Reklama
W Derby dość często zdarzały się niespodzianki, ale tym razem się na to nie zapowiada

Wyścigi / Sport

W Derby dość często zdarzały się niespodzianki, ale tym razem się na to nie zapowiada

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
fot. Filip Luft
fot. Filip Luft

Ermis i Amadis nadzwyczaj mocnymi faworytami

Jeśli nie nastąpią jakieś niespodziewane zdarzenia, w niedzielę 19 lipca o godz. 16.45 na starcie arabskiego wyścigu Derby 2009 stanie 10 koni (pierwsza gonitwa tego dnia rozpocznie się już o 14.15). Już dzisiaj wiadomo, że z powodu skaleczenia stawu pęcinowego nie wystąpi michałowski Dukt (Eldon – Decyzja/Pamir), który był trzeci w biegu o Nagrodę Janowa Podlaskiego. Wielka szkoda, bo miał on chyba sporo zwolenników. Nawet rutynowani typerzy, np. „Polski” i „Trybuny”, przedstawiający swoje wyścigowe prognozy w czwartkowych wydaniach, wytypowali właśnie Dukta na… pierwszym miejscu przed bitymi faworytami: prywatnej hodowli Sylwii i Waldemara Rowińskich Ermisem (Mistral – Erynia/Ghent) i wyhodowanym w Białce Amadisem (Aslan – Arabia/Borysław). Ermisa trenuje Dorota Kałuba, która w swej bogatej karierze wygrywała do tej pory Derby arabskie czterokrotnie (Element, Dalida, Druid i Orgia Fata). Natomiast trener Amadisa Adam Suchorzewski, prowadzący stajnię na wrocławskich Partynicach, stoi przed pierwszą taką szansą.

Pobożne życzenia czasem się sprawdzają

Na zdrowy rozum było to typowe dla typerów pobożne życzenie, które tym razem się nie ziściło, już zanim doszło do wyścigu. Ale nie wzięło się ono z powietrza, lecz z wieloletniego doświadczenia. W Derby dla arabów niespodzianki zdarzały się częściej niż w Derby dla koni pełnej krwi angielskiej. Wygrywały je nawet konie grupowe, jak np.  Fedain (Pamir – Fascynacja) w 2004 roku. Został on co prawda po kilku tygodniach zdyskwalifikowany z powodu pozytywnej próby dopingowej, ale tego, co się działo tego dnia na torze, cofnąć się nie da. Kto na Fedaina postawił, wygrał spore pieniądze, kto go pominął – przegrał. Z dyskwalifikacją nie pogodził się właściciel kilkutygodniowego derbisty, który jeszcze przed rokiem mówił mi właśnie w dniu arabskich Derby, że cywilną sprawę w sądzie o wypłatę należnej nagrody wygrał. Ale potem się z nim nie widziałem. Może w najbliższą niedzielę znów będzie na wyścigach i wtedy zapytam go, czy ta sprawa zakończyła się już definitywnie.

Jak to z Dekorem było…

Podałem wyżej dość skrajny przykład fuksa w Derby, ale jeszcze większym był w 1996 roku Dekor (Fawor – Dekada), wyhodowany w Korfowym przez wielką entuzjastkę koni arabskich Joannę Grootings. W wieku trzech lat ten dzielny, niewielki wzrostem siwek (145 cm) spisywał się bardzo dobrze. Był trzeci w biegu o Nagrodę Europejczyka i drugi w gonitwie o Nagrodę Białki. Ponadto ustanowił rekord toru na 1600 m: 1’50. Jednak w wieku czterech lat biegał w pierwszej części sezonu bardzo słabo. Zajmował miejsca: 9-6-8-8 (to ostatnie w biegu o Nagrodę Janowa). Prawie wszyscy więc myśleli, że Dekor został zgłoszony do Derby jako lider dla innego ogiera z Korfowego – Whisky, który pod trenerem i jeźdźcem jednocześnie, Michałem Pietriakowem, był bitym faworytem. Tymczasem Pietriakow miał poważne obawy, że mu na Whisky, jak mówił, nie dadzą wygrać. Zaplanował więc sobie ryzykowny fortel, w arkana którego zostałem nieoczekiwanie wtajemniczony podczas dnia derbowego dla koni pełnej krwi angielskiej. Piliśmy herbatę w Loży Dyrekcji. Powiedziałem Miszy, że nie będzie mnie na arabskich Derby, bo wyjeżdżam na igrzyska olimpijskie do Atlanty.

