Reklama
Przegląd prasy: „Araber Journal” nr 4/2006

Ludzie i Konie

Przegląd prasy: „Araber Journal” nr 4/2006

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

Dla każdego hodowcy narodziny źrebięcia to moment szczególny i wyjątkowo ekscytujący. Czy wybrane skojarzenie było trafne? Czy urodzi się koń spełniający nasze oczekiwania? Czy będzie na tyle dobrze zbudowany, aby móc rywalizować w czempionatach, a może nawet je wygrywać? Betty Finke w artykule „Der Blick in die Zukunft” (Spojrzenie w przyszłość) przedstawia kilka wskazówek, które mogą być przydatne w czasie wstępnej oceny nowo narodzonego źrebięcia.

Często zdarza się, że źrebięta rodzą się ze zbyt długimi pęcinami, zwłaszcza w zadnich nogach. Nie powinno to być powodem do paniki. Dużo źrebiąt ma miękkie pęciny, ale ich skątowanie poprawia się w ciągu kilku dni. Gorszym wariantem jest pęcina zbyt stroma, choć i tutaj zdarzają się przypadki poprawy. Czasem konie przychodzą na świat ze złą postawą nóg (np. iksowatą). Zdarza się tak, gdy źrebię było źle ułożone w łonie matki lub w przypadku ciąży bliźniaczych. Postawa poprawia się w trakcie rozwoju źrebięcia, ale bywa, że potrzebne jest kucie korekcyjne. Oczywiście, jeżeli krzywizna jest genetyczna, nie da się jej skorygować.

Do cech, które można rozpoznać u źrebięcia i które nie będą podlegać zmianie w trakcie rozwoju, należą: kościec, wielkość stawów oraz skątowanie tylnych nóg. Możemy również ocenić zasadnicze cechy eksterieru, należy jednak pamiętać, że rozwój konia jest nieregularny. Doświadczeni sędziowie wiedzą, że ocena źrebięcia jest tylko chwilowa i nie może być oceną ostateczną. Źrebię rośnie raz z tyłu, raz z przodu, jest często przebudowane i nieproporcjonalne, co oczywiście wpływa także na jego ruch. Zmiany mogą następować z dnia na dzień. Budowa może się zmieniać przez kolejne trzy lata. Niektóre młode konie rosną bardzo harmonijnie, inne mniej. Te ostatnie w mniejszym stopniu nadają się na konie pokazowe.

Zdaniem ekspertów, najlepszy czas do oceny źrebięcia to pierwsze trzy dni życia. Ocenia się zad, ustawienie łopatki, głębokość klatki, osadzenie szyi. Nisko lub wysoko osadzona szyja pozostanie taka sama i u dorosłego zwierzęcia, trudna do oceny jest tylko jej długość. Prawie wszystkie źrebięta mają na początku proporcjonalnie krótką szyję. Niektórym ona zostaje, innym w ciągu pierwszych miesięcy życia się wydłuża. Za to długi i ukośny zad nie stanie się krótki i poziomy, podobnie bez zmian pozostanie osadzenie ogona. W tym wieku można też dobrze ocenić kłąb. U starszego źrebięcia ocena będzie już o wiele trudniejsza.

Trudny do oceny jest natomiast grzbiet, gdyż najczęściej zmienia się on w trakcie rozwoju. Do jego oceny potrzeba dużego doświadczenia. Długi grzbiet ze słabą nerką i nieharmonijnym przejściem do zadu można wcześnie zauważyć. Grzbiet łękowaty u źrebiąt jest rzadki, ale zdarza się, zwłaszcza u rodów, które skłaniają się do słabszej linii górnej. I to już się nie zmieni u dorosłego konia. „Hamakowaty” grzbiet rozwija się przeważnie trochę później, ale doświadczenie pomaga rozpoznać tę tendencję stosunkowo wcześnie. Nie należy jednak mylić tego z nierównomiernym wzrostem źrebięcia, które rośnie raz z przodu, raz z tyłu. Powstaje wtedy wrażenie głębokiego grzbietu tylko dlatego, że zad jest wyżej niż kłąb. Co prawda, są też linie, w których dorosłe konie mają zad trochę wyżej niż kłąb i w połączeniu z długą kłodą sprawiają wrażenie stromych. Jest to tak zwany „grzbiet Rissalixa”, występujący zwłaszcza u koni w angielskiej hodowli. Zdarza się on także u koni rosyjskich z tych samych linii. W tym przypadku pomocna może być analiza rodowodu.

U źrebiąt arabskich szczególną rolę odgrywa typ. Wprawdzie wszystkie wydają nam się typowe poprzez charakterystyczny dziecięcy wygląd, jaki mają zwierzęta ssące – wysklepienie czoła, duże oczy, mała część trzewioczaszki. „Guz” na czole nie gwarantuje jednak typowości, lepiej zwrócić uwagę na ustawienie i wielkość oczu, uszy i nozdrza, które podlegają mniejszym zmianom. Jeżeli źrebię nie ma cech typowych, to później ich już niestety nie nabierze.

