Reklama
Stadnina Koni Janów Podlaski

Ludzie i Konie

Stadnina Koni Janów Podlaski

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email

Co łączy Mike’a Nicholsa i Charliego Wattsa? Naturalnie wspólny „konik”, a właściwie koń czystej krwi arabskiej. Właśnie z jego powodu doborowy tandem odwiedza stado tych rumaków w Janowie Podlaskim, „mekkę miłośników hippiki” – jak słusznie podkreśla Izabella Rajca-Pisz w przewodniku „Stadnina koni Janów Podlaski”. To kompendium wiedzy o przeszłości i teraźniejszości obiektu, a zwłaszcza o jego lokatorach.

Katalizatorem hodowli koni w ubiegłych stuleciach z reguły bywały konflikty zbrojne. Kiedy zatem w wyniku długoletnich wojen napoleońskich (w szczególności kampanii rosyjskiej 1812 roku), pogłowie tych zwierząt w Europie gwałtownie zmalało, narodziła się potrzeba nadrobienia zaległości poprzez rozwój hodowli. Wprawdzie coraz bardziej upowszechniała się maszyna parowa, a wkrótce miała zaistnieć kolej, ale koń ciągle dominował jako niezbędna człowiekowi siła robocza.

W 1816 roku – na mocy decyzji cara Aleksandra I – utworzono państwową Stadninę Koni i Stado Ogierów. Rok później postanowiono umiejscowić ją w Janowie Podlaskim oraz okolicznym folwarku Wygoda (tu obecnie znajduje się stadnina). Lokalizację wymogły względy ekonomiczne i terenowe. Okoliczne gleby – w znacznej mierze zasiewane owsem – zapewniały dostatek paszy, zaś rozległe łąki nadbużańskie gwarantowały pastwiska. Przez całe XIX stulecie nie pasły się na nich jednak wyłącznie araby. Ba, te stanowiły niewielki odsetek w kosmopolitycznym – jeśli można użyć takiego sformułowania – towarzystwie.

Autorka przypomina „obywatelstwo” stu pierwszych klaczy przybyłych do Janowa: 63 duńskie, trzydziestka angielskich, trzy maklemburskie, dwie arabskie, po jednej tureckiej i neapolitańskiej. 90 pochodziło ze stad carskich, pozostałe dokupiono od prywatnych hodowców. Takie były początki hodowli, która po stu latach skoncentrowała się przede wszystkim na arabach. Najszlachetniejszych, najbardziej cenionych i jednych z najdroższych koni kuli ziemskiej.

Najwartościowsze okazy zamieszkały w zabytkowych stajniach projektu Henryka Marconiego. Autorka skrupulatnie opisuje konie (możemy je również obejrzeć na zdjęciach), począwszy od rodzin Gazelli, Mlechy i Sahary, legendarnych klaczy sprowadzonych z Arabii w połowie XIX wieku przez Juliusza Dzieduszyckiego, poprzez Ofira – najwybitniejszego araba międzywojnia – i jego urodziwych synów: Witraża oraz Wielkiego Szlema. A także wnuków Celebesa i Czorta. Za potomka tego ostatniego – El Paso, amerykański potentat naftowy rodem z Odessy, Armand Hammer, zapłacił w 1981 roku okrągły milion dolarów, co do dziś stanowi rekordową kwotę zapłaconą za polskiego ogiera. W gronie klaczy najwyższą cenę (półtora miliona dolarów) zapłacono cztery lata później za Penicylinę, też janowskiej hodowli. Potem, niestety, ceny spadły, gdyż „w USA zmieniono przepisy skarbowe dotyczące koni”. Ale popyt na janowski przychówek się nie zmniejszył, czego dowodem obecność na rokrocznych aukcjach możnych tego świata.

Izabela Rajca-Pisz „Stadnina koni Janów Podlaski”, str.148, ISBN 83-7233-131-6, Volumen 2005

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy

Newsletter

Reklamy
Equus Arabians
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.