezpieczony na 200 tys. euro i odszkodowanie w tej wysokości wypłacono stadninie Michałów). Inaczej potoczyły się losy Pingi, która w tryby polityki dostała się dwukrotnie – przy czym za drugim razem pretekstem do politycznej awantury stało się jej odejście. Jednak za kilka lat, gdy emocje opadną, pamiętać będziemy przede wszystkim o jej wkładzie w hodowlę.

Pinga podczas PSAIAHF 2016, złoty medal czempionatu klaczy starszych, po wygranej klasie z wynikiem 93,7 pkt, fot. Mohammed Abu Haimed
Pinga podczas PSAIAHF 2016, złoty medal czempionatu klaczy starszych, po wygranej klasie z wynikiem 93,7 pkt, fot. Mohammed Abu Haimed

Matka matek

Jak wskazuje prof. Krystyna Chmiel, największą zasługą Pingi jest to, że była matką matek. „Jej potencjał hodowlany został wykorzystany – mówi. – A jej potomstwo ma daleko więcej zalet niż tylko tę, że pochodzi od wielkiej gwiazdy. Można w tym przypadku patrzeć nie tylko w papier, ale i na konia”.

Pinga dała w sumie 13 sztuk potomstwa (część z nich drogą embriotransferu): siedem ogierów i sześć klaczy. Od pełnomocnika MRiRW ds. hodowli Tomasza Chalimoniuka dowiedzieliśmy się, że w USA pobrano od niej dwa embriony. Na razie nie wiadomo jednak, czy z obu uda się uzyskać źrebaki.

Według prof. Chmiel, Pinga najlepiej łączyła się z og. Eden C. Swojemu potomstwu przekazywała przede wszystkim świetny ruch. Na szczególną uwagę zasługują Piniata, Paterna i Petula, które dały się poznać jako wdzięczne zawodniczki na pokazach i obiecujące klacze stadne. O Piniacie prof. Chmiel wyraża się z najwyższym uznaniem: „Jej ruch i linia górna – jedne z najlepszych, jakie widziałam”. Urodzona w 2011 Piniata, córka Edena C, w 2015 poszła w ślady matki, zdobywając tytuł Narodowej Czempionki Polski Klaczy Starszych, a zaraz potem Najlepszego Konia Pokazu. Macierzystej stadninie dała najpierw cztery ogiery; jednak w 2021 została matką klaczki po El Omari. Przed nią długa jeszcze, miejmy nadzieję, kariera hodowlana. Jej pełna siostra Paterna to wiceczempionka z Białki z 2013 roku i wiczeczempionka klaczy młodszych z Janowa (2014). Dziś jest matką jednego ogiera oraz obiecującej Paradnicy po Pomian, urodzonej w 2018 roku, jak również klaczki po og. Equator z 2020 roku. Z kolei Petula (po Kahil Al Shaqab) zajęła miejsce w pierwszej piątce Czempionatu Europy Klaczek Rocznych w Weronie w 2015. W roku 2019 i 2020 urodziła ogierki, ale – jak pokazuje przykład Piniaty – należy wykazać się cierpliwością, a nadejdzie i czas klaczek.

Pinga, sfotografowana podczas dzierżawy do Cedar Ridge Arabians w USA, fot. Javan
Pinga, sfotografowana podczas dzierżawy do Cedar Ridge Arabians w USA, fot. Javan

Bez wątpienia Pinga wywalczyła sobie poczesne miejsce wśród przedstawicielek rodziny Szamrajówki, i to na przestrzeni wielu pokoleń. Czy któraś z jej następczyń będzie w stanie jej dorównać?

Potomstwo Pingi zarejestrowane w Polskiej Księdze Stadnej Koni Arabskich:

– 2011 klacz Piniata po Eden C
– 2012 klacz Paterna po Eden C
– 2013 ogier Pistolero po Kahil Al Shaqab
– 2014 klacz Petula po Kahil Al Shaqab
– 2015 ogier Portel (BE) po Pogrom – importowany
– 2018 ogier Prins po Pogrom
– 2019 ogier Poter po Ecaho
– 2020 ogier Pierantonio po Equator

Potomstwo Pingi zarejestrowane za granicą:

– 2009 ogier (wałach) Piast po Enzo (USA)
– 2010 ogier Malik El Jamaal po Ludjin El Jamaal (USA)
– 2010 klacz PA Penelope po Besson Carol (USA)
– 2011 klacz F Pinnacle F po EVG Gentry (USA)
– 2016 klacz Middle East po Emerald J (Belgia)
– ?

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians