Reklama
El Jahez WH dostępny w Polsce
Scottsdale: konie dobre czy złe? Refleksje uczestnika wyprawy

Pokazy

Scottsdale: konie dobre czy złe? Refleksje uczestnika wyprawy

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Olita, fot. Nancy Pierce
Olita, fot. Nancy Pierce

Do Stanów wyruszałem z ogromną ciekawością: jak tam będzie, jakie konie zobaczymy, jaki typ wygrywa za oceanem. Tyle się wcześniej naoglądałem, nasłuchałem… Przecież Scottsdale to mekka arabów w Nowym Świecie! Ogromny rynek, tysiące koni (w tym znanych nam z DVD lub ze zdjęć w AHW Magazine albo też z czempionatów), miejsce pochodzenia wielu triumfatorów pokazów ostatnich lat, jak choćby ogiera Royal Colours, Venetzii czy synów Marwana (którzy w znakomitej większości znalezieni i kupieni zostali właśnie tam: Marquis, Marajj, Mardigras, QR Marc). Poza tym, to ojczyzna najlepszych reproduktorów wszechczasów, jeśli chodzi o potomstwo wygrywające na pokazach, zaczynając od linii Padronsa Psyche (Enzo, Magnum Psyche, Magnum Chall, Psytadel, WH Justice, Justify), kończąc na sławetnej linii Bey Shaha, poprzez Versace i jego synów: DA Valentino, DA Vinci i Odyssey SC.
Odyssey SC, fot. Nancy Pierce
Odyssey SC, fot. Nancy Pierce

Scottsdale, miasto na przedmieściach Phoenix, okazało się bardzo przyjemnym miejscem do życia – szerokie ulice, ładna parterowa architektura w kolorach naturalnych, a przede wszystkim kilkadziesiąt stadnin lub oddziałów stadnin, gdzie konie przebywają w tzw. sezonie: od listopada do pokazu narodowego w Scottsdale w lutym (do niedawna), a obecnie aż do pokazu w Las Vegas. Potem konie rozjeżdżają się po macierzystych stadninach położonych w całych Stanach, ale również w Kanadzie, Brazylii, Argentynie. Oczywiście niesprzedane konie, bo sezon to również łatwa penetracja amerykańskiego rynku przez kupców z Bliskiego Wschodu, Europy (głównie Włoch, Belgi i Anglii) i Ameryki Południowej.
Eden C, fot. Nancy Pierce
Eden C, fot. Nancy Pierce

Oddziały stadnin znajdujące się w mieście to właściwie rodzaj „outletów”: stajnia, mały ring do pokazywania koni, automatyczna bieżnia do treningu plus karuzela. Wszystko wyłącznie po to, by przygotować konia do pokazów i zaprezentować go podczas dni otwartych. Brak dodatkowych padoków, pastwisk (co na pustyni byłoby rzeczą trudną, ale nie niemożliwą – Arabowie sobie z tym radzą). Oddziały znajdują się prawie w centrum miasta; można by nawet ten obszar porównać do dzielnicy willowej. Nikomu to jednak nie przeszkadza, bo wszyscy mają konie: da się przejść piechotą do kilkunastu stadnin w promieniu kilku kilometrów. Naprzeciwko Midwest znajduje się oddział North Arabians, kilkadziesiąt metrów dalej następne stajnie. Również stadniny rozmieszczone na obrzeżach miasta i poza miastem są dosyć niewielkie; przy cenie 400 tysięcy dolarów za hektar nikogo to jednak nie powinno dziwić.
RHR Marcedes, fot. Nancy Pierce
RHR Marcedes, fot. Nancy Pierce

Pierwszy dzień pokazu podziałał na mnie otrzeźwiająco – w zasadzie konie mi się nie podobały: powyciągane w górę, na długiej pęcinie z ubogimi stawami, cienko-kostne, na dodatek mające w większości głowy proste i dłuższe niż w Europie. Gdy do tego dochodzi słaba kłoda i fatalne nogi, obraz wydaje się zupełnie zniechęcający. 80% koni jest przebudowana na zadzie, i to mimo iż przednie kopyta są wypuszczone i podkute z trzycentymetrowymi podkładkami. Ruch to oddzielny temat: ponieważ koń pokazywany jest na 5 metrach, a większość prezenterów kwalifikuje się do kategorii oldboyów, można uznać, że obowiązują tu inne kanony niż w Europie.
Stival, fot. Urszula Łęczycka
Stival, fot. Urszula Łęczycka

Sędziowie wybierają konie, szeregując je według kolejności. Na końcu każdej klasy konie ustawiane są tyle razy, ilu jest sędziów, w kolejności od najlepszego do dziesiątego. Czasami jeden i ten sam koń u jednego sędziego jest pierwszy, a u drugiego dziesiąty! Były jednak rodzynki, które ekipie z Polski wpadły w oko już na kółku; znalazły one również uznanie u wszystkich sędziów. Pierwszym takim rodzynkiem był ochrzczony przez grupę „gniadym kasztanem” Stival, który jednogłośnie został wybrany na pierwsze miejsce przez wszystkich sędziów. Następnym był Vegas po Ef Kingston. Podobał się nam również Eden C, a zupełnie nie trafił nam do przekonania Marcedes ochrzczony przez nas „syrenką”, wyglądający diametralnie różnie, niż na wszechobecnych zdjęciach i reklamówkach. Jednak to on wygrał
JJ La Estrella, fot. Nancy Pierce
JJ La Estrella, fot. Nancy Pierce

klasę przed Edenem C. Córka Pianissimy, ciężka i nijaka, nie podobała się ani sędziom ani publiczności; mimo jak najszczerszych chęci i dobrego pochodzenia, nie weszła do finałowej dziesiątki. Dużo urodziwsza była córka El Dorady po Ecaho, która zajęła 2. miejsce w klasie.