Jest jeszcze jedna istotna rzecz, którą trzeba wziąć pod uwagę przy ocenie źrebięcia – mianowicie osobowość. Trzeba przyjrzeć się jego prezencji i zachowaniu (czy źrebię jest pewne siebie, czy nieśmiałe). Nawet najbardziej poprawnie zbudowany koń, jeśli jest bez wyrazu, nie będzie dobrym reproduktorem. Po prostu, jedne mają to coś, inne niestety nie.

W cyklu o liniach męskich ta sama autorka w artykule „Alter Stamm in neuer Bite” (Stara linia w nowej krwi) przedstawia ogiera Bairactar i jego wpływ na hodowlę w Europie. Jest to obecnie najstarsza i najbardziej rozpowszechniona linia. Bairactar, sprowadzony jako trzylatek ze Wschodu w 1817 roku przez barona von Fechtig do stadniny w Weil, krył przez dwadzieścia lat i rozsławił stadninę na całą Europę. Był to koń pięknej budowy, przedstawiany na obrazach ze szlachetną, wysoko uniesioną głową, dużymi oczami, długą szyją, prostą linią górną, wysoko osadzonym ogonem i suchymi nogami. Niestety w historii tego rodu zarysowała się szczególna tendencja – z każdego pokolenia tylko jeden z potomków Bairactara przedłużał linię. W przypadku jego synów był to Amurath I 1829. Potomkowie Bairactara cechowali się wysokim inbredem, gdyż często jego potomstwo było kojarzone ze sobą. Można by się spodziewać, że doprowadziło to do wymarcia linii. Jednak stadnina posiadała mocne rodziny żeńskie, a do tego ciągle napływały nowe importy ze Wschodu. Na uratowanie linii miała też wpływ decyzja króla Wilhelma II, który nie był zainteresowany hodowlą arabów i przekazał potomka Bairactara, Amuratha 1881 (Amurath Weil), stadninie Radowce.

Amurath 1881, w którego rodowodzie Bairactar pojawia się aż 11 razy, opisywany był jako ogier dość potężny (163 cm w kłębie, 20,6 cm w nadpęciu), z mocnymi nogami, prostym profilem, dużym kłębem i wysokim zadem. Przypominał raczej Schagya. Opisywany był przez ówczesnych hipologów jako „koń na europejskie potrzeby” – szlachetny i kalibrowy. Zarzucano mu tylko zbyt długi i miękki grzbiet. Dawał dobre matki, a jego wnuczka, Koalicja, trafiła do stadniny w Janowie Podlaskim, gdzie założyła cenną rodzinę. Poprzez swoich potomków w hodowli półkrwi (m.in. wyhodowanego w Polsce Ramzesa) miał duży wpływ na ukształtowanie się linii koni sportowych.

Do Polski trafił syn Amuratha, Amurath II 1907. Skojarzony z Sahibą (córką innego wychowanka z Weil – Nana Sahib I) dał świetnego Amurath Sahiba. Gdyby nie on, linia Bairactara by wymarła. Gdy wybuchła wojna, wydawało się, że ród Bairactara przepadnie na zawsze, jednak Amurath Sahib ze swoim jeźdźcem Andrzejem Krzyształowiczem przeżył wojenną zawieruchę i zdołał zostawić w polskiej hodowli takie klacze, jak Darda, Bałałajka, Daribba, Epigona, Lala, Amneris, Arwila i Estokada. Okazał się także dobrym ojcem reproduktorów – dał bowiem m.in. ogiera Gwarny. Gwarny, podobny w typie do ojca, okazał się lepszym ojcem matek. Jego synowie użyci w hodowli (Gedymin, Argo, Balon) również wywierają wpływ na hodowlę raczej poprzez swoje córki.

Dzięki Gwarnemu ród Bairactara pojawił się z powrotem w Niemczech, poprzez zakup jego syna Pasata. Ten z kolei przedłużył linię poprzez swojego syna Penthagonna. Oba ogiery to typowi przedstawiciele tej linii, zarówno fenotypowo, jak i genotypowo.

Linia Bairactara trafiła także do Rosji poprzez zakupionego w Polsce syna Amurath Sahiba – Araxa. Ogier prezentował typ kuhailana, jego matka była córką Wielkiego Szlema. W Tiersku dał m.in. ogiera Nabeg, który poprzez swoich potomków (Menes, Balaton, Kubinec) rozprzestrzenił ród Bairactara po Europie. Konie te jednak, w przeciwieństwie do polskich, nie są typowymi przedstawicielami rodu.

Należy też wspomnieć, że w polskiej hodowli nie udało się jak na razie wyhodować kontynuatora rodu, gdyż Balon nie dał jeszcze godnego następcy. W celu przedłużenia linii sprowadzono z Tierska wnuka Araxa, Tallina, który dał świetnego Wojsława. Natomiast wydzierżawione z Niemiec Pasat i Penthagonn nie spełniły oczekiwań.

