Reklama
Paryż: Qatar Arabian World Cup

Wyścigi / Sport

Paryż: Qatar Arabian World Cup

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Zwycięski General, fot. Paul Smoke
Zwycięski General, fot. Paul Smoke

Największą atrakcją kalendarza wyścigowego w Europie jest paryski „weekend de l’Arc”. To jedyna w swoim rodzaju impreza, o niepowtarzalnej atmosferze wielkiego sportowego widowiska, na którą składają się trzy dni kluczowych gonitw dla koni pełnej krwi angielskiej i czystej krwi arabskiej. Najwyższej rangi gonitwy rozgrywane są w niedzielę na torze Longchamp. Dla koni angielskich to gonitwa Łuku Triumfalnego (Prix de l’Arc de Triomphe), a dla koni arabskich gonitwa Qatar Arabian World Cup. Główne role w czasie wielkiego sportowego święta odgrywają najpiękniejsze i najdzielniejsze konie przybyłe z całego świata, lecz dużą atrakcję stanowią także wspaniale kapelusze i eleganckie stroje publiczności.

Na torze Longchamp obowiązuje elegancja, fot. Longin Błachut
Na torze Longchamp obowiązuje elegancja, fot. Longin Błachut

W tym roku „trzydniówka” rozpoczęła się 1 października. Qatar Arabian World Cup była siódmą gonitwą trzeciego dnia (3.10). Rozegrano ją tuż po legendarnej Prix de l’Arc de Triomphe. Potocznie Qatar Arabian World Cup bywa nazywana Arabian de l’Arc, tzn. „łukiem triumfalnym dla koni arabskich”. Jest najwyższej cenioną międzynarodową gonitwą dla koni arabskich rangi G1/PA, dla 4-letnich i starszych koni arabskich czystej krwi, na dystansie 2000 m, wpisanych do ksiąg stadnych krajów członkowskich WAHO, z pulą nagród 450 000 euro. Przy sprzyjającej aurze, o godzinie 16:50, do startu wyszło 17 najlepszych na świecie arabskich wyścigowców (2 klacze i 15 ogierów). Trójka 4-latków pobiegła pod wagą 56 kg, a 5-latki i starsze pod wagą 58 kg. Co do pochodzenia uczestników gonitwy, na 17 startujących aż 11 było potomkami dwóch ogierów pustynnych (desert bred), czyli siwego Amera 1985 i gniadego ogiera Tiwaiq 1982. Większość (15) stanowiło własność stadnin z Bliskiego Wschodu. Aż 5 koni

Konie trenera Jean-François Bernarda na padoku, fot. Longin Błachut
Konie trenera Jean-François Bernarda na padoku, fot. Longin Błachut

zapisała stadnina szejka Abdullaha Khalifa Al Thani, 4 stadnina Al Khalediah z Arabii Saudyjskiej, a 2 stadnina Athbah Stud Limited. Po raz pierwszy w gonitwie o tak wysokiej randze międzynarodowej wziął udział koń irackiej hodowli – 5-letni kasztan Hilal Al Zaman (Mencour – Amal Athania po Zad Al Rakib), wł. wielkiego znawcy koni tej rasy Mohammada Al Nujaifi. Jego ogier jest trenowany we Francji przez D. de Watrigant.

Wielotysięczna publiczność na hipodromie Longchamp i wielomilionowa rzesza widzów przed odbiornikami telewizyjnymi i ekranami komputerów z zapartym tchem śledziła bezpardonową rywalizację pomiędzy potomstwem Amera i nieżyjącego już Tiwaiqa. Faworytami tegorocznej gonitwy były konie w treningu u dwóch najlepszych trenerów koni arabskich na świecie, czyli Jean-François Bernarda (konie w barwach stadniny Al Khalediah) i Albana de Mieulle (konie broniące barw szejka Abdullaha Khalifa Al Thani). Graczom nie uszło uwadze, że podopieczni Jean-François Bernarda są niezwykle starannie przygotowani do festiwalu gonitw tego tygodnia. Wygrały w piątek kluczowe próby dzielności dla 3- latków (osobno dla klaczek i ogierów) czyli

Tłumy na Longchamp, fot. Paul Smoke
Tłumy na Longchamp, fot. Paul Smoke

Qatar French Arabian Breeders’ Challange, gonitwy G1/PA na dystansie 2000 m, każda z pulą nagród 100 000 Euro. W sobotę w pięknym stylu królowała na torze siwa Rasheeqah (Amer – Noorah), w treningu u Albana de Mieulle, w gonitwie Qatar Total French Arabian Breeders’ Challange dla 4-letnich klaczy. Jednak tuż za nią, druga i trzecia na mecie zameldowały się podopieczne Jean-François Bernarda. W tym roku po raz pierwszy do czterech najważniejszych gonitw „trzydniówki” dla koni arabskich czystej krwi rozgrywanych pod nazwa Qatar French Arabian Breeders’ Challange 2010 zapisano na koniec czerwca aż 152 konie z 13 krajów, z czego najwięcej, bo 49 do gonitwy Qatar Arabian World Cup.