W klaczach starszych faworytką była JJ La Estrella po Magnum Psyche prowadzona przez Davida Boggsa, która w opinii jednego sędziego zajęła jednak dopiero drugie miejsce w klasie za janowską Olitą. U pozostałych była pierwszą w klasie przed Olitą i tym samym została zwyciężczynią klasy i potem czempionatu. Olita została, jak wiemy, wiceczempionką.

DA Valentino, fot. Nancy Pierce
DA Valentino, fot. Nancy Pierce

Co ciekawe, konie prezentowane w stadninach były ładniejsze niż te na arenie; części z nich w ogóle nie szykowano do Scottsdale, tylko od razu do Las Vegas, gdzie punktacja jest bardziej europejska: sześć skali ocen, czyli tak jak w Europie, z tym że „nasze” head and neck rozdzielone jest na head oraz neck and shoulders. Klacze w stadninach, szczególnie te starsze, w starszym typie, z udziałem polskiej i rosyjskiej krwi, bardziej przypadły do gustu hodowcom z Polski. Interesującą stawkę zaprezentowano nam w North Arabians: kilkanaście klaczy po Padrons Psyche, bardzo wyrównanych, potężnych, z niezłym ruchem i charyzmą (w sumie właściciel mógł z tych kilku setek wybrać sobie najlepsze). Drugą ciekawą prezentację udało nam się zobaczyć w Midwest – mianowicie całą plejadę ogierów czołowych oraz najwyższej jakości klaczy po Magnum Psyche, jednakże z „polską” Dumką po Laheeb na czele. Ogiery: DA Vinci, DA Valentino, Magnum Psyche, Fausto, Justify, Legacy of Gold, Ryad El Jamaal wychodziły w dymie i w świetle jupiterów po specjalnie sporządzonym pomoście (z dołu koń wygląda lepiej niż z góry).
W boksach stajni – niestety same zimnokrwiste klacze ze źrebakami pochodzącymi z embriotransferów. Embriony pobiera się na miejscu, mrozi i wysyła do Teksasu, tam mają stado kilkuset klaczy zimnokrwistych mieszańców, do których embriony są transferowane. Świat idzie do przodu, na razie trudno to sobie w Polsce wyobrazić.
Magnum Chall, fot. Urszula Łęczycka
Magnum Chall, fot. Urszula Łęczycka

Naprzeciwko, w oddziale North Arabians, zobaczyliśmy następnego z linii Padrona ogiera – Magnum Chall. Niestety przez kilka pokoleń i dolewek brazylijskiej krwi, w mojej opinii koń ten dalece odbiega eksterierem od faworyta linii, ogiera Padrons Psyche. Klacze po egzotycznych ogierach bez dużego udziału polskiej i rosyjskiej krwi również robią wrażenie powyciąganych: wąskie, płytkie, na wysokich nogach. Klacze wystawiane na sprzedaż wyglądały, naszym zdaniem, dużo lepiej niż te na ringach, zwłaszcza matki po Padrons Psyche – między innymi córka Zagrobli oraz klaczka od matki po Eukaliptusie. Reprezentowały typ znacznie bardziej zbliżony do tego, który znamy z naszego polskiego podwórka.

Bardzo ciekawa jest zawsze oferta młodzieży, czyli sysaków przy matkach oraz młodzieży do jednego roku. To największa grupa koni, która zmienia właścicieli; rocznie sprzedaje się tam kilkaset sztuk młodzieży. Szejkowie dokonują hurtowych zakupów przez agentów, nawet po 20 sztuk – zawsze jest szansa, że się coś z tego wybierze na czempionaty w krajach Bliskiego Wschodu. Coraz szybciej rośnie też sprzedaż embrionów. W Midwest ta ostatnia generuje ¾ wpływów. To będzie kierunek dominujący w najbliższych latach. Czy pożądany z punktu widzenia hodowli? Przekonamy się, gdy pierwszy koń z embriotransferu wygra Salon Konia w Paryżu. Po występie córki Pianissimy z transferu zarodka, nadal uważam, że jest to kupowanie bardzo drogiego kota w worku.

 
czytaj także: Korespondencja ze Scottsdale: pierwsze wrażenia
                      Scottsdale: pod znakiem Padronsa Psyche i młodzieży
                      Scottsdale: Olita wiceczempionką 
                      Kolejny rekord cenowy: DA Valentino – 5 mln USD
obejrzyj:        Galeria zdjęć Nancy Pierce

 

Podziel się:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
Share on email
Email
Reklama
Reklamy
Nashwan Al Khalidiah

Newsletter

Reklamy
Stigler Stud
Equus Arabians