O zdolnościach i podatności koni arabskich na trening można usłyszeć wiele sprzecznych opinii. Jedni twierdzą, że są uparte, niechętne do pracy i zwariowane, inni – że są inteligentne i świetne do jazdy. Suzanne Ress w artykule „Sind Araber anders auszubilden?” (Czy araby są inne w szkoleniu?) przedstawia opinie ludzi trenujących konie, nie tylko arabskie.

Jak twierdzi Amerykanka Linda Long, przygotowująca konie do zawodów western, „koń, jeśli jest dobry, to niezależnie od rasy”. Zauważa ona, że jeszcze nie trafił jej się arab, który by się nudził pracą. Według niej, araby są delikatne i szybko wychwytują nastrój jeźdźca. Dzięki swojej wrażliwości łatwo reagują na komendy. Trzeba jednak zachować cierpliwość, gdyż są końmi późno dojrzewającymi i ich trening wymaga czasu.

Trenująca od 37 lat konie ujeżdżeniowe Heather Moffett dostrzega różnicę. W przeciwieństwie do innych ras, araby długo pamiętają, jeżeli jeździec użyje wobec nich przemocy. Reagują też dobrze na nagrody. Trzeba z nimi postępować inteligentnie. Ponieważ mają mniejszy i delikatniejszy pysk, przeważnie nie lubią wędzidła i lepiej chodzą na nieprzełamanym pelhamie. Niestety tendencja w budowie obecnie hodowanych arabów (coraz krótszy i płaski grzbiet oraz zad, położenie miednicy) sprawia, że konie te nie potrafią galopować, jak konie ujeżdżeniowe innych ras.

Antonio Efisio Pinna trenuje konie wyścigowe na Sardynii od 14 lat. Na początku były to angloaraby, potem jednak trafił na polskiego araba Marco Polo (Gil – Mu-Fara) i w ten sposób konie te zagościły w jego sercu na dobre. Uważa, że araby są delikatniejsze i bardziej emocjonalne, ale nudzą się o wiele szybciej. Dlatego dobrze jest wypuszczać je na padoki. We współpracy z człowiekiem mają więcej pomysłów, więc trener arabów musi wykazać się cierpliwością. W treningu wyścigowym ważne jest dobre odżywianie. Konie arabskie jedzą mniej w porównaniu z innymi rasami. Być może jest to uwarunkowane genetycznie (suchy, pustynny klimat, mniej pożywienia i wody).

A co sądzą o arabach trenerzy rajdowi? Pietro Moneta, zapytany o różnice twierdzi, że konie innych ras wybierane są do rajdów tylko dlatego, że przypominają araby. Araby są oczywiście wrażliwsze, co nie znaczy jednak, że mocniej reagują na stresogenne sytuacje. To zależy od poszczególnych koni, nie od rasy. Rajdy są dla koni najbardziej naturalną dyscypliną – araby są stworzone do przemierzania wielu kilometrów, w grupie towarzyszy. Dlatego trening rajdowy nie stwarza tyle problemów, co przygotowanie araba do innych dyscyplin.

Wiele osób trenuje araby w skokach przez przeszkody. Jak twierdzi zwycięzca konkursów Alberto Hermoso, trening skaczących arabów różni się bardzo od treningu innych ras. Zaprzecza, by araby się nudziły – według niego jest wręcz przeciwnie: lubią się bawić. Są inteligentne i szybko orientują się, czego jeździec od nich wymaga. Wszystkie araby, na których jeździł Alberto, były końmi sportowymi i chętnie szły do przodu. Biorąc pod uwagę ich wielkość, mogą nieść na grzbiecie większy ciężar niż inne rasy. Ale także i tutaj pojawia się problem krótkiego grzbietu i w efekcie słabszego przenoszenia tylnych nóg. Mają mniej siły niż konie innych ras. Ze względu na ich większy temperament oraz mniejszą i lżejszą sylwetkę, jeździec musi cały czas je kontrolować.

Na końcu autorka zapytała o opinię Marka Rashida, stosującego przyjazne metody treningu. Z jego doświadczeń wynika, że araby są końmi bardzo przyjaznymi i chętnymi do nauki. Arab potrafi ciężko pracować i łatwo się uczy, oczywiście, jeżeli odpowiednio z nim postępujemy. Trzeba uważać, by nieświadomie nie nauczyć go niepożądanych rzeczy. Należy się upewnić, że dajemy prawidłowe, rozumiane przez konia wskazówki.

Wszystkie te opinie są do siebie podobne. Koń arabski jest delikatniejszy od innych ras, chętny do nauki, wymaga uwagi trenera i rozsądnego postępowania. Wydaje się, że negatywne opinie o arabach wynikają raczej z niewłaściwego postępowania z tymi wrażliwymi końmi. Koń jest zwierzęciem inteligentnym, niezależnie od rasy, i łatwo zepsuć jego charakter. Największe konsekwencje ponosi wtedy koń. Pamiętajmy o tym!

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.