Jalnar Al Khalediah, fot. Longin Błachut
Jalnar Al Khalediah, fot. Longin Błachut

Jako najpoważniejszego pretendenta do laurów zwycięzcy w tej gonitwie publiczność typowała niepokonanego w pięciu startach gniadego pięcioletniego ogiera Jalnar Al Khalidiah KSA (Tiwaiq – Jody De Syrah) opatrzonego numerem 2. Podopieczny JF Bernarda, który wyszedł na tor dopiero jako 4-latek, we wszystkich gonitwach zademonstrował fantastyczne przyspieszenie na ostatniej prostej i za każdym razem wygrywał łatwo z najsilniejszymi konkurentami. Wysoko ceniono także jego stajennego kolegę, z numerem 4, pięcioletniego gniadosza Nayef Al Khalidiah po francuskim ogierze Calin Du Loup od wybornej matki międzynarodowych czempionów toru RW Countrydoll, od klaczy Dunasamba po Dunajec z linii żeńskiej Gazella or.ar. W zeszłym sezonie Nayef Al Khalidiah na torze w Ascot wygrał The President of the UAE Cup – UK Derby (G1/PA) i był czwarty w edycji 2009 gonitwy Qatar Arabian World Cup. W tym roku biegał tylko we Francji i na pięć startów raz był pierwszy, dwa razy drugi i raz trzeci.

Raqiyah, fot. Paul Smoke
Raqiyah, fot. Paul Smoke

Do pierwszoplanowych wyścigowców zaliczano dwójkę podopiecznych trenera Albana de Mieulle. Według graczy, największe szanse miała (z numerem 18) siwa, 4-letnia klacz Raqiyah (Amer – Sarahmina). Powszechnie uważana za najlepszego konia swojego rocznika: w 2009 tylko o łeb przegrała z legendarną 7-letnią klaczą Al Dahme (Amer – Al Hanoof po Mangante) w najważniejszej gonitwie kalendarza wyścigowego Kataru, a mianowicie w Qatar Emir’s Sword G1/PA, by zakończyć sezon na Bliskim Wschodzie zwycięstwem w gonitwie Al Ruwis Cup w Doha. W Europie w tym roku klacz wystartowała w Irlandii na torze w Curragh w President of the UAE Cup. Przekroczyła metę druga, za Nokomys (Amer – Mystic Flight po Wiking). Następnie wygrała pewnie Coupe d’Europe des Chevaux Arabes w Saint Cloud oraz na torze w Ascot gonitwę The President of the UAE Cup – UK Derby (G1/PA).

General, fot. Paul Smoke
General, fot. Paul Smoke

Wiele osób faworyzowało 5-letniego siwego ogiera o budzącym respekt imieniu General (Amer – Al Hanoof po Managanate), startującego z numerem 6. W bardzo dobrym stylu, po zaciętej walce ze swoją wspaniałą starszą pełną siostrą Al Dahme, wygrał on edycję 2009 gonitwy Qatar Arabian World Cup. W grudniu 2009 na torze w Doha odniósł zwycięstwo w Qatar International Derby G2. Obecny sezon rozpoczął od pierwszego miejsca w Qatar International Trophy G1. Zawiódł w dwóch następnych gonitwach, przekraczając metę na trzeciej i piątej pozycji – miał wyraźny spadek formy. We wrześniu znów pokazał pazury, wygrywając na torze Veliefendi w Istambule (Turcja) bardzo prestiżową międzynarodową gonitwę Malazgirt

Damis, fot. Paul Smoke
Damis, fot. Paul Smoke

Trophy (G1/PA), co dobrze rokowało przez zmaganiami w Paryżu. Na usta wszystkich cisnęło się pytanie, czy poradzi sobie w tym roku z wybornym Jalinar Al Khalidiah trenowanym przez JF Bernarda. Do pomocy dwojgu swoim najlepszym wyścigowcom trener Alban de Mieulle zapisał pięcioletniego siwego ogiera Damis (Amer – Kachia po Djelfor) dosiadanego przez dżokeja D. Boulanda. Oprócz faworytów, podczas parady gwiazd na padoku, bardzo dobrze zaprezentowali się „outsiderzy”: z numerem 8 pięcioletni siwy ogier Mu’Azzaz (Amer – Massamarie po Tidjani), trenowany przez J. Smitha, oraz z numerem 7, siedmioletni siwy ogier Jaafer ASF trenowany przez J. Smarta.