 

– A to żałuj – stwierdził – bo to będą bardzo ciekawe Derby. Posadzę Kostka Zudbinowa na Dekora i powiem: Jedź mocno zaraz po starcie do przodu. Nikt cię nie będzie gonił, bo wszyscy będą mnie pilnować i czekać, kiedy Dekor stanie. A on nie stanie, bo się we wcześniejszych biegach nie zmęczył. Na pewno wytrzyma dystans 3 km – tak mi opowiadał, ale ja nie bardzo w tę opowiastkę uwierzyłem. Zaaferowany przygotowaniami do wyjazdu nie przywiązywałem do tego swoistego „cynku” większej wagi i prawdę mówiąc nie bardzo wiedziałem, jak go wykorzystać. W końcu powiedziałem o tym kilku znajomym, z których, jak się później okazało, tylko jeden zagrał wszystkie porządki z Dekorem po kilka razy i trafił niezłą sumkę. Bo Dekor wygrał prawie z miejsca do miejsca o 6 długości i był wielkim „wybuchem” w totalizatorze. Nie wiem ilu ludziom, oprócz mnie, swe zamiary Pietriakow zdradził, ale zapewne było ich niemało. Jednak mało kto uwierzył nie tylko jemu, ale także właścicielce Joannie Grootings, która dzień przed Derby w telewizji powiedziała, że bardzo liczy Dekora. Zaskoczenie było tak duże, że komisja techniczna długo obradowała, co zrobić z tym fantem. W końcu wynik zatwierdziła, ale ukarała Pietriakowa za zmianę formy konia grzywną w wysokości 1000 zł.

Hajże na faworytów!

Dla Krzysztofa Zawilińskiego, który zgłosił do Derby trzy konie: Wojnicza (Wachlarz – Wnaczehka/Nurek), Draborexa (Elodon – Drabora/Borek) i Nadina (Metropolis NA – Nana/Fawor), wszystko, co się działo wcześniej, jest obecnie mało ważne.

 

– To były tylko sprawdziany przed najważniejszą próbą – mówi trener Zawiliński. – Nadin dwa ostatnie występy miał nieudane, ale to duży koń i miał prawo na torze elastycznym gorzej biegać. Poza tym w wyścigu o Nagrodę Janowa jeździec Paweł Gluza nie wyczuł tempa, poprowadził zbyt mocno i koń musiał stanąć. Na torze lekko elastycznym i pod dżokejem Antonem Turgevem Nadin może nawiązać rywalizację z Ermisem i Amadisem. Bardzo na to liczę. Myślę, że także Draborex pod jeżdżącym w Niemczech dżokejem Szymonem Jadwiszczakiem, który dwa lata temu wygrał na Amorze Amorze Nagrodę Europy, też może w Derby namieszać. Nie lekceważyłbym również Wojnicza pod Mirosławem Pilichem. Taktykę ustalę w dniu Derby wspólnie z dżokejami. Nie będę im niczego narzucał, w końcu są mistrzami w swym fachu. Zobaczymy, jaki będzie tor i wspólnie zadecydujemy, jak wykorzystać potencjał każdego konia. Na pewno nie ułatwimy faworytom zadania. Jeśli Ermis i Amadis okażą się jednak lepsze, przyjmę to z pokorą – podkreśla Zawiliński.

Jak ograć Ermisa?

Nad tym głowi się trener Adam Suchorzewski, prowadzący stajnię we Wrocławiu. Czuje życiową szansę. Amadisa otrzymał z Białki w wyniku losowania.

 

– Ermis będzie zdecydowanym faworytem, ale myślę, że można go ograć. Mojemu koniowi najbardziej odpowiada mocne tempo wyścigu. To siłowy wyścigowiec, bez błysku. Ostatnio na prostej trochę uciekał w prawo. Jeśli bieg będzie selekcyjny, jak w N. Janowa, będę spokojny o wynik. Amadis jest bardzo dobrze przygotowany. Z drugiego miejsca też będę zadowolony, ale łatwo się nie poddamy. Liczę na rutynę dżokeja Wiaczesława Szymczuka, który siedmiokrotnie wygrywał już Derby arabskie – mówi trener Suchorzewski.

Wyrównany peleton

Jeśli nawet Ermis i Amadis na prostej oddzielą się od stawki, kilka długości za nimi może trwać pasjonująca walka o dalsze płatne lokaty. Po wycofaniu Dukta, aż kilka koni kandyduje do trzeciego miejsca: oprócz Nadina i Draborexa, także Ehud (Ataman – Ekstra/Wojsław) oraz Fiszt (Borysław – Fidelity/Santhos). A może Dukta zastąpi jego towarzysz stajenny, wyhodowany także w Michałowie Pustynny Zmrok (Eldon – Pustynna Tarcza/Pamir) na którym zamiast Rumena Panczewa pojedzie Piotr Piątkowski? 5 lipca odniósł on niespodziewane zwycięstwo w Derby pełnej krwi na Sorosie. Wtedy miał jechać na Splicie, który został wycofany. Czy arabska analogia (miał jechać na Dukcie) okaże się choć częściowo szczęśliwa?

 

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.