Już od momentu wejścia na padok przed gonitwą, zespoły faworytów bacznie obserwowały się nawzajem, ważąc szanse swoich podopiecznych, mierząc potencjał i przygotowanie przeciwników. Przy siodłaniu, wśród właścicieli i trenerów widać było niepokój i nerwowość

Gonitwę obserwuje wydawca Arabian Horse World Denise Hearst wraz z autorem tego tekstu Longinem Błachutem, fot. Paul Smoke
Gonitwę obserwuje wydawca Arabian Horse World Denise Hearst wraz z autorem tego tekstu Longinem Błachutem, fot. Paul Smoke

maskowane nonszalancją. Jednocześnie napięcie wzrastało z minuty na minutę. Publiczność żywiołowymi oklaskami i okrzykami powitała zawodników. Po starcie pierwszy na prowadzenie przy kanacie wyszedł Nashwan Al Khalidiah (trzeci na mecie w 2009). Mu’Azzaz po zewnętrznej zaczął rywalizować z nim o prowadzenie. Do walki włączył się amerykańskiej hodowli ogier Theoretically (Doran – First Lady po Monarch AH), co jeszcze bardziej podkręciło tempo i rozciągnęło stawkę. Faworyci (General i Jalnar Al Khalidiah) cierpliwie podążali w środku peletonu a dzielna Raqiyah zamykała stawkę.

Na ostatnią prostą konie wyprowadził gotowy do sprintu Mu’Azzaz, atak od wewnętrznej przypuścił Jalnar Al Khalidiah, który z dużą łatwością wyprzedził rywala. Damis zszedł w prawo, dając miejsca dla Generala, który jak cień biegł za nim od początku gonitwy. General dosiadany przez Olivera Pesliera środkiem toru ruszył w pościg. Klacz Raqiyah przyspieszyła i znalazła się w czubie stawki. Publiczność na stojąco głośno dopingowała walczących. General doszedł

Ceremonia nagradzania: od lewej - trener Alban de Mieulle, szef fr. Jockey Club E. de Rothschild, syn szejka Abdullaha bin Khalifa Al Thani, szejk Abdullah bin Khalifa Al Thani, dżokej Oliver Peslier. Fot. Paul Smoke
Ceremonia nagradzania: od lewej – trener Alban de Mieulle, szef fr. Jockey Club E. de Rothschild, syn szejka Abdullaha bin Khalifa Al Thani, szejk Abdullah bin Khalifa Al Thani, dżokej Oliver Peslier. Fot. Paul Smoke

finiszującego Jalnara Al Khalidiah, który zaczął lekko słabnąć. Pobudzony przez dżokeja ponownie się poderwał, ale General już przekroczył celownik. Drugi był Jalnar Al Khalidiah, trzecia do mety przybiegła Raqiyah. Czwarty był Jaafer ASF. Czas gonitwy dobry – 2.19.30, zważywszy, że tor był ciężki z powodu deszczów ostatnich dni.

Radość zespołu trenera Albana de Mieulle nie miała granic. Rozpromieniony był trener, którego podopieczny po raz kolejny wygrał tę sławną gonitwę. Najbardziej zawiedziony wynikiem był trener ogiera Jalnar Al Khalidiah, JF Bernard. Tłumaczył porażkę swego pupila tym, że Jalnar Al Khalidiah zwykle z taką łatwością wygrywał, iż ta gonitwa była dla niego pierwszą wielką lekcją walki łeb w łeb. Szybko to zrozumiał, ale zabrakło mu czasu i odległości, aby pobić Generala.

Gonitwa Qatar Arabian World Cup jest pierwszym członem Qatar Arabian World Challenge, czyli „światowej trójkorony”. Pozostałe dwa człony będą rozgrywane w lutym 2011 w Doha (Qatar International Trophy na dystansie 1600 m, z pulą nagród 300 000 euro) oraz w marcu 2011, również w Doha (Qatar Emir’s Sword, na dystansie 2400 m, z pulą nagród 378 000 euro). Za rok w Paryżu ponowne spotkanie najlepszych z najlepszych na torze Longchamp w gonitwie „arabskiego łuku triumfalnego”.